/SZ13-nagroda redakcji.djvu

			15 maja 
200 
7 
r. w Muzeum Ziemi Lubuskiej odbyło się wręczenie h 
o- 
norowej nagrody Redakcji „Studiów Zielonogórskich” 
Laudant illa sed ista 
legunt 
. Tegoroczną nagrodę przyznano 
red 
. 
Tomaszowi Czy 
ż 
niewskiemu 
, 
który podczas uroczystości wygłosił wykład pt. „ 
Mój szlak winiarski 
”. La 
u- 
dację 
na cześć laureata wygłosił 
prof. 
dr 
hab. Czesław Osęko 
w 
ski 
.
		

/SZ13-str red.djvu

			RADA RED 
A 
KCYJNA 
Zbigniew Bujkiewicz, Stanisław Kowalski, Jerzy Piotr Majchrzak, 
Jan Muszyński, Czesław Osękowski 
– 
przewodniczący, Andrzej Skibiński 
ZESPÓŁ REDAKCYJNY 
Emilia Ćwilińska 
– 
sekretarz redakcji 
Da 
riusz Dolański 
– 
zastępca redaktora naczelnego 
Anitta Maksymowicz 
– 
członek zespołu redakcyjnego 
Andrzej Toczewski 
– 
redaktor naczelny 
PROJEKT OKŁADKI 
Witold Michorzewski 
KOREKTA 
Małgorzata Masłowska 
SKŁAD KOMPUTEROWY 
Emilia Ćwilińska 
SKANOWANIE 
Igor 
Myszkiewicz 
WYDAWCA 
Muzeum Ziemi Lubuskiej 
Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Ziemi Lubuskiej 
w Zielonej Górze 
PL ISSN 1233 
- 
815 X 
Zrealizowano przy pomocy finansowej 
Ministerstwa Kultury 
i Dziedzictwa Narodowego 
Województwa Lubuskiego 
Miasta Zielona G 
óra 
Druk: IMAR Druk, ul. Wiejska 4, 65 
- 
073 Zielona Góra, tel. (068) 453 34 20
		

/p0001.djvu

			SPIS TREŚCI 
TO 
Ż 
SAMO 
Ś 
Ć LUBUSKA 
Henryk 
Maciej Woźniak 
Refleksje o tożsamości lubuskiej 
………………………………………. 
9 
bp 
Paweł Socha 
Rola K 
ościoła katolickiego na 
Z 
iemi 
L 
ubuskiej 
w kształtowaniu polskiej kult 
u 
ry narodowej 
… 
…… 
………… 
… 
…..…19 
Dariusz 
A. 
Rymar 
Gorzów 
– 
Z 
ielona Góra: między mitem a rzeczywistością 
……… 
… 
…37 
ARTYKUŁY I OPRACOWANIA 
Krzysztof Garbacz 
Wyniki badań archeologicznych przeprowadzonych w 2004 roku 
w Zielonej Górze przy ulicy Kupieckiej 5 
- 
7 
..... 
.... 
... 
.......................... 
. 
. 
. 
59 
, 
Jan Konrad St 
awiarski 
Początki osadnictwa grodowego na terenie Zielonej Góry 
(hipoteza według studium historycznego i rozpoznania 
radiestezyjnego) 
… 
. 
…… 
………………..………………….…… 
…… 
91 
Anitta Maksymowicz 
Johann Friedrich Herbig 
– 
zielonog 
ó 
rzanin w Australii 
. 
.................... 
.95 
Izabela Korniluk 
Hugo Schmidt i jego dzieło 
. 
.......... 
............ 
..................... 
... 
............ 
.. 
. 
.. 
. 
103 
Julian 
H 
ojniak 
50 
- 
lecie parafii greckokatolickiej w Zielonej Górze 
………… 
.. 
……. 
115 
Hieronim Szczegóła 
Zielonogórska droga do uniwersytetu (cz 
. I) 
… 
………………… 
.….. 
127 
Heinrich Schulze 
25 
- 
lecie powstania Domu Macierzystego Diakonisek Be 
t 
hesda 
w Zielonej Górze na Śląsku 
(cz. I) 
…… 
. 
…………… 
…… 
. 
………… 
147 
Jan Kasiński
		

/p0001_1.djvu

			TOŻSAMOŚĆ LUBUSKA 
Henryk Maciej Woźniak 
REFLEKSJE O TOŻSAMOŚCI LUBUSKIEJ 
Dziedzictwo historii 
Województwo lubuskie powstało 1 stycznia 1999 r. w wyniku 
ostatniej 
reformy administracyjnej Rzeczypospolitej Polskiej jako jed 
no 
z najmniejszych pośród 
16 województw o charakterze samorz 
ą 
dowo 
- 
rządowym, Jest regionem młodym utworzonym głównie z poł 
ą 
czenia 
ziem dawnych województw zielonogórskiego i gorzowskiego. Isto 
t- 
nym obciążeniem regionu jest wyraźny brak cech jednorodności hist 
o- 
ryczno 
- 
geograficznej. 
W 
wyniku zmian politycznych, tworzących nowy ład europejski 
po II wojnie światowej, tereny nad dolną Wartą i środkową Odrą stały 
się 
częścią terytorium Polski i na mocy rozporządzenia Rady Min 
i 
strów 
z 7 lipca 1945 r. weszły w skład województwa poznańskiego. 
Już wó 
w- 
czas obszar ten był na tyle duży (14 powiatów od Piły przez G 
o 
rzów 
Wielkopolski do Zielonej Góry), a jednocześnie tak niespójny z jedn 
o- 
litym obszarem historycznej Wielkopolski, że 29 maja 1946 r. rząd 
postanowił wyodrębnić go administracyjnie, usta 
nawiając Del 
e 
gaturę 
poznańskiego Urzędu Wojewódzkiego z siedzibą w Gorzowie, z ki 
e- 
rującym nią starostą gorzowskim będącym jednocześnie wicewojew 
o- 
dą poznańskim. W poszukiwaniu tożsamości tych ziem, wch 
o 
dzących 
wcześniej 
w skład wielkich historycznych krain 
Śląska 
i 
Brandenbu 
r 
gii 
oraz Wielkopolski, głównie w Gorzowie wydobyto z mroku dzi 
e 
jów 
i odświeżono 
tradycję średniowiecznej Ziemi Lubuskiej oraz 
nieistni 
e- 
jącego 
od czasów reformacji biskupstwa lubuskiego. Służyła temu 
of 
i- 
cjalna aura „powrotu prastarych zi 
em piastowskich do Maci 
e 
rzy” oraz 
powszechna na tym tle, narodowa 
euforia wspierana 
publikacjami śr 
o-
		

/p0001_10.djvu

			Heinrich Schulze 
25 
- 
LECIE POWSTANIA DOMU 
MACIERZYSTEGO DIAKONISEK BE 
T 
H 
ESDA 
W ZIELONEJ GÓRZE NA ŚLĄSKU 
( 
CZ 
. I) 
O powstaniu i wzroście Bethesdy 
I. 
Lata 1901 
- 
1905 
Założenie żadnego domu macierzystego nie skupiło na sobie tyle 
uwagi 
i z 
ainteresow 
ani 
a tak szerokiego kręgu osób, zarówno 
w 
e 
wnątrz 
diakonatu i kościoła, jak i opinii publicznej, jak założenie Be 
t 
hesdy. 
W wielu gazetach i czasopismach zdarzenie 
to znalazło swój o 
d 
dźwięk, 
czasem aprobujący, czasem negatywny, czasem zaś była to postawa 
ocz 
ekująca na dalszy rozwój wypadków. Jednak po początkowym ro 
z- 
głosie przyszedł w końcu czas na spokojny rozwój, a Be 
t 
hesda stała 
się jednym z wielu podobnych niemieckich domów dla sióstr diakon 
i- 
sek. 
Nie spowodowało to jednak zmniejszenia jej zn 
a 
czenia 
, które 
było 
nierozerwalnie 
związane z rozwojem diakonatu. Jej działalność, p 
o 
cząt 
- 
kowo dziwna i obca, z czasem uznana została za uzasadnioną i potrze 
b- 
ną. 
Wydarzenia sprzed 1901 roku, nacechowane wieloma wstrz 
ą 
sami 
i wewnętrznymi starciami, nie były jednak nad 
a 
r 
emne. 
Latem 1901 roku grupa 219 sióstr została zmuszona do zaniech 
a- 
nia dalszych stosunków ze swoim dotychczasowym domem macierz 
y- 
stym mieszczącym 
się w Krośnicach na Śląsku 
(Kraschnitz, 
Schl 
e 
sien). 
Rozdzielenie zostało ostatecznie uregulowane, zgodnie z ob 
owiązuj 
ą- 
cymi przepisami, do 1 pa 
ź 
dziernika tego roku. Postanowienie to nie 
przyszło siostrom jednak łatwo i do dzisiaj odczuwają jes 
z 
cze głęboki
		

/p0001_11.djvu

			Przemysław Bartkowiak 
ZARYS DZIAŁALNOŚCI SZCZEPÓW HARCE 
R 
SKICH 
W ZIELONEJ GÓRZE W LATACH 1957 
- 
1989 
NA PRZYKŁADZIE KORCZ 
AKOWCÓW I MAK 
U 
SYNÓW 
W grudniu 1956 roku rozpoczęła się w Łodzi Ogólnopolska N 
a- 
rada Działaczy Harcerskich (ONDH), na której zapr 
oszenie, przyjęte 
po wcześniejszej naradzie, przybyła grupa najstarszych, zarazem na 
j- 
bardziej zasłużonych działaczy harcerskich, głównie z Szarych Szer 
e- 
gów. Wśród nich były takie legendarne postacie jak Aleksander K 
a- 
miński „Kamyk”, komendant Małego Sabotaż 
u, i Stanisław Bronie 
w- 
ski „Orsza”, naczelnik „Szarych Szeregów” 
1 
. 
Podczas rozmów 
większość gości 
zgodziła s 
ię na współpracę oraz 
na nowo powołała do życia ZHP, po kilku latach jego niebytu. Roz 
- 
począł się intensywny okres odtwarzania drużyn, szczepów, hu 
f 
ców 
i chorągwi. 
W miarę rozwoju liczebnego ZHP w Polsce, który nastąpił po 
1956 
roku, szczepy stały się ważną jednostką programowo 
- 
organizacyjną, 
pośrednią pomiędzy drużyną a hufcem 
2 
. Przez cały ten okres przej 
a- 
1 
K. Persak, 
Odrodzenie harcerstwa w 1956 roku, Warszawa 1996, s. 137 
- 
166. 
2 
Szczep 
– 
związek podstawowych jednostek organizacyjnych ZHP, w jaki 
mogły łączyć się drużyny zuchowe, harcerskie, st 
arszoharcerskie oraz kręgi 
instruktorskie. Głównym celem szczepu było wspieranie pracy drużyn. W 
y- 
różnia się szczepy harcerskie skupiające drużyny harcerskie i zuchowe oraz 
szczepy 
starszoharcerski 
e, w jakie łączyły się drużyny 
starszoharcerskie. Szczep 
skł 
adał się z co najmniej trzech drużyn; mogły zostać powołane w każdym 
środowisku działania ZHP: szkole podstawowej, ponadpodstawowej, miejscu
		

/p0001_12.djvu

			MATERIAŁY, SPRAWOZDANIA 
Czesław Osękowski 
WYSTĄPIENIE JM REKTO 
RA UNIWERSYTETU 
ZIELONOGÓRSKIEGO POD 
CZAS INAUG 
U 
RACJI 
ROKU AKADEMICKIEGO 2 
006/2007 
Szanowni Państwo! 
W czerwcu br. 
obchodziliśmy 5 
- 
lecie 
powstania Uniwersytetu Ziel 
o 
no 
- 
górskiego. 
Odbył 
o się to w sposób skromny 
, ale wyrazisty i adekwa 
t 
ny 
do obecnej naszej kondycji i możliwości. Nasza uczelnia z powodz 
e- 
niem kontynuuje tradycje i dorobek zielonogórskiego środ 
o 
wiska 
akademickiego, zwłaszcza Wyższej Szkoły Inżynierskiej 
– 
n 
a 
stępnie 
Politechn 
iki Zielonogórskiej oraz Wyższej Szkoły Pedag 
o 
gicznej. 
Powtórzę swoją opinię wygłoszoną przed Państwem podczas i 
n- 
auguracji roku akademickiego 2005/2006. Decyzja zielonogórskiego 
środowiska naukowego o integracji i utworzeniu Uniwersytetu Ziel 
o- 
nogórskiego b 
yła mądra i odpowiedzialna oraz wyprzedziła ogóln 
o- 
polską tendencję w tym z 
a 
kresie. Przed rokiem mówiło się, a dziś już 
jest wdrażana koncepcja integracji zbyt rozproszonej struktury szko 
l- 
nictwa 
wyższego w Polsce i powstawania uczelni większych 
o ba 
r 
dziej 
u 
niwersalnym zakresie kształcenia 
. Takim uczelniom jest łatwiej fun 
k- 
cjonować i konkurować o studentów i środki fina 
n 
sowe. Do tej pory 
dotacja, którą uczelnie otrzymywały od państwa, była uzależni 
o 
na 
głównie od liczby pracowników naukowych i studentów. Od st 
yc 
z 
nia 
2007 r. zmienią się kryteria podziału. Pod uwagę będzie brana w znac 
z- 
nie 
większym niż dotychczas 
stopniu m.in. liczba uprawnień do dokt 
o- 
ryzowania i 
habilitowania, liczba projektów badawczych realizow 
a 
nych
		

/p0001_13.djvu

			Ewa Duma 
KRONIKA ZIELONEJ GÓRY ZA 2006 ROK 
STYCZEŃ 
4.01.2006 
- 
Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
wystawa „Zgasło słoneczko ludzk 
o- 
ści. Reakcje społeczeństwa polskiego na śmierć Stalina”. Ekspozycję przyg 
o- 
towało Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej Instytu 
tu Pamięci Narod 
o 
wej 
we Wrocławiu. 
5.01.1006 
- 
Prezydium Państwowej Komisji Akredytacyjnej przyznało ocenę 
pozytywną kierunkom: socjologia i pedagogika na Wydziale Nauk Pedag 
o 
gicz 
- 
nych i Społecznych Uniwersytetu Zielonogó 
r 
skiego. 
8.01.1006 
- 
XIV Finał Wi 
elkiej 
Orkiestry Świątecznej Pomocy. 
Zagrały m.in. 
zespoły: Pokój 
121, 
Bezsensu, Promil; pokazano film „ 
Przystanek Woo 
d 
stock 
”. 
12.01.2006 
- 
Restauracja TK (ul. Chrobrego 35) 
- 
spotkanie opłatkowe poł 
ą- 
czone z obchodami 15 
- 
lecia Okręgu Światowego Związku Żoł 
nierzy Armii 
Krajowej 
w Zielonej Górze. Poprzedziła je msza św. w kościele 
pw. Najświę 
t- 
szego Zbawiciela w intencji Ojczyzny i żołnierzy 
- 
członków AK i ich rodzin 
- 
cel 
e 
browana przez porucznika AK, księdza Władysława Szeremetę. 
13.01.2006 
- 
Piwnica Johanna 
Seydela (ul. Wodna 
) 
- 
prezydent Bożena R 
o 
no 
- 
wicz zorganizowała „Spotkanie noworoczne z zielonogórską tradycją winia 
r- 
ską”. 
Udział wzięli m.in.: ks. bp Adam Dyczkowski, senator prof. Marian Mi 
- 
łek, 
radni, przedstawiciele zaprzyjaźnionych miast, instytucji b 
i 
z 
nesu, kultury 
i sportu, zielonogórscy i niemieccy winiarze. Wzniesiono toast zi 
elonogó 
r 
skim 
winem za p 
o 
myślność w 2006 roku. 
13.01.2006 
- 
Cottbus 
- 
od 13 do 15 stycznia br. odbywały się Międzynar 
o 
dowe 
Targi Turystyczne „Cottbuser Reisemarkt 
” 
. Przedstawic 
iele 
Urzędu Marsza 
ł- 
kowskiego Województwa Lubuskiego promowali „Perły Ziemi L 
u 
buskiej”, 
formy aktywnej turystyki, czynny wypoczynek na terenie naszego wojewód 
z- 
twa.
		

/p0001_14.djvu

			NAGRODY KULTURALNE I SPORTOWE 
MIASTA ZI 
E 
LONA GÓRA ZA 2007 ROK 
Uroczysta sesja Rady Miasta Zielona Góra odbyła się 11 wrz 
e- 
śnia 2007 r. w Muzeum Ziemi Lubuskiej. Udział w niej wzięli radni, 
honorowi obywatele miasta i zaproszeni goście. 
Prezyden 
t Zielonej Góry, Janusz Kubicki, i wiceprzewodniczący 
Rady, Marek Kamiński, wręczyli Włodzimierzowi Kwaśniewiczowi 
medal Honor 
o 
wego Obywatela Miasta. 
Włodzimierz Kwaśniewicz 
jest dyplomowanym kustoszem (najwy 
ż 
sze 
stanowisko w muzealnictwie polskim) i jedyn 
ym w wojewód 
z 
twie lu 
- 
buskim przysięgłym 
biegłym sądowym w zakresie 
historii sztuki 
i za 
- 
bytkowej broni. Od maja 1985 r. dr W. Kwaśniewicz jest dyrekt 
o 
rem 
Lubuskiego Muzeum Wojskowego. Stworzył jedno z najcieka 
w 
szych 
polskich muzeów historyczno 
- 
wojskowych, 
w którego zbiorach zna 
j- 
dują się m.in. dwie znaczące kolekcje: ciężkiego sprzętu wojsk 
o 
wego 
(druga w Polsce po Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie) oraz 
lotnicza (druga po Muzeum Lotnictwa Polski 
e 
go w Krakowie). To je 
- 
dyne muzeum lubuskie 
od trzech zaprasza 
ne do udziału w prestiż 
o 
wym 
unijnym przedsięwzięciu kulturalnym pn. „Europejska Noc M 
u 
zeów”, 
organizowanym przez Zarząd Muzeów Francuskich w Paryżu. Wł 
o- 
dzimierz Kwaśniewicz jest znany jako autor kilkunastu książek z z 
a- 
kresu bronioznawstwa (trzy opublik 
o 
wan 
o w Zielonej Górze, dwie 
w Domu Wydawniczym „Bellona”, jedną w petersburskim wydawni 
c- 
twie „Atlant”, 
gdzie 
przygotowane są 
do druku kolejne dwie publik 
a 
cje).
		

/p0001_15.djvu

			WSPOMNIENIA, RELACJE 
Władysław Korcz 
DZIEŃ PIERWSZY I NAS 
TĘPNE (CZ. VIII) 
Pod 
koniec lat 70. zachciało mi się odnowić wieloletnie 
uczestni 
c- 
two 
w chórach rodzinnego miasta. Zgłosiłem się do 
uczelnianego 
chóru 
akademickiego, którego dyrygentką była 
pani Marciniak. W miesz 
a 
nym 
chórze przez nią prowadzonym najsłabszą częścią były basy. A każdy 
choć trochę orientujący się w jakości chóru mieszanego wie, jaką rolę 
odgrywają basy. Śpiewałem więc mając nadzieję, że swoim przykł 
a- 
dem pociągnę innych kolegów 
- 
wykładowców. Okazało się, że byłem 
naiwny jak dziecko, nie 
tylko nikt nie poszedł 
w moje ślady, ale zacz 
ę- 
to złośliwie dogadywać: „po co on właściwie poszedł śpi 
e 
wać, czego 
szuka w chórze?” Nie jest wykluczone, że początek tych plotek i zł 
o- 
śliwości stworzy 
ła pani dyrygent. Było bowiem co na 
j 
mniej dziwne, 
że nie wypróbowała mojego głosu, na słowo uwi 
e 
rzyła, że śpiewałem 
w niejednym chórze i to wystarczyło. Dopiero znacznie później uzm 
y- 
słowiłem sobie, że szanowna dyrygentka uw 
a 
żała mnie za „wtyczkę” 
ówczesneg 
o rektora (prof. J. Wąsickiego) wsuniętą dla penetracji st 
o- 
sunków panujących w 
chórze. Przyznam, że uświadomienie sobie 
t 
a- 
kiego stanu rzeczy do dziś przyprawia mnie o tak daleko idące obrz 
y- 
dzenie, że brutalnie mówiąc zbiera mi się na rzyg 
a 
nie! 
Podobna sytu 
acja zaistniała w publicznym chórze prowadzonym 
przez muzyka orkiestry symfonicznej Paszaka. Był to chyba koniec 
lat 
70. Działał wówczas chór 
chłopięco 
- 
męski. 
Paszak przyjął mnie, nie 
robiąc próby głosu, wierząc, że śpiewałem w basach. Daliśmy kilka 
udany 
ch występów publicznych, ale niestety brak jakiegokolwiek 
zai 
n- 
teresowania ze strony władz miejskich zadecydował o niemożl 
i 
wości 
utrzymania chóru. Po pewnym czasie 
zastanawiając 
się nad stosu 
n 
kiem
		

/p0001_16.djvu

			Zbigniew Czarnuch 
OSIEM GAWĘD O MOIM ZIELONOGÓRSKIM 
P 
E 
DAGOGICZNYM RAJU ( 
CZ 
. III) 
POSZUKIWANIE NOWYCH FORM 
HARCERSKIEGO OBOZOWNI 
C 
TWA 
Obozy w harcerskim systemie 
wychowania spełniają zupełnie 
w 
y- 
jątkową rolę. Tu dopiero można mówić o wychowawczym 
oddział 
y- 
waniu organizacji w całej pełni. Jak na dłoni sprawdzeniu po 
d 
lega 
„duch” drużyny, jej morale i organizacyjna sprawność. Ładują się 
„ 
akumulatory” sił mobilizujących 
do całorocznej pracy. Marzeniem 
każdej szanującej się drużyny jest samodzielne urzą 
dzenie ob 
o 
zu. 
W 
tradycyjnym obozie harcerskim 
, zgodnym z etosem patriotyc 
z- 
no 
- 
niepodległościowym, preferuje się „puszczaństwo” wymusz 
a 
jące 
samodzielność i zaradność w warunkach polowych. Harcerze przyb 
y- 
wają na polanę z namiotami, sprzętem pionierskim i kuch 
ennym, ni 
e- 
kiedy sprzętem łącznościowym, a wszystko inne, a więc w 
y 
posażenie 
namiotu, zdobnictwo obozowe, urządzenia kuchni, mag 
a 
zynu, jadalni 
trzeba wykonać samemu. Wszystko to w pierwotnym założeniu miało 
przygotowywać do trudnych warunków potencja 
l 
nych p 
artyzantów 
i 
żołnierzy. Na obozie prace 
przy urządzaniu prz 
e 
ciągały się przez cały 
czas jego trwania, a wymogi sztuki obozowania nakazywały wszystko 
w ostatnim dniu doprowadzić do stanu wy 
j 
ściowego, aby nie pozostał 
żaden ślad. 
W Makusynach, w pierwszych 
latach istnienia, zgodnie z przyj 
ę- 
tą orientacją na krajoznawstwo, organizowaliśmy obozy wędrowne. 
Gdy druż 
y 
na rozrosła się w szczep, trzeba było pomyśleć o obozach,
		

/p0001_17.djvu

			SYLWETKI 
Tomasz Nodzyński 
WSPOMNIENIE O WIESŁA 
WIE NODZY 
Ń 
SKIM 
(1930 
- 
2006) 
Ludzie, którzy pracę zawodową w Zielonej Górze zaczynali do 
połowy lat 60. poprzedniego stulecia, prawie w większości byli prz 
y- 
byszami z innych dzielnic Polski. Mój Ojciec, 
Wiesław Nodzyński, 
z urodzenia, wychowania i wykształcenia był Galicjaninem. Przyszedł 
na świat na przedmieściu Trzebini, liceum ogólnokształcące ukończył 
w Chrzanowie w 1950 roku, a studia dziennikarskie I stopnia w 1953 
na Uniwersytecie Jagiellońskim w 
Krakowie (uzupełnił je w latach 70. 
na Uniwersytecie Warszawskim). 
Opóźnienie edukacyjne spowodowała wojna. Okupację przeżył 
z rodziną w Limanowej, gdzie zmuszony był podjąć swoją pierwszą 
pracę zarobkową 
– 
fizyczną, w hurtowni spożywczej. Tamten 
czas wy 
- 
warł wielkie piętno na młodym, wrażliwym, kształtującym się czł 
o- 
wieku. 
Członkowie Jego 
rodziny byli świadkami 
zbrodni popełni 
a 
nych 
Polakach, Żydach i Romach. Dochodziły do nich wiadomości o tym, 
co się działo w Oświęcimiu. 
Ojciec na całe życie zapamiętał 
ówczesne poczucie bezsilności 
wobec bezkarnej przemocy okupantów. 
Stało się to ważnym mot 
y 
wem 
wielu Jego późniejszych decyzji 
życiowych. 
Skutkiem jednej z na 
j 
waż 
- 
niejszych decyzji, podjętych tuż po ukończeniu studiów, był w 
y 
jazd 
na ówczesne tzw. Ziemie Od 
zyskane. Tak naprawdę były to dla Nie 
- 
go 
„ziemie nieznane”. Pozostawiał małopolskie, a także górnośląskie 
rodzinne korzenie, mocno tkwiące w tamtejszych stosunkach towarz 
y- 
skich, zawodowych i majątkowych. Jak wielu innych w tamtych cz 
a- 
sach, wyruszał budować 
swoje życie od nowa.
		

/p0001_18.djvu

			BIBLIOGRAFIE 
Grzegorz Chmielewski 
BIBLIOGRAFIA ZIELONEJ GÓRY ZA ROK 2005 
I. 
Dział ogólny, poz. 1 
- 
28. II 
. Środowisko geograficzne, poz. 29 
- 
46. III. Historia, poz. 47 
- 
85. IV. Zagadnienia gospodarcze, poz. 86 
- 
108. V. Z 
a 
gadnienia społeczno 
- 
polityczne 
i prawno 
- 
administracyjne, 
poz. 109 
- 
147. VI. Służba zdrowia, poz. 148 
- 
152. VII. Kultura. Kultura 
fizyczna. Sport, poz. 153 
- 
220. VIII. Nauka. Oświata, poz. 221 
- 
269. 
IX. Sztuka, poz. 270 
- 
335. X. Językoznawstw 
o 
. Literat 
u 
ra piękna, poz. 
336 
- 
345. XI. Zagadnieni 
a wyznaniowe, poz. 346 
- 
348. XII. B 
i 
blioteki. 
Archiwa. Sprawy książki i czytelni 
c 
twa, poz. 349 
- 
363 
I. DZIAŁ OGÓLNY 
1. CHMIELEWSKI Grzegorz: Bibliografia Zielonej Góry za rok 2003 // 
Stud. Zielonogórs. 
– 
T. 11 (2005), s. 277 
- 
314 
2. CHMIELEWSKI Grzegorz: Mu 
zea lubuskie : bibliografia przedmi 
o- 
towa do 2004 r. w wyborze. 
– 
Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze ; 
Lubuskie Muzeum Wojskowe w Zielonej Górze z siedzibą w Drzonowie ; 
Muzeum Archeologiczne Środkowego Nadodrza w Zielonej Górze z siedz 
i 
bą 
w Świdnicy ; 
Muzeum Etnograficzne w Zielonej Górze z siedzibą w Ochli ; 
Muzeum Książki Środkowego Nadodrza // 
Rocz. Lubus. 
– 
T. 31, cz. 2 (2005), 
s. 300 
- 
316 ; 316 
- 
318 
; 318 
- 
320 ; 320 
- 
322 ; 322 
- 
323 
3. DUMA Ewa: Kronika Zielonej Góry za rok 2004 // 
Stud. Ziel 
o 
nogórs. 
– 
T. 11 (2005), s. 215 
- 
248 
4. POLAK Elżbieta: Zielona Góra 2004 : prezentacja zdarzeń // 
Miaster. 
– 
[Nr] 9 (2005), s. 8 
- 
9 : il. 
Wykaz publikacji 
J. P. Majchrzaka dot. Zielonej Góry poz. 57
		

/p0001_2.djvu

			b 
p Paweł Socha 
ROLA KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO 
NA ZIEMI LUBUSKIEJ W KSZTAŁTOWANIU 
PO 
L 
SKIEJ KULTURY NARODOWEJ 
Ze względu na szeroki zakres tematu, konieczne są uściślenia te 
r- 
minów i zakresu ich treści. 
P 
rzez Kościół zielon 
o 
górsko 
- 
gorzowski 
należy ro 
z 
u 
mieć jednostkę administracyjno 
- 
duszpasterską Kościoła 
lokalnego 
, która w ciągu 55 lat przechodziła zmiany prawne, terytoria 
l- 
ne 
, personalne. Temat dotyczy administracji gorzow 
skiej z 
teryt 
o 
rium 
1/7 Polski, diecezji gorzowskiej z utratą ziem Pomorza Zacho 
d 
niego 
na rzecz nowych diecezji szczecińsko 
- 
kamieńskiej i koszali 
ń 
sko 
- 
koło 
- 
brzeskiej i przydzieleniem 7 dekanatów z archidiecezji wrocła 
w 
skiej 
i diecezji zielonogó 
r 
sko 
- 
gorzowskiej z utratą ziemi pilskiej na rzecz 
diecezji kosz 
a 
lińsko 
- 
kołobrzeskiej. 
Co nal 
eży rozumieć przez kulturę narodową? 
Kulturę można r 
o- 
zumieć 
jako 
wykształceni 
e 
w dziedzinie sztuki, muzyki, filozofii, lit 
e 
- 
ratury. Na tej podstawie można mówić o wychowaniu w dziedzinie 
fizycznej 
– 
kultura ciała; w dziedzinie m 
o 
ralnej i duchowej 
– 
kultura 
ducha; w dziedzinie 
intelektualnej 
– 
przekazanie młodym wiedzy ogó 
l- 
nej i wreszcie w dzied 
zinie 
uczuciowej 
– 
kultura uczuć, pasji. Nas int 
e- 
resuje kultura w znaczeniu etnologicznym, czyli 
pewna forma duch 
o- 
wego 
życia społeczności, to wszystko, co społeczność 
n 
a 
rodową łączy 
od wewnątrz i odróżnia od innych społeczeństw i nar 
o 
dów 
1 
. W tym 
1 
Jan Paweł II mówił w Gnieźnie 3.06.1979: 
Kultura jest przede wszystkim 
dobrem wspólnym narodu. Kultura polska jest dobrem, na którym opiera się
		

/p0001_3.djvu

			Dariusz A. Rymar 
GORZÓW 
– 
ZIELONA GÓRA: 
MIĘDZY MITEM A RZECZYWISTOŚCIĄ 
Problematyka konfliktu gorzowsko 
- 
zielonogórskiego chyba nie 
była podejmowana przez ucz 
o 
nych. Kiedy się zastanowić, jedynymi 
publikacjami są wywiady, jakich udzielił wielce dl 
a Gorzowa zasł 
u- 
żony Z 
enon Bauer, który w latach 1958 
- 
1969 był przewodniczącym 
Prezydium Miejskiej Rady Narodowej 
1 
. Są to cenne świadectwa, n 
a- 
ocznego 
świadka, jednak spisane dopiero w końcu lat 90., a więc w 30 
- 
40 lat po zdarzeniach. Wymagają od historyka o 
strożnego pode 
j 
ścia 
i konfrontowania z innymi źródłami. Spośród historyków zielonogó 
r- 
skich tematem 
– 
na marginesie innych rozważań 
– 
zajmował się prof. 
Hieronim Szczegóła 
2 
. 
Koła naukowe studentów Państwowej Wyższej Szkoły Zawod 
o 
wej 
w Sulechowie 
zorganizow 
ało 11 marca 2003 r. 
spotkanie na temat m 
i- 
tów i l 
e 
gend w kontaktach gorzowsko 
- 
zielonogórskich. Zaproszono 
mnie z uwagi na przedmiot mojej pracy doktorskiej poświęconej pow 
o- 
jennym dziejom 
Gorzowa 
, obronionej na 
Uniwersytec 
ie Zielonogó 
r 
skim 
w 2002. Trzy dni 
później w „Gazecie Wyborczej” ukazała się relacja 
1 
Przede wszystkim: 
Bauer przedwojenny. Gdybym dziś był prezydentem, Go 
- 
rzów wyglądałby inaczej 
, z zasłuż 
o 
nym gorzowianinem rozmawiał Ar 
tur 
Rosiak. Ziemia Gorzowska 1998 nr 19; M. Miszkin, 
W magistracie rządził 
najdłużej 
..., Trakt. Pismo społeczno 
- 
kulturalne 1997 nr 12. 
2 
H. Szczegóła, 
Społeczno 
- 
polityczne aspekty utworzenia województwa g 
o- 
rzowskiego w 1975 roku 
, w: 
Szkice z dziejów wojewód 
ztwa gorzowskiego 
1975 
- 
1995 
, pod red. B. Woltmanna, Gorzów 1997.
		

/p0001_4.djvu

			ARTYKUŁY I OPRACOWANIA 
Krzysztof Garbacz 
WYNIKI BADAŃ ARCHEOLOGICZNYCH 
PRZEPROWADZONYCH W 2004 ROKU 
W Z 
IEL 
O 
NEJ GÓRZE PRZY ULICY KUPIECKIEJ 
5 
- 
7 
Badania archeologiczne przeprowadzone w październiku 2004 r 
o- 
ku 
na zapleczu budynków przy ulicy Kupiec 
kiej 5 
- 
7 stanowiły kont 
y- 
nuację prac podjętych w 2003 roku przy placu Matejki 20 i ulicy K 
u- 
pieckiej 3a. Badania te wiązały się z realizacją programu b 
a 
dawczego, 
opracowanego w 2001 roku i realizowanego pod patron 
a 
tem Muzeum 
Ziemi Lubuskiej. Jego rozpoczęcie 
było możliwe dzięki wsparciu 
f 
i 
nan 
- 
sowemu Urz 
ę 
du Miasta 
w Zielonej Górze. 
W 2003 roku uwaga ekipy archeologicznej 
była 
skupiona na p 
o- 
szukiwaniu 
śladów cmentarza związanego z kościołem pod wezw 
a 
niem 
św. Jana, lokalizowanego w rejonie tzw. muru cmentarnego, 
którego 
odcinek zachował się przy 
ulicy Podgórnej. Brak śladów cmentarza na 
zapleczu budynku przy ul. Kupieckiej 3a nasunął wni 
o 
sek, iż zasięg 
nekropoli 
i 
od strony południowej musiał być mniejszy i na pewno nie 
ograniczał go mur określany 
mianem cmentarne 
go. Sam mur 
mógł 
być 
związany z jakąś budowlą o charakterze świeckim. Powstał 
on 
zape 
w 
ne 
w XVII lub XVIII wieku. W 
pobliżu muru natrafiono na kilka now 
o- 
żytnych 
wkopów (najpewniej z XVIII wieku), z których wyd 
o 
byto licz 
- 
ny 
materiał o 
charakterze użytkowym ( 
fragmenty cer 
a 
miki 
, kafli, szkła, 
kości 
zwierzęce), związany 
z 
rozwijającym się w 
rejonie ulicy Kupie 
c- 
kiej 
osadnictwem nowożytnym. 
Warto też podkreślić obecność 
śl 
a 
dów 
późnośredniowiecznego osadnictwa z XIV 
- 
XV wieku w postaci uła 
m- 
ków 
ceramiki stalowo 
- 
szare 
j (K. Garbacz 2004 
, s. 11 
- 
36 
). 
Przystęp 
u 
jąc
		

/p0001_5.djvu

			Jan Kasiński 
Jan Konrad Stawiarski 
POCZĄTKI OSADNICTWA GRODOWEGO 
NA TERENIE ZIELONEJ GÓRY 
(HIPOTEZA WEDŁUG STUDIUM HISTORYCZNEGO 
I ROZPOZNANIA RADIESTEZY 
J 
NEGO) 
 
Materiały źródłowe i analizy historyczno 
- 
architektoniczne dot 
y- 
czące fragmentu zab 
udowy i odcinka m 
u 
rów miejskich Zielonej Góry, 
opracowane przez zespół badaczy Zielonogórskiej Wyższej Szkoły 
Inżynie 
r 
skiej w 1979 roku, posłużyły za punkt wyjścia do podjęcia 
próby radiestezyjnego ro 
z 
poznania wczesnego osadnictwa grodowego 
na obszarach ob 
ecnego miasta. 
Źródła pisane i ikonografia nie sięgają do najwcześniejszych 
okr 
e- 
sów polskiej państwowości. XV wiek przynosi dopiero dziś szczeg 
ó- 
łowe 
informacje dotyczące zarówno wcześniejszych, drewni 
a 
no 
- 
ziem 
- 
nych, jak i współczesnych mu fortyfikacji murow 
anych mi 
a 
sta. Różne 
są jednak przekazy co do fos otaczających miasto; niekt 
ó 
rzy historycy 
utrzymują, że Zieloną Górę opasywał pełny pierścień fos, inni zaś 
kwestionują ten fakt twierdząc, że nie było żadnych fos 
– 
czego d 
o- 
wodem jest między innymi wzmianka 
w kronice z końca XVII wieku 
(F. Lucae: Chronica von Ober und Nidrshlesien, Fran 
k 
furt/ M 1689). 
Dane te potwierdziły również odkrywki przy murach wykonane przez 
wyżej wspomniany zespół w 1979 roku. 
 
Materiał pokonferencyjny VIII Ogólnopolskiego Sympozjum Arch 
i 
tektur 
y 
Regionalnej „ 
Regionalne tradycje p 
olskich miast i miasteczek 
– 
poszukiw 
a- 
nie odrębności, problemy kontynuacji”, Drzo 
n 
ków, 14 
- 
17 listopada 1987 r.
		

/p0001_6.djvu

			Anitta Maksymowicz 
JOHANN FRIEDRICH HERBIG 
– 
ZIELONOG 
Ó 
RZANIN W AUSTRALII 
„Ja, Johann Friedrich Herbig, przybyłem do tej kolonii 3 pa 
ź- 
dziernika 1855 roku, a moja żona Caroline w 1856”. Taką notatkę 
zapisał w swoim modlitewniku J. F. Herbig, zielo 
nogórzanin, który 
w połowie XIX wieku, jak wielu innych luteranów z Prus, wyemigr 
o- 
wał do Australii, do stanu Południowa Australia. 
Il. 1. Notatka Johanna Herbiga w jego modlitewniku, ze zbiorów Davida Herbiga 
Kiedy Herbig zdecydował się na opuszc 
zenie kraju, ożywiony 
ruch emigracyjny ze wschodnich prowincji Prus, zwłaszcza z pogra 
- 
n 
i 
cza Brandenburgii, Śląska i Wielkopolski do Australii trwał już od 
blisko 20 lat, od czasu, jak w 1838 roku pastor August Kavel z parafii 
w 
Klemzig (Klępsk) poprowadz 
ił na nowy ląd w poszukiwaniu wo 
l- 
ności 
wyznania pierwszą grupę wiernych 
1 
. Johann Friedrich Herbig 
1 
A. Maksymowicz, Emigracja religijna z powiatu zielonogórskiego do Poł 
u- 
dniowej Australii w latach 1838 
- 
1844, „Studia Zielonogórskie”, 
t. 12, red. 
A. Toczewski, Zielona Góra 2006.
		

/p0001_7.djvu

			Izabela Korniluk 
HUGO SCHMIDT I JEGO DZIEŁO 
Autorem 
przedwojennej mon 
o- 
grafii pt. „Historia Zielonej Góry na 
Śląsku” był Hugo Schmidt, naucz 
y- 
ciel o 
zainteresowaniach history 
c 
z- 
nych i 
entomologicznych. Dzieła nie 
zostało dotychczas przetłumaczone 
na 
język polski. Biogram 
autora 
opra 
- 
cował Hieronim Szczegóła w publ 
i- 
kacji „Znani Zi 
elonogórza 
nie”. 
Hugo Schmidt urodził się 7 
stycznia 1866 roku w R 
adomiłow 
i- 
cach w powiecie lwóweckim ( 
Ra 
d- 
mannsdorf). 
Kształcił się w króle 
w- 
skim Seminarium Nauczycielskim 
w Dzierżoniowie (Reichenbach). 
Pierwszą posadę nauczycielską o 
b 
jął jako 20 
- 
latek w Klein 
- 
Kotzerau. 
Trzy lata później, po zakończeniu służby wojskowej w Głogowe, z 
o- 
stał nauczycielem w prywatnej szkole dla chłopców w Nowym Tom 
y- 
ślu. Uczył też w Pa 
r 
chwitz (Pr 
ochowice) 
w powiecie legnickim, gdzie 
poznał przyszłą żonę Marię Huldę, i w Kottwitz (Kotowice) w powi 
e- 
cie gł 
o 
gowskim. 1 kwietnia 1902 roku przybył z rodziną do Zielonej 
Góry. Na świat przyszły trzy córki: Gertrud, Katarina i Luckie, sz 
e- 
ściu wnuków i pięć 
wnuczek. 
Do 1932 roku 
Schmidtowie mieszkali na 
Kr 
a 
utstraße 8 (dziś ul. Wandy), latem 1932 roku przeprowadzili się na 
Maulbeerallee 3/4 (dziś Wiśniowa 5), do domu jednej z córek. 
Hugo Shmidt, 1896 r.
		

/p0001_8.djvu

			k 
s. Julian Hojniak 
50 
- 
LECIE PARAFII GRECKO 
KATOLICKIEJ 
W ZI 
E 
LONEJ GÓRZE 
Każda ludzka wspólnota, będąca żywym organizmem, jest poda 
t- 
na na pozytywne bądź negatywne wpływy otoczenia. P 
o 
dobnie każda 
wspólnota 
parafialna staje się odbiciem syt 
u 
acji sp 
ołeczno 
- 
politycznej, 
w której przychodzi jej funkcjonować. Dlatego dzieje poszczególnych 
parafii mogą być cennym źródłem informacji, przydatnych dla zroz 
u- 
mienia procesów zach 
o 
dzących w świecie. 
Przedmiotem zainteresowania tego opracowania będzie parafia 
gr 
eckokatolicka w Zielonej Górze. Historia jej powstania i funkcj 
o 
no 
- 
wania może pomóc w lepszym zrozumieniu i poznaniu dziejów K 
o- 
ścioła greckokatolickiego w Polsce, a zwłaszcza losów jego wie 
r 
nych, 
żyjących w regionie Zielonej Góry. Regionie, który po przesi 
e 
dleniu 
stał się ich nowym miejscem z 
a 
mieszkania. 
Chociaż początki parafii zielonogórskiej sięgają 1956 roku, d 
o- 
tychczas 
nie powstały żadne opracowania, które podjęłyby jej 
probl 
e- 
matykę. Wynikało to z niezwykle skomplikowanej sytuacji, w j 
a 
kiej 
przyszło fu 
nkcjonować tutejszej wspólnocie grekokatolików. W ta 
m- 
tym czasie najważniejsze było przetrwanie i zachowanie własnej to 
ż- 
samości; 
nikt nie zajmował się systematycznym zbieraniem materi 
a 
łów 
historycznych i ich opr 
a 
cowaniem. 
Dopiero przemiany polityczne po 198 
9 roku wpłynęły na zmi 
a 
nę 
sposobu 
myślenia. Odsunięcie ciągłych obaw o istnienie 
stworzyło pole 
do refleksji o dziedzictwie i przeszłości. Media lokalne zaczęły inte 
- 
resować się życiem parafii greckokatolickiej, wcześniej niew 
i 
docznej
		

/p0001_9.djvu

			Hieronim Szczegóła 
ZIELONOGÓRSKA DROGA 
DO UNIWERSYT 
E 
TU 
( 
CZ 
. I) 
Zanim powstała pierwsza uczelnia 
W 2001 roku powstał Uniwersytet Zielonogórski. Zielona Góra 
sta 
ła 
się piętnastym w Polsce mi 
a 
stem uniwersyteckim. 
Jak do tego doszło? Jaką drogę prz 
ebyło zielonogórskie środow 
i- 
sko naukowe, zanim znalazło się w szacownym gronie europejskich 
miast uniwersyteckich? Dlaczego awans środowiska naukowego do 
rangi uniwersyteckiej jest tak ważny, zarówno dla nauczycieli akad 
e- 
mickich i studentów, jak i dla mi 
a 
s 
ta, które jest siedzibą uniwersytetu? 
Spróbujemy zwięźle odpowiedzieć na te 
pytania. 
Sieć szkolnictwa wyższego w Polsce, ukształtowana tuż po z 
ako 
ń- 
czeniu drugiej wojny 
światowej przetrwała do połowy lat 60. 
i niewi 
e 
le 
tu zmieniła decyzja z początku lat 50. 
o wyłączeniu z uniwersyt 
e 
tów 
wyższych szkół rolniczych, ekonomicznych, wychowania fizyc 
z 
nego, 
akademii rolniczych i wydziałów teologicznych, jako że ucze 
l 
nie te na 
ogół powstawały w miastach stanowiących siedzibę uniwe 
r 
sytetów. 
Mieliśmy zatem siedem ośrod 
ków uniwersyteckich: Warszawa, 
Kraków, Poznań, 
Wrocław, Łódź 
, Lublin 
– 
UMCS i KUL 
oraz T 
o 
ruń 
, 
a 
trzy ośrodki dysponowały więcej niż 
jedną uczelnią 
nieuniwersyte 
c 
ką: 
Katowice, Gdańsk i Szczecin. W trzech miastach wojewód 
z 
kich była 
jedna uczelnia: Olsz 
tyn 
– 
WSR 
, 
Opole 
– 
WSP 
, Białystok 
– 
AM. W 
czt 
e- 
rech 
wojewód 
ztwach 
nie było żadnej wyższej uczelni: Kielce, Kosz 
a 
lin, 
Rzeszów i Zielona Góra. Przypominam te fakty dlatego, że „po 
l 
ska,
		

/p0002.djvu

			Przemysław Bartkowiak 
Zarys działalności szczepów harcerskich w Zielonej Górze w latach 
1957 
- 
1989 na prz 
ykładzie Korczakowców i Makusynów 
…………… 
165 
MATERIAŁY, SPRAWOZDA 
NIA 
Czesław Osękowski 
Wystąpienie JM Rektora Uniwersytetu Zielonogórskiego 
podczas inaug 
u 
racji roku akademickiego 2006/2007 
………… 
. 
……175 
Ewa Duma 
Kronika miasta Zielonej Góry za rok 200 
6 
........ 
............. 
.... 
..... 
. 
.... 
. 
. 
.. 
. 
.187 
N 
agr 
o 
d 
y 
kulturaln 
e 
i sportow 
e 
miasta Zielona Góra 
za 2007 rok 
....................................................... 
............................... 
. 
... 
213 
WSPOMNIENIA, RELACJE 
Władysław Korcz 
Dzień pierwszy i następne 
(cz. VII 
I 
) 
..................... 
. 
........... 
. 
..... 
... 
. 
. 
. 
. 
. 
. 
.... 
2 
19 
Zbigniew Czarnuch 
Osiem gawęd 
o moim zielonogórskim 
pedagogicznym raju (cz. I 
I 
I 
) 
......................... 
................ 
. 
. 
..... 
... 
. 
.. 
. 
..... 
. 
.. 
22 
7 
SYLWETKI 
Tomasz Nodzyński 
Wspomnienie o 
Wiesławie Nodzyńskim (1930 
- 
2006) 
…… 
… 
… 
. 
... 
… 
… 
24 
5 
BIBLIOGRAFIE 
Grzegorz Chmielewski 
Bibliografia Zielonej Góry za rok 200 
5 
.............................. 
. 
. 
. 
. 
.... 
. 
. 
. 
.. 
... 
2 
49
		

/p0002_1.djvu

			10 
dowiska naukowego 
Poznania. Ogromne 
znaczenie miał dekret prym 
a 
sa 
Polski, kardynała Augusta Hlonda z 15 sierpnia 1945 r. ustanawi 
a 
jący 
w Gorzowie Wlkp. admi 
nistrację apostolską dla Pomorza Zachodni 
e- 
go, Ziemi Lubuskiej i Prałatury Pilskiej. To wszystko tworz 
y 
ło żyzną 
glebę, na której w społecznej świadomości zaczęła kie 
ł 
kować lubuska 
tożsamość 
. Już w 1945 na podgorzowskim Osiedlu Poznańskim odb 
y 
ły 
się pierwsze 
dożynki Ziemi Lubuskiej, otwarto w Gorzowie M 
u 
zeum 
Ziemi Lubuskiej, wystawę gospodarczą Ziemi Lub 
u 
skiej, itp. 
Życie potwierdziło słuszność tej koncepcji, bowiem Sejm ustawą 
z 
28 czerwca 1950 r. dokonał korekty podziału administracyjnego kraju, 
wskutek któ 
rej wspomniane powiaty, z wyjątkiem 
pilskiego, stworz 
y 
ły 
fundament nowego województwa zielonogórskiego, z kt 
ó 
rego z kolei 
w 1975 r. wydzielone zostało województwo gorzowskie. 
Ciągłe 
poszukiwania na przestrzeni już ponad półwiecza optyma 
l- 
n 
ej formuły admini 
stracyjnej dla ziem leżących nad środkową Odrą 
i dolną Wartą, świadczą dobitnie, iż w szerokiej przestrzeni zacho 
d- 
nich kresów Polski, pomiędzy Szczecinem i Wrocławiem oraz Pozn 
a- 
niem, jest miejsce dla samodzielnego regionu i społeczne zapotrzeb 
o- 
wanie 
n 
a pe 
łnieni 
e 
przez Gorzów oraz Zieloną Górę funkcji 
ośrodków 
r 
e 
gionalnych. Funkcji pełnionych w przeszłości przez Frankfurt n/O 
we wschodniej Brandenburgii (Nowa Marchia) oraz Legnicę na pó 
ł- 
nocy Dolnego Śląska. 
Dzisiejsza Ziemia Lubuska to wynik wtapiania się 
trzeciego już 
pokolenia żywiołu polskiego 
– 
począwszy od osiedleńców przybyłych 
w 1945 r., głównie z Wielkopolski oraz Kresów Wschodnich 
– 
w h 
i- 
storyczny, 
w zasadzie poniemiecki pejzaż kulturowy 
dawnych obrz 
e 
ży 
Brandenburgii, Śląska i Wielkopolski. To efekt 
zacierania się hist 
o- 
rycznej 
tradycji tych krain oraz poszukiwania i prób budowania wł 
a 
snej 
tożsamości 
. T 
o t 
akże brak jednego silnego stołecznego miasta, 
wręcz 
agresywna rywalizacja głównych ośrodków życia politycznego, g 
o- 
spodarczego i 
naukowego regionu 
, Z 
ielonej Góry i Gorzowa 
. Lub 
u 
skie 
to również wciąż nierozwiązane 
problemy o 
charakterze 
strukt 
u 
ralnym; 
niski 
poziom przedsiębiorczości, wysoki poziom bezrobocia, niska in 
- 
n 
owacyjność gospodarki, brak kapitału inwestycyjnego, niski poziom 
wykształcenia społe 
czeństwa. Suma tych jakże skomplikowanych uw 
a- 
r 
unkowań powoduje konieczność pilnego, w atmosferze polityc 
z 
nego 
i społecznego porozumienia, zdefiniowania, czym dla nas tu i teraz 
żyjących 
jest lubuskość? Udzielenia odpowiedzi 
na pytanie, czy cz 
u 
je 
-
		

/p0002_10.djvu

			148 
ból związany z tym krokiem. W ślad za siostrami, zgodnie ze swoim 
sumieniem, z urzędu ustąpił krośnicki duchown 
y zakładu, pastor Sch 
e- 
ske 
oraz lekarz zakładu, dr med. Wagner. Wypadki te spowod 
o 
wały 
w końcu konieczność zamknięcia domu macierzystego w Krośnicach 
i z 
a 
niechania dotychczasowej pracy. Stało się to już 1 sierpnia 1901 
roku. Mieszkające dotychczas w Kr 
o 
śn 
icach siostry przeniosły się do 
innych miejscowości i oczekiwały na dalszy rozwój wydarzeń. Kilka 
z nich znalazło zatrudnienie w miejskim szp 
i 
talu w Zielonej Górze, 
gdzie przybyły na zaproszenie 
miejscowego magistratu. Spośród wi 
e 
lu 
miejscowości, które ch 
ętnie przystałyby na założenie u siebie n 
o 
wego, 
planowanego domu macierzystego 
sióstr diak 
o 
nisek, Zielona Góra wy 
- 
dawała się szczególnie korzystna. Już od dawna siostry zna 
j 
dowały tu 
zatrudnienie w miejskim szpitalu i w gminie ewangelickiej. Pona 
d 
to 
atmosf 
era panująca w mieście i miejscowe stosunki sprzyjały rozw 
o- 
jowi ich pracy i ofiarowaniu usług kościołowi śląskiemu. Dzięki zr 
o- 
zumieniu magistratu, rajców miejskich i szerokiego kręgu mies 
z 
czan 
usunięto wkrótce wszelkie przeszkody. Szczególne podziękow 
a 
nia 
na 
- 
leżą się obydwu ówczesnym burm 
i 
strzom Gaylowi i Quvrierowi oraz 
miejskiemu radcy budowlanemu Severinowi, którzy wytrwale pomag 
a 
li 
słowem i czynem i do dziś są naszymi wiernymi przyjaciółmi. Pier 
w- 
szym krokiem na nowo otwierającej się drodze było zjednocz 
e 
nie roz 
- 
pro 
szonych 
sióstr w jedno Ewangelickie St 
owarzyszen 
ie Sióstr 
Be 
t 
hesd 
a 
(Evangelischer Schwesternverein Bethesda), które 26 sier 
p 
nia zostało 
zapisane w rejestrze stowarzyszeń i tym samym nabyło zdolności pra 
w- 
ne 
. 
Na jego czele jako przełożona, tymcza 
sowo 
stanęła siostra zielon 
o- 
górskiego miejskiego szpitala diakonisa Aurelia Abe 
r 
ger. 
Za właściwy 
dzień założenia nowego domu 
macierzystego uzn 
a 
no 
1 października 1901 roku. Kierownictwo nad nim objął 
pastor Sch 
e 
ske. 
Jeszcze do dzisiaj połączone ze swoimi O 
ddziałami siostry przyłącz 
a- 
ły się do stowarzyszenia. Duża liczba przedstawicieli rozwiązała ko 
n- 
takty ze 
starym domem macierzystym i 
przyłączyła się do now 
e 
go. Do 
1 października Zarząd Miasta Zielona 
Góra przekazał za darmo now 
e- 
mu 
dziełu należący do niego 
s 
tary, uporządkowany dom patrycjuszo 
w- 
ski przy ulicy Morwowej (Maulbeerstrasse) jako tymcz 
a 
sową siedzibę 
i 2000 marek na pokrycie 
kosztów związanych z wyposażeniem. T 
a 
kie 
były podstawy, na których z wiarą, zaufaniem w Boga, nadzieją i m 
o- 
dl 
i 
twą budowano.
		

/p0002_11.djvu

			166 
wiały one własną aktywność, również w strukt 
urach Komendy Chor 
ą- 
gwi Lubuskiej, a po reformie administracyjnej w 1975 roku Chorągwi 
Zielonogórskiej. Można tutaj wyróżnić szczepy Korczakowców i M 
a- 
kusynów. 
W roku szkolnym 1961/1962 w Zasadniczej Szkole Zawodowej 
(ZSZ) 
w Zielonej Górze (ul. Wyspiańskiego 
) powstała drużyna harce 
r- 
ska, której drużynowym został Jerzy Zgodziński. Jej działalności nie 
ograniczała się tylko do terenu szkoły 
– 
już w pierwszym roku swej 
pracy przyjęła patronat nad Szkołą Podstawową nr 1 i zorgan 
i 
zowała 
drużynę. W następnym roku ob 
jęła opieką drużynę zuchową i dwie 
młodszoharcerskie w Szkole Podstawowej nr 6. W ten sposób powstał 
szczep 
4 
, który na przełomie roku 1965/1966 poszerzył swą działalność 
o jeszcze jedną szkołę podstawową i zmienił nazwę na Ośrodek Dr 
u- 
żyn Harcerskich. W tym 
okresie liczył 3 drużyny zuchowe, 8 harce 
r- 
skich 
i młodzieżowy krąg instruktorski. 
W związku 
z rozwojem szk 
o 
ły 
– 
przyjęciem 5 
- 
letniego Technikum Mechanicznego w 1965 roku, 
Pedagogicznej Szkoły Technicznej w 1968 
roku i 3 
- 
letniego techn 
i 
kum 
zamieszkania, placówkach opiekuńczo 
- 
wychowawczych itp., obe 
j 
mujących 
jedną lub kilka placówek działających na teren 
ie jednego hufca. Najczęściej 
szczepy harcerskie działały na terenie jednej szkoły podstaw 
o 
wej, szczepy 
starszoharcerskie 
– 
jednej szkoły ponadpodstawowej lub zesp 
o 
łu tych szkół. 
Z inicjatywą utworzenia szczepu występowały zainteresowane drużyny lub 
komend 
a hufca; decyzję 
o utworzeniu podejmowała komenda hufca. Do 
zadań 
szczepów należało m.in. wspieranie działań podejmowanych przez drużyny 
i kręgi wchodzące w jego 
skład; inicjowanie i koordynowanie wspólnych przed 
- 
sięwzięć drużyn; reprezentowanie spraw i p 
otrzeb zuchów i harcerzy wobec 
władz ZHP; organizowanie i koordynowanie akcji letniej i zimowej; wspi 
e- 
ranie organizacji akcji letniej i zimowej drużyn. Szerzej zob. Leksykon ha 
r- 
cerstwa, red. O. 
Fietkiewicza, Warszawa 1988, s. 458 
- 
459. 
4 
Dzień wczorajszy. T 
eraźniejszość. Perspektywy 
– 
Zarys Monograficzny Z 
e 
- 
społu Szkół Mechanicznych im. Janusza Korczaka w Zielonej Górze, red. M. 
Wańkowicz, Zielona Góra 1976, s. 133. Zobacz również: Historia szkolni 
c- 
twa zawodowego Zespołu Szkół Elektronicznych i Samochodowych 
w Zi 
e- 
lonej Górze, pod kierunkiem K. Komorowskiej, Zielona Góra 2005, s. 69 
- 
74; 
W. Cieśla, Harcerskie Szczepy w Hufcu Zielona Góra, [w:] Związek Harce 
r- 
stwa Polskiego, Chorągiew Ziemi Lubuskiej, Komisja Historyczna, Kartki 
z historii ZHP 
– 
„Wici”, nr 6/94, 
Zielona Góra 1994, s. 21; Udział „Korcz 
a- 
kowców” z Zielonej Góry w pracach PKK (Polskiego Komitetu Korczako 
w- 
skiego), [w:] 
www.korczakowo.org 
. [dostęp 
10 maja 2007].
		

/p0002_12.djvu

			176 
przez uczelnię, liczba zagranicznych pracown 
ików naukowych pr 
o- 
wadzących zajęcia, liczba studentów zagranicznych i po 
l 
skich, którzy 
wyjeżdżają na wymiany oraz liczba grantów zdobytych z fu 
n 
duszy 
europejskich. 
Będzie to zatem skierowanie na jakość badań nauk 
o 
wych 
i procesu kształcenia 
, 
rywalizowanie z 
innymi 
ośrodkami akademick 
i- 
mi oraz akceptację uczelni przez obecnych i potencjalnych stude 
n 
tów. 
Powstanie w 2001 r. Uniwersytetu Zielonogórskiego pozwoliło 
na przygotowanie się do nadchodzących zmian. Pragnę zwrócić uw 
a- 
gę, że w sposób łagodniejszy niż pod 
obne do nas ośrodki akad 
e 
mickie 
w kraju odczuwamy skutki nadchodzącego niżu demograficznego. N 
a- 
szą 
siłą jest szeroka oferta kształcenia obejmująca kierunki human 
i- 
styczne, techniczne, ścisłe, ekonomiczne, przyrodnicze i artystyc 
z 
ne. 
W kraju coraz bardziej w 
idoczny jest dziś proces tworzenia na mnie 
j- 
szych politechnikach kierunków humanistycznych i społec 
z 
nych, a na 
akademiach pedagogicznych odchodzi się od powszechn 
e 
go kiedyś 
kształcenia nauczycieli. Będziemy nadal zmierzać w d 
o 
tychczasowym 
kierunku, a naszym 
nadrzędnym celem jest utrzymanie obecnej rangi 
Uniwersytetu. 
Uniwersytet Zielonogórski jest dziś uczelnią wielowydziałową, 
ukształtowaną organizacyjnie i posiadającą dobrą kadrę profesorską. 
Zatrudniamy 87 profesorów tytularnych oraz 168 
doktorów habilit 
o 
wa 
- 
nych. Mamy dobrą perspektywę rozwoju kadrowego, gdyż w uczelni 
pracuje 
także 437 doktorów i 403 magistrów, którym stwarzamy 
opt 
y- 
malne warunki do zdobywania kolejnych stopni naukowych. W m 
i- 
nionym roku akademickim tytuły naukowe profesora uz 
y 
skało dwóch 
n 
aszych pracowników (prof. Lucyna Słomińska i prof. Grzegorz G 
a- 
bryś), trzy osoby uzyskały stopień naukowy doktora habilit 
o 
wanego 
(Ilona Politowicz, A 
n 
drzej Janczak i Adam Kempski), dwie dalsze 
osoby oczekują na zatwierdzenie habilitacji, 38 osób uz 
y 
skało st 
opień 
naukowy doktora. W strukturze organizacyjnej UZ funkcjonuje 9 w 
y- 
działów. Posiadamy uprawnienia do nadawania stopnia doktora habil 
i- 
towanego w trzech dyscyplinach (elektrotechnika, historia, matemat 
y- 
ka) oraz doktora w 11 dyscyplinach (astronomia, budow 
a i eksploat 
a- 
cja maszyn, budownictwo, elektrotechnika, filozofia, fizyka, historia, 
informatyka, inżynieria środowiska, matematyka, pedagog 
i 
ka). 
Pracownicy naukowi Uniwersytetu wykazują wzrastająca z roku 
na rok aktywność i rozszerzają kontakty międzynarod 
owe. W mini 
o- 
nym roku akademickim 
opublikowali ponad 2 tys. różnych prac, w 
tym
		

/p0002_13.djvu

			188 
14.01.2006 
- 
Lubuski Teatr 
- 
premiera spektaklu „Harpagon” według „Ską 
p 
ca 
” 
Moliera w adaptac 
ji i reżyserii Tomasza Mana (reżyser, dramaturg). W roli 
tytułowej Jerzy Kaczmarowski. 
16.01.2006 
- 
Restauracja Stary Młyn 
- 
N 
oworoczne 
spotkanie 
przedsiębio 
r 
ców 
2006 
, zorganizowane przez Zarząd Organizacji Pracodawców Ziemi Lub 
u- 
skiej. Udział wzięli m.in. 
: wojewoda lubuski Marek Ast, parlamentarz 
y 
ści 
z senatorem prof. Marianem Miłkiem, prezydent Zielonej Góry Bożena R 
o- 
nowicz, prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz, prezydent Sulechowa 
Ign 
a 
cy Odważny, członkowie i sympatycy organizacji oraz reprezentanci 
p 
artnerskich stowarzyszeń i instytucji z Polski i Ni 
e 
miec. 
18.01.2006 
- 
Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
wystawa pt. „Socrealizm”. Zgr 
o 
ma 
- 
dzono 
ponad 90 obrazów ze zbiorów Muzeum Zamoyskich w Kozłówce 
, a 
u- 
torstwa Adama Marczyńskiego, Alfreda Lenicy, Janiny Kraupe 
- 
Św 
ide 
r 
skiej 
i Stanisława Teisseyre’a i Eugeniusza Eibischa. 
19.01.2006 
- 
Wojewódzka Biblioteka 
Publiczna 
- 
wystawa pn. „ 
Świat 
w 
e 
dług 
Jujki”, czyli Zbigniew Jujka 
- 
rysunek satyryczny. Pokazano prace z cyklu 
„Książka 
i literatura w krzywym zwierciadle”. Otw 
arciu, 
w którym 
wziął udział 
autor, towarzyszył występ kabaretu „Słuchajcie”. 
19.01.2006 
- 
Ratusz (Stary Rynek 1) 
- 
LX nadzwyczajna sesja Rady Miasta 
Zielona Góra. Radni podjęli decyzję w sprawie zmiany uchwały dotyczącej 
budżetu miasta na rok 2006. 
20.01. 
2006 
- 
Galeria „Nowy Wiek” w Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
wystawa 
prac Leszka Knaflewskiego pt. „Kipling me softly”. Bohaterem pokazu był 
ksiądz, w którego postać artysta wcielił się os 
o 
biście. 
21.01.2006 
- 
Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
wręczenie stypendiów Marsza 
łka 
Województwa Lubuskiego Andrzeja Bocheńskiego. Wśród laureatów byli: 
Bożena 
Szeniak, Przemysław Dembski, Hanna Włodarczyk 
, Maciej Barano 
w- 
ski, Mateusz Irisik, Karina Bojko (stypendia artystyczne); Wojciech Bartnik, 
Michał Tomza, Adrian Burda, Marcin Dubl 
ański, Anna Reder, Grzegorz Ma 
- 
tusiak (stypendia naukowe); Piotr Rubaj, Małgorzata Prusińska, Agnies 
z 
ka 
Moroz, Rita Woj 
t 
czak (stypendia twórcze). 
21. 
01.2006 
- 
Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
przedstawiciel Dekra Intertek wr 
ę 
czył 
prezesowi zarządu PKS Zielona Gór 
a sp. z o.o. Zenonowi Bambrow 
i 
czowi 
certyfikat jakości ISO 9001:2000 w zakresie serwisu naprawczego samoch 
o- 
dów dostawczych, ciężarowych, autobusów i pojazdów specjalnych, serwisu 
blacharsko 
- 
lakierniczego, serwisu tachografów, serwisu ogumienia, sprzed 
a- 
ży c 
zęści zamie 
n 
nych. 
21.01.2006 
- 
Film Ewy Wojnowskiej o 
spektaklu „Cześć faszysto!” został po 
- 
kazany 
w ogólnopolskim paśmie 
TVP 3 w 
programie „Regiony kultury. N 
o 
w 
o 
- 
ści” (cotygodniowy magazyn aktualności kult 
u 
ralnych). 
23.01.2006 
- 
Wizyta premiera Kazimierz 
a Marcinkiewicza w Zielonej Górze. 
Premier 
odwie 
dził Uni 
wersytet 
Ziel 
onogó 
rski i Elektrociepł 
own 
ię 
Zielona Góra.
		

/p0002_14.djvu

			214 
Dr Kwaśniewicz jest także znanym działaczem społecznym 
, czło 
n 
kiem 
wielu stowarzyszeń i organizacji 
. Wielokrotnie był odznaczany i w 
y- 
różniany 
– 
m.in. 
N 
a 
grodą Kulturalną Miasta 
Zielona Góra 
za lata 1993 
i 2004, Nagrodą Naukową Miasta 
Zielona Góra za 2001 r. oraz 
Zł 
o 
tym 
i Srebrnym Krzyżem Zasługi w 1998 r. 
Podczas s 
esji 
gospoda 
rze mi 
asta 
wręczyli 
nagrody 
kult 
uralne 
i 
spor 
- 
towe przyznane za rok 2007. 
Indywidualne nagrody kulturalne otrzymali: 
Andrzej Toczewski 
– 
dyrektor Muzeum Ziemi Lubuskiej, redaktor 
naczelny pisma popularnonaukowego ,,Studia Zielonogórskie”. In 
i- 
cjator powstania w Muzeum galerii Tadeus 
za Kuntzego 
- 
Konicza, 
wybitnego XVIII 
- 
wiecznego malarza urodzonego w Zielonej Górze. 
Pomys 
łodawca i realizator pierwszego i jedynego w Polsce Muzeum 
Wina, ekspozycji poświęconej historii Zielonej Góry oraz Muzeum 
Da 
w 
nych Tortur. 
Ewa Lewandowska 
– 
autorka scenariuszy, tekstów piosenek, wierszy 
i opiekun młodych poetów, skupionych w grupie poetyc 
kiej Klub 
Szufladera w Domu Harcerza. Autorka inicjatyw poetyckich organ 
i- 
zowanych w Zielonej Górze. 
Robert Rudiak 
– 
poeta, prozaik, publicysta, krytyk literacki, historyk 
literatury, regionalista. Autor 12 książek, laureat konkursów litera 
c- 
kich. 
Mieczysław 
Warszawski 
– 
autor tomików wierszy, opowiadań i p 
o- 
wieści. Laureat licznych nagród w konkursach poetyckich i proz 
a- 
torskich. Uprawia również twórczość dla dzieci. 
Tadeusz Krupa 
– 
znany lubuski dziennikarz radiowy, wieloletni reda 
k- 
tor naczelny i prezes Radia 
Zachód. Inicjator audycji promuj 
ą 
cych 
zielonogórską kulturę i jej twórców. 
Agata Buchalik 
- 
Drzyzga 
– 
artysta plastyk. Związana z Zieloną Górą 
od 1968 roku. Uprawia głównie tkaninę artystyczną, grafikę i mala 
r- 
stwo; jej prace znajdują się w zbiorach prywatny 
ch i państwowych 
na całym świecie. Wielokrotnie nagradzana. W tym roku obchodzi 
40 
- 
lecie pracy twórczej. 
Janusz Skiba 
– 
artysta plastyk. Mieszka i tworzy 
w Zielonej Górze od 
1963 roku. Uczestnik wielu wystaw indywidualnych i zbior 
o 
wych
		

/p0002_15.djvu

			220 
do mnie dyrygenta doszedłem 
do wniosku, który mnie 
wręcz prz 
er 
a 
ził. 
Pewne drobiazgi zebrane razem pozwoliły mi stwierdzić, że dyr 
y 
gent 
podejrzewał mnie, że zostałem specjalnie nasłany przez 
władze bezpi 
e- 
czeństwa, z którymi nigdy nie miałem żadnych kontaktów. Nie mogąc 
się uspokoić, poszedłem do pana Paszaka, który 
pracował w tym cz 
a- 
sie w Wydziale Kultury WRN. Bez żadnych wstępów zapyt 
a 
łem go, 
czy rzeczywiście podejrzewał mnie o kontakty z wymieni 
o 
nymi wyżej 
władzami? Pan Paszak nie zaprzeczył i nie potwierdził. To wahanie naj 
- 
zupełniej 
mi wystarczyło. Odchodząc powi 
edziałem 
mu ostro i wyra 
ź- 
nie: jeśli pan uważał mnie choć przez chwilę za wtyczkę UB, to niech 
pan na całe swe życie zapamięta, że swym p 
o 
sądzeniem skrzywdził 
porządnego 
człowieka, który ma więcej powodów nienawidzić 
pr 
a 
cow 
- 
ników tego urzędu niż pan zapewne 
prz 
y 
puszcza. 
Moje zamiłowania artystyczne doznały w zetknięciu się z bezn 
a- 
dziejnie głupimi ludźmi zupełnej porażki. Więcej już takich prób nie 
przedsiębrałem. Całą moją energię poświęciłem wyłącznie na pracę na 
uczelni i opracowanie coraz to nowych temat 
ów, wykorzystując mo 
ż- 
liwości publikowania w Zielonej Górze i wydawnictwach ogólnopo 
l- 
skich: „Wiedza i Życie”, „Mówią Wieki”. Z dziejów Zielonej Góry 
opracowałem syntetyczny zarys „Historii Towarzystwa Polskich Rz 
e- 
mieślników” wydany przez LTN w roku 1973. Br 
ałem również udział 
w wydawnictwie „Kalendarz lubuski”, który przez kilka lat wychodził 
w Zielonej Górze (od r. 1972 do 1974, po czym nastąpiła przerwa do 
r. 
1980 
, po 
którym wydano 
jeszcze „Kalendarz” w r. 
1983, 1984 i 
1985). 
Nie zasklepiałem się wyłączni 
e w pracy dydaktycznej. Nie mogły 
mi 
być 
obojętne przemiany 
w życiu kulturalnym miasta. Nie można nie 
wspominać wielkich dni Teatru im. Leona Kruczkowskiego z okresu 
dwóch dyrekcji Z. Koczanowicza i M. Okopińskiego, gdy rzeczyw 
i- 
ście spektakle stały na wyso 
kim poziomie, a swoją karierę z 
a 
czynali 
aktorzy wielkiej 
klasy jak Fryźlewicz, 
Machalica, Wardejn 
, Winia 
r 
ska. 
Teatr Okopińskiego zdobywał wielokrotnie nagrody na festiw 
a 
lach 
teatralnych. Okopiński musiał odejść z Zielonej Góry, bo tow 
a 
rzysze 
z Komitetu 
od 
kultury orzekli, że jego teatr 
jest elitarny, omij 
a 
ny przez 
klasę robotniczą. Świetny dyrektor i reżyser przeniósł się do Gdańska, 
a do teatru zielonogórskiego od tego czasu klasa r 
o 
botnicza pcha się 
drzwiami i oknami! 
O wiele korzystniej potoczyły się dz 
ieje orkiestry symfonicznej. 
Zrodzona wysiłkiem ludzi kochających muzykę, do których należał jej
		

/p0002_16.djvu

			228 
umożliwiających zbieranie większych grup dzieci i młodzieży na ce 
n- 
ną wychowawczo formę letn 
iego w 
y 
poczynku. 
Mister obóz 1961 
Nasz pierwszy obóz był jeszcze w dużym stopniu „puszczański”, 
ale wiele elementów zwiastowało moje starania, aby i tu odchodzić od 
etosu podkreślającego 
więź organizacji z wojskiem 
na rzecz etosu 
oby 
- 
watelskiego. 
Kraj żył 
obchodami 
milenium 
państwa polskiego. Koncepcję 
opa 
r- 
łem na tym właśnie wydarzeniu. Obóz rozbiliśmy nad jeziorem Ni 
e- 
słysz pod Świebodzinem, w pobliżu okazałego grodziska, na kt 
ó 
rym 
w porozumieniu z zielonogórskim muzeum starsza młodzież prow 
a- 
dziła wykopalis 
ka pod kierunkiem 
archeologa Adama Kołodziejski 
e 
go 
. 
Dwa lata wcześniej podczas kolarskiej wyprawy 
studyjnej na Babimo 
j- 
szczyznę, gdzie interesował nas temat walk tamtejszej ludności o z 
a- 
chowanie polskiej kultury, spotkaliśmy zielonogórskich archeol 
o 
gów, 
pro 
wadzących wykopaliska w Pszczewie i Trzcielu w powiecie mi 
ę- 
dzyrzeckim. Zatrzymaliśmy się dłużej i pomagaliśmy w pracach a 
r- 
cheologów. W roku następnym (1960) Adam Kołodziejski prow 
a 
dził 
prace odkrywkowe na cmentarzysku z wczesnej epoki żelaza w Wia 
n- 
kowie na 
d Odrą, naprzeciw Bytomia Odrzańskiego. Makusyny wyst 
ą- 
piły w roli pracowników fizycznych i pracowały przez dwa t 
y 
godnie. 
Teraz pod kierunkiem Adama Kołodziejskiego i Bogdana 
Kresa w p 
o- 
do 
bnym charakterze zatrudnionych zostało 12 Makus 
y 
nów, a wśród 
nich 
międ 
zy innymi: Witek Peryt, Sioma Fajtlowicz, Władek Gro 
ble 
w- 
ski i Wojtek Wójtowicz. Obóz opisał Bogdan Kres na łamach „Na 
d- 
odrza”, natomiast Adam Kołodziejski w czasopiśmie „Z otchłani wi 
e- 
ków” (1/1962). 
Cudaki i najmłodsi chłopcy byli mieszkańcami „Drakogrodu”, 
bawiąc się w prasłowiańską osadę. Tu prym wiedli: Jasiu Markiewicz, 
Gabryś Lemiesz, Rysiek Peryt i jego brat Marek, wśród uczestników 
tej zabawy byli między innymi: Antoni Szymański, Leszek Gołdyka, 
Władek Bialik, Leszek Strapko. 
Nasze harcerki zamieszkiw 
ały „Karczmę”, czyli średniowieczną 
osadę handlową, prowadziły kiosk i obozową „tancbudę”, co w języku 
bardziej pedagogicznym określić należy, iż przewodziły życiu kult 
u- 
ralnemu obozu. Drużynową była Lilia Łopacka (później Szadkowska, 
etnograf), funkcje prz 
ybocznej pełniła Ula Dudziak, a w obozie były 
między innymi: Jadzia Korcz (później Dziadosz) i Maja Kubicka.
		

/p0002_17.djvu

			246 
Oprócz stosownego dyplomu, posiadał już doświadczenie ze wspó 
ł- 
pracy z „Dziennikiem Zachodnim” oraz „Po prostu” (był reda 
k 
torem 
uczelnianego oddziału tego pisma). Jako 23 
- 
letni adept z 
a 
wodu podjął 
pracę w „Gazecie Zielonogórskiej”, sz 
ybko został kierownikiem dzi 
a- 
łu miejskiego. Przyspieszyło to poznawanie miasta, z kt 
ó 
rym związał 
się na całe życie. Jednak największa przygoda zaw 
o 
dowa rozpoczęła 
się w 1959 roku, gdy dołączył do formującego się zespołu redakcyjn 
e 
go 
czasopisma społeczno 
- 
ku 
lturalnego „Nadodrze”, któr 
e 
go został jego 
sekretarzem. Odtąd przez ponad 30 lat (do 1990 r.) uczestniczył w kszta 
ł- 
towaniu oblicza jednego z bardziej interesujących czasopism regi 
o- 
nalnych w Polsce. Refleksje z tym związ 
a 
ne zawarł w książce 
Ćwierć 
wieku z Nadodrzem. 
Był to popularny zarys dziejów pisma, wynik Jego 
szerszych badań nad historią lubuskiej prasy, publikowanych i odn 
o- 
towywanych w wydawnictwach lokalnych i ogólnopo 
l 
skich. 
Red. Wiesław Nędzyński (fot. z archiwum ro 
dzinnego) 
Oprócz pisania i współredagowania czas wypełniała Mu wiel 
o- 
stronna działalność społeczna. Był działaczem (niekiedy współzałoż 
y- 
cielem) takich instytucji i organizacji jak 
– 
Towarzystwo Przyjaciół 
Zielonej Góry, Komisja Kultury Miejskiej Rady Narod 
owej, Lubuskie 
Towarzystwo Kultury i Lubuskie Towarzystwo Naukowe. Wielokro 
t 
nie
		

/p0002_18.djvu

			250 
BIOGRAFIE 
5. 
ZIELONOGÓRZANIE : w 
ystawa na deptaku / [Krzysztof 
Kołod 
zie 
j- 
czyk, Maja Sałwacka, Jadwiga Korcz 
- 
Dziadosz i in.]. 
– 
[ 
Zielona Góra 
] 
: b.w., 
2005. 
– 
8 s. : portr. ; 28 cm 
Zdjęcia i biogramy zielonogórzan. 
– 
Dod. do 
Gaz. Wyb. 
2005, nr 212 
. 
6. 
Ankiewicz Henryk 
. SIATECKI Alfred: Andabata nie żyje : [nekr.] / 
(as). Ż 
EGNAMY naszego kolegę, Henryka Ankiewicza / Koleżanki i koledzy 
z Gaz 
. 
Lubus 
. 
HENRYK Ankiewicz // 
Gaz. Lubus. 
– 
2005, nr 288, s. 3 : 
portr 
. 
; nr 290, s. 
3 : 
portr. ; nr 299, s. 21 : portr. 
7. 
Baksalary Jerzy K 
. NOWAK Marian: Uniwersytet żegna Profesora : 
[ 
nekr.]. GRYTCZUK Aleksander: Moje wspomnienie. BERDYSZAK Jan: 
Jerzy K. Baksalary / zestawił Jan Berdyszak. NARKIEWICZ 
- 
NIEDBALEC 
Ewa: Rektor Baks // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 4/5, s. 8 : portr. ; nr 4/5, 
s. 9 
- 
10 : il. ; nr 9, s. II 
- 
III : portr. ; nr 9, 
s. III 
- 
IV 
Matematyk. 
8. 
Bolikowski Jerzy 
. POLITOWICZ Andrzej: Jerzy Bolikowski (1940 
- 
2004) : [nekr.] // 
Gaz. Wyb. Ziel. Góra. 
– 
2005, nr 7 (10 I), s. 6 
Prof. UZ, specjalista w zakresie metrologii elektrycznej. 
9. 
Borchers Anna 
. WYDER Grażyna: Patroni nasz 
ych rond, ulic i pl 
a- 
ców 
– 
Anna Borchers [1870 
- 
1918] // 
Stud. Zielonogórs. 
– 
T. 11 (2005), 
s. 263 
- 
268. 
– 
Bibliogr. 
Przełożona domu diakonisek w Zielonej Górze. 
10. 
Bugajski S 
t 
anisław 
. MINCER Edward: Stanisław Bugajski (1956 
- 
2005) : [nekr.] // 
Gaz. Wyb. 
Zie 
l. Góra. 
– 
2005, nr 254 (31 
X/1 XI), s. 6 : 
portr. 
Inż., wicedyr. Miejskiego Zakładu Komunikacji. 
11. 
Głazek Kazimierz 
. BOROWIECKI Mieczysław: Kazimierz Głazek // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 9, s. VII 
- 
VIII : il., portr. SAPEŃKO Ewa: 
Profesor Kazimierz Gł 
azek (1939 
- 
2005) : [nekr.] // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 254 (31 X/1 XI), s. 6 : portr. 
Matematyk, taternik i alpinista. 
12. 
Gołębi 
o 
wska Maria 
. NODZYŃSKI Tomasz: Wspomnienie o Marii 
Gołębi 
o 
wskiej ( 
1922 
- 
2005 
) : [nekr.] // 
Pionierzy. 
– 
2005, nr 1, s. 4 
: 
portr. 
s 
. 2 
Przew. Komisji Historycznej Stowarzyszenia 
P 
ionierów Zielonej Góry. 
13. 
Kaziów Michał 
. DRAGUŁA Andrzej: Przemienienie : Michał K 
a- 
ziów // 
Gaz. Wyb. Ziel. Góra. 
– 
2005, nr 37 (14 II), s. 5 
Literat, krytyk słuchowisk radiowych, niepełnosprawny.
		

/p0002_2.djvu

			20 
znaczeniu można mówić o kulturze francuskiej, włoskiej, rosy 
j 
skiej, 
ni 
e 
mieckiej, polskiej itp. 
Kultura jest 
niewątpliwie wielką wartością jako narzędzie 
hum 
a 
ni 
- 
zacji poszczegól 
nej osoby (w znaczeniu pedagogicznym), jako narz 
ę- 
dzie integracji ludu lub narodu (sens etnologiczny). Kultura poz 
o 
staje 
więc w służbie osoby i społeczności (narodu) i podporządkowuje się 
wprost i wewnętrznie ich potrzebom 
2 
. W ten sposób rozumiana kult 
u 
ra 
j 
est tworem człowieka i tworzy człowi 
e 
ka 
3 
. 
Kultura polska, podobnie jak kultura Europy 
Zachodnie 
j i Wschod 
- 
niej ma korzenie chrześcijańskie. Ale chrześcijańska kultura Europy 
Zachodniej wywodzi się z kultury grecko 
- 
rzymskiej (filozofii greckiej 
i prawa rzy 
mskiego) i z semickiej myśli biblijnej o godności osoby 
ludzkiej, która nie 
jest tylko 
istotą myślącą i jednostką, ale 
osobą. 
Chrze 
- 
ścija 
ńska kultura 
Europy Wschodniej zakorzeniła się mentalności 
mo 
n- 
golskiej z bezwzględną władzą cara i pozbawienia poddaneg 
o po 
d- 
stawowych praw. 
Po wyjaśnieniach wstępnych 
należy przejść do omawiania 
wkł 
a 
du 
Kościoła zielonogórsko 
- 
gorzowskiego w kształtowanie kultury nar 
o- 
dowej. 
Rola chrześcijańskiej kultury na Ziemi Lubuskiej 
i Pomorzu Zacho 
dnim w okresie internacjonalizmu komu 
nistyc 
z- 
nego 
(1945 
- 
1989) 
a. Nowa rzeczywistość polityczna i kulturowa Polski od 1945 r. 
W zamierzeniach ideologów marksistowskich Ziemie Z 
a 
chodnie, 
po wiekach odzyskane dla Polski, stanowiły poligon d 
o 
świadczalny 
wprowadzania obcej narodowi ideologii i kult 
ury Europy Wschodniej. 
życie duchowe P 
olaków. Ona wyodrębnia nas jako naród. Ona stanowi o nas 
przez cały ciąg dziejów. Bardziej nawet niż granice polityczne. 
2 
Por. B. Mondin, 
I valori fondamentali. 
Definizione e classificazione dei va 
- 
lori 
, Roma 1985, Ed. 
Dino, s. 134. 
3 
Por. Przemówienie Ja 
na Pawła II w Gnieźnie 3.06.1979 r.: 
Czym jest kult 
u- 
ra? Kultura jest wyrazem człowieka. Jest potwierdzeniem człowieczeństwa. 
Człowiek ją tworzy 
– 
i tworzy przez nią siebie. Tworzy siebie wewnętr 
z 
nym 
wysiłkiem ducha: myśli, 
woli i serca. I równocześnie 
twor 
zy kulturę 
we wspó 
l 
no 
- 
cie z innymi. Kultura jest wyrazem międzyludzkiej komunikacji i współmyśl 
e- 
nia, i współdziałania ludzi. 
Powstaje ona na służbie wspólnego dobra 
– 
i 
staje 
się podstawowym dobrem ludzkich wspólnot.
		

/p0002_3.djvu

			38 
z tego spotkania, która jednak była 
znacznym 
skrótem 
i 
uproszcz 
e 
niem 
. 
Moja wypowiedź została kompletnie wypaczona i zamies 
z 
czona pod 
publicystycznym 
t 
ytułem 
, z którym nie miałem nic wspólnego. Z m 
o 
jej 
prel 
ekcji 
oraz głosów 
dyskutantów dziennikarz zrobił jedną wyp 
o 
wiedź, 
przypisując mojej osobie autorstwo całości. Sprostowanie gazeta z 
a- 
mieściła tylko w części, w dodatku jako „list do redakcji” 
3 
. Wówczas 
napisałem poniższy artykuł, który był próbą przeanalizo 
w 
a 
nia, na ile 
różne zarzuty gorzowian pod adresem elit zielonogórskich mają swoje 
uzasadnienie w dokumentacji. Niektóre elementy zawa 
r 
łem wcześniej 
w swoim doktoracie wydanym w roku 2005 
4 
. Poniższy tekst jest uz 
u- 
pełnioną wersją artykułu napisanego w roku 2 
003. 
Gorzów 
– 
stolica Ziemi Lubuskiej 
– 
od tego się zaczęło 
Jak sądzę, wszystkie nieporozumienia gorzowsko 
- 
zielonogórskie 
mają swój początek w okresie 1945 
– 
1950. Latem 1945 r. z 14 powi 
a- 
tów leżących w okręgach zachodniopomorskim i śląskim prz 
y 
łączono 
do w 
oj. poznańskiego. Szybko obszar ten nazwano 
(w Poznaniu) Zi 
e- 
mią Lubuską. Kiedy popatrzy się na mapę tamtej Ziemi Lubuskiej 
– 
z Piłą na wschodzie i Zieloną Górą na południu, w 
i 
dać, iż środkiem 
regionu był Gorzów. Miasto, choć w dużym stopniu zniszczone, by 
ło 
wówczas także największym ośrodkiem na tym terenie. Co więcej dzi 
a- 
łała bardzo sprawna administracja kierowana przez starostę Fl 
o 
riana 
Kroenkego. Pewnie te względy zadecydowały, iż tu wykształciła się 
stolica Ziemi Lubuskiej. Na początku marca 1946 roku 
w Gorz 
o 
wie 
odbył się zjazd kierowników urzędów informacji i propagandy z woj. 
poznańskiego 
z udziałem ministra Stefana Matuszewskiego. Z tej ok 
a- 
zji 
nakręcono film pt. „Gorzów 
– 
stolica Ziemi Lubuskiej”. Uk 
a 
zywał 
się tygodnik „Ziemia Lubuska” i powstawały i 
nstytucje o charakterze 
regionalnym, np 
. Okręgowy 
Urząd Lik 
widacyjny. Od roku 
1945 
G 
o 
rzów 
był ośrodkiem administracji kościelnej obejmującej znaczny o 
b 
szar 
północno 
- 
zachodniej części kraju. W końcu roku 1946 stołec 
z 
ność 
Gorzowa została potwierdzona zlokali 
zowaniem Eksp 
o 
zytury Urzędu 
Wojewódzkiego Poznańskiego, na czele której stanął (w randze wic 
e- 
3 
Bo Falubazy ukradły nam wszystko, 
Gazeta Wyborcza (strony lokalne), 2003 
nr 62, s. 4; nr 72, s. 4. 
4 
D. A. 
Rymar, 
Gorzów 
Wielk 
opols 
ki 
w latach 
1945 
- 
1998 
. 
Przemian 
y społec 
z 
no 
- 
polityczne. 
Szc 
zecin 
– 
Gorzów 2005.
		

/p0002_4.djvu

			60 
do badań w 2004 roku, zgodnie z planem opr 
a 
cowanym w roku 2001, 
postanowiono 
założyć wykopy sondażowe w kilku 
punktach podw 
ó 
rza 
z tyłu 
budyn 
k 
ów 
przy uli 
cy 
Ku 
pie 
ckiej 
5 
- 
7, a 
więc 
na 
pół 
noc 
i półn 
o 
c 
n 
y 
- 
zachód od obs 
zaru penetr 
o 
wanego w roku 
2003 
(ryc. 1) 
. 
Idąc w kierunku miejsca zaznaczonego na planie Büttnera z 1784 
roku 
(ryc. 2) 
, a następnie tzw. Antona z 1826 i jeszcze raz wskazanego 
na planie miasta z 1871 rok 
u, należało się spodzie 
wać odkrycia poz 
o- 
stałości cment 
arza, a być może samego kościoła pod wezwaniem św. 
Jana, lokalizowanego w badanym rejonie przez niemieckich i polskich 
historyków. Należy podkreślić, iż zaplecze budynków przy ulicy K 
u- 
pieckiej 5 
- 
7 to jedyne miejsce kojarzone z najstarszym cmentarzem 
zielon 
ogórskim, które nadaje się do penetracji archeologicznej. Teren 
oznaczony na starych planach jako cmentarz przy placu Matejki został 
przed laty w znacznej części zniwelowany i od interesującego obecnie 
archeologów obszaru oddzielony wysoką skarpą. 
Nie znam 
y ścisłej lokalizacji kościoła św. Jana. Sądząc z konf 
i- 
guracji terenu mógł on stać nieco wyżej, w rejonie obecnych garaży. 
Jak podają history 
cy, świątynia była budowl 
ą 
drew 
nianą, a w zasadzie 
szachulcową, o nieznanym typie konstrukcji fundamentów. 
Przystę 
pując do badań w 2004 roku, oprócz poszukiwań 
najsta 
r- 
szego cmentarza i kościo 
ła św. Jana, istotna była penetracja terenu 
przy ulicy Kupieckiej pod kątem obecności śladów osadnictwa śr 
e 
dnio 
- 
wiecznego. 
Tu bowiem miała funkcjonować najstarsza 
, przedlokacy 
j 
na 
osada 
dająca początek Zielonej Górze 
– 
późniejszemu organizm 
o 
wi 
miejskiemu. 
Badania terenowe trwały od 11 do 26 październik 
a. Założone z 
o- 
stały 
4 wykopy 
ba 
dawcze w 
trz 
ech oddalonych od 
siebie punk 
t 
ach 
, 
zgod 
- 
nie 
z wcześniejszym zało 
żeniem zaakceptowanym 
prze 
z odp 
o 
wiednie 
służby Urzędu Miast 
a. Wykopy 1 i 4 wytyczono w naj 
wyższym pun 
k- 
cie 
podwórza, w pobliżu garaży oraz budynków 
położonych przy pl 
a 
cu 
Matejki 
(ryc. 3) 
. Wykop 1 miał wymiary 2 
x 
3 m. Wykop 4, począ 
t 
ko 
- 
wo o wymiarach 2 x 3 m, 
został 
poszerzony od pó 
łnocy o kwadr 
a 
tową 
działkę o bokach o wymiarach 
1,5 
x 
1,5 m 
. 
Założenie 
tych wykopów 
po 
- 
zwoliło na zorientowanie się 
w 
charakte 
rze 
e 
kspl 
o 
atacji terenu w części 
najbardziej oddalonej od samej ulicy Kupie 
c 
kiej. 
W trakcie 
eksploracji 
wykopu 1, 
którego głębokoś 
ć sięgała do 
1,6 
m, 
natrafiono na kilka obiektów 
– 
wkopów, interpretowanych jako doły 
śmietniskowe związane z działalnością użytkową obszaru p 
o 
między
		

/p0002_5.djvu

			92 
Podjęto więc próbę rozwiązania tej 
kwestii 
metodą paranuko 
wą. 
Rozbudzona ciekawość podsunęła i dalsze pyt 
a 
nia: 
– 
Jak wyglądała najwcześniejsza osada, gród, miasto? 
– 
Czy istniał jakiś system osadniczy? 
– 
Jakie były i jak przebiegały najstarsze szlaki komunikacyjne? 
Na te bowiem pytania nie znaleziono dotąd odpowi 
edzi w ża 
d 
nych 
przekazach historycznych. 
Doświadczenie badań radiestezyjnych dowodzi, że w różnych w 
a- 
ru 
nkach gruntowych i terenowych operator 
– 
radiesteta jest w st 
a 
nie 
wykryć metodą biofizyczną lokacje poszukiwanych obiektów budo 
w- 
lanych pod ziemią bądź na 
wet ich ślady, na drodze odpowiedni 
e 
go 
na 
- 
strojenia wibracji 
na typ poszukiwanego obiektu 
. Dotyczy to w szcz 
e- 
gólności 
badań obiektów, które nie mają żadnego 
śladu 
na powierzc 
h 
ni 
ziemi. Istotne są tu różnorodne anomalie: 
– 
anomalie próżniowe dotyczące na pr 
zykład urządzeń obronnych z 
daw 
- 
n 
ych wieków, piwnic, mogił, t 
u 
neli, chodników i in., 
– 
anomalie drzewne dotyczące szczątków ścian drewnianych, fund 
a- 
mentów palowych, palisad, dróg o nawierzchni drewnianej, d 
o 
mów 
drewnianych, 
– 
anomalie kamienne obejmujące p 
ozostałości murów, fundame 
n 
tów 
kamiennych itp., 
– 
anomalie wodne jak rury drenarskie, źródła podziemne i ich ujęcia, 
linie brzegowe wód później osusz 
o 
nych. 
Autor opracowania radiestezyjnego zastosował własną, spra 
w- 
dzoną już wielokrotnie metodę i tą drogą w 
yprowadził hipotezę dot 
y- 
czącą terenowego określenia i ustalenia typów osadnictwa grodow 
e 
go 
na obszarze dzisiejszej Zielonej Góry. 
Przedział czasowy działań radiestezyjnych objął te okresy hist 
o- 
ryczne, które nie posiadały odbicia w j 
a 
kichkolwiek zapisach. J 
ako tło 
rozpoznawcze wykorzystał w pierwszym rzędzie plan Büttnera z 1784 
roku, a w pracach zastosował wahadło mosiężne, re 
zonatory szklane 
oraz przyrząd „ 
Kodiks” umożliwiający odtworzenie ówczesnego n 
a- 
zewnictwa (opola, osady, grodu, cieków), i określenia 
lat założenia 
siedlisk (rys.1). 
Hipoteza 
Według badań radiestezyjnych najstarsze opole o nazwie Glono 
założone zostało około 325 roku n.e. i otoc 
zone było mokradłami rzec 
zki
		

/p0002_6.djvu

			96 
nie należał do pruskich o pionierów w Australii, ale ze względu na 
swoją 
niezwykłą historię stał się w tym kraju imigrantem najsłynnie 
j- 
szym. 
Johann Friedrich 
Herbig urodził się 28 marca 1828 roku w Gr 
ü 
n 
- 
bergu jako syn Anny Rosiny z domu Bohr i Johanna Gottfrieda Frie 
d- 
richa Herbiga, krawca, który syna również wykształcił w podobnym 
zawodzie. Choć kilkanaście lat wcześniej szlaki do Australii przeci 
e- 
r 
a 
li w więks 
zości uchodźcy religijni, to od połowy lat 40. wyjeżdżali 
głównie emigranci ekonomiczni, zachęceni pozytywnymi wieściami 
docierającymi z antypodów. Najprawdopodobniej również Friedrich 
opuszczał ojczyznę w nadziei na poprawę bytu materialnego 
, tym ba 
r- 
dziej 
, iż Prusy, podobnie jak reszta 
Europy, przeżywały wówczas 
ro 
z- 
maite trudności gospodarcze. Szczególnie dotkliwe było zagroż 
e 
nie 
głodem i klęski żywiołowe. Wybuch wojny krymskiej w 1853 roku 
spowodował zakaz eksportu rosyjskiego 
zboża, a tym samym ogro 
m 
ny 
w 
zrost cen żywności na całym Kontynencie, ponadto przez kilka lat 
uprawy zie 
mniaków w Europie niszczyła wielka plaga 
chorób, zaś 
l 
a 
tem 
1854 roku m.in. Śląsk dotknęła katastrofalna powódź, która zniwecz 
y- 
ła dużą część zbiorów 
2 
. 
Jak wielu wcześniejszych emigr 
antów Herbig rozpoczął podróż 
na statku drogą rzeczną. 
Płynął Odrą, Sprewą, Havelą i Łabą oraz 
ł 
ą- 
czącymi je kanałami do 
Hamburga, stamtąd lądem 
do Bremy, jedn 
e 
go 
z największych portów emigracyjnych ówczesnej Europy 
. Z Bremy 
wypłynął 6 czerwca 1855 roku na 
statku 
Wilhelmine 
, którego kapit 
a- 
nem był F. Kimme. Trwająca zazwyczaj od trzech do czterech miesi 
ę- 
cy podróż żaglowcem do Australii była bardzo ciężka. Przeważającą 
większość emigrantów nie stać było na wykupienie miejsca w kajucie, 
podróżowali więc 
pod pok 
ładem, w pomieszczeniach 
przeznaczonych 
do przewozu towarów. W trakcie podróży wielu cierpiało z powodu 
choroby morskiej, szerzyły się infekcje, często, szczególnie wśród dzi 
e- 
ci 
, zdarzały się zgony. Mimo to, dzięki umowom z agentami emigr 
a 
cyj 
- 
nymi oraz z t 
owarzystwami żeglugowymi, pasażerowie mieli zazw 
y 
czaj 
zapewnioną wymaganą na 
czas podróży aprowizację, a w późnie 
j 
szych 
latach nawet opiekę lekarską. Zdarzało się, m.in. w przypadku pasaż 
e- 
rów 
Zebry 
z 1838 roku, że kapitan opiekował się swymi pas 
a 
żerami 
2 
T.L. 
Baker, The First Polish Americans 
. 
Silesian Settlements in Texas, 
Texas 
A&M University Press, 1979, s. 13.
		

/p0002_7.djvu

			104 
W Zielonej Górze Schmidt kontynuował karierę nauczycielską, 
początkowo w Volks 
chule przy ulicy Lindenberg (dziś Chop 
i 
na), a od 
1904 roku jako ko 
n 
rektor, czyli współkierownik w Volksschule przy 
Langegasse (obecnie ulica Długa). Uczył historii, biologii i muzyki. 
Po I wojnie światowej zaczął odgrywać ważną rolę w Zielonej Górze, 
począ 
tkowo jako aktywny radny miejski, później jako autor książek 
i a 
rtykułów 
. 
W 1911 
roku wydał „Stadt und Kreis Grünberg in 
Schl 
e 
sien 
am A 
usgang 
e des 18. J 
ahrhundert 
s ( 
1786 
- 
1897 
)” („Miasto i p 
o 
wiat 
Zielona Góra na Śląsku pod koniec XVIII wieku” 
) 
, 
w latach 19 
15/16 
„Aus den Kinderjahren der grünberger Currende”. 
Pi 
sząc 
„Historię 
Zielon 
ej 
Góry 
na Śląsku” Schmidt korzystał z ksią 
ż 
- 
ki 
Augusta Förstera pt. „Z zielonogórskiej przeszłości” wydanej w 1900 
roku. 
Był jednak w źródła krytyczny 
: „potrzeba oddzielenia prze 
k 
a 
zów 
nie zweryfikowanych od materiału historycznego 
, zmusiło mnie do zu 
- 
pełnej przeróbki wielu fragmentów książki Förstera. Nowe, obsze 
r 
ne 
znaleziska dotąd nieznanych akt i materiałów z XVII wieku wymag 
a- 
ły także wykorzystania tych źródeł” 
1 
. Dzieło poprzed 
nika wymienił 
Schmidt w podtytule swej pracy 
– 
„Neubearbeitung von Försters 
„Aus 
Grünbergs Vergangenheit” („ 
Nowe opracowanie 
Z przeszłości Ziel 
o- 
nej Góry 
Förstera 
” 
); przy czym o ile praca Förstera liczyła 400 stron, 
Schmidta ponad 1100 kartek, była bogato i 
lustrow 
a 
na, wzbogacona 
w 
mapy i plany. Zestawienie spisów treści może s 
u 
gerować, iż 
Schmidt 
przyjął porządek chro 
nologiczn 
y poprzednika, ale jak sam napisał: „mu 
- 
siałem dać 
mojej pracy większą przejrzystość, dlatego też treść podzi 
e- 
liłem 
na dwie części, k 
tóra to pierwsza traktuje o latach najwcześnie 
j- 
szych do 1740 roku, a druga o latach nastę 
p 
nych” 
2 
. 
Förster nie ustalił 
żadnej cezury czasowej, dzieje miasta opisywał chronologicznie i sk 
u- 
pi 
ał się na wybranych tematach. 
Schmidt sięgał też do pracy 
Fritza Oh 
nesorge’a 
pt. „Do dokume 
n- 
t 
ów 
źródłowych Zielonej Góry na Śląsku”, wydanej w 1903 roku z oka 
- 
zji 50 
- 
lecia 
Friedrich 
- 
Wilhelm 
- 
Realgimnasium 
. 
Wykorzystaną bazę 
źródłową podzielił na źródła i materiały wydane drukiem. Do źr 
ó 
deł 
zaliczył: 
1 
Hugo Schmidt, Geschichte der Stadt Grünberg, Schles., Grünberg 1922 
, sło 
- 
wo wstępne. 
2 
Op. cit.
		

/p0002_8.djvu

			116 
ze względu na zapis c 
enzury i jej działalność duszpasterską prowadz 
o 
ną 
w murach parafii rzymskokatolickiej; zaczęły poznawać i odkr 
y 
wać 
jej historię. 
Parafia w Zielonej Górze należy do najstarszego duszp 
a 
sterstwa 
greckokatolickiego powstałego po przesiedleniu ludn 
o 
ści ukraińsk 
iej 
z ziem etnicznych w 1947. Jej początki si 
ę 
gają 1956 roku, 
wchodzi 
w skład dekanatu zielonogórskiego i należy do diecezji wrocławsko 
- 
gdańskiej. 
Ordynariuszem greckokat 
o 
lickiej diecezji wrocławsko 
- 
gdań 
- 
s 
kiej jest ksiądz biskup Włodzimierz Jus 
z 
czak. 
Syt 
uacja przesiedlonej ludności była tragiczna zważywszy na fakt 
wyrwania z 
wielowiekowej tradycji i znanego otoczenia. Nowe 
mie 
j 
sca 
osiedlenia wydawały się obce, a otoczenie wrogie. Najbardziej dram 
a- 
tyczne było jednak pozbawienie oparcia i pociechy w rel 
i 
gii 
rytu 
greckokatolickiego, który był pomocny w identyfikacji tożsam 
o 
ści. 
Kiedy na fali odwilży 1956 roku pojawiła się nadzieja na odz 
y- 
skanie bodaj cząstki utraconego świata, wierni grekokatol 
i 
cy skrzętnie 
z tego skorzystali. Zaczęli od odprawiania mszy świę 
tej. Z czasem 
liturgiczne zgromadzenie wiernych przerodziły się w ośrodki duszp 
a- 
sterskie, a później w par 
a 
fie. 
Podobnie było w Zielonej Górze. 
Pierwszą mszę św. jesienią 
1956 
roku odprawił ksiądz Michał Pasławski. Należał on do tej grupy ksi 
ę- 
ży greckokatol 
ickich, którzy nie mając możl 
i 
wości duszpasterstwa 
we własnym obrządku, czasowo przenieśli się do obrządku rzymsk 
o- 
katolickiego. 
Kiedy jednak pojawiła się możliwość powrotu 
, pode 
j 
mo 
- 
wali obowiązki wśród grekokatolików. Ksiądz Pasławski przyje 
ż 
dżał 
do Zielo 
nej Góry w niedzielę raz w miesiącu. Jego posługa ogranicz 
a- 
ła się do minimum. Było to spowodowane uciążliwymi dojazdami, 
ni 
e 
młodym wiekiem duchownego i obsługą dodatkowo dwóch parafii 
w Skwierzynie i Mi 
ę 
dzyrzeczu. 
Mimo rozproszenia i trudności z komunikacj 
ą wiadomość o pl 
a- 
nowanej mszy św. szybko rozniosła się wśród grekokatolików z na 
j- 
bliższych okolic. Zjechało się ok. 1500 osób, po brzegi wypełniając 
kościół Matki Boskiej Częstochowskiej. Tylko część była mieszka 
ń- 
cami Zielonej Góry, większość stanowili prz 
yjezdni z okolic Nowej 
Soli, Kożuchowa i Nowogrodu Bobrzańskiego. Deportowani w okol 
i- 
ce Zielonej Góry pochodzili przede wszystkim z Łe 
m 
kowszczyzny. 
Najwięcej osób swoje korzenie miało we wsi: Pantna, Smerekowiec,
		

/p0002_9.djvu

			128 
droga do uniwersytetu 
” 
polegała na łączeniu mniejszych uczelni lub 
filii i oddzi 
ałów zamiejscowych innych ucze 
l 
ni. 
Przemiany 
społeczno 
- 
polityczne w Polsce po upadku stalino 
w 
skie 
- 
go 
modelu państwa w 1956 roku znacznie ożywiły także aspiracje do 
zdobywania wyższego wykształcenia 
i zaspakajania rosnących amb 
i 
cji 
intelektualnych i kultura 
lnych młodego pokolenia. Naprzeciw wych 
o- 
dziły też zmienione po 1956 roku władze lokalne oraz rozwij 
a 
jący się 
bujnie, a tłumiony w czasach stalinowskich społeczny ruch n 
a 
ukowy 
i kulturalny w postaci różnych towarzystw i stowarz 
y 
szeń. 
Przykład Zielonej Góry 
najlepiej ilustruje ten proces. Głośno było 
wówczas w kraju o „lubuskim eksperymencie kulturalnym 
” 
(Lubuskie 
Towarzystwo Kultury i inne towarzystwa regionalne) czy też o „lub 
u- 
skiej drodze do uniwersytetu 
” 
. 
Szkolnictwo wyższe i nauka to dziedziny, których 
powstanie i 
roz 
- 
wój 
najbardziej zmieniły oblicze Zielonej Góry. Utworzenie w mi 
e- 
ście wyższych uczelni, towarzystw naukowych oraz innych 
inst 
y 
tucji 
naukowo 
- 
badawczych korzystnie 
wyróżniło Zieloną Górę sp 
o 
śród in 
- 
nych 
miast średniej wielkości. Kształcenie ka 
dry z wyższym 
wykszta 
ł- 
ceniem na miejscu znacznie zmniejszyło dystans dzielący mi 
a 
sto od 
innych ośrodków akademickich. Pozwoliło też na zatrzymanie w mi 
e- 
ście i regionie dziesiątków zdolnych maturzystów, którzy dotąd nie 
zawsze wracali w rodzinne strony po u 
kończeniu studiów. Zielona G 
ó 
ra 
stała się atrakcyjniejsza dla jej mieszkańców, którzy mogli odtąd w wie 
- 
lu ciekawych zawodach kształcić swoje 
dzieci na miejscu. Wzr 
o 
sła 
po 
- 
nadregionalna ranga miasta, gdyż do zielonogórskich uczelni zacz 
ę 
ła 
napływać 
młodzie 
ż z sąsiednich regionów: gorzowskiego 
, legnicki 
e 
go, 
jeleniogórskiego, leszczyńskiego oraz z zachodnich obszarów woj 
e- 
wództwa pozna 
ń 
skiego. 
Nowe środowisko naukowe i studenckie znacznie zdynamizow 
a- 
ło inne dziedziny życia w mieście i regionie. Miało np. duży 
wpływ na 
unowocześnienie 
produkcji przemysłowej i budownictwa oraz inte 
ns 
y- 
fikację rozwoju 
kultury, poprawę jakości 
procesu d 
y 
daktyczno 
- 
wycho 
- 
wawczego w szkołach i placówkach oświat 
o 
wych. 
Władze administracyjne i gospodarcze mogły odtąd korzystać 
w 
szerszy 
m niż dotąd zakresie z pomocy nauki 
w rozwiązywaniu isto 
t- 
nych dla regionu problemów społecznych i gospodarczych. 
Powstałe w 1957 roku Lubuskie Towarzystwo Kultury 
, funkcjon 
u- 
jące z dużym 
poparciem władz wojewódzkich 
, 
zainicjowało szereg 
ba 
-
		

/p0003_1.djvu

			11 
my 
się Lub 
uszanami? Co to oznacza? Są to pytania tym bardziej wa 
ż 
ne, 
że 
nie można uznać, iż ustrój administracyjny Polski został już 
ukszta 
ł- 
towany docelowo. 
Województwo lubuskie 
– 
jak to było? 
Genezę województwa lubuskiego, a zwłaszcza klimat polityczny 
i społeczn 
y, w jakim ono powstawało, przypomniał redaktor Alfred Sia 
- 
tecki w eseju 
opublikowanym 
w 11 tomie „Studiów Zielonogó 
r 
skich”. 
Ciekawe i w miarę wszechstronne spojrzenie na ważne w na 
j 
nowszej 
hist 
o 
rii 
wydarzenie, w moim przekonaniu 
nie jest dziełem dokonanym 
, 
aczkolwiek ogarnia wszystkie najistotniejsze fakty. Zasługuje, by 
uz 
u- 
pełniać 
je o nowe fakty, o refleksje 
i opinie osób uczestn 
i 
czących w pro 
- 
cesie „wykuwania Lubuskiego”. Zapyta ktoś, czy to jest dziś wa 
ż 
ne? 
Nie mam wątpliwości, że wracanie do tamtych d 
ni jest ważne 
– 
p 
o- 
zwala lepiej rozumieć złożoną rzeczywistość, która tylko z pozoru jest 
prosta 
. 
Pozwala z doświadczeń przeszłości 
wyci 
ą 
gać mądre wnioski na 
przyszłość, 
unikać błędów i reagować na zagrożenia. Wydarzenia hist 
o- 
ryczne, a bez wątpienia takim b 
yło powstanie województwa lubuski 
e- 
go, mają swoją dynamikę 
– 
dzieją się dużo wcześniej nim formalnie 
zaistnieją. 
Wiele 
też 
działo 
się 
zanim powstało 
województwo lub 
u 
skie. 
Pod koniec 1997 roku było już pewne, że koalicja rządząca AWS 
i Unii Wolności ma ambi 
cję oraz polityczną wolę i parlamentarną wię 
k- 
szość, by radykalnie zmienić podział administracyjny kraju. W gru 
n- 
cie rzeczy chodziło o trzy kwestie: 1) dokończenie po upadku PRL 
- 
u 
odbudowy samorządu terytorialnego (po reformie prof. Regu 
l 
skiego 
od 1990 r. is 
tniał tylko samorząd gminny, który w powszechnej opinii 
świetnie zdał egzamin), 2) dostosowanie podziału Polski do struktury 
regionalnej powszechnie obowiązującej w Europie 
, 3) zerwanie z tr 
a- 
dycją Polski gierkowskiej, której sy 
mbolem 
był podział z 1975 r. 
na 
49 w 
o 
jewództw. 
Istniały 
zatem 
przesłanki racjonalne, bowiem wiele z tych małych 
województw nie posiadało wojewódzkiej infrastruktury instytucjona 
l- 
nej, były więc one województwami bardziej z nazwy aniżeli de facto. 
Wydawać 
by się mogło 
– 
nic prostszego, 
tylko 
pisać nową mapę kr 
a 
ju, 
jednak w praktyce okazało się to wcale nie takie łatwe. Szybko uja 
w- 
niły się dwie silne grupy interesów. Pierwsza, powiedzmy 
– 
metrop 
o- 
litalna, skupiona wokół miast metropolitalnych, przekonująca do rz 
ą- 
dowej koncepcji 8 
- 
12 regio 
nów historycznych. Druga zaś, nazwi 
j 
my
		

/p0003_10.djvu

			149 
Prz 
ekazany dom miał służyć jako dom macierzysty stowarzysz 
e- 
niu sióstr liczącym ponad 200 członkiń, w związku z tym był na ich 
potrzeby o wiele za ciasny i nakładał wiele ograniczeń. Duży kapitał 
leżał wprawdzie w sile sióstr i ich pracy, ale potrzebne do dzia 
łalności 
środki finansowe okaz 
a 
ły się za małe. Dlatego też przyjaciele domu 
przeprowadzili publiczną zbiórkę, a część pieniędzy pożyczyli. W 
pier 
w- 
s 
zym okresie działalności siostry diakoniski musiały udowodnić zn 
a- 
czenie swojej pracy i zdobyć publiczne uznan 
ie. Ale ten czas biedy 
niósł też błogosławieństwo. Był to czas mił 
o 
sierdzia, w którym siostry 
zwarły swoje szeregi w przyjaźni i chęci dokonywania wspólnego dzi 
e- 
ła, 
kiedy z wiarą i nadzieją umacniały swoją pozycję, co w końcu z 
a- 
owocowało. 
Dom macierzysty 
na ulicy Morwowej sprawiał wrażenie bardzo 
przytulnego, 
zarówno z zewnątrz, gdzie otaczał go duży ogród i 4 kas 
z- 
tany, jak i wewnątrz. Obok 4 mniejszych pokoi znajdow 
a 
ło się w nim 
9 większych pomieszczeń, które zostały urządzone jako: sala sióstr, 
jadalnia, 
pokój do nauczania i szwalnia. Sala sióstr służyła 
jako mie 
j 
sce 
zgromadzeń i małych domowych uroczystości, codziennej modl 
i 
twy 
i czytania Biblii; jadalnię wykorzystywano do wspólnych posi 
ł 
ków, 
nabożeństw porannych i wieczornych, zaś w szwalni trzy siostr 
y za 
j- 
mowały się szyciem odzieży dla całego zgromadzenia. W pokoju do 
nauczania młodsze 
siostry wraz z siostrami przyjętymi na próbę posz 
e- 
rzały 
swoje wykształcenie. Oczywiście dom nie wystarczał na wszys 
t- 
kie potrzeby. Mieszkanie pastora, kancelaria i kasa o 
raz dwa pokoje 
gościnne dla przyjeżdżających sióstr, które chętnie o 
d 
wiedzały swój 
dom macierzysty, zostały wynajęte w pobliżu. 20 pa 
ź 
dziernika w sali 
sióstr została odprawiona pierwsza msza, a dom wyświęcono do spe 
ł- 
niania 
nowej roli. Kazanie wygłosił past 
or Scheske, który mówił o 
gł 
ę- 
bokim sensie pracy diakonisek. 
Udało się zjednoczyć wszystkie rozproszone siostry, zbudować 
wewnętrzną i zewnętrzną ojcz 
y 
znę, nawiązać nowe kontakty, wybrać 
Kuratorium, udowodnić znaczenie oraz zdobyć publiczne uzn 
a 
nie i sza 
- 
c 
unek, 
rozszerzyć zakres swoich prac, zaplanować 
i zrealizować b 
u 
do 
- 
wę nowego domu. Duszą tych wszystkich działań był pastor Sch 
e 
ske. 
Cel, który mu przyświecał przy prowadzeniu stowarzyszenia sióst 
r 
przekazał w krótki, ukryty sposób w pewnym okólniku skier 
o 
wanym 
do sióstr, który brzmiał:
		

/p0003_11.djvu

			167 
po ZSZ w 1971 ro 
ku i zwiększeniem liczby uczniów, równocz 
e 
śnie 
dokonującą się zmianą struktury organizacyjnej w szkołach podst 
a 
wo 
- 
wych, ośrodek harcerski skoncentrował swą działalność we wł 
a 
snej 
szkole zmieniając nazwę ponownie na Szczep Drużyn Harce 
r 
skich im. 
Janusza Kor 
czaka 
4 
. 
Już od samego początku, tj. od 1961 roku rozpoczęło 
się poszuk 
i- 
wanie patrona. Momentem przełomowym okazało się zetknięcie ha 
r- 
cerzy z pozbawionymi ciepła rodzinnego dziećmi z domu dziecka. 
Członkowie drużyny postanowili wybrać 
Janusza Korczaka, czło 
wi 
e 
ka 
całym sercem oddanego sprawom dziecka. 
Przyjmując imię Jan 
u 
sza 
Korczaka drużyna harcerska zaakceptowała system wychowawczy sto 
- 
s 
owany w Domu Sierot. Niektóre elementy tego systemu zostały prz 
y- 
jęte w całości, inne zostały odpowiednio zmodyfikowane ze 
względu 
na różnice w procesie wychowawczym zastosowanym u Korczako 
w- 
ców 
5 
. Przez oddziaływanie wychowawcze na ogół rozumie się organ 
i- 
zowanie, 
kierowanie, nawet manipulowanie procesem wychowa 
w 
czym 
bez aktywnego, twórczego współudziału wychowanków. Dr 
u 
żyna, 
a 
później Szczep im. J. Korczaka zmierzał do tworzenia takiego śr 
o- 
dowiska wychowującego, które współtworzy wych 
o 
wanka 
6 
. 
Podjęta została próba zorganizowania takiego systemy wych 
o- 
wawczego za pomocą obozu harcerskiego. Za pierwszy najważniejszy 
krok uznano st 
worzenie zespołu wychowawców, który dobrze będzie 
się rozumiał i przec 
hodził wszystkie etapy rozwoju 
– 
od wychowa 
n 
ka 
do wychowawcy. Kadrę tworzyli więc ludzie, którzy wyrośli w tym 
zespole. Kiedyś byli uczniami, harcerzami, potem stali się harce 
r 
skimi 
inst 
ruktorami, a później dość często nauczycielami 
7 
. 
Drugą 
niezwykle 
istotną sprawą 
było miejsce 
pobytu 
. 
Siedlisko 
nad 
pięknym jeziorem Grzybno koło Ośna Lubuskiego nazwa Korczak 
o 
wem. 
Oto jego krótka charakterystyka przytoczona przez J. Zgodzi 
ń 
skiego: 
4 
Dzień wczorajszy..., s. 133 
- 
134. 
5 
Ibidem, s. 
135. 
6 
J. Zgodziński, Praca wychowawcza Szczepu Drużyn Harcerskich im. Jan 
u 
sza 
Korczaka w Zielonej Górze, „Harcerstwo. Miesięcznik Związku Harce 
r 
stwa 
Polskiego” 1986, nr 8 (319), s. 20; Wspomnienia J. Zgodzińskiego (n 
a 
granie 
magnetofonowe w posiadaniu auto 
ra). Zobacz również: Ośrodek Drużyn 
Ha 
r- 
cerskich „Korczakowcy” Zielona Góra, Słownik terminów „Korczako 
w 
skich”, 
Zielona Góra 1971. 
7 
Ibidem.
		

/p0003_12.djvu

			177 
48 wydawnictw zwartych, 696 części w wydawnictwach zwa 
r 
tych, 
471 artykułów, z których 104 to publikacje w czasopismach z ren 
o- 
mowanej w naszym środowisku listy filadelfijskiej. J 
ednostki Uniwe 
r- 
sytetu zorganizowały 31 poważnych konferencji międzynar 
o 
dowych 
i dalszych kilkadziesiąt o mniejszym zasięgu, pracownicy wygłosili 
referaty na 433 konferencjach międzynarodowych i kraj 
o 
wych. 
Pracownicy Uniwersytetu Zielonogórskiego aktywnie 
uczestn 
i- 
czą w europejskich programach badawczych. W 6. Programie Ram 
o- 
wym Unii Europejskiej bierze udział kilka z 
e 
społów naukowych z na 
- 
szej uczelni. Obecnie przygotowujemy się do udziału w 7. Progr 
a 
mie. 
W strukturze UZ funkcjonuje Centrum Przedsiębiorczoś 
ci i Transferu 
Technologii podejmujące 
działania na rzecz stymulowania innowacy 
j- 
ności 
, promowania przedsiębiorczości, transferu nowoczesnych tec 
h- 
nologii oraz koordynacji wymiany informacji i doświa 
d 
czeń. 
Umiemy zabiegać o środki pomocowe Unii Europejskiej. 
Dają 
nam one możliwość realizacji wi 
e 
lu form kształcenia, prowadzenia 
badań naukowych, zakupu aparatury i wykonyw 
a 
nia inwestycji. UZ 
realizuje obecnie 16 projektów na łączną kwotę 19 mln złotych. Jest 
e- 
śmy dobrze przygotowani do absorpcji unijnych pieniędz 
y na szko 
l- 
nictwo wyższe w latach 2007 
- 
2013. 
Do udanych możemy zaliczyć tegoroczny Festiwal Nauki, wyd 
a- 
rzenie 
, które wyszło poza mury uczelni i spotyka się 
z dużym zainter 
e- 
sowaniem mieszkańców 
Zielonej Góry i regionu, zwłaszcza 
młodzi 
e 
ży 
szkół ponadpodstawo 
wych. Stanowi ono okazję do zaprezentow 
a 
nia 
naszych naukowych osiągnięć i promocji Uniwersytetu. B 
ę 
dziemy 
rozwijać Festiwal Nauki, podobnie jak organizowany przy tej okazji 
Festyn dla pracowników uczelni i ich r 
o 
dzin. 
Wyjątkowo zróżnicowany jest na Uniwers 
ytecie Zielonogórskim 
zakres prowadzonych badań i kształcenie studentów. To nasza spec 
y- 
fika i atut, umożliwiliśmy bowiem studentom w roku ak 
a 
demickim 
2005/2006 szerokie spektrum kształcenia aż na 29 kierunkach i w 76 
specjalnościach. Od dnia dzisiejszego r 
ozpoczynamy także kształcenie 
na kierunkach biologia i ekonomia. W roku a 
kad 
e 
mickim 
2005/2006 na 
UZ kształciło się 20 624 studentów, w tym 12 561 na studiach stacj 
o- 
narnych i 8063 na studiach niestacjonarnych. Na studiach doktoran 
c- 
kich kształciły się 84 oso 
by oraz na 47 st 
u 
diach podyplomowych 1025 
osób. W 2006 roku mury uczelni opuściło 4883 absolwentów, z tego 
2115 po studiach stacjonarnych i 2768 po studiach niestacjona 
r 
nych.
		

/p0003_13.djvu

			189 
24.01.2006 
- 
9. urodziny klubu muzyczno 
- 
artystycznego „4 Róże dla Lucie 
n- 
ne”. Podsumowano działalność kl 
u 
bu. Grał zespół „Sars”. 
27.01.2006 
- 
Ga 
leria BWA 
- 
wystawa pt. „Broniewski” połączona 
z prom 
o 
cją 
płyty. Swoje prace pokazali: Andy, Michał Budny, Budyń, Rafał Bujno 
w 
ski, 
Brudne Dzieci Sida, Brudne Mięso, Cukunft, Oskar Dawicki, Eldo, He 
l 
sinki, 
Przemysław Kwiek, Zbigniew Libera, Mass Kotki, Mebl 
e, Moja Adr 
e 
nalina, 
Adam Olszewski, Paresłów, Pidżama Porno, Przyzwoitość, Pustki, Zbigniew 
Rogalski, Wilhelm Sasnal, Starzy Singers, Muniek Staszczyk, Marcin Świ 
e- 
tlicki & Ostrowski & Click, Si 
o 
stry Wrońskie. 
31.01.2006 
- 
Ratusz (Stary Rynek 1) 
- 
LXI sesj 
a Rady Miasta Zielona Góra. 
Radni podjęli decyzje w sprawach: 
1) 
utworzenia Stowarzyszenia „Lubuskie Trójmiasto”; 
2) 
wyrażenia 
zgody na odstąpienie od obowiązku 
przetargowego trybu zawarcia umowy dzie 
r- 
żawy nieruch 
o 
mości; 
3) 
zmiany przebiegu ulic Dębowej i Bukowej o 
raz nadania nazw nowo powstałym ulicom; 
4) 
nadania nazwy nowo powstałej ulicy; 
5) 
regulaminu dostarczania wody i odprowadzania ścieków; 
6) 
przystąpienia do opracowania Lokalnego Programu Rewitalizacji Miasta Zielona G 
ó 
ra; 
7) 
przystąpienia do sporządzenia 
miejscowego 
planu zagospodarowania 
przestrzennego mi 
a 
sta 
Zielona Góra; 
8) 
zmiany uchwały w sprawie budżetu miasta na rok 2006. 
31.01.2006 
- 
Klub muzyczno 
- 
artystyczny „4 Róże dla Lucienne” wraz z 
Gal 
e- 
rią 
Twórców Galera zorganizował wystawę zielonogórzanina Roberta Tom 
a 
ka 
„Satyrykon, czyli notatki rzeźbiarskie”. 
LUTY 
3.02.2006 
- 
Hala sportowa Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji (ul. Ursz 
u- 
li 22) 
- 
III Zielonogórski Bal Sportowy. Ogłoszono wyniki plebiscytu na na 
j 
- 
popularniejszych 
sportowców Zielonej Góry w 2005 roku 
. Nagr 
ody otrzym 
a 
li: 
miejsce I 
- 
Józef Wadecki, akrobatyka sportowa, Uczniowski Klub Spo 
r 
towy 
AS, II 
- 
Edyta Małoszyc, pięciobój nowoczesny Zielonogórski Klub Sport 
o- 
wy, Drzonków, III 
- 
Marcin Horbacz, pięciobój nowoczesny, Zielon 
o 
górski 
Klub Sport 
o 
wy, Drzonków. 
7.02.2006 
- 
Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
eliminacje okręgowe XXX Olimpi 
a- 
dy Artystycznej 
- 
sekcja plastyki. W Muzeum Narodowym w Warszawie 
(kwi 
e 
cień br.) nasze województwo będą reprezentowali: Zygmunt Łuniewicz 
- 
I Liceum Ogólnokształcące w Zielonej Górze, Jac 
ek Gernat 
- 
II Liceum 
Ogólnokształcące w Gorzowie Wlkp., Aleksandra Migacz 
- 
II Liceum Ogó 
l- 
nokszta 
ł 
cące w Gorzowie Wlkp. 
10.02.2006 
- 
Galeria BWA 
- 
wystawa zielonogórzanina Zbigniewa Szym 
o- 
niaka, nauczyciela w Zespole Sztuk Pl 
a 
stycznych. 
10.02.2006 
- 
Zielon 
ogórski Oddział Związku Sybiraków obchodził 66. roczn 
i- 
cę 
pierwszej masowej deportacji Polaków w głąb byłego ZSRR. Urocz 
y 
stości
		

/p0003_14.djvu

			215 
w kraju i za granic 
ą. Uprawia głównie grafikę i malarstwo. W bi 
e- 
żącym roku obchodzi 75 
- 
lecie urodzin. 
Małgorzata Bukowicz 
– 
artysta i pedagog. Od wielu lat związana ze 
środowiskiem lubuskich plastyków. Uprawia rysunek, malarstwo, 
rzeźbę i ceramikę. Projektuje witraże. Swoje 
prace prezentowała na 
wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą. Od 
1987 roku prowadzi w Domu Harcerza w Zielonej Górze sekcję c 
e- 
ramiki. 
Marzena Więcek 
– 
zielonogórska poetka, dramatopisarka, reżyser, au 
- 
t 
orka scenariuszy, reportaży radiow 
ych, animatorka kultury. Laur 
e- 
atka wielu ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów litera 
c- 
kich i filmowych. Pomysłodawczyni i realizatorka Ogólnopo 
l 
skiego 
Konkursu Literackiego im. Marka Garbali oraz Międzynar 
o 
dowego 
F 
e 
stiwalu Kina Autorskiego. 
Zespołow 
ą nagrodę kulturalną otrzymała: 
Formacja 
SPOKO 
ze Studia Trans Filipa Czeszyka w Zielonej G 
ó 
rze, 
20 
- 
osobowa grupa uczniów i studentów Uniwersytetu Zielonogó 
r- 
skiego, którzy uprawiają taniec hip 
- 
hop. Laureaci wielu kraj 
o 
wych 
i międzynarodowych konkursów i 
turniejów tanecznych. M 
i 
strzowie 
Polski w Tańcu Hip 
- 
Hop w 2006 oraz wicemistrzowie w 2007 roku. 
W 2005 roku formacja zajęła 5. miejsce na Mistrz 
o 
stwach Świata 
w Niemczech. 
Laureaci nagród sportowych: 
za wybitne wyniki uzyskane w dyscyplinach indywidualny 
ch 
Radosław Kawęcki 
– 
wychowanek KS „Korner Novita 10”. W prz 
e- 
ciągu niespełna roku ustanowił 6 rekordów kraju w kategorii 15 i 16 
lat na dystansach 50, 100 i 200 metrów. Do niego należy najlepszy 
wynik wśród juniorów młodszych w Europie. 
Grzegorz Walasek 
– 
czołowy zawodnik Zielonogórskiego Klubu Żu 
ż- 
lowego, aktualny wicemistrz Europy seniorów. Zdobywca Zł 
o 
tego 
Kasku w sezonie 2007. Drużynowy mistrz świata. 
Robert Floras 
– 
tenis 
ista stołowy, reprezentant Zielonogórskiego 
Kl 
u- 
bu Sportowego w Drzonkowie. Czołowy 
zawodnik I ligi, czł 
o 
nek
		

/p0003_15.djvu

			221 
pierwszy 
dyrygent Tomaszewicz, dziś zapomniany nauczyciel 
w szk 
o 
le 
muzycznej, rozwinęła się bujnie, zmieniając od czasu do czasu dyre 
k- 
torów i 
dyrygentów (Urban 
ek, Hassa 
, 
Morski i od kilku lat prowadz 
ą 
cy 
orkiestrę Czesław Grabowski), dziś jest bezspornie naczelną inst 
y 
tucją 
kulturalną naszego miasta, a uczestnictwo w jej działalności konce 
r 
to 
- 
wej dla miłośników muzyki stało się chwalebnym przyzwyczaj 
e 
niem. 
W roku 
1974 orkiestra symfoniczna przemianowana została na Fi 
l 
har 
- 
monię 
Zielonogórską, której patronuje wybitny polski 
kompoz 
y 
tor To 
- 
masz Baird. Odwiedzają Zieloną Gorę znakomici artyści, z pian 
i 
stów 
Paleczny, ze skrzypków Jakowicz oraz niezwykle utalentowany, m 
ł 
o- 
dy B. Nizioł. 
Bardzo ważne miejsce w życiu miasta i regionu zajmowało przez 
długie lata własne czasopismo społeczno 
- 
kulturalne „Nadodrze”. Od 
maja 1965 roku jako dwutygodnik odzwierciedlało życie kulturalne, 
w wielu swoich artykułach przekazywało czyte 
lnikom rezultaty badań 
historyków twórczości literatów, poetów i plastyków. Żałować należy, 
że wraz z ogólnopo 
lskimi przemianami 
w roku 1989 pismo 
uległo li 
- 
kwidacji. 
Jego miejsce jak dotąd jest puste i niejeden 
obiecujący mł 
o 
dy 
autor nie ma gdzie opubliko 
wać swych utworów. Powołany do życia 
przez niedawno powstałe (w r. 1990) Towarzystwo Kultury Narod 
o 
wo 
- 
Religijnej miesięcznik „Nad Odrą” wciąż walczy z poważnymi tru 
d- 
nościami organizacyjnymi, jeszcze nie zastąpił w pełni „Na 
d 
odrza”, 
choć wszystko wskazuje, 
że utrzymująca się w piśmie tolerancja w 
o- 
bec różnych postaw reprezentowanych przez poszcz 
e 
gólnych autorów 
zapewne w niedługim czasie uwieńczona zostanie pełnym powodz 
e- 
niem wśród czytelników regionu zielonogórskiego i gorzo 
w 
skiego. 
Bacznie śledząc to 
wszys 
tko, 
co 
działo 
się w Zie 
lonej Górze, 
w czym 
– 
szczególnie w sprawach kulturalno 
- 
naukowych 
– 
brałem bezpośre 
d- 
ni udział, nie mogłem zapomnieć o własnych sprawach. Prawdę m 
ó- 
wiąc nawet wszystkie osobiste zamierzenia i czyny łączyły się w sp 
o- 
sób tak naturalny z 
Zieloną Górą, że oddzielenie ich od siebie mi 
a 
łoby 
cechy całkowicie sztuczne. Jeśli stwierdzić mogłem moje w 
e 
wnętrzne 
wzrastanie, to zbiegło się ono z równoczesnym wzrast 
a 
niem Zielonej 
Góry. Choć w rozbudowie miasta nie brałem bezp 
o 
średniego udziału, 
nie 
mogłem go nie dostrzegać i nie mogłem nie czuć radości. 
Z osobistych 
zaś moich spraw na pierwsze miejsce 
zaczęła wys 
u- 
wać się praca habilitacyjna. Przyrzekłem bowiem recenzentowi (w spra 
- 
wach 
d 
ocentur 
y), prof. G. Labudzie, że pracę ha 
bilitacyjn 
ą nap 
i 
szę.
		

/p0003_16.djvu

			229 
Mieliśmy także obóz zwany „Dwudziestym wiekiem”, którym do 
- 
wo 
dził 
Sławek Jałocha. Była tu baza naszego samochodu wraz z wars 
z- 
ta 
tem i magazynem narz 
ędzi, a w przyczepie samochodowej Wiesiek 
Hudoń prowadził studio fotograficzne i „wytwórnię filmową”. Kupil 
i- 
śmy właśnie kamerę i Wiesiek realizował film sensacyjny, osnuty na 
tle autentycznego skandalu w obozie archeologicznym. Na stanowisko 
odkrywki chłop 
cy podrzucili zardzewiały gwóźdź wyw 
o 
łując śmiałe 
hipotezy na 
ukowców 
. 
Wiesiek ze Sławkiem 
prowadzili także praw 
dz 
i 
we 
kino obozowe, w którym wyświetlaliśmy filmy podarowane zielon 
o- 
górskiemu muzeum przez polonusa z Południowej Afryki. W podob 
o- 
zie była także 
prawdziwa stacja meteorologiczna korzystająca z apar 
a- 
tury wypożyczonej przez Stację Meteorologiczną w Zielonej Górze. 
Działali tu między innymi 
- 
Anatol Kojłło, Ryszard Wojci 
e 
chowski, 
Rysiek Kuzmin i br 
a 
cia Stasińscy. 
Przy obozie uruchomiliśmy hotelik dla 
„wesołych trampów p 
o- 
dwórek”, przywożonych naszym samochodem przez Franka Wasiew 
i- 
cza na kilkudniowe 
pobyty. Mieliśmy także bazę wodniacką 
z kilk 
o 
ma 
kajakami i wypożyczoną żaglówką. Na obozie wykształcił się zwyczaj 
długich ognisk, przy których toczyły się „ 
nocne rodaków rozmowy”. 
Była z nami spora grupa dorosłych z archeologami na czele i grono roz 
- 
budzonych intelektualnie młodych ludzi, co pozwalało na podejm 
o 
wa 
- 
nie wielu nurtujących problemów. 
Główna Kwatera ogłosiła konkurs „Mister obóz 
– 
61”. Nasz obóz 
rów 
nież przystąpił do konkursu. Zaszczytny tytuł przyznano sześciu 
obozom w kraju, w tym dwu drużynom: 17 Lotniczej Drużynie z Z 
a- 
brza i Mak 
u 
synom. 
Kajtki i sztabowcy 
Pod wpływem mojej fascynacji „Poematem pedagogicznym” M 
a- 
karenki w obozie wykształciły się trz 
y wyraźnie wyodrębnione grupy: 
dorośli (komendant, kwatermistrz, lekarz, kucharka, księgowość, a 
r- 
cheolodzy), 
„sztabowcy”, czyli młodzież starsza, pełniąca wychowa 
w- 
cz 
e i kulturalno 
- 
techniczne 
funkcje w obozie oraz „kajtki”, czyli dzi 
e 
ci. 
Moim oczkiem w głow 
ie byli „sztabowcy”, którzy odgrywali (w ska 
u- 
tingu 
zastępowi i funkcyjni) wiodącą rolę w wychowywaniu „ 
kaj 
t 
ków 
” 
w okresie ich wyzwalania się spod 
wpływów rodziny. Miałem świ 
a 
do 
- 
mość, jak ważni byli w życiu najmłodszych uczestników obozu. Fo 
r- 
muła „ 
zastępu z 
astępowych” stosowana w harcerstwie tradycy 
j 
nym 
nie wystarczała 
, gdyż „zastępowych bez zastępów” czy zastępowych
		

/p0003_17.djvu

			247 
uczestniczył w organizowaniu i dziennikarskiej obsłudze Dni Zi 
e 
lonej 
Góry (Winobrania), Lubuskiego Lata Filmowego w Łagowie, wystaw 
plastycznych z cyklu „ 
Złotego Grona” i 
innyc 
h wydarzeń 
kultura 
l 
nych 
. 
W 1962 r., a więc w niespełna 10 lat 
po przyjeździe, został wyróżni 
o 
ny 
tytułem Zasłużonego Obywatela Zielonej Góry. W następnych l 
a 
tach 
był nagradzany m.in. Lubuską Nagrodą Kulturalną i Nagrodą Kult 
u- 
ralną Miasta. Wśród wyróżnień z 
a działalność publicystyczną znal 
a 
zła 
się m.in. nagroda za cykl reportaży zatytułowany 
Kariery 
, poświ 
ę 
cony 
XX 
- 
leciu Ziemi Lubuskiej (1965). 
Rozwiązanie „Nadodrza” i przejście na emeryturę w 1990 r. p 
o- 
czątkowo nie przerwało działalności społecznej, a także 
dziennika 
r- 
skiej. W połowie lat 90. Ojciec podjął ostatnią 
– 
jak się miało okazać 
– 
inicjatywę na tym polu. Współtworzył i współredagował pismo „Pi 
o- 
n 
ierzy” zielonogórskich osadników z pierwszych lat powoje 
n 
nych. 
W pierwszym okresie wydawania „Pionierów” uj 
awniły się te cechy 
i umiejętności, 
które red. Alfred Siatecki w pięknych słowach 
opisał na 
łamach „Gazety Lubuskiej”: „Niezapomniany redaktor. Nikt tak nie 
potrafił robić pisma.” Z początkiem nowej dekady zaczęła się je 
d 
nak 
nasilać choroba, która nieubła 
ganie odbierała to 
, 
co dla dziennik 
a 
rza 
najcenniejsze: pamięć i umiejętność dokładnego formułow 
a 
nia myśli. 
Ale do końca wracał wspomnieniami do czasów „Nadodrza” i 
nieżyj 
ą- 
cych już redakcyjnych Kolegów: Rowińskiego, Kajana, Felchnero 
w- 
skiego, Horow 
i 
cza...
		

/p0003_18.djvu

			251 
14. 
Kopyść Zbysław 
. 
KUCHARSKA 
- 
BARCZYK Kazimiera: Wsp 
o- 
mnienie : [nekr.]. KRAWCZYŃSKI Marian: Dr n. med. Zbysław K 
o 
pyść 
(1.03.1923 
- 
05.03.2005) // 
Doktor. 
– 
2005, nr 2, s. 2 : portr. ; nr 4, s. 32 
- 
26 : 
il., portr. 
Ordynator oddziału dziecięcego Szpitala Woje 
wódzkiego. 
15. 
Korcz 
Władysław 
. GŁOWIŃSKI Daniel: Władysław Korcz : mistrz 
w swoim fachu // 
Pionierzy. 
– 
2005, nr 1, s. 10 
- 
12 : il. 
– 
Bibliogr. 
Historyk. 
16. 
Kotowski Jerzy 
. 
STAWIARSKI Jan Konrad: Profesor Jerzy Koto 
w 
ski 
1936 
- 
2001 // 
Zesz. Nauk., Bud 
. / 
Un 
iw. Zielonogórs. 
– 
Nr 37 (2002), s. 5 
- 
10 
Geolog. 
17. 
Krużycka Helena 
. WASIK Maria: Helena Krużycka (1924 
- 
2005) : 
[nekr.] // 
Bibl. 
Lubus. 
– 
2005, nr 2, s. 30 
Kier. oddziału muzycznego WiMBP im. C. Norwida. 
18. 
Levysohn Wilhelm 
. MYSTKOWSKI Waldemar: Liberał 
i polonofil 
// 
Puls. 
– 
2005, nr 1, s. 34 
- 
35 : il. 
Red. i wyd. pisma 
Grünb. Wochenbl. 
19. 
Lubicz Halina 
. ŻUCHOWSKI Henryk Ryszard: Opowieść o niep 
o- 
wtarzalnym życiu Haliny Lubicz. 
– 
Lublin : Polihymnia, 2005. 
– 
172 s. : il., 
portr. 
– 
Bibliogr. 
– 
ISBN 83 
- 
7270 
- 
360 
- 
4 
Aktorka i działaczka społeczna. 
20. 
Malawko Stanisław 
. LITERSKA Barbara: Profesor Stanisław M 
a- 
law 
ko, 5 kwietnia 1929 
- 
8 maja 2005 : wspomnienie // 
Uniw. Zielon 
o 
górs. 
– 
2005, nr 6, s. 18 : portr. 
Muzyk 
– 
dyrygent i pedagog. 
21. 
Mazurkiewicz Roman 
. KUL 
EBA Mirosław: Wirtuoz ciszy // 
Pro 
Libris. 
– 
2005, nr 3, s. 8 
- 
19 : il. MYSTKOWSKI Waldemar: Autor hymnu 
lubuski 
e 
go // 
Puls. 
– 
2005, nr 3, s. 32 
- 
33 : portr. 
Muzykolog i kompozytor, wicestarosta zielonogórski 
( 
1945 
- 
1947 
) 
. 
22. 
Nowicka Ludwina 
. KULESZYŃSKA Dan 
uta: Odejdę bez żalu : 
[wspomnienia] // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 217, s. 14 : il. 
Aktorka, animatorka amatorskiego ruchu teatralnego. 
23. 
Pawłowski Albert 
. HŁADKIEWICZ Wiesław: Profesor Albert Pa 
w- 
łowski. KWAŚNIEWICZ Ewa: Bibliografia prac prof. dr hab. Alber 
ta Pa 
w- 
łowskiego // W: W kręgu historii, prawa i nauki o polityce 
: 
praca zbi 
o 
rowa 
/ 
pod red. Wiesława Hładkiewicza. 
– 
Zielona Góra, 2004. 
– 
S. 5 
- 
11 : portr. s. 1 
; S. 13 
- 
16 
Prawnik, politolog.
		

/p0003_2.djvu

			21 
Obcej ideologii dlatego, że pochodziła z ducha totalitar 
y 
zmu 
carskiego 
, 
który w skrajnej formie przemienił się w dyktaturę proletariatu. Id 
e- 
ologia dyktatury proletariatu głosiła bliską real 
i 
zację raju na ziemi pod 
warunkiem zlikwidow 
ania klasy kułaków i właścicieli środków pr 
o- 
dukcji oraz Kościoła (chrześcijaństwa), które 
– 
zd 
a 
niem ideologów 
– 
stało na straży nierówności społecznej i uciemięż 
e 
nia ludu. 
O ile likwidacja własności 
i prześladowanie właścicieli, choć o 
b 
ce 
duchowi kultury 
chrześcijańskiej, było tolerowane (przynosiło dora 
ź- 
ne korzyści), to walka z wiarą w Boga, która stanowi dobro nat 
u 
ralne 
człowieka, była całkowicie przeciwna duchowości kultury z 
a 
chodniej 
i chrześcijańskiej, a nawet ogólnoludzkiej. 
Ziemie Zachodnie Polski z 
kilku względów obrano jako najba 
r- 
dziej podatny grunt do zaszczepiania komunistycznego internacjonal 
i- 
zmu i duchowości totalitarnej. Najpierw przybywający na te zi 
e 
mie 
Polacy z terenów zabranych Polsce przez Związek Radziecki, a także 
z tzw. centralnej Pols 
ki pozbawieni byli jakiejkolwiek rodzimej trad 
y- 
cji i zakorzenienia. Nie byli przywiązani do przydzielonych domostw 
i ziemi, gdyż przez ponad 10 lat oczekiwali na wybuch wo 
j 
ny między 
Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim i powrót do ojc 
o- 
wizny, którą 
pod przymusem z bólem opuścili. Następnie brak dost 
a- 
tecznej ilości duchowieństwa i świeckich przywódców oraz twórców 
kultury polskiej skazywał przybyłych na te ziemie Polaków na syt 
u- 
ację 
owiec bez pasterzy i armii bez dowódców 
. D 
u 
żo łatwiej było więc 
prze 
jmować przywództwo na ludźmi zalęknionymi i oczekuj 
ą 
cymi na 
powrót do macierzy. 
Znając te realia, ideologowie marksistowscy przystąpili do b 
u- 
dowania wzorcowego społeczeństwa bezklasowego i bezbożnego na 
modłę sowiecką. Według założeń wiary w moc środków pr 
opagand 
o- 
wych i przy zastosowaniu zastraszania i przemocy 
– 
metodami adm 
i- 
nistracyjnymi 
– 
wszystko miało się udać i to w niezbyt długim cz 
a 
sie. 
Cel był jasny. Odebrać Polakom świadomość narodową, hist 
o- 
ryczną i odciąć od korzeni ich duchowej kultury 
– 
od wia 
ry w Boga 
i od Kościoła katolickiego. Naród 
niepokornych miał uświadomić s 
o- 
bie, że wszystko, co 
było do 1944 r., czyli do daty powstania Po 
l 
skiego 
Komitetu Wyzwolenia Narodowego, było złe, wymierzone prz 
e 
ciwko 
proletariatowi, przeciwko ludziom pracy i dla 
tego okres blisko tysiąca 
lat istnienia i tworzenia kultury należy wymazać z p 
a 
mięci. Jeśli już 
trzeba wspominać ten okres, to tylko jako wrogi człowiek 
o 
wi, którego
		

/p0003_3.djvu

			39 
wojewody) 
wspomniany F. Kroenke. W roku 1947 Gorzów był świa 
d- 
kie 
m 
znaczących wydarzeń o charakterze regionalnym: uroczyste wr 
ę- 
czenie aktów nadania ziemi w Ekspozyt 
urze Urzędu Wojewód 
z 
kiego 
(luty), wizyta wicepremiera Władysława Gomułki (kwi 
e 
cień), zjazd 
Związku Osadników Wojskowych (lipiec) i wizyta pr 
y 
masa kardynała 
Hlonda (październik). Wydarzenia te nie miały chyba swoich odp 
o- 
wiedników w wówczas drugoplanowej Zie 
lonej Górze. 
Stan tworzenia w Gorzowie centrum lubuskiego trwał do roku 
1950. Przygotowania do reformy podziału terytorialnego kraju prow 
a- 
dzono 
co najmniej już od roku 1947. Z braku miejsca nie 
chcia 
ł 
bym się 
nad tym rozwodzić. Jednak trzeba odnotować, iż 
ostateczny pr 
o 
jekt 
nowego, samodzielnego województwa na Ziemi Lubuskiej przewid 
y- 
wał 
odłączenie Piły i dołączenie 5 powiatów na południu regionu 
, d 
o- 
tychczas w woj. wrocławskim. Takie zmiany sprawiły, że to Ziel 
o 
na 
Góra uzyskała centralne położenie w nowym r 
egionie. Z 
a 
pewne był to 
główny powód wybrania na nową stolicę. Z pewnością znacz 
e 
nie miały 
także inne względy: porównywalny potencjał ludnościowy, rozwijaj 
ą- 
cy się przemysł czy istotna rola Zielonej Góry w układzie komunik 
a- 
cyjnym. Czy były jeszcze jakieś in 
ne? W G 
o 
rzowie panuje np. opinia, 
że powodem umieszczenia stolicy regionu w Zielonej G 
ó 
rze była chęć 
„ukarania” Gorzowa jako stolicy diecezji. Taki 
pogląd wydaje się p 
o- 
zbawiony podstaw (zwracał na to uwagę także jeden z dyskutantów na 
wspomnianym 
spotkaniu 
), jednak stale jest obecny 
. W podobną mot 
y- 
wację ówczesnych decydentów powątpiewa także prof. H. Szczeg 
ó 
ła, 
choć jej nie wyklucza 
5 
. 
Zauważa, iż decyzja o zmianie lokalizacji stol 
i- 
cy ułatwiała wymianę kadry urzędniczej. Były to przecież czasy stal 
i- 
nowskich 
czystek. 
W Gorzowie zupełnie nie zdawano sobie sprawy, w którą stronę 
idzie nowy podział terytorialny. Zachowały się dwa dokumenty z lata 
1949 roku, z których wynika, iż panowała pewność, że Gorzów po r 
e- 
fo 
rmie stanie się stolicą nowego województwa. Trudno 
powiedzieć, 
kiedy dokładnie do gorzowskich elit polityczno 
- 
administracyjnych d 
o- 
ta 
rła wiadomość na temat innej lokalizacji stolicy. W Gorzowie z g 
o- 
ryczą przyjęto fakt powstania w 1950 r. woj. zielonogórskiego. Sądzę, 
5 
H. Szczegóła, 
Społeczno 
- 
polityczne aspekty utworzenia województwa g 
o- 
rzowskiego w 1975 roku, 
w: 
Szkice z dziejów województwa gorzowskiego 
1975 
- 
1995, 
pod red. B. Woltmana, Gorzów Wlkp. 1997, s. 36.
		

/p0003_4.djvu

			61 
placem Matejki a ulicą Kupiecką w czasach nowożytnych 
(ryc. 4 
- 
7) 
. 
Wydzielono i wyeksplorowano w obrębie wy 
kopu mniej więcej poł 
o- 
wę dużego wkopu (obiekt 1), początkowo zajmującego znaczną część 
wykopu 1 i rozprzestrzeniającego 
się w kierunku poł 
u 
dniowym, a więc 
w stronę tzw. muru cmentarnego. Pozostałe obiekty (nr 
2 i 3 
) to ni 
e 
wiel 
- 
k 
ie wkopy, odkryte przy profi 
lu wschodni 
m, z nielicznym mat 
e 
riałem 
cera 
micznym datowanym na okres nowożytny. Z całego wykopu w 
y- 
brano ponad 220 ułamków ceramiki, z czego prawie 200 przypada na 
wypełnisko obiektu 1. 
Wykop 2 założono niżej, w południowej partii podwórza, bliżej 
wjazdu z 
ulicy Kupieckiej, obok komórek i w miejscu, gdzie do ni 
e- 
dawna stały garaże 
(ryc. 8). Wykop miał wy 
miary 2 x 2 m. Natrafiono 
w nim jedynie na dół ś 
mietnisko 
wy sprzed kilku lat. Ponadto 
pod wa 
r- 
stwą humusu pojawił się żółty piasek calcowy. 
Wykop 3 znajdował 
się w pobliżu kamienicy przy ulicy Kupie 
c- 
kiej 7, w pobliżu ogródka zlokalizowanego w północno 
- 
zachodniej 
partii podwórza, a więc w sąsiedztwie placu oznaczonego na starych 
planach jako cmentarz 
(ryc. 8) 
. W 
działce 
o wymiarach 3 x 3 m, przy 
profilu wschodni 
m odsłonięto wkop, wyraźnie rysujący się na tle żó 
ł- 
tego piasku calcowego. Z wyeksplorowane 
go wykopu 
pochodzi około 
45 
fragmentów ceramiki, głównie ceglastej i kremowożółtej. Znalezi 
o- 
ne 
też zostały ułamki kamionki, porcelany i szkła. Ceramikę repreze 
n- 
t 
ują 
u 
łamki naczyń garnkowatych, 
don 
icowaty 
ch, 
trójnóż 
ków 
oraz przy 
- 
krywek. Część z tych form miała szkliwione powierzchnie, głó 
w 
nie 
wewnętrzne. Z wykopu pochodzi też kilka fragmentów kości zwierz 
ę- 
cych 
. Również 
w tym 
miejscu nie natknięto 
się n 
a ślady cmentarza. 
N 
o 
- 
wożytny wkop należy wiązać z działalnością mieszkalno 
- 
gospodarczą 
mieszkańców rejonu dzisiejszej ulicy Kupieckiej i placu Matejki. 
Analiza materiałów 
Wśród materiałów ceramicznych, wyeksplorowanych w wyk 
o 
pach 
1 i 3, wyróżnia się kilka grup technologic 
znych. Ogółem zebrano 290 
fragme 
ntów ceramiki. Najwięcej wydzie 
lono ułamków naczyń cegl 
a- 
stych (ok. 120), a więc wypalonych z gliny żelazistej w silnie utleni 
a- 
jącej 
atmosferze. Ceramikę wyprodukowaną z gliny 
kaolinitowej r 
e 
pre 
- 
ze 
ntuje 
ok. 80 fragmentów nacz 
yń, które po wypale zabarw 
i 
ły się na 
kol 
or kremowożółty. Ponadto zostały wydzie 
lone fragmenty n 
a 
czyń 
wypalonych w atmosferze 
redukcyjnej, jednak ich ilość jest znacznie 
mniejsza od wyżej wymienionych naczyń ceglastych i kremow 
ożó 
ł 
tych.
		

/p0003_5.djvu

			93 
o nazwie Ligena (późniejsza nazwa Złota Łącza). Opole to utrzym 
y- 
wało ścisłe związ 
ki handlowe i gospodarcze z założoną pó 
ź 
niej osadą 
o nazwie Łotus, której funkcja była typowo żywicielska (łowiectwo, 
rybactwo, leśnictwo). Przez Glono prowadził trakt handlowy z Gł 
o 
go 
- 
wa do Kraśnika. Sama osada znajdowała się w półno 
c 
no 
- 
wschodniej 
części opola i powiązana była z drogą, która łączyła się z traktem przy 
przeprawie przez rzekę Ligenę. 
Podboje i napady plemion zewnętrznych zniszczyły opole i os 
a- 
dę, których już nie odbudowano. 
Po znacznym upływie 
czasu w 1320 roku powstał 
o 
miasto Ziel 
o 
na 
Góra otoczone wałami drewniano 
- 
ziemnymi, zwieńczonymi l 
i 
chymi 
murami 
bronionymi trzema basztami. Przez miasto prowadził trakt han 
- 
dlowy z Głogowa (brama wschodnia) do Krosna (brama zacho 
d 
nia). 
Wały otaczały rozlewiska rzeki Łącznej, której 
zasadnicze kor 
y 
to, a być 
może sztucznie utworzony rów przebiegał 
przez teren miejski. W ce 
n- 
trum miasta znajdował się główny plac, wokół którego rozmies 
z 
czona 
była zwa 
r 
ta zabudowa mieszkaniowa. poza murami miasta, od strony 
wschodniej, na ruinach osady Łot 
us p 
o 
wstała wieś o nazwie Poraba 
(1343 
r.). Drugą wieś o nazwie Pora 
założono później, bo w 1420 roku 
(po stronie północno 
- 
zachodniej miasta). 
Oprócz funkcji gospoda 
r 
czyc 
h 
pełniła ona również funkcje obronne. 
Rysunek 2 przedstawia pełną hipotezę radiestez 
yjną, a ponadto 
zawiera wskazanie miejsc 
zachowanych d 
o 
dziś wartości kultur 
o 
wych, 
możliwych do odnalezienia na drodze badań archeologicznych. 
Wnioski 
Zamykając te hipotetyczne rozważania nad początkami osadni 
c 
twa 
grodowego na obszarze obecnej Zi 
e 
lonej Gór 
y wysunąć można kilka 
uogólnionych wniosków: 
1. 
Rozpoznanie radiestezyjne stanowić może źródło bądź wsk 
a 
zówkę 
do podjęcia prac wykopaliskowych na określonym t 
e 
renie. 
2. 
Badania radiestezyjne były już owocnie wykorzystane w pra 
k 
tyce 
archeologów, konserwatorów i u 
rbanistów 
– 
nic więc nie stoi na 
przeszkodzie, by z nich korzystać. 
3. 
W dziedzinie nauk historycznych można je wykorz 
y 
stać zwłaszcza 
w odniesieniu do poszukiwania dość trudno sprawdzalnych dow 
o- 
dów 
dla teorii i hipotez wysuwanych częst 
okroć przez „ 
beztr 
o 
skich 
” 
badaczy.
		

/p0003_6.djvu

			97 
naw 
et po przybiciu do portu 
– 
pomagał wybrać odp 
o 
wiednią ziemię, 
pertraktował dogodne warunki jej dzierżawy czy z 
a 
kupu 
3 
. 
Inny los spotkał jednak pasażerów 
Wilhelminy 
. O warunkach p 
a- 
nujących na statku podczas podróży wiele mówi petycja skierowana 
do gubernato 
ra stanu Południowa Australia, którą podróżni napisali 
trzy dni po przybyciu do Adelajdy (pierwszy podpis złożył Friedrich 
Herbig) 
4 
. Pasażerowie uskarżali się na niedobory żywności i na fata 
l- 
ną jakość tej, którą otrzymywali, przedstawili warunki kontraktu, 
na 
jakich mieli odbyć podróż. W petycji można przeczytać m.in.: „woł 
o- 
wina była przesolona, tak stara i cuchnąca, że absolutnie nie nadawała 
się do jedzenia; w grochu było pełno larw much, więc zupa z niego 
była wstrętna; mąka, z której przyrządzano kluski 
była spleśniała; 
z pięciu funtów chleba, przysługujących każdemu na tydzień, trzy 
funty był to ciemny chleb, tylko z otrębów i mąki, bez żadnej wartości 
odżywczej, który niżej podpisani jedli wyłącznie z głodu; woda była 
rozdzielana w niedostatecznej ilo 
ści. (...) w niedziele zamiast budyniu 
porzeczkowego do swej porcji solonej wołowiny dostawali gotowany 
ryż z odrobiną soli, bez żadnych przypraw, w poniedziałki otrzym 
y- 
wali tylko kiszoną kapustę, we wtorki nie dostawali umówionego ryżu 
z melasą. W czwartk 
i zamiast owsianki ze śliwkami i puddingu był 
tylko ryż na wodzie, a z wyjątkiem jednej lub dwóch sobót, zamiast 
zakontraktowanej na soboty solonej wieprzowiny, serwowano male 
ń- 
kie porcje często zepsutego śledzia.” 
5 
Ponadto pasażerowie skarżyli 
się na ogóln 
ie zbyt małe porcje żywieniowe, na całkowity brak cukru, 
a także bardzo złą opiekę nad chorymi, którzy nie dostawali dodatk 
o- 
wego pożywienia. Podpisani (razem 55 podpisów dorosłych piśmie 
n- 
nych pasażerów) żądali zadośćuczynienia, a także ukarania kapitana 
st 
atku za nieprzestrzeganie umówionych warunków podróży 
6 
. 
Po 129 
- 
dniowej dokuczliwej podróży do Port Adelaide Friedrich 
Herbig wyruszył piechotą w poszukiwaniu pracy najpierw Blumberga 
3 
Pasażerowie 
Zebry 
z wdzięczności dla swojego kapitana Dirka Hahna n 
a- 
zwali założoną przez siebi 
e osadę imi 
e 
niem Hahndorf. 
4 
Petycję przetłumaczył na język angielski 
występujący w imieniu podró 
ż 
nych 
adwokat W. Vernon Herford. 
5 
Hartwig Family History, Adelaide 1983, s. 21 
- 
22. 
6 
Kapitan Kimme nie został ukarany 
- 
16 października 1855 roku, w 10 dni 
p 
o złożeniu przez pasażerów skargi odpłynął na 
Wilhelmine 
do Hong Kongu. 
Statek powrócił do Australii dopiero 26 lat później.
		

/p0003_7.djvu

			105 
• 
kronikę Nippego, przec 
howywaną we wrocławskim arch 
i 
wum; 
• 
kronikę Reichscha, na potrzeby pisania książki wypożyczoną z Wro 
- 
cławia (w Zielonej Górze było kilka odpisów, m.in. w firmie dr 
u- 
karskiej Levysohna); 
• 
kronikę Liebiga (według Schmidta „przez wiele lat była uważ 
a 
na 
za zagin 
ioną. Dopiero niedawno udało się ją odnaleźć dzięki 
z 
a- 
angażowaniu kierownika drukarni 
p. Levysohna i przechowyw 
a 
na 
jest w archiwach tego w 
y 
dawnictwa”) 
3 
; 
• 
kronikę Frühlinga, dotychczas nie znaną badaczom dziejów Zi 
e- 
lonej Góry, nazwaną 
imieniem znalazcy, fab 
rykanta Georga 
Fr 
ü 
h 
- 
linga, który wydał ją specjalnie na 
potrzeby „Historii Zielonej 
G 
ó- 
ry 
” 
. 
Schmidt tak określił źródło 
: „ 
Twórca tej kroniki jest niezn 
a 
ny 
. 
474 stron zaczyna się od znanego błędu, że Zielona Góra zbud 
o- 
wana została 
w 1320 roku 
przez Henryka 
W 
iernego dla jego s 
y 
nów, 
a po tym fakcie następuje przeskok do 1418 roku (…). Pierwsze 
91 stron spisane jest różnym charakterem pisma, pozostałe dot 
y- 
czące XIX wieku są pisane jedną ręką. Najobszerniejszy akapit 
(185 stron) obejmuje wydarzenia z lat 1800 
- 
184 
1(…). W poj 
e- 
dynczych miejscach tekst został dosłownie przepisany z kroniki 
Reichscha i Johnscha.” 
4 
Na podstawie np. dokładnych cen zbóż 
w poszczególnych latach Schmidt wysnuł wniosek, że Reichsch 
i autor kroniki Frühlinga 
wiedzę o dziejach miasta czerpali 
z je 
d- 
nego nieznanego źródła; 
• 
kronikę Steinbacha 
od nazwiska piekarza, który pod koniec 
XVIII 
wieku 
dopisał uwagi na kilku 
kartkach notatek nieznanego aut 
o 
ra; 
• 
dwutomową kronikę Bergmüllera przechowywaną w arch 
i 
wum 
ra 
tuszowym. 
Do materiałów wydanych druk 
iem Schmidt zaliczył: 
• 
tzw. 
kronikę Johnscha, która opisywała dzieje Zielonej Góry od 
1222 roku do 1814; 
• 
Otto Wolffa „Historię ewangelickiego miasta i gminy wiejskiej 
Zielona Góra na Dolnym Śląsku od czasów reformacji do pier 
w- 
szego pokoju śląskiego w 1742 
roku” wydaną w Zielonej Górze 
w 1841; 
3 
Op. cit., baza źródłowa. 
4 
Op. cit., baza źródłowa.
		

/p0003_8.djvu

			117 
Ropica, Małastów. Znaczną część przesiedlon 
ych stanowili mieszka 
ń- 
cy mie 
j 
scowości Ulucz koło Sanoka. 
Pierwsza msza św. odprawiona w Zielonej Górze miała chara 
k 
ter 
incydentalny. W mi 
a 
rę systematyczne duszpasterstwo rozpoczęło się 
w 1957 roku, kiedy nastąpiła liberalizacja postępowania ówcz 
e 
snych 
wład 
z wobec Kościoła. Z powodu braku księży, po śmierci księdza 
Pasławskiego w 1961 roku, działalność duszpasterstwa greckokatoli 
c- 
kiego w Zielonej Górze na rok została zawieszona. Latem 1962 roku 
do Skwierzyny z Mazur przeniósł się ksiądz Grzegorz F 
e 
doryszak i 
to 
on objął placówki 
duszpasterskie 
po księdzu 
Pasławskim. Sposób o 
b- 
sługi 
duszpasterskiej był podobny jak za poprzednika. W 1967 roku 
ze względu na ciężką chorobę ksiądz Fedoryszak nie był w stanie 
pod 
o- 
łać swoim obowiązkom. Zielona Góra znów została pozb 
awiona dusz 
- 
pasterza. 
Od lata 1967 roku do wiosny 
1968 roku w Zielonej G 
ó 
rze 
nie 
było systematycznych nabożeństw. Tylko z okazji większych świąt 
przyjeżdżali księża z odległych parafii. 
Jesienią 1967 roku i zimą 1968 roku kilka razy w Zielonej G 
ó 
rze 
przeby 
wał ksiądz B 
a 
zyli Hrynyk, wikariusz generalny prymasa Polski 
dla wiernych obrządku greckokatolickiego. O 
d 
prawił msze św., odbył 
pierwszą kolędę, odwiedził wiernych w ich domach. W tym czasie do 
Zielonej Góry sporadycznie dojeżdżali księża: Michał 
Werhun, T 
e 
o 
dor 
Majkowicz i Andrzej Rożak. Ten ostatni celebrował w zielon 
o 
górskiej 
parafii nab 
o 
żeństwa na Wielkanoc 1968 roku. 
Regularne duszpasterstwo 
w Zielonej Górze rozpoczął po świ 
ę 
tach 
wielkanocnych w 1968 roku ksiądz Piotr Maziar. W każdą ni 
e 
dzielę 
przyjeżdż 
ał 
z Przemkowa, gdzie mieszkał z rodziną. Nabożeństwa 
o 
d- 
bywał w kościele św. Jadwigi dlatego, że miał dobry kontakt z ksi 
ę- 
dzem infułatem Władysławem Nowickim, proboszczem rzymskokat 
o- 
lickiej parafii św. Jadwigi, do której należał kościół Matki Bożej Cz 
ę- 
stoc 
howskiej. 
W 1970 roku ksiądz Maziar obchodził jubileusz osiemdziesi 
ą 
tych 
urodzin. 
Po uroczystościach parafialnych odbył podróż do Rz 
y 
mu, od 
- 
wiedził syna 
Romana ze Zgromadzenia Księży Salezjanów. Po 
powr 
o- 
cie 
zasłabł i nie posługiwał już więcej 
w Zielonej G 
órze. W tym cz 
a 
sie 
zastępował go ksiądz Jarosław Wodonos z Wrocławia. Ksiądz Piotr 
Maziar nie odz 
y 
skał sił i zmarł 2 grudnia 1971 roku. Po jego śmierci 
ksiądz Wodonos na stałe przejął ob 
o 
wiązki duszpasterskie w Zielonej 
Górze, nadal przybywając tu z Wrocła 
wia. Za jego kadencji w ziel 
o-
		

/p0003_9.djvu

			129 
dań i publikacji 
z zakresu archeologii, historii, socjologii 
, 
prawa i nauk 
pedagogicznych. Wydawane od 1958 roku pismo „Nadodrze 
” 
szybko 
przekształciło się w dwutygodnik, stało się popularne wśród intelige 
n- 
cji i było trybuną dla licznych inicjatyw kulturalnych i n 
a 
ukowych. 
Szkoda, że przestało się ukazywać w 1990 roku. Od 1959 roku ukaz 
u- 
je się „Rocznik Lubuski 
” 
, początkowo (tomy I 
– 
IV) jako organ LTK, 
od V tomu jako pismo wydawane przez Lubuskie Towarzystwo N 
a- 
ukowe. Badaniom archeologicznym i historycznym sprzyjało też o 
b- 
cho 
dzone w latach 1958 
– 
1966 Tysiąclecie Państwa Polski 
e 
go (liczne 
publikacje i konferencje nauk 
o 
we) 
1 
. 
Instytucje i 
organizacje o ch 
arakterz 
e n 
aukowym 
zaczęły powst 
a- 
wać 
w Zielonej Górze stosunkowo późno. Ich pojawienie wiąże się 
z 
awansem miasta do rangi ośro 
dka wojewódzkiego oraz stale r 
o 
snącą 
jego funkcją ponadregionalną. 
Pierwsze instytucje naukowe w Zielonej Górze to Wojewódzkie 
Archiwum Państwowe (1953), Dział Archeologiczny Muzeum Okr 
ę- 
gowego ( 
1958), Stacja Naukowa Polskiego 
Towarzystwa Historyczn 
e- 
go (195 
8). Wcześniej badania naukowe w Zielonej Górze prowadz 
i 
ły 
ośrodki naukowe z Poznania i Wrocławia. Największy udział w bad 
a- 
niach na Ziemi Lubuskiej już od końca lat 40. miał Instytut Z 
a 
chodni 
w Poznaniu. Ich efektem była m.in. obszerna monografia, powstała 
w ramach cyklu „Ziemie Staropolski 
” 
pt. 
Ziemia Lubuska 
pod red. 
M. Sczanieckiego i S. Zajchowskiej (Poznań 1950). Polska Akademia 
Nauk powołała w ramach badań nad początkami państwa polskiego na 
terenie 
województwa dwie 
stacje archeologiczne (Santok, 
Mię 
dz 
y 
rzecz). 
Szerokie badania prowadzili też w regionie poznańscy etnogr 
a 
fowie 
(prof. J. Burszta, dr A. Glapa). Badania socjologiczne 
zainicj 
o 
wały Za 
- 
kłady PAN (prof. J. Chałasiński i prof. J. Szczepański), a kontyn 
u 
ował 
Instytut Zachodni (dr Z. Dulczewski i 
dr A. Kw 
i 
lecki). 
Duży wkład w podejmowanie problematyki lubuskiej i zielonogó 
r- 
s 
kiej miał Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, co prz 
y- 
pomniano na sesji naukowej z okazji 50 
- 
lecia UAM w 1969 r. 
1 
O początkach życia naukowego Zielonej Górze zob. m.in.: H. Szczegóła, 
Środowisko naukowe Ziemi Lubuskiej 
w okresie XX 
- 
lecia PRL 
. „Rocznik Lu 
- 
buski 
” t. 5, s. 87 
- 
98; tenże, 
Zielona Góra. Rozwój miasta w Polsce Lud 
o 
wej 
. 
Pozn 
ań 
1984, s. 166 
- 
180; B. 
Ratuś, 
Kształcenie i rozwój kadr oświat 
o 
wo 
- 
kul 
- 
turalnych na Ziemi Lubuskiej w latach 1945 
- 
1965 
. Poznań 1971, s. 133 
- 
140.
		

/p0004.djvu

			12 
ją grupą prowincjonalną, skupiona wokół miast, które nie chciały już 
dać się zepchnąć na pozycje powiatowe. W tej drugiej grupie zn 
a 
lazły 
się stolice województw od 1945 r.: Kielce, Olsztyn, Rzeszów oraz od 
1950 r: 
Kos 
zalin, Opole, Zielona Góra, 
a także 
od 1975 
r. 
m.in. 
Częst 
o- 
chowa 
, Bielsko Biała, Gorzów, Radom, Toruń. Słabą stroną ko 
n 
cepcji 
rządowej 
odwołującej się do tradycji historycznej 
, było nieuwzględni 
a- 
nie niezwykle istotnych zmian, jakie historia w ciągu miniony 
ch wi 
e- 
ków wywołała w przestrzeni kulturowej Polski pojałtańskiej. Ośmiel 
a- 
ło to op 
i 
niotwórcze i decydenckie środowiska miast średniej wielkości 
do 
walki o zachowanie rangi regionalnej. Przez pewien 
czas, wzią 
w 
szy 
pod uwagę silną rywalizację, a często wręcz 
istniejący realnie w sp 
o- 
łecznej 
mentalności antagonizm pomiędzy wieloma miastami o podo 
b- 
nym p 
otencjale (Gorzów 
– 
Zielona Góra, By 
d 
goszcz 
– 
Toruń, Kielce 
– 
Radom, Koszalin 
– 
Słupsk), za realną uchodziła koncepcja 25 w 
o- 
jewództw. Próbą pogodzenia 
obu opcji 
mi 
ał być 
więc 
model 
pośredni 
między post 
peerelowskim 
status quo a wielkimi regionami historyc 
z 
ny 
- 
mi 
. 
Uznawal 
i 
śmy 
w tej sytuacji, z dużą dozą optymizmu 
, że jest szansa 
na wykreowanie na bazie istniejących województw gorzo 
w 
skiego i zie 
- 
lonogórskiego dwóch nowy 
ch województw nawiązujących do tr 
a 
dycji 
Ziemi Lubuskiej z okresu 1945 
- 
1949 (Gorzów wraz z Piłą i Zi 
e 
lona 
Góra z Gł 
o 
gowem). 
W takim duchu opublikowałem obszerny tekst na łamach „Ziemi 
Gorzowskiej”. Zwracałem 
uwagę, 
w przypa 
dku 
wyboru 
koncepcji 
rz 
ą 
do 
- 
wej 
, 
n 
a wielkie zagrożenie 
p 
eryferyzacji 
, 
wręcz 
cywilizacyjnej 
mar 
gin 
a- 
lizacji ogromnych obszarów Polski. Ta groźba podziału Polski na sytą 
i szczęśliwą w 
promieniu około 80 km od wielkich 
metropolii i bie 
d 
ną, 
„zabitą dechami”, skazaną na wegetację, była wówczas 
ba 
r 
dzo realna. 
Na początku 1998 r. wziąłem udział w spotkaniu „25” pod patr 
o- 
natem 
oraz z udziałem Alicji Grześkowiak, marszałka Senatu RP w to 
- 
ruńskim Ratuszu. Spotkanie w opinii uczestników 
– 
parlamentarz 
y 
stów, 
prezydentów miast, przewodniczących sejmikó 
w samorząd 
o 
wych 
– 
miało 
być przełomowe dla promocji koncepcji 25 województw. Nie 
st 
e- 
ty, 
tak się nie stało, 
bowiem rola 
polityczna 
pani ma 
r 
szałek okazała się 
nieadekwatna 
do rangi trzeciej osoby w państwie. Rząd rychło uszty 
w- 
nił 
swe stanowisko, zdecydowanie 
odrzucił model pośredni. W tej syt 
u- 
acji 
należało natychmiast zrewidować dotychczasowe działania i ro 
z- 
ważyć 
możliwość zbudowania kompromisu lubuskiego, a w 
przypa 
d 
ku 
fiaska 
takiej próby lub niemożności jej przeprowadzenia, p 
o 
szukać 
no 
-
		

/p0004_1.djvu

			22 
trzeba się bardzo wstydzić i czym prędzej wyrzec się tej mentalności. 
W to miejsce przychod 
ziło nowe objawienie szcz 
ę 
ścia ziemskiego i do 
- 
brobytu, 
jedności i pokoju, radości i nieograniczonych możliwości ro 
z- 
wojowych wszystkich i każdego z osobna. Wszystkie te dobra miał 
dawać jedynie naukowy, wieczny, nieprzemijający nigdy system dy 
k- 
tatury prole 
tariatu. 
Zaplanowane unicestwienie kultury polskiej i narzucenie obcej d 
u- 
chowości nie powiodło się. Polacy uczestniczący w budowaniu nowej 
rzeczywistości socjalizmu sowieckiego byli mimo wszystko Pol 
a 
kami 
i wierzącymi w Boga. Nawet budowanie przez nich now 
ej rzeczyw 
i- 
stości nacechowane było oznakami ducha kultury narodowej, w której 
wyrastali w młodości. 
b. Kulturotwórcza rola Kościoła na Ziemi Lubuskiej 
i Pomorzu Zachodnim w pierwszym dziesięcioleciu istnienia 
admi 
n 
istra 
c 
ji 
Przybywający w 1945 i 1946 r. na 
Ziemię Lubuską i Pomorze 
Z 
a- 
chodnie ludzie byli przymusowo przesiedleni głównie ze wscho 
d 
nich, 
północnych i południowych terytoriów II Rzeczypospolitej. Prawie 
wszyscy byli narodowości polskiej i wyznania rzymsko 
- 
katolickiego. 
Łączyła ich 
narodowość i wiar 
a katolicka. Różnili się natomiast eleme 
n- 
tami drugorzędnymi: lokalnymi tradycjami religijnymi i zwycz 
a 
jami 
regionalnymi. Kościół pełnił rolę integrującą, a tym samym kultur 
o- 
twórczą, włączając tradycje i zw 
y 
czaje lokalne do budowania nowej 
wspólnoty lokalne 
j 
4 
. 
Przesiedleni Polacy przybywali na tereny, gdzie widniały wsz 
ę- 
dzie napisy w języku niemieckim, obcy im styl budownictwa, wystrój 
kościołów właściwy ewangelikom i protestantom. Wprowadzali się do 
domów opuszczonych w pośpiechu, często ograbionych przez w 
o 
j 
ska 
sowieckie lub szabrowników, obejmowali kościoły z amb 
o 
nami zamiast 
ołtarza, z kilkoma 
piętrami balkonów, często zniszczonymi przez dzi 
a- 
łania 
wojenne, zanieczyszczone i sprofanowane przez bezbożnych 
żo 
ł- 
nierzy. Zdarzało 
się 
nierzadko, że w tych świątyn 
iach żołnierze org 
a- 
nizowali zabawy taneczne połączone z piciem alkoholu. Potrzebowali 
więc Polacy szczególnego umocnienia w wierze ojców i kulturze n 
a- 
rodowej. 
4 
Przykładem może być region żarski, gd 
zie niemal 
w każdym sołectwie is 
t- 
ni 
e 
ją zespoły taneczne z kulturą regionalną, lwowską, czadecką i in.
		

/p0004_10.djvu

			168 
„(…) Naz 
wa państwa 
– 
Korczakowo. Powierzchnia 
– 
10 ha. 
Lu 
d- 
ność 
– 
młodzi z fantazją, pomysłowi, kochający, co trudne, mierzą 
wysoko. Ustrój 
– 
państwo republikańskie. Parlament jednoizbowy 
– 
sejm. Język urzędowy 
– 
polski. A najważniejsze bogactwa 
– 
młodość, 
zapał, r 
adość (…)” 
8 
. 
A tak w paru słowach system panujący 
w obozie opisywał J. Zg 
o- 
dziński: 
„(...) Przy przekraczaniu granicy obowiązują uśmiech, fantazja, 
dobry humor, życzliwość i pomysłowość. Na terenie obozu jest plac 
apelowy, „Amfikor”, czyli nasz letni leśny 
teatr, plac im. Korczaka 
zbudowany przez samych chłopców, pomnik Starego Doktora. W tej 
właśnie scenerii, zbudowanej i stworzonej przez nich, próbujemy r 
e- 
alizować nasze wychowawcze zamierzenia. 
Wychowankowie wtedy czują się gospodarzami, kiedy sami b 
u- 
dują, 
sami tworzą warunki życia. Zasadę tę przestrzegamy do dnia 
dzisiejszego i chociaż Korczakowo jest już zbudowane, co roku wym 
y- 
ślamy nowe inwestycje. 
Staramy się o to, by ci nowi, którzy przeżyw 
a- 
ją 
dopiero po raz pierwszy w Korczakowie swoją wakacyjną przyg 
o- 
dę, mogli również dołożyć cząstkę własnej pracy, własnego wysi 
ł 
ku. 
Dużą wagę przywiązujemy do treści pracy wychowawczej. Pr 
o- 
gram pracy powstaje na 
zebraniach ogólnych, w czasie obozu stale 
jest 
uzupełniany, wzbogacany, zmieniany. Wychowankowie tworzą wł 
a- 
s 
ny regulamin, który zakłada możliwość dowolnego gospodar 
o 
wania 
czasem (…)” 
9 
. 
Dalej J. Zgodziński pisał: 
„( 
… 
) 
ważną rolę 
spełnia u nas zmodyfikowany korczakowski 
sejm, 
który zajmuje się organizowaniem obozowego życia (…)” 
10 
. 
Ponadto dużą wagę Szczep Korcza 
kowców w swoim systemie 
wychowawczym przywiązywał do kultury i możliwości jej oddział 
y- 
wania na dzieci i młodzież. Ulubioną formą był festiwal piosenki tw 
o- 
rzonej przez samych wychowanków podczas obozu. Większość z tych 
piosenek posiadała dużą wartość artyst 
yczną. Jeśli ktoś interesował się 
radiem, miał do dyspozycji Korradio i mógł tworzyć audycje. 
8 
J. Zgodziński, Praca..., s. 20. Pisownia tego fragmentu tekstu przytoczona 
według oryginału. 
9 
Ibidem, s. 21. Piso 
wnia tego fragmentu tekstu przytoczona 
według orygin 
a 
łu 
. 
10 
Ibidem. Pisownia tego fragmentu tekstu przytoczona według oryginału.
		

/p0004_11.djvu

			178 
Pozytywnie oceniamy tegoroczną rekrutację, chociaż spadek ka 
n- 
dydatów 
na studia st 
acjonarne pojawił się na kierunkach ścisłych i tech 
- 
nicznych. 
Dotyczyło to zwłaszcza fizyki i elektrotechniki, w mnie 
j 
szym 
stopniu astronomii i matematyki. Ogółem na 2637 miejsc przygot 
o 
wa 
- 
nych dla kandydatów na I rok studiów zawodowych na Uniwers 
y 
tecie 
Zi 
elonogórskim zgłosiło się 6654 maturzystów, sp 
o 
śród których 2315 
uzyskało dyplomy naszej uczelni. Nieco gorzej przebiegła rekr 
u 
tacja 
na studia stacjonarne II stopnia. Nadspodziewanie dobrze prz 
e 
biegła 
rekrutacja na studia niestacjonarne 
. Na pierwszy rok st 
udiów niest 
a 
cjo 
- 
narnych I stopnia przyjęliśmy 1679 osób, zaś na pierwszy rok st 
u 
diów 
niestacjonarnych II stopnia 975 osób. Wielkości te są porówn 
y 
walne 
do ubiegłorocznych. Ubolewamy nad spadającym zainteres 
o 
waniem 
wśród młodzieży nauki na kierunkach ścisły 
ch i technic 
z 
nych. Jest to 
jednak tendencja ogólnopolska. 
Musimy 
w związku z tym przygot 
o 
wać 
się do nowej strategii 
marketingowej i będziemy zabiegać o stude 
n 
tów, 
a także wzmacniać atrakcyjność i poziom kształcenia właśnie na tych 
kierunkach. Dziś na rynku 
brakuje zwłaszcza inżynierów, a my stw 
a- 
rzamy możliwości przygotowania się młodzieży do podjęcia pr 
a 
cy 
w sektorze budowlanym, informatycznym, elektryc 
z 
nym. 
Wspólnie z Fachhoch 
schule Giessen 
- 
Friedberg 
prowadzimy zi 
n 
te 
- 
growane studia na kierunkach elektrote 
chnika i informatyka, po uko 
ń- 
czeniu których studenci otrzymują dyplomy obu uczelni. W 2006 r. 
Uniwersytet Zielonogórski wygrał ogólnopolski przetarg na projekt 
studiów przez internet na kierunku ochrona środowiska i od roku ak 
a- 
demickiego 2007/2008 również 
w takiej formie będzie można studi 
o- 
wać na naszej uczelni. Wraz z początkiem roku akademickiego 2006/ 
2007 
do dyspozycji najbardziej przedsiębiorczych studentów, jako 
jedni 
z 
pierwszych w Polsce, oddajemy Akademicki 
Inkubator Przedsiębio 
r- 
cz 
o 
ści. 
Uniwersytet 
Zielonogórski ma szerokie kontakty międzynarod 
o 
we. 
Współpracujemy obecnie z 83 uczelniami z 21 krajów na wszys 
t 
kich 
kontynentach. W ramach Programu S 
o 
krates/ Erasmus nasza uczelnia 
współpracuje z 41 partnerami z całej Europy. Od roku ak 
a 
demickie 
- 
go 2006/ 
2007 będziemy także uczestniczyć w programie Leonardo da 
Vinci. Tworz 
y 
my uwarunkowania, aby międzynarodowa wymiana 
studentów, doktorantów i młodszych pracowników nauki zwiększała 
się z roku na rok.
		

/p0004_12.djvu

			190 
odbywały się w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela oraz pod ob 
e 
liskiem 
na Cmentarzu Komunalnym przy ulicy Wrocławskiej. 
14. 
02. 
2006 
- 
Uroczystości 
z okazji wyzwolenia 
Zielonej Góry. W imieniu 
władz 
miasta, kwiaty pod pomnikiem Bohaterów złożyli zastępcy prezyde 
n 
ta: Piotr 
Barczak, Maciej Kozłowski oraz Janusz L 
e 
wicki. 
21.02.2006 
- 
Lubuski Teatr 
- 
uroczyste otwarcie sceny studyjnej 
im. Haliny 
Lubicz w 100. rocznicę urodzin artystki i 15. rocznicę jej śmierci. Bartłomiej 
Chowaniec przedstawił monodram pt. „Jak zjadłem psa” Jewgienija Gris 
z- 
kowca. 
22.02.2006 
- 
Gdańska rzeźbiarka Monika Zadarska 
- 
Bielak wygrała konkurs 
na projekt pomnika 
Jana Pawła II, który we wrześniu 2006 roku stanie w Zie 
- 
lonej Górze, tuż obok kościoła pw. św. Ducha. 
22.02.2006 
- 
Drzonków 
- 
XIV Targi Budownictwa zorganizowane przez zie 
- 
lonogórską firmę BIS. Zaprezentowały się firmy budowlane z całego kraju 
oferujące m 
ateriały potrzebne do budowy i remontu mieszkań i domków jedn 
o- 
rodzinnych. 
23.02.2006 
- 
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna 
- 
uroczystość po 
d- 
sumowania XIII edycji Lubuskich Nagród Literackich i Naukowych za rok 
200 
5 „Lubuskie Wawrzyny Literackie 
’2005 
”. Otrzymali je: Ireneusz K. Szmidt 
z Gorzowa, Jacek Uglik z Ochli. Uhonorowano debiuty książkowe poetek: 
Małgorzaty Prusińskiej 
z Gorzowa, Małgorzaty Stachowiak z Sul 
e 
chowa, Ag 
- 
nieszki Leśniewskiej z Zielonej Góry. Po raz pierwszy przyznano w tym roku 
Lub 
uski Wawrzyn Naukowy 
, 
którego laureatem 
został 
Dariusz A. R 
y 
mar; wy 
- 
różnienie otrzymał m.in. Mirosław Kuleba z Zielonej Góry. 
24.02.2006 
- 
Ogłoszono wyniki plebiscytu o tytuł „Lubuszanina 2005 roku”. 
Uhonorowano nim 
: Grażynę Sętkowską 
- 
prezes Stowarzysze 
nia Poszkod 
o 
wa 
- 
nych 
w Wypadkach Samocho 
dowych, Stanisława Mikanowicza 
- 
przedsi 
ę- 
biorcę, filantropa z Przetocznicy, Bernarda Radnego 
- 
burmistrza Babim 
o 
stu 
oraz Tad 
e 
usza Krupę 
- 
prezesa i redaktora naczelnego Radia Zachód. 
28.02.2006 
- 
Ratusz (Stary Rynek 
1) 
- 
LXII sesja Rady Miasta Zielona Góra. 
Ra 
dni podczas dwóch posiedzeń (I 
- 
28 lutego i II 
- 
7 marca) podjęli decyzje 
w sprawach: 
1) 
uchwalenia planu rozwoju i modernizacji urządzeń wodociągowo 
- 
kanalizacyjnych na lata 
2006 
- 
2009; 
2) 
zatwierdzenia taryf za zbioro 
we zaopatrzenie w wodę i zbiorowe odprowadzanie ścieków 
w mieście Zielona G 
ó 
ra; 
3) 
planu gospodarki odpadami dla miasta Zielona G 
ó 
ra; 
4) 
wyrażenia zgody na zawarcie porozumienia międzygminnego w zakresie gospodarki odp 
a- 
dami komunaln 
y 
mi; 
5) 
przyjęcia listy nieuwzgl 
ędnionych uwag do projektu miejscowego planu zagospodarow 
a 
nia 
przestrzennego Śródmi 
e 
ścia i miasta Zielona Góra; 
6) 
programu współpracy zagranicznej Miasta Zielona Góra z Miastami Partnerskimi i zaprz 
y- 
jaźnionymi w roku 2006;
		

/p0004_13.djvu

			216 
kadry 
Polski kadetów. Mistrz Polski kadetów. Drużynowy 
zdoby 
w 
ca 
srebrnego i brązowego medalu w deblu. Brązowy medalista M 
i- 
strzostw Europy Kadetów 2007, indywidualnie i drużynowo brąz 
o- 
wy medalista międzynarodowych mistrzostw kad 
e 
tó 
w. 
Paweł Fertikowski 
– 
tenisista stołowy, reprezentant Zielonogórski 
e- 
go Klubu Sportowego w Drzonkowie. Członek kadry narodowej j 
u- 
niorów, zawodnik ekstraklasy. Złoty medalista mistrzostw Polski 
juniorów w deblu i mixie, srebrny w drużynie i brązowy indywid 
u- 
alnie. 
Małgorzata Kowala 
– 
reprezentantka jeździectwa w Zielonogórskim 
Klubie Sportowym w Drzonkowie, członkini kadry 
narodowej k 
u 
ców 
w WKKW. Zdobywczyni I miejsca w Pucharze Polski w sk 
o 
kach. 
Zajęła I miejsce podczas eliminacji do Ogólnopolskiej Oli 
m 
piady 
Młodzieży WKKW, III w kategorii ujeżdż 
a 
nia. 
Edyta Ma 
ło 
szyc 
– 
reprezentantka Zielonogórskiego 
Klubu Sportow 
e 
go 
w Drzonkowie w pięcioboju nowoczesnym. Wielokrotna med 
a 
listka 
mistrzostw świata, mistrzostw Europy i mistrzostw Polski. Zw 
y 
cięż 
- 
czyni Pucharu Świ 
ata w 2007 w Meksyku. 
Marcin Horbacz 
– 
zawodnik Zielonogórskiego Klubu Sportowego 
w Drzonkowie, 
wielokrotny mistrz Polski 
seniorów w pięcioboju 
no 
- 
woczesnym. Wielokrotny medalista mistrzostw świata i m 
i 
strzostw 
Europy seniorów. Brązowy medalista Mistrzost 
wach Europy w R 
y- 
dze oraz nominacji do Igrzysk Olimpijskich 
– 
Pekin 2008. 
Bartosz M 
ajewski 
– 
reprezentant Zielonogórskiego Klubu Sportow 
e 
go 
w pięcioboju nowoczesnym. Złoty medalista w sztafecie oraz sreb 
r- 
ny w drużynie na młodzieżowych mistrzostwach Europy, 
czł 
o 
nek 
kadry narodowej. 
Joanna Łochowska 
– 
reprezentantka Uczniowskiego Klubu Sport 
o- 
wego w podnoszenia ciężarów, członkini kadry narodowej. Podczas 
tegorocznych Mistrzostw Polski Juniorek do lat 20, zdobyła złoty me 
- 
dal. Uczestniczka mistrzostw Europy j 
uni 
o 
rów. 
Łukasz Czapla 
– 
członek kadry narodowej Polski w strzelectwie 
spo 
r 
towym, od lat związany z Zielonogórskim Klubem Sportowym 
„Gwardia”. Wielokrotny medalista mistrzostw międzynarodowych 
i Po 
l 
ski. W 2007 r. dwukrotny złoty medalista mistrzostw Euro 
py 
oraz dwukrotny srebrny medalista Uniwersj 
a 
dy.
		

/p0004_14.djvu

			222 
J 
ako 
opiekuna wybrałem prof. Jerzego 
Topolskiego. Wydawało mi się, 
że tej klasy uczony potrafi natchnąć mnie najtrafniejszymi myślami, 
p 
o 
budzić do intensywnych 
poszukiwań materiałowych, a w trakcie pi 
- 
sania czuwać będzie nad formą i kształtem pisarskim real 
i 
zowanego 
tematu. Nic takiego nie zaszło, choć dla sprawiedliwości muszę po 
d- 
kreślić, że wybór tematu i jego sformułowanie zawdzięczam Profes 
o- 
rowi. Początkowo przyjęty temat „Poglądy sp 
o 
łeczno 
- 
gospodarcze 
szlachty wielkopolskiej w XVIII wieku” spowodował ta 
k wiele tru 
d- 
ności, że nie mogłem mu poradzić. Gdzie tkwiła przyczyna, nie umi 
a- 
łem określić. Wówczas profesor podpowiedział temat, który od razu 
chwycił mnie za serce. Brzmiał on: „Poglądy na pracę w sp 
o 
łeczno 
- 
ekonomicznej myśli polskiego 
Oświecenia”. Zabra 
łem się do jego 
r 
e 
- 
alizacji z całym zapałem i ogromną energią. W niespełna dwa lata praca 
była 
gotowa. Większość jej napisałem na wczasach 
lub w czasie pob 
y- 
tu w sanatoriach. Byłem pełen najlepszych myśli, bo trw 
a 
ła przy mnie 
żona, której napisane fragmenty 
czytałem wysł 
u 
chując trafnych uwag 
odnoszących się przede wszystkim do języka i jego jasności. W tej m 
a- 
t 
erii bardzo wiele mojej żonie zawdzięczam. 
Gdy wreszcie ukończony maszynopis w r. 1979 posłałem do r 
e- 
cenzji prof. Andrzejowi Feliksowi Grabskiemu (dru 
giego recenzenta, 
prof. J. Wojtowicza mogę nie uwzględniać, bo jego recenzja nie wni 
o- 
sła 
niczego istotnego, co wpłynęłoby na konieczność dokonania zmian). 
Prof. A. F. Grabski zajął się rozprawą z właściwym mu zaangażow 
a- 
niem 
i nie mniejszym zainteresowaniem 
. Dwukrotnie odwi 
e 
dziłem Pro 
- 
fesora w Łodzi, gdzie zebrałem bardzo wiele istotnych uwag, dzi 
ę 
ki 
którym wprowadzone zmiany ukształtowały jej całość przek 
a 
zaną do 
Wydawnictwa WSP. Druga recenzja prof. Grabskiego 
w pełni potwie 
r- 
dziła trafność wprowadzonych 
zm 
ian, określiła pracę jako wartości 
o 
wą 
i zasługującą na wydanie. 
Praca 
ukaza 
ła się w małej poligrafii w kwietniu 
1981 
roku. Pier 
w 
szy 
jej egzemplarz wysłałem, jak czyniłem ze wszystkimi 
moimi większ 
y- 
mi publikacjami, profesorowi Janowi Szczepańskiemu. Już w 
czerwcu 
w numerze 24 „Kultury” ukazała się recenzja jego pióra, w której czy 
- 
tamy bardzo trafne uwagi. Pisał Profesor m.in. „… czytelnik ze zd 
u- 
mieniem może 
stwierdzić, jak bardzo 
współczesne są niektóre dysk 
u- 
sje toczone w Polsce w wieku XVIII i jak zdumiew 
ająco wiele opinii 
potocznych wśród feudalnej szlachty można spotkać jeszcze w socj 
a- 
listycznej prasie czy wypowiedziach dyskusyjnych z czasu kr 
y 
zysu
		

/p0004_15.djvu

			230 
doraźnie powołanych grup zainteresowań było wielu. Stąd wzi 
ę 
li się 
sztabowcy 
- 
strażnicy szczepowych tradycji, główna siła wych 
o 
waw 
- 
czego oddzi 
aływania i pozycji szczepu. Ich zadaniem było zbudow 
a- 
nie wokół siebie „ 
wielopoziomowej” grupy członków szczepu 
, ukszta 
ł- 
towanej na płaszczyźnie uzdolnień i zainteresowań, która spe 
ł 
niałaby 
w ich życiu rolę grupy odniesienia. Grupy doraźnie powoł 
y 
wanej do 
ok 
reślonych zadań. W trakcie ich rozpracowywania zawi 
ą 
zywały się 
niewidoczne nici spajające 
grupę w środowisko wzajemnego 
intensy 
w- 
nego oddziaływania. Jeżeli mogę mówić o pewnych wychowa 
w 
czych 
osiągnięciach 
w Makusynach, to były one oparte właśnie na odwoł 
a 
ni 
u 
się do tego mechanizmu. Chodziło o stworzenie sytuacji ujawni 
a 
jącej 
zainteresowania, a następnie wprowadzenie w odpowiednie środow 
i- 
sko osoby znaczącej, która buduje wokół siebie wspólnotę pasj 
o 
natów 
danej dziedziny, czyli grupę o 
d 
niesienia. 
Następny obóz 
, który zorganizowano w roku 1962 w Bledzewie, 
od strony metodycznej był zbudowany właśnie na tych podstawach. 
Oprawą formalną była zabawa w państwo, którego byłem „premi 
e 
rem”. 
Poszczególne dziedziny bogatego życia obozu podlegały „ministe 
r- 
stwom”, których 
„dyrektorzy departamentów” ogłaszali, że posz 
u 
kują 
zastępy chętne do realizacji konkretnych projektów. Kierując pracą 
tych zastępów „dyrektorzy” wyłuskiwali utalentowanych „kaj 
t 
ków” 
do swych stałych grup roboczych odpowiadających za dany odcinek 
życia. Gru 
py te miały w planie dnia czas przewidziany dla siebie. „D 
e- 
partament 
finansów” prowadził bank, który wyemitował własną, ob 
o- 
zową walutę obowiązującą w naszym „państwie”. Zamiast złot 
ó 
wek 
(był obowiązek deponowania w banku własnych oszczędności i wypł 
a- 
cania 
ich w postaci „obcej waluty”, gdy posiadacz konta chciał dok 
o- 
nać zakupów w miasteczku) obowiązywały „draki” i „grandy”, za 
które 
można było w naszym kiosku kupować to, co było obozowiczom p 
o- 
trzebne. 
Bank działał w czasie przewidzianym dla prac w środow 
i 
ska 
ch 
departamentowych, czyli grup zainteres 
o 
wań. 
Obóz opisał Zygmunt Dąbrowski w książce „Czas wolny dzieci 
i młodzi 
eży 
” 
wyda 
nej w 
Bibliote 
ce 
Nauczyc 
iela 
(Warszawa 
196 
6 
, s. 
138 
- 
142), gdzie znajdujemy między innymi taki akapit: 
„szczegół 
o 
we opi 
- 
sanie norm, 
obyczajów i programu zajęć, wymagałoby odrę 
b 
nego tomu. 
Ale już z tego zarysu 
struktury życia obozu widać 
- 
a potwie 
r 
dziliby to 
naoczni świadkowie, że Makusyny bawiąc się poznawali formy ustr 
o- 
jowe współczesnego państwa demokratycznego, uczyli się występ 
o-
		

/p0004_16.djvu

			252 
24. 
Politowicz Andrzej 
. ANDRZEJ Politowicz : [wspomnienia] / Ja 
n 
Berdyszak, 
Agnieszka Gąsiorowska // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 9, s. VI 
- 
VII 
: portr. 
Kier. Centrum Informacji i Promocji UZ. 
25. 
Probużański Leon 
. SCHREITER Paweł: Wspomnienie o Leonie 
Probużańskim (1936 
- 
2004) / Paweł Schreiter, Władysław Leśniak // 
S 
tud. 
Ziel 
o 
nogórs. 
– 
T. 11 (2005), s. 269 
- 
270 
Trener koszykówki, wykładowca wf na UZ 
. 
26. 
Seidel Eduard 
. MYSTKOWSKI Waldemar: Pokochać Grünberg // 
Puls. 
– 
2005, nr 2, s. 32 
- 
33 : portr. 
Sadownik i producent wina. 
27. 
Suder Paweł 
. 
DR PAWEŁ Suder ( 
1952 
- 
2005 
) : 
[nekr.] / [oprac. zbior.]. 
BRZEZIŃSKI Jerzy: Paweł Suder. PIĄTKOWSKI Cezary: Wsp 
o 
mnienie 
o Koledze // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 8, s.36 : portr. ; nr 9, s. III 
- 
IV : 
portr 
. ; nr 9 s, 
V 
- 
VI 
. Ł 
UKASI 
EWICZ 
Artu 
r: 
Paweł Suder 
( 
1952 
- 
2005 
) : [ 
nekr.] 
// 
Gaz. W 
yb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 254 (31 X/1 
XI), s. 6 : portr. 
28. 
Wołczański Jerzy 
. TALAGA Marek: Jerzy Wołczański : [nekr.] // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 9, s. II : il. 
Inż. dr, wykładowca UZ. 
Biogr. członków PTH poz. 221. M. Fabri, teolog, poz. 56. Malarz 
e: K. Felc 
h- 
nerowski, 
poz. 296 
, T. Kuntze, 
poz. 
303 
- 
304 
, J. Zdrzalik, poz. 30 
6 
. Z. Trzis 
z 
ka, 
lit., poz. 342 
- 
343 
. Noty biogr. 
z 
asłużonych zielonogórzan poz. 38 
II. ŚRODOWISKO GEOGRAFICZNE 
GEOLOGIA. HYDROLOGIA. KLIMATOLOGIA. ROŚLINNOŚĆ. 
ZWI 
E 
RZĘTA. OCHRONA 
PRZYRODY. MAPY. PLANY. GEOGRAFIA. 
KRAJ 
O 
ZNAWSTWO. TURYSTYKA 
29. CZAJA Anna: Lisy są w mieście // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, 
nr 111 (14/15 V), s. 4 : il. 
30. GARBACZ Krzysztof: Szlakiem zabytkowych miast : przewo 
d 
nik po 
południowej części województwa lu 
buskiego. 
– 
Zielona Góra, 2005. 
– 
S. 7 
- 
29 : il. : Zielona Góra 
31. GONTASZEWSKA Agnieszka: Geotechniczne uwarunkowania prz 
y- 
czyn zróżnicowania osiadania budynku przy ulicy Staffa w Zielonej Górze // 
Zesz. Nauk., Bud. / Uniw. Zielonogórs. 
– 
Nr 37 (2002) s. 4 
9 
- 
59. 
– 
Streszcz. 
niem. 
– 
Bibliogr.
		

/p0004_2.djvu

			40 
iż to uczucie jest jednym z istotnych e 
lementów późniejszych relacji 
pomiędzy dwoma miastami. Być może nawet elementem najważnie 
j- 
szym. 
Poniżej wyliczam przykłady animozji pomiędzy obydwoma mi 
a- 
stami z lat następnych. 
Lubuskie = zielonogórskie 
Powstanie województwa zielonogórskiego spowodowało p 
rzen 
o- 
siny niektórych instytucji z G 
o 
rzowa do Zielonej Góry. Najważniejszą 
z nich była wspomniana Ekspozytura, która dała początek Prezydium 
Wojewódzkiej Rady Narodowej w Zielonej Górze. Procesowi temu 
(najzupełniej zroz 
u 
miałemu i oczywistemu) towarzyszyły, 
jak mi się 
wydaje, decyzje nie do końca przemyślane. Twórcy nowego centrum 
w regionie nie pozostawili w Gorzowie bądź nie zezwolili 
na utworz 
e- 
nie instytucji o znaczeniu regionalnym, a mniej prestiżowych. Pozw 
o- 
liłoby to emocjonalnie wtopić Gorzów w nowe wo 
jewództwo. A prz 
e- 
cież 
okazji było wystarczająco dużo. 8 września 1945 roku w Gorz 
o 
wie 
wojewoda poznański F. Widy 
- 
Wirski uroczyście otworzył M 
u 
zeum 
Ziemi Lubuskiej. Muzeum to później poddawane było różnym prz 
e- 
kształceniom, w których „zgubiono” pierwotną naz 
wę. W latach 60. 
zielonogórskie muzeum otrzymało dokładnie tę samą n 
a 
zwę. Trudno 
jednoznacznie łączyć te dwa fakty, bo przecież decyzje rozł 
o 
żyły się 
na wiele lat i były podejmowane zapewne nie tylko w Ziel 
o 
nej Górze. 
Jednak powstaje refleksja 
– 
czy nie mo 
żna było 
pozostawić nazwy 
g 
o- 
rzowskiemu muzeum? Podobna sytuacja miała miejsce w przypa 
d 
ku 
Archiwum Państwowego. Pierwsze archiwum na terenie woj. zielon 
o- 
górskiego 
powstało, zapewne jeszcze „siłą rozpędu”, jako oddział 
p 
o- 
znański w sierpniu 1950 roku w Gorzo 
wie. Działało na terenie c 
a 
łego 
województwa. W roku 1952 rozważano podniesienie do rangi sam 
o- 
dzielnego Wojewódzkiego Archiwum Państw 
o 
wego. W tej sprawie do 
Gorzowa przyjeżdżali przedstawiciele N 
a 
czelnej Dyrekcji Archiwów 
Państwowych z Warszawy. Jednak, jak 
zapisał ówczesny kierownik 
gorzowskiego oddziału Kazimierz Bi 
e 
lecki, usytuowanie archiwum 
w Gorzowie zostało zablokowane przez I sekretarza KW PZPR 
. A 
r 
chi 
- 
wum Państwowe powstało, ale nie w Gorzowie i, o ir 
o 
nio, także nie 
w Zielonej Górze, gdzie widoczni 
e nie było odpowiedniego l 
o 
kum, 
tylko w Sulechowie! 
To dwa przykłady pokazujące „centralistyczne” myślenie ów 
- 
cz 
e 
snych elit wojewódzkich. Jednak nie chodzi o względy prestiżowe
		

/p0004_3.djvu

			62 
Do nich za 
licza się 
26 ułamków barwy szarej i zaledwie 3 stalowosz 
a- 
rej. Ponadto wydzielonych zostało 20 fragmentów ceramiki brunatnej. 
Warto jeszcze zwrócić uwagę na występowanie w wykopach k 
a- 
mionki ( 
24 szt.), a także porcelany i szkła, reprezentowanych przez kil 
- 
ka 
egzempla 
rzy. 
Wśród ceramiki ceglast 
ej 
ze względu na formę wyróżniono kil 
- 
ka odmian naczyń. Do garnków 
zostały 
zaliczone wylewy 3 naczyń 
(tabl. II b, VI b, g). Wylew pierwszego z nich, o krawędzi odchylonej 
na zewnątrz, charakteryzuj 
e 
się okapem, czym nawiązuje d 
o form 
ch 
a- 
rakterystycznych 
dla późnego średniowiecza. Drugi egzemplarz, z w 
e- 
wnętrzną 
polewą barwy 
miodowej, 
m 
a pod 
krawędzią dookolny w 
a 
łek. 
Interesujący 
jest też 
ułamek 
wylewu 
naczynia garnkowatego 
(tabl. VI g), 
którego 
spic 
zaste 
ufor 
mowan 
i 
e 
kr 
awęd 
zi, 
pod 
obn 
ie jak 
wylew 
z 
ok 
a 
pem 
przypomina formy późnośredniowieczne. Z ceramiki ceglastej wydzi 
e- 
lono fragment misy z ozdobnym, profilowanym brzegiem, z ok 
a 
pem 
(tabl. III a). Ten typ mis pojawia się na początku XVI wieku i wyst 
ę- 
puje jeszcze w dwóch następnych stu 
leciach. W Zielonej Górze taki 
egzemplarz znaleziono na stanowisku 22 (wariant II 
– 
M. Le 
w 
czuk, 
J. Lewczuk 2003, s. 100). Wyodrębnionych zostało też ki 
l 
ka dolnych 
partii naczyń o płaskich (tabl. VII a, X d) lub lekko wyodrę 
b 
nionych 
dnach (tabl. VII g). Są 
to zwykle fragmenty form garnkowatych. Zi 
e- 
lonogórska ceramika ceglasta 
jest 
reprezentowana też przez fragmenty 
przykrywek z uchwytem (tabl. VI i, X a, XI b), w dwóch przypadkach 
z pogrubionymi brzegami 
, osadzanymi we wrębach naczyń. Z materi 
a- 
łów 
wydobytyc 
h z wykopów 1 i 3 wydzielono 
niewielką ilość cer 
a 
miki 
ornamentowanej. W przypadku ceramiki ceglastej mamy do cz 
y 
nienia 
tylko z dwoma forma 
mi zdobnictwa, mianowicie z rzę 
dem poziomych 
żeberek zdobiących brzusiec jedn 
e 
go z cienkościennych naczyń (tabl. 
IX c) 
oraz malowanym dookolnie bi 
a 
łym 
pasem na brzuścu (tabl. V 
g 
). 
Znaleziono też fragment ceglastej nóżki od nacz 
y 
nia 
- 
trójnóżka 
(tabl. I c) 
oraz fragmen 
ty dość dużego trójnóżka z frag 
mentami uchwytu, po w 
e- 
wnętrznej stronie z żółtym szkliwem. 
Analiza ceramiki 
kremowożółtej pozwoliła na wydzielenie ró 
w- 
nież kilku form naczyń. Wśród wylewów kremowożółtych, niekiedy 
zabarwionych też na szaro (tabl. I e, II c, e, f, 
III c, 
V a, f, VIII f, X b), 
zachowanych zwykle bardzo fragmentarycznie, można wydzielić n 
a- 
czynia ga 
rnkowate 
(tabl 
. II a, f, 
V a). 
Ułamek o lekko profilowanej z 
e- 
w 
nętrznej ściance i pogrubionej krawędzi (tabl. II c) może należeć do
		

/p0004_4.djvu

			94 
Literatura: 
Kasiński J., Studia rozpoznawcze w planowaniu przestrzennym ze szczegó 
l- 
nym uwzględnieniem czynników naturalnych poprzez zastosowanie 
m 
e- 
tod radiestezyjnych. Praca doktorska broniona w Politechnice Wrocła 
w- 
skiej pod kierunkiem doc. dr. 
hab. Lecha Zimo 
w 
skiego, Poznań 1986. 
Kasiński J., Wzgórze św. Wojciecha w Poznaniu 
– 
ślady pierwotnej zabud 
o- 
wy. Hipoteza i studia w badaniach architekta 
- 
radiestety. Praca Instytutu 
Architektury i Planowania Przestrzennego Politechniki Poznańskiej. P 
o- 
znań 1 
985. 
Kasiński J., Początki osadnictwa grodowego na terenie m. Poznania przy 
zastosowaniu badań metodą radiestezyjną. Materiały IV Toruńskiej Kr 
a- 
jowej Konferencji Radiestezji. Toruń 1987. 
Olszowski M., Stawiarski J. K., Szafran Z., Badania tec 
h 
niczno 
- 
konse 
rwa 
- 
to 
rskie zabytkowego obiektu historycznego centrum Zielonej Góry. Wy 
ż- 
szą Szkoła Inżynierska w Zielonej Górze, Zeszyty Naukowy nr 59/nr 12, 
1979. 
Ostrowska M., Kształtowanie środowiska człowieka a czynniki bioarchite 
k- 
toniczne. Materiały IV Toruńskiej Kon 
ferencji R 
a 
diestezyjnej. Toruń 
1 
985. 
Wolff O., Geschichte der Stadt Grünberg von ihrer Ent 
– 
stelung bis zur 
Einführung der R 
e 
formation. 
Grünberg 1848.
		

/p0004_5.djvu

			98 
(obecnie Birdwood), położonego ok. 45 km na północ od Adelajdy 
7 
, 
potem d 
o Black Springs (w latach 70. XIX w. przemianowanym na 
Springton). Black Springs było miejscowością młodą, niedawno zał 
o- 
żoną na 
ziemi należącej do George’a Fife’a Angasa 
– 
właściciela 
S 
o 
uth 
Australia Land Company, który 
cenił niemieckich luteranów za pr 
a 
co 
- 
witość, rzetelność, 
uczciwość i bardzo wspierał niemieckie 
osadni 
c 
two 
w Południowej 
Australii. Friedrich Herbig, choć z zawodu 
kr 
a 
wiec, jak 
większość jego rodaków na nowym kontynencie zajął się rolni 
c 
twem 
8 
. 
Początkowo od G. F. Angasa wydzierżawił (z prawe 
m pie 
r 
wokupu, jed 
- 
nak 
wykup okazał się możliwy dopiero jedenaście lat później) 80 akrów 
ziemi, na której zamierzał uprawiać pszenicę, potem także ro 
z 
winąć 
produkcję wyrobów mlecza 
r 
skich. 
Grunt pod dzierżawę wybrał Herbig nie bez przyczyny 
– 
właśnie 
na tej 
ziemi znajdował się 
jego pierwszy australijski dom. Po przyb 
y 
ciu 
do Black Springs, nie mając gdzie zamieszkać Herbig wybrał na ty 
m- 
czasowe schronienie 
drzewo, które jak miało się okazać, stanowiło 
jego 
dach nad głową w ciągu pierwszych lat życia na nowym k 
ont 
y 
nencie. 
Drzewo, znane dziś jako „drzewo Herbiga”, kilkusetletni eukali 
p- 
tus z wielką wypaloną przez piorun w środku pnia dziurą, jest je 
d 
nym 
z najbardziej rozpoznawalnych drzew w Australii. J. Friedrich wyk 
o- 
rzystał rosnący samotnie w pobliżu strumienia 
wielkich rozmi 
a 
rów 
eukaliptus (piętnastometrowej wysokości, szeroki na sześć m 
e 
trów) 
jako jednoizbowy dom. Herbig przypuszczalnie początkowo nie z 
a- 
mierzał mieszkać tam dłużej, jednak dogodne warunki (bliskość str 
u- 
mienia, ochrona przed słońcem, deszczem i 
wiatrem) oraz kwestie 
finansowe sprawiły, że stało się inaczej. 1858 roku 30 
- 
letni Friedrich 
ożenił się z 18 
- 
letnią Caroline Rattey. Caroline przyjechała do Austr 
a- 
lii dwa lata wcześniej na statku 
Vesta 
wraz ze swymi wujami i ich 
ro 
- 
dzinam 
i 
9 
. Po 
chodzil 
i 
on 
i z 
Nekl 
i w W 
ielkopolsce 
, a 
po p 
rzyb 
y 
c 
iu do 
7 
W 1917 roku w wyniku antyniemieckich nastrojów spowodowanych przez 
I wojnę światową, zmieniono wiele 
niemieckojęzycznych nazw m 
iejscow 
o 
ści, 
pierwotnie nadanych przez imigrantów z Prus. Zamienione zostały na angie 
l- 
skie lub aborygeńskie. W latach 30. i 70. XX wieku przywrócono część or 
y- 
ginalnych, z niemiecka brzmiących nazw. 
8 
Obok rolnictwa, w tym uprawy winorośli i winiarstwa, ni 
emieccy osadnicy 
zasłynęli z 
upływem czasu jako d 
oskonali rzemieślnicy. Imigranci angielski 
e- 
go poch 
o 
dzenia zajmowali się głównie handlem. 
9 
D. Herbig, Once there was a very old Gum Tree, Adelaide 2000, s. 24.
		

/p0004_6.djvu

			106 
• 
Otto Wolffa „Historię miasta Zielonej Góry od jego p 
o 
wstania do 
wprowadzenia reformacji” z 1848; 
• 
M. Effnera „Historię katolickiej parafii Zielona Góra od jej zał 
o- 
żenia do 1840 roku” wydaną w z 1852 roku; 
• 
Oswalda F 
rühbußa „Historię parafii Przytok” wydaną w Ziel 
o 
nej 
Górze w 
1841 roku. 
Schmidt dołączył dwa skorowidze 
dokumentów Ohnesorge’a 
oraz 
materiały, do których sam dotarł, by 
– 
jak napisał 
– 
„podnieść wartość 
pracy w ogólnych badaniach historycznych, załączyłem 
aneks istni 
e- 
jącego materiału dokumentacyjnego z czasów przed pruskich, a także 
znajdujący się w archiwum ratuszowym materiał o naszych c 
e 
chach 
w XVII wieku” 
5 
. 
Załączniki uszeregował chronologicznie, jako cezurą 
określił rok 1740. Badania nad znaleziskiem 
wymagały dete 
r 
minacji, 
dokumenty należało odczytać, posegregować, przyporządk 
o 
wać do od 
- 
powiednich akt tematycznych. Prace, które wykonał Schmidt na p 
o- 
trzeby książki, zaowocowały przy organizacji archiwum miejski 
e 
go. 
W „Historii Zielonej Góry” Schmidt um 
ieścił monograficzne z 
e- 
stawienie 
zielonogórskiego przemysłu, handlu i rzemiosła 
(„Monogr 
a- 
phien 
von Grünberger Industrie, Handel und Gewerbe”) 
– 
28 przedsi 
ę- 
biorstw 
wspierających prace badawcze i druk książki: 
1. 
Deutsche Wollenwaren Manufaktur Aktien 
- 
Gesellsch 
aft, 
2. 
Fabrik für Brückenbau 
und Eisenkonstruktionen Beuchelt & Co., 
3. 
Albert Buchholtz, Aktien 
- 
Gesellschaft, Weinbrennerei, 
4. 
Jancke 
& 
Co., 
5. 
Otto Mülsch, Weinbrennerei und Weingroßhandlung, 
6. 
reklama Gruschwitz Textilwerke, Aktiengesellschaf, 
Hanfgar 
n 
spinnerei und 
Bindfadenfabrik, 
7. 
Weinbrennerei Raetsch, Aktiengesellschaft, 
8. 
reklama Grünberger Spiritfabrik K. Mays Nachfolger Ernst 
B 
r 
a 
u 
er 
und Weinbrennerei K. Mays Nachfolger, 
9. 
Bohr 
- 
, Brunnenbau 
- 
und Wasserversorgungs 
- 
Aktien 
- 
Ges., 
10. 
reklama Kurt Brucks, H 
och, 
Tief und E 
ise 
nbetonbau 
, E 
ise 
n 
bah 
n 
- 
bau und Gleisanlagen, 
11. 
Weinbrennerei Scharlachberg, 
12. 
reklama Wilhelm Grau, ä 
ltestes 
und bedeutendstes 
Geschäft 
s 
haus 
für Damenkonfektion, Kleiderstoffe und Ausstattungsw 
a 
ren, 
5 
Op. cit.
		

/p0004_7.djvu

			118 
nogó 
r 
skiej parafii 27 września 1975 roku dwaj bracia Wasyl i Stefan 
Pidłypczakowie 
przyjęli święcenia kapłańskie (w zakonie Ojców Ba 
z 
y- 
lianów obrali imiona: 
Orest i Mirosław 
). To optymistyczne wydarz 
e 
nie 
miało duży wpływ na 
podn 
iesienie ducha 
greckokatolickiej 
społeczn 
o 
ści. 
Znaczna odległość, jaką musiał pokonywać każdej ni 
e 
dzieli 
ksiądz 
Wodonos, ujemnie wpływała na jakość duszpasterstwa. 
Byw 
a 
ło, że 
kap 
- 
łan spóźniał się albo w ogóle nie dojeżdżał do Zielonej Góry. Zdarzały 
się sy 
tuacje, w których liturgia greckokatolicka ze względu na opó 
ź- 
nienie kolidowała z rzymskok 
a 
tolicką. Proboszcz parafii św. Jadwigi 
zaproponował 
przeniesienie nabożeństw do bocznej kaplicy 
z oso 
b 
nym 
wejściem i możliwością bezkolizyjnego funkcjonowania. W k 
a 
pl 
icy 
sporadyc 
z 
nie odbywały się także lekcje religii dla dzieci. 
Pozytywna zmiana sytuacji w parafii nastąpiła w listopadzie 1977 
roku. 
W tym czasie do Zielonej Góry przeniósł się i z 
amieszka 
ł na stałe 
ksiądz Andrzej Rożak. Mógł wreszcie zagwarantować system 
atyc 
z- 
ność i pewność duszpasterskiej posł 
u 
gi. Oprócz Zielonej Góry ksiądz 
Rożak obsługiwał każdej niedzieli Przemków i raz w miesiącu Szpr 
o- 
tawę. 
Ze względu na podeszły wiek i duże obciążenie obowią 
z 
kami po 
- 
pro 
sił o p 
o 
mocnika. Taka możliwość pojawiła się w 1 
984 roku, kiedy 
wyświęcono pięciu nowych greckokatolickich kapł 
a 
nów. 
Do Zielonej Góry trafił ksiądz Julian Hojniak. Każdej niedzieli 
dojeżdżał do Przemk 
o 
wa i do nowo utworzonej parafii w Głogowie. 
Równocześnie przejął obowiązki katechety we wszystkich podl 
egłych 
parafiach i codzie 
nne duszpasterstwo 
w Zielonej Górze. Po dwóch la 
- 
ta 
ch 
został mianowany 
proboszczem 
parafii w Przemkowie i Głog 
o 
wie. 
W jego miejsce do pomocy księdzu 
Rożakowi przydzielono neoprezb 
i- 
tera Bo 
g 
dana Miszczyszyna. 
Rok później ksiądz Rożak 
poprosił o zwolnienie z obowiązków 
proboszcza greckokatolickiej parafii w Zielonej Górze. Na jego mie 
j- 
sce powołano księdza Juliana Hojniaka, który funkcję tę pełni do dziś. 
Zmiana na stanowisku proboszcza w zielonogórskiej parafii zbi 
e- 
gła 
się z innym wa 
ż 
nym wydarzeniem, 
które wywarło ogromny wpływ 
na sytuację Kościoła greckokatolickiego w Polsce. 17 maja 1989 roku 
weszła w życie ustawa regulująca status prawny Kościoła katolickiego 
w Polsce. Po 42 latach ni 
e 
bytu prawnego i skazania na unicestwienie 
Kośció 
ł greckokatolicki uzyskał osobowość prawną i możliwość o 
d- 
budowania swoich stru 
k 
tur.
		

/p0004_8.djvu

			130 
Zielonogórskie środowisko archeologiczne od 1954 r. pr 
owadzi 
systematyczne badania terenowe i ma na swym koncie wiele ciek 
a- 
wych odkryć (mgr Edward Dąbrowski, dr Adam Kołodziejski, dr A 
n- 
drzej Marcinkian, 
dr Mieczysław Kwapiński i in.). Penetracje teren 
o 
we 
w Międzyrzeczu, Krośnie Odrz., Głogowie, Wicinie i inny 
ch mie 
j 
sco 
- 
wościach Ziemi Lubuskiej wniosły wiele do badań nad początkami 
państwa polskiego i nad kulturą łużycką. Wyniki badań archeologów 
były prezentowane w licznych publikacjach, na konferencjach nauk 
o- 
wych oraz eksponowane są w Muzeum Archeologicznym w 
Świdnicy 
koło Zielonej G 
ó 
ry. 
2 
Od 1954 r. działa w Zielonej Górze oddział Polskiego Towarz 
y- 
stwa 
Historycznego, który w latach 
1957 
– 
1965 wydawał 
serię publik 
a- 
cji historycznych pod nazwą „Biblioteka Lubuska 
” 
. Ogółem wyd 
a 
no 
11 tomików. 
W 1958 r. 
Zarząd 
Główny 
PTH utworzył w Zielonej G 
ó 
rze 
stację naukową wraz z biblioteką. Stacja działała do 1973 r. i od 
e 
grała 
dużą 
rolę w rozwoju zielonogórskiego środowiska historyczn 
e 
go 
. M.in. 
3 jej pracowników uzyskało stopień doktora habilitowanego, a 3 do 
k- 
tora nauk historyc 
znych. 
Biblioteka, licząca w 1965 r. 4 tysiące 
t 
o 
mów, 
była pierwszą biblioteką naukową w Zielonej G 
ó 
rze. 
3 
Dużą rolę w naukowej aktywizacji środowiska zielonogórskiego 
odegrała konferencja „O potrzebie ożywienia badań naukowych nad 
Ziemią Lubuską 
” 
, która z 
inicjatywy Lubuskiego Towarzystwa Kult 
u- 
ry odbyła się w marcu 1958 r. Wzięli w niej udział wybitni przedst 
a- 
wiciele ośrodków akademickich w kraju. Konferencja podsumowała 
dotychczasowy stan badań i sprecyzowała główne kierunki badań r 
e 
gio 
- 
nalnych na przyszło 
ść. W latach 1959 i 1961 odbyły się dwie owocne 
konferencje naukowe socjologów, które omówiły wyniki badań pr 
o- 
wadzonych na Ziemi Lubuskiej. 
W 1961 r. ukazała się nakładem Instytutu Zachodniego obszerna 
publikacja 
Województwo zielon 
o 
górskie. Monografia geog 
raficzno 
- 
gospodarcza. 
Pod kierunkiem poznańskich profesorów napisali ją głów 
- 
nie 
miejscowi ekonomiści i geografowie. W tym 
c 
zasie 
ukszta 
ł 
t 
ował się 
2 
A. Kołodziejski, 
Badania archeologiczne Muzeum Ziemi Lubuskiej 
. Zielona 
Góra 1966; 
Muzea w województwie ziel 
onogórskim 
. Praca zbiorowa. Zielona 
Góra 1966. 
3 
50 lat 
Polskiego Towarzystwa Historycznego w Zielonej Górze 
. Red. D. 
D 
o- 
lański, Zielona Góra 2005.
		

/p0004_9.djvu

			150 
Zielona Góra, 1 października 1901 
Moje drogie siostry 
Z dzisiejszym dniem obejmuję kierownictwo Waszego Stowarz 
y 
sze 
- 
nia Sióstr. Stanowimy Dom Macierzysty Diakonisek Bethesda. Mus 
i- 
my dziękować Bogu, który przeprowadził nas p 
rzez tak wiele trudn 
o 
ści 
i doprowadził tak daleko. Nikomu z nas nie wolno Mu przestać za to 
dziękować. Kto szczerze dziękuje, może uprzejmie prosić, a pow 
o 
dów 
do proszenia jest wiele. 
Największe zadania leżą przed nami. Nie chcemy patrzeć w prz 
e- 
szłość, ty 
lko zawsze naprzód. Bóg nasz Pan może od nas oczekiwać, 
iż będziemy do jego dyspozycji. On wiele rzeczy już uczynił i do wielu 
rzeczy chce nas jeszcze użyć. Chrystus okazuje łaskę temu, kto posia 
- 
da prawdziwą wiarę. Ona jest właściwa, jeśli codziennie się 
modlimy 
„Wierzę w Boga”, a On pomaga zwalczać naszą niewiarę. 
Dalej musimy dążyć do osiągnięcia ideału, który definiują słowa: 
mamy serce i duszę. Nie post 
ę 
pujemy dobrze, jeśli jesteśmy wpatrzeni 
w siebie. Wszelka własna ambicja, każde dążenie do wywy 
ż 
sz 
ania się 
nad innych powinny zaniknąć. Każdy powinien służyć drugiemu czł 
o- 
wiekowi, a nie sobie samemu. W tym wyraża się sens diakonatu. Ka 
ż- 
dy powinien wyjść naprzeciw drugiego człowieka z zaufaniem i mił 
o- 
ścią. Każdy musi okazać innym cierpliwość. To nie jes 
t łatwe, ale jest 
możliwe, p 
o 
nieważ my możemy dokonać 
wszystkiego, dzięki sile, jaką 
obdarza nas Chrystus. Powinniśmy nieustająco modlić się za siebie 
wzajemnie, wtedy wszystko nam się uda. 
W następnych dniach powołamy dom dla sióstr. Módlmy się wsz 
y- 
scy 
, a 
by 
Pan z nami pozostał. Wkrótce także zaczniemy odwiedzać n 
a 
sze 
Oddziały. 
Pan pomaga nam i błogosławi nas. 
Z pozdrowieniami Wasz Scheske, pastor 
Takie okólniki pomagały mu w umacnianiu i pogłębianiu więzi 
sióstr pracujących na zewnątrz z domem macierzys 
tym, jednocześnie 
posiadały ton biblijnych 
rozważań. Duży nacisk położono na ciągłe 
do 
- 
kształcanie sióstr, zarówno w zakresie wykonywanej przez nich pracy 
oraz pogłębianiu ich wiary i wiedzy religijnej. Zadania te p 
o 
dzielili 
między sobą przełożony i przeło 
żona domu, siostry wykszta 
ł 
cone jako 
nauczycielki oraz lekarz miejskiego szpitala dr Erbkam. W pracy p 
o- 
magał także radca sanitarny dr Köhler, który do dziś okazuje domowi
		

/p0005.djvu

			13 
wej drogi. W tym celu 
odbyłem sondażowe spotkania z prezyde 
n 
tami 
Poznania i Szczecina oraz wojewodą poznańskim i niektórymi parl 
a- 
mentarzystami. 
Poza werbalnymi deklaracjami 
życzliwości i przyja 
ź 
ni 
, 
nie przyniosły one jednak Gorzowowi realnych perspektyw 
partne 
r 
skiej 
koegzystenc 
ji w jednym regionie 
z wyżej wymienionymi mi 
a 
stami 
. 
Nie miałem wątpliwości, że optymalnym rozwiązaniem, ze wzgl 
ę- 
dów 
historycznych 
ale 
i perspektywi 
cznych 
, 
było wspólne wojewód 
z 
two 
lubuskie. 
Był tylko jeden szkopuł 
, jak zbudować kompromis szanuj 
ą 
cy 
aspiracj 
e głównych 
jego 
miast. 
10 lutego, na spotkaniu wielkiej szansy elit obu województw l 
u- 
buskich w międzyrzeckim ratuszu, o którym wspomina red. Siatecki, 
wobec kompromisowych deklaracji, powołany został zespół roboczy, 
złożony m.in. z obu wojewodów oraz prez 
ydentów miast stołecznych, 
do przygotowania koncepcji podziału 
potencjału instytucjonalnego 
obu 
województw. Na moje zaproszenie zespół spotkał się w poni 
e 
działek, 
16 lutego w sali portretowej gorzowskiego ratusza. Przed członkami 
zespołu położyłem projekt 
lokalizacji organów administracji woj 
e 
wódz 
- 
kiej 
w Zielonej Górze i Gorzowie. Zakładałem poszanowanie trwał 
o 
ści 
lokalizacji instytucji z czasów sprzed reformy z 1975 r. oraz uczciwe 
i sprawiedliwe rozlokowanie instytucji powstałych po tym czasie, np. 
organ 
ów skarbowych. „Strona zielonogórska” przyjęła ten projekt mi 
l- 
c 
ząco, a sam zespół, jak pokazała przyszłość, już więcej miał się nie 
spotkać. 
W tym zachowaniu była 
swoista miara partne 
r 
stwa, miara zdol 
- 
ności do kompromisu. I choć było to bardzo przykre dośw 
iadcz 
e 
nie, 
potraktowałem je jako zielonogórską postawę neg 
o 
cjacyjną. 
Mimo tego, z 
abierając 
głos na 
spot 
kaniu 
wójtów 
, 
burmistrzów 
i 
pre 
- 
zydentów miast z parlamentarzystami 24 marca w Bukowym Dworku 
udzieliłem 
jednoznacznego poparcia idei wspólnego woj 
e 
wódz 
twa lu 
- 
bu 
ski 
e 
go. 
Jeszcze wcześniej, bo 19 marca w liście otwartym do premiera J 
e- 
rz 
ego Buzka zaprotestowałem przeciwko umieszczeniu w rząd 
o 
wym 
projekcie Gorzowa w województwie zachodniopomorskim. Napis 
a- 
łem m.in.: 
Oczekujemy uszanowania dorobku ludzi, którz 
y tutaj po 
1945 
r. przybywając z różnych stron 
Rzeczypospolitej znaleźli swój 
dom. 
Ocz 
e 
kujemy uznania, iż integralność wspólnoty regionalnej środkowo 
- 
zachodniej Polski jest w pełni zgodna z polską racją stanu, że dobrze 
służy interesom Rzeczypospolitej. Pa 
nie Premierze! Refo 
r 
ma ustroju 
terytorialnego 
ma wyzwolić nowe impulsy rozwoju lokalnego oraz 
c 
a-
		

/p0005_1.djvu

			23 
Powstawało pytanie: jak się zadomowić w takim klimacie kult 
u- 
rowym? 
W odpowiedzi wierni mogli usł 
yszeć 
od swoich duszpast 
e 
rzy: 
przebudujcie wystrój wnętrz protestanckiej kirchy na kościół katoli 
c- 
ki, wstawmy tabernakulum i obraz Matki Bożej Częstocho 
w 
skiej lub 
Ostrobramskiej, zmieńcie napisy koniecznych do odczytania tekstów, 
np. Drogi Krzyżowej, twórz 
cie zespoły śpiewacze, aktorskie itp. 
Życie religijne i kulturalne przybyłych Polaków rozwijało się w ra 
- 
m 
ach 
administracji apostolskiej z siedzibą w Gorzowie Wlkp. pod prze 
- 
wodnictwem administratora, ks. dr Edmunda Nowickiego. Doświa 
d 
czo 
- 
ny 
teolog i duszp 
asterz, ks. administrator doskonale wiedział, że prz 
y- 
byli 
na te tereny Polacy są wierzącymi katolikami. Jako tacy domag 
a 
ją 
się pokarmu Bożej prawdy i miłości, czyli wartości duch 
o 
wych, które 
stoją u fundamentów kultury chrześcijańskiej i narodowej Pol 
a 
ków 
5 
. 
Do kształtowania tego rodzaju kultury duchowej 
potrzebują oni kapł 
a- 
nów, kościołów, sanktuarium maryjnego 
, kościoła matki, czyli kat 
e 
dry 
, 
katolickiego pisma i wielu innych osób i instyt 
u 
cji. 
Świadomy wykorzenienia i osamotnienia ludu, który zasiedlał t 
e- 
re 
n administracji, już 1 września 1945 r. ks. Administrator skierował 
orędzie do 
kapłanów. Jasno stawia im zadania 
budowania wiary z 
uwzglę 
- 
dnieniem kultury narodu, gdy pisze: 
W dziejach narodu nasz 
e 
go po raz 
wtóry przeżywamy wiekopomne chwile 
na tych kresac 
h. Oto przed 
wie 
- 
kami pierwsi Piastowie ustalają suwere 
n 
ność Polski nad Pomorzem 
Zachodnim i przyłączają do Państwa Polskiego teren e 
t 
nicznie doń 
należący. Równocześnie dociera z Polski na Pomorze wiara chrześc 
i- 
jańska. Wielka to była i potężna Rzeczypospol 
ita. Błędy i grzechy p 
o- 
tomnych osłabiły niestety jej siły. Szeroką falą zalała te ziemie nie 
m- 
czyzna. [...] Lecz przedziwne są drogi Opatrzności 
Bożej. [....] 
I zn 
o 
wu 
odrodzona Polska dąży do zapewnienia suwerenności swojej nad P 
o- 
morzem. Po tylu wiekach ręk 
a Boża prowadzi lud polski z powr 
o 
tem 
5 
Por. Jan Paweł II mówił w Gnieźnie 3.06.1979 r.: 
Kultura polska od 
począ 
t 
ku 
nosi bardzo wyraźne znamiona chrześcijańskie. To nie przypadek, że pier 
w- 
szym 
zabytkiem świadczącym o tej kulturze jest Bogurodzica. [...] Insp 
i 
racja 
chrześcijańska nie przestaje być głównym źródłem twórczości polskich art 
y- 
stów. Kultura polska stale płynie szerokim nurtem natchnień mających swe 
źródło w Ewangelii. To przyczynia się 
zarazem do gruntownie humanistyc 
z- 
nego charakteru tej kultury 
– 
to czyni ją głęboko, tak autentycznie lud 
z 
ką, 
albowiem 
– 
jak pisze Mickiewicz w „Księgach pielgrzymstwa polskiego” 
– 
cywilizacja, prawdziwie godna człowieka, musi być chrześcijańska.
		

/p0005_10.djvu

			179 
W roku akademickim 2005/2006 w naszej uczelni studiowało 3 
2 
obcokrajowców, 56 n 
a 
szych studentów w ramach programu Sokrates/ 
Erasmus przebywało na zagranicznych uczelniach, a 20 da 
l 
szych osób 
w ramach programu MOST ks 
ztałciło 
się na uniwersytetach kraj 
o 
wych. 
W ostatnich dwóch latach dostrzegalny jest w uczelni wzr 
ost akty 
w- 
ności naukowej studentów, o czym może świadczyć wyraźnie przyr 
a- 
stająca liczba studenckich kół naukowych. Obecnie jest ich 80, z kt 
ó- 
rych 45 czynnie bierze udział w organizowaniu prac na rzecz stude 
n- 
tów naszej uczelni, nawiązuje kontakty ze studenta 
mi z całej Europy, 
a także działa w strukturach europejskich organizacji 
st 
u 
denckich. 
Koła 
naukowe zrzeszają ponad 1200 członków, studentów Uniwers 
y 
tetu Zie 
- 
lonogórskiego. 
W roku akademickim 
2005/2006 przeznaczyliśmy 17 mln 549 tys. 
zł na pomoc materia 
l 
ną 
dla studentów, w tym nieco ponad 7 mln zł 
na stypendia za wyniki w nauce, 3 mln 848 tys. na stypendia socja 
l 
ne 
i 
3 mln 212 tys. na stypendia na wyżywienie. Pozostała 
kwota przezn 
a- 
czona została na stypendia mieszkaniowe, za wyniki w sporcie, sp 
e- 
cjalne sty 
pendia dla osób niepełnosprawnych oraz zapomogi. Od tego 
roku akademickiego pomocą stypendialną objęci zostaną także st 
u 
denci 
studiów doktoranckich. Uniwersytet Zielonogórski dysponuje 2255 
miejscami w domach studenckich. 
W dobry sposób rozwija się na ucze 
lni sport akademicki, a nasi 
studenci zdobywają liczne laury w indywidualnych i zespołowych d 
y 
s- 
cyplinach 
sportowych. Najbardziej 
spektakularne osiągnięcia to potró 
j 
ny 
złoty medal Łukasza Czapli, studenta Wydziału Nauk Pedagogic 
z 
nych 
i 
Społecznych, w strzel 
eckich 
mistrzostwach świata, akademickie m 
i- 
strzostwo Polski męskiego zespołu piłki ręcznej oraz wys 
o 
ka piąta 
pozycja tego zespołu w rozgrywkach pierwszej ligi. 
Chlubę przynoszą nam także inni studenci, z powodzeniem ko 
n- 
kurujący ze swoimi r 
ó 
wieśnikami w kra 
ju i za granicą. Trudno w tym 
miejscu wymienić wszystkie dokonania n 
a 
szych studentów. Wspomnę 
jedynie o wielkim osiągnięciu studenta Wydziału Artystycznego Raf 
a- 
ła Wilka, który uz 
y 
skał I nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie Sztuk 
Plastycznych Art & Bussiness „ 
Obraz roku 2006”, Arkadiusza Den 
i- 
siewicza, który uzyskał nagrodę Ministra I 
n 
frastruktury w konkursie 
na najlepsze prace dyplomowe, podobną nagrodę otrzymali studenci 
Wydziału Mechanicznego: Ryszard Gołąbek i Adam Olejarz w konku 
r- 
sie Stowarzyszenia Inżynier 
ów i Techników Mechaników Po 
l 
skich.
		

/p0005_11.djvu

			191 
7) 
zmiany uchwały w sprawie cen, zwoln 
ień i ulg w cenach za usługi przewozowe lokalnym 
transportem zbiorowym, świadczone przez Miejski Zakład Komunikacji w granicach adm 
i- 
nistracyjnych miasta Zielona Góra; 
8) 
osiedlenia rodziny rep 
a 
triantów na terenie miasta Zielona Góra; 
9) 
stwierdzenia nabycia włas 
ności pojazdów przez Mi 
a 
sto Zielona Góra; 
10) 
zmiany uchwały w sprawie budżetu miasta na rok 2006; 
11) 
upoważnienie do reprezentowania 
Rady 
Miasta 
Zielona Góra 
przed sądami administracyjn 
y 
mi; 
12) 
wyrażenia 
zgody na udzielenie bonifikaty od ceny sprzedaży w drodze 
bez 
przetargowej nie 
- 
ruchomości gruntowej przeznaczonej pod budowę obiektu Domu Seniora 
- 
hosp 
i 
cjum; 
13) 
udzielenia pomocy finansowej innym jednostkom samorz 
ą 
du terytorialnego; 
14) 
zabezpieczenia przez miasto Zielona Góra należytego wykonania projektu współfinans 
o 
wa 
- 
n 
ego ze środków Unii E 
u 
ropejskiej; 
15) 
zmiany składu Rady 
Społecznej Zespołu Rehabilitacji Dzieci i Młodzieży 
Niepełnospra 
w 
nej 
„PROMYK” 
- 
Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Zielonej G 
ó 
rze; 
16) 
nadania nazwy nowo powstałym ulicom; 
17) 
upoważnienie do 
reprezentowania Rady Miasta 
Zielona Góra 
przed sądami administracyjn 
y 
mi. 
28.02.2006 
- 
Lubuski Teatr 
- 
premiera bajki braci Grimm „Królewna Śnieżka 
i siedmiu krasnoludków”. 
Adaptacja Beata Beling, choreografia Joanny Fied 
o- 
rowicz 
, muzyka i projekty lalek Art 
ur Beling, graffiti Sławomir Czajko 
w 
ski. 
Wystąpili: Beata Beling, Marta Frąckowiak, Beata Sobicka 
- 
Kupczyk, Sł 
a 
wo 
- 
mir Krzywiźniak (gościnnie) i Marcin Wiśniewski. 
MARZEC 
1.03.2006 
- 
Od 1 do 5 marca br. odbywały się XI Halowe Mistrzostwa Polski 
w Tenisie Z 
iemnym na Wózkach w Drzonkowie. Zielonogórzanin, Marcin 
Rogowski, zdobył brązowy medal. 
3.03.2006 
- 
Galeria BWA 
- 
spotkanie z Andą Rottenberg, która promowała 
swą książkę pt. „Sztuka w Polsce 1945 
- 
2005 
” 
. 
3.03.2006 
- 
Uniwersytet Zielonogórski (al. Wojska Po 
lskiego 69) 
- 
spotkanie 
z prof. Władysławem Bartoszewskim, historykiem, politykiem, publicystą, 
dyplomatą. 
5 
.03.2006 
- 
Uroczystości związane z 66. rocznicą zamordowania polskich 
oficerów pod Katyniem, Miednoje, Charkowem i Starobielskiem. Obchody 
ro 
z 
poczę 
ła uroczysta msza święta w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela. 
Obchody kontynuowano pod Pomnikiem Katyńskim (ul. Bohaterów Weste 
r- 
pla 
t 
te). 
7.03.2006 
- 
Ratusz (Stary Rynek 1) 
- 
LXIII sesja Rady Miasta zwołana w spra 
- 
wie odwołania radnego Stanisława Domasz 
ewicza z funkcji Przewodnicz 
ą- 
cego Rady Miasta. Rada Miasta w wyniku tajnego głosowania nie odw 
o 
łała 
S. Domaszewicza z 
pełnionej funkcji 
. 
8.03.2006 
- 
Galeria Handlowa Castorama 
- 
konferencja prasowa z zespołem 
De Mono. Paniom wręczano tulipany, a fani pozow 
ali do wspólnego zdjęcia. 
Wieczorem zespół zagrał w Filharmonii Zielonogórskiej 
. Organizatorem ko 
n- 
certu była firma Ab 
i 
Plus
		

/p0005_12.djvu

			217 
Michał Pasek 
– 
wychowanek Zielonogórskiego Klubu Sportowego 
„Gwardia”, członek kadry narodowej w strzelectwie sportowym 
. M 
e- 
dalista mistrzostw Polski juniorów i mistrzostw Europy juni 
o 
rów, 
w bieżącym roku z 
ajął III miejsce podczas mistrzostw Polski seni 
o- 
rów w pneumat 
y 
ce. 
Ryszard Jodajtis 
– 
reprezentant Zielonogórskiego Klubu Sportowe 
- 
go „Gwardia”, członek kadry narodowej w strzelectwie sportowym. 
Wielokrotny medalista mistrzostw Polski, zdobywca drużynowo I 
i III miejsca podczas Mistrzostw Europy w 2007 r. 
Sylwia Bogacka 
– 
członkini Kadry Narodowej 
– 
Pekin 2008, związ 
a- 
na z Zielonogórskim Klubem Sportowym „Gwardia”, w Pucharze 
Świata w Sydney i Monachium 2007 dwukrotnie zajęła II miejsce. 
Józef Wadecki 
– 
z 
awodnik Uczniowskiego Klubu Sportowego „AS”. 
Wicemistrz Europy seniorów w drużynie, zdobywca pucharu świata 
w sezonie 2006. Rok 2007 przyniósł mu srebrny medal podczas P 
u- 
charu Świata w Quebecu oraz brązowy w Sofii. 
Szymon Staśkiewicz 
– 
reprezentant Zielon 
ogórskiego Klubu 
Spor 
- 
t 
o 
wego. Młodzieżowy mistrz Europy w pięcioboju nowoczesnym 
w sztafecie, zdobywca srebrnego medalu w drużynie. Srebrny m 
e- 
d 
a 
lista podczas m 
i 
strzostw Polski seniorów. 
Adam Grześkowiak 
– 
reprezentant kick 
- 
boxingu, członek Stowarz 
y- 
szenia 
Kultury Fizycznej Boksing, srebrny medalista pucharu świata 
juniorów, medalista mistrzostw Polski, członek kadry narod 
o 
wej. 
za wybitne wyniki w sporcie osób niepełnosprawnych 
Ewa Zie 
li 
ńska 
– 
związana ze Zrzeszeniem Sportowo 
- 
Rehabilitacyjnym 
„Start”. Dz 
iewięciokrotna mistrzyni Polski w skoku w dal, do niej 
n 
a- 
leży 
aktualny rekord kraju 
. Regularnie 
bierze udział w mistrz 
o 
stwach 
Europy i mistrzostwach 
świata. Dzięki 
doskonałym wynikom z 
a 
pew 
- 
niła sobie udział w Paraolimpiadzie 
– 
P 
e 
kin 2008. 
Marek Trykacz 
– 
zawodnik Zrzeszenia Sportowo 
- 
Rehabilitacyjnego 
„Start”, członek kadry narodowej Polski w podnoszeniu ciężarów. 
Od lat jeden z czołowych zawodników w kraju i za granicą. Złoty 
medalista w kategorii juniorów oraz srebrny medalista w grupie s 
e- 
niorów na tegoro 
cznych mistrzostwach Polski. Srebrny medalista 
mistrzostw Europy.
		

/p0005_13.djvu

			223 
z r. 1981. Autor oczywiście nie stara się wydobyć tych zbieżności, ch 
o- 
ciaż 
w jego interpretacjach na pewno współgrają aktualne 
poglądy i 
spo 
- 
ry. 
Książka jest wynikiem bardzo rozległych studiów i wykorz 
y 
stuje 
nie tylko teksty oryginalne, ale także w szerokim zakresie opracow 
a- 
nia polskich historyków myśli społecznej i ekonomicznej 
. Zal 
e 
cam jej 
lekturę nie specjalistom, 
którzy muszą do niej zajrzeć z ob 
o 
wiązku 
, ale 
czytelnikom inteligentnym, interesującym się isto 
t 
nymi tradycjami 
eko 
- 
nomicznymi narodu. Jeśli bowiem feudalizm polski skończył się ba 
n- 
kructwem 
gospodarczym i politycznym 
, to przecież z lektury tej książki 
wynika, że przodujące umysły polskie miały pełną świad 
o 
mość roli pra 
- 
cy w utrzymaniu gospodarki dostatecznie silnej, by mogła utrz 
y 
mać 
państwo zdolne do obrony i istnienia. Dlaczego więc te idee prz 
e 
szły 
niejako obok gos 
podarki? Czy zatem nie grozi nam i dzisiaj, że naw 
o- 
ływania, apele, przekonywania itp. nie pozostaną bez wpływu na rz 
e- 
czywiście wykonywana pracę polskiej siły rob 
o 
czej?”. 
Druga recenzja mojej rozprawy habilitacyjnej, której tytuł został 
ustalony 
pod wpływem 
pewnych sugestii prof. Grabskiego na 
„Pr 
o 
blem 
pracy a miejsce człowieka w społeczeństwie. Poglądy na pracę w m 
y- 
śli społeczno 
- 
ekonomicznej polskiego Oświecenia” opracowała Irena 
Łossowska w „Kwartalniku Historii Nauki i Techniki” (1982, nr 2). 
Autorka jako 
historyk literatury oceniając rozprawę nie bez racji po 
d- 
kreśliła 
niepełne wyzyskanie Oświeceniowej literatury, w 
konkl 
u 
zji 
nie 
negując jej wartości i znacznego nowatorstwa naukowego. 
Drugi wydanie rozprawy ukazało się w grudniu 
1983 
roku w 
PWN 
– 
Oddział 
Poznański, poprzedzone piękną przedmową prof. J. Topo 
l- 
skiego 
, który stwierdził, że książka moja wpisała się w najbardziej po 
d- 
stawowe 
nurty badań nad polskim Oświeceniem. „Autor 
– 
kończył swą 
przedmowę prof. 
J. Topolski 
– 
nie miał łatwego zadania 
. Wkr 
o 
czył 
bo 
- 
wiem 
na teren bardzo... słabo rozpoznany, chociaż dający do dyspoz 
y 
cji 
badacza wiele różnorakich źródeł. Autor zaatakował naukowo pun 
k 
ty 
centralne podjętej problematyki i ze swego zadania wywiązał się nal 
e- 
życie”. 
Poza przedmową w książce w drugim 
wydan 
iu dokonano ró 
w 
nież 
niewielkiej zmiany 
tytułu, który 
brzmiał: „Problem 
pracy a 
mie 
j 
sce 
czło 
- 
wieka w społeczeństwie. Poglądy na pracę w polskim Oświec 
e 
niu”. 
Poza recenzjami, które dały mi sporo zadowolenia, samym 
prz 
e- 
biegiem kolokwium habilitacyjnego mogłe 
m się 
również cieszyć. Kol 
o- 
kwium odbyło się w Instytucie Historii 
UAM 
1 czerwca 
1981 
, a atmo 
s-
		

/p0005_14.djvu

			231 
wan 
ia z własną inicjatywą lub dołączania się do inicjatywy kol 
e 
gów. 
Zachowano bowiem proporcję pomiędzy swobodą indywidua 
l 
nego 
wyboru a wymogami życia zbiorowego. W tej sytuacji program ka 
ż- 
dego dnia był bogaty, wypływał od samej młodzieży 
- 
trzeba d 
o 
dać, 
że w 
iązał obóz ze środowiskiem, dzięki zaś poszukiwaniom archeol 
o- 
gicznym, również prahistorią i metodą badań nauk 
o 
wych”. 
Jak każdy dobry obóz harcerski, tak i obóz Makusynów prow 
a- 
dził własną kuchnię, w której gotowały kolejno zastępy służb 
o 
we pod 
fachowym okie 
m kucharki. Rozstawienie i umeblowanie namiotów na 
150 
osób, zainstalowanie sieci telefonicznej, 
bazy 
dla czterech własnych 
samochodów i dwu motocykli 
, przystani kajakowej, boisk sport 
o 
wych, 
estrady, kina obozowego i wielu innych urządzeń, było dziełem 
sam 
ych 
harcerzy. 
Koniec Makus 
y 
nów? 
Kiedyś zjechała do nas Komisja Pedagogiczna Rady Naczelnej 
Głównej Kwatery, w składzie której był Jacek Kuroń. Było to w okr 
e- 
sie rozkwitu naszej podwórkowej ofensywy. Kuroń po zapoznaniu się 
ze stanem 
rzeczy powiedział mi: „ 
To już początek końca 
Makus 
y 
nów”. 
Wiedział co mówi, był znakomitym znawcą mechanizmów 
rządz 
ą 
cych 
etapami rozwoju młodzieżowych wspólnot, zwanych wtedy kolekt 
y- 
wami. 
Wysoko ceniłem książkę Kuronia 
„Uwaga 
: zespół”, 
ale wtedy 
skłon 
- 
ny byłem upatrywać w jego pr 
oroctwie złowieszcze krakanie konk 
u- 
rencji. Wkrótce musiałem jednak przyznać Kuroniowi rację. 
Po niekończącym się paśmie sukcesów moi bohaterowie byli po 
prostu zmęczeni. Wszak od początku były to te same osoby, które tow 
a- 
rzyszyły mi w realizacji kolejnych 
projektów. Nie każdy ze sztabo 
w- 
ców czuł się pedagogiem, choć to „środowisko talentów społec 
z 
nie 
zorganizowanych” działało w Makusynach na warunkach samoreal 
i- 
zacji. Co rusz kolejna znacząca osoba opuszczała nasze szeregi. Pr 
o- 
blemom dałem wyraz w trzech arty 
kułach drukowanych na łamach 
pisma pedagogicznego „Drużyna”. 
Zamieściłem dwa portreciki opisujące okoliczności opuszczenia 
naszej wspólnoty przez sztabowców. W roku następnym opublikow 
a- 
łem artykuł o konieczności wypracowania rozwiązań metodycznych, 
w któr 
ych owe wyjście z harcerskiej drużyny odbywa się bez poczucia 
winy za zdradę wspólnej sprawy, lecz 
jest powodem do dumy dla 
z 
e- 
społu. Dumy spowodowane świadomością, że wychowanek wkr 
a 
cza
		

/p0005_15.djvu

			253 
32. GREINERT Andrzej: Potencjalne zagrożenia dla organizmów ż 
y- 
wych i wód gruntowych ze strony wybranych zanieczyszczeń gleb Zielonej 
Góry // 
Winiarz Zielonogórs. 
– 
Nr 5 (2005), s. [3 
- 
4] : il.. 
– 
Bibliogr. 
33. KOTOWSKI Je 
rzy: Budowa geologiczna kry glacitektonicznej w W 
a- 
le Zielonogórskim (ul. Wyszyńskiego w Zielonej Górze) / Jerzy Koto 
w 
ski, 
Andrzej Kraiński // 
Zesz. Nauk., Bud. / Uniw. Zielonogórs. 
– 
Nr 37 (2002), 
s. 89 
- 
102 : il., pl. 
– 
Streszcz. niem. 
– 
Bibliogr. 
34. KRA 
IŃSKI Andrzej: Wiek zaburzeń glacitektonicznych w Wale Zi 
e- 
lonogórskim w świetle badań TL // 
Zesz. Nauk., Bud. / Uniw. Zielon 
o 
górs. 
– 
Nr 37 (2002), s. 103 
- 
110 : pl., rys. 
– 
Streszcz. niem. 
– 
Bibliogr. 
35. MUSZYŃSKI Kordian: Zielona Góra : przewodnik ilustro 
wany / 
[Kordian Muszyński. 
– 
Wyd. 2 / zmiany Witold Czajka]. 
– 
Zielona Góra : 
Zakład Kartograficzny Sygnatura, 2005. 
– 
55, [1] s. : il., mapy, pl. ; 19 cm. 
– 
ISBN 83 
- 
87873 
- 
10 
- 
1 
36. NAJBAR Bartłomiej: Oddziaływanie otwartego kanału ściekowego 
na lokalną fau 
nę okolic Zielonej Góry / Bartłomiej Najbar, Janusz Rejowski, 
Ewa Szeszkiewicz // 
Chrońmy Przyr. 
– 
2005, z. 5 
, 
s. 71 
- 
76. 
– 
Streszcz. ang. 
37. NAJBAR Bartłomiej: Płazy Zielonej Góry i zanikanie ich si 
e 
dlisk 
w granicach administracyjnych miasta w latach 197 
4 
- 
2004 / Bartłomiej Na 
j- 
bar, Ewa 
Szuszkiewicz, Tomasz 
Pietruszka // 
Prz. Zool. 
– 
2005, z. 
3/4 
, s. 155 
- 
16 
6. 
– 
Streszcz. ang. 
– 
Bibliogr. 
38. SAŁAWACKA Maja: Zasłużeni na naszym cmentarzu : prz 
e 
wodnik 
po zielonogórskim cmentarzu // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
200 
5, nr 253 (29/ 
30 X), s. 4 : pl. 
Plan cmentarza, noty biogr. zasłużonych zielonogórzan. 
39. STAN środowiska w Zielonej Górze w 2004 roku / Wojewódzki I 
n- 
spektorat Ochrony Środowiska w Zielonej Górze, Urząd Miasta Zielona Góra 
; [red. Zbigniew Lewicki, współ 
pr. Krystyna Damczyk]. 
– 
Zielona Góra : 
WIOŚ, 2005. 
– 
156 s. : il., mapy, pl. ; 30 cm. 
– 
ISBN 83 
- 
7217 
- 
2 
7 
3 
- 
0 
40. URBAŃSKI Krzysztof: Deformacje glacitektoniczne i ich wpływ na 
rozwój paleogeografii środkowozachodniej Polski : (rejon Zielonej Góry) // 
Biul. P 
ańst. Inst. Geol. 
– 
[Nr] 417 (2005), s. 169 
- 
208 
41. 
Krassowski Ryszard 
. 
KOŁODZIEJCZYK 
Krzysztof: Jaka dziś pog 
o 
da 
w Zielonej 
Górze 
/ 
KRIST 
// 
Gaz. Wyb 
. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2 
00 
5 
, 
nr 
127 
( 
3 VI 
), 
s. 6 
: 
il. 
Kier. stacji meteorologicznej. 
Przewodnik zob. też poz. 
51
		

/p0005_2.djvu

			41 
i „ 
przeciąganie instytucji”. Lokując nawet drugorzędne instytucje lub 
u- 
skie w Go 
rzowie można było sprawić włączenie jego mieszka 
ń 
ców 
w lubuską tożsamość, doceniając jednocześnie pozycję miasta i dok 
o- 
nania z okresu 1945 
- 
1950. Tymczasem nic takiego nie mi 
a 
ło miejsca. 
Nie dysponuję rzetelnymi badaniami, bo chyba nikt ich nie robił, ale 
z rozmów z gorzowianami wiem, że mało kto z nich czuje się „Lub 
u- 
szaninem”, podczas gdy na południu województwa ta ide 
n 
tyfikacja 
występuje 
chyba znacznie częściej. Myślę, że jest to rezultat 
opis 
a 
nych 
powyżej zjawisk. W Gorzowie przyjęło się uważać, że „lu 
buskie” zn 
a- 
cz 
y tyle samo co „zielonogórskie”. 
Stół operacyjny (zabrany do Zielonej Góry) 
W jednym z wywiadów wspomniany Zenon Bauer powiedział: 
zaraz po utworzeniu województwa zielonogórskiego w 1950 roku do 
Gorzowa przyjechała delegacja z Zielonej Góry 
i siłą zabrała cały, 
kompletny stół operacyjny, wywożąc go do siebie. Dyrektora szpitala 
Czesława Gawlikowskiego, który protestował 
przeciwko temu bezpr 
a- 
wiu, natychmiast wyrzucono z pracy i nie wpuszczono go więcej do 
szpitala 
6 
. 
Próbowałem zweryfikować pog 
ląd w oparciu o akta ówczesnych 
władz miejskich i udało się to częściowo potwierdzić. Okazało się, 
iż chodziło 
nie o stół „operacyjny 
” 
a ortopedyczny. Decyzję o jego 
wy 
- 
daniu 
Szpitalowi Wojewódzkiemu podjął Wydział Zdrowia 
Prez 
y 
dium 
Wojewódzkiej Rady Naro 
dowej 7 października 1952. Kilka tygodni 
później, 29 listopada 1952 r. Prezydium Miejskiej Rady N 
a 
rodowej na 
posiedzeniu nie zgodziło się na wydanie stołu i wystąpiło do PWRN 
o anulowanie decyzji, co uzasadniano koniecznością zachowania zdo 
l- 
ności do przep 
rowadzania zabiegów zwi 
ą 
zanych ze złamaniami kości. 
24 stycznia 1953 sprawa powróciła. Tego dnia do Gorzowa przybyły 
dwie osoby z Wydziału Zdrowia PWRN, aby stół zabrać. W protokole 
z posiedzenia PMRN czytamy: 
Kolektyw dyrekcji 
[szpitala] 
zrobił od 
- 
prawę, 
na której postanowiono stołu nie wydać dopóki woj 
e 
wódzki 
Wydział Zdrowia nie da innego stołu 
. 
Z dalszej części protokołu wyn 
i- 
ka 
bardzo nerwowa atmosfera tych działań: 
Dr Gawlikowski stwie 
r 
dza 
, 
6 
Bauer 
Z.: 
Bauer przedwojenny. Gdybym 
dziś był prezydentem, Gorzów 
w 
y- 
glądałby inaczej 
. Rozmowa z zasł 
u 
żonym gorzowianinem. Rozmawiał Artur 
Rosiak. Ziemia Gorzowska 1998 nr 19.
		

/p0005_3.djvu

			63 
naczynia o lekko wydętym brzuścu. Do głębokich mis można zal 
i 
czyć 
fragment górnej partii naczynia o pogrubionej krawędzi (tab 
l. VIII f). 
Kol 
ejny 
ułamek 
nachylonego do w 
nętrz 
a wylewu, z w 
ydęty 
m że 
be 
r 
kie 
m 
dookolnym (tabl. II e) 
, 
to najpewniej naczynie w typie głębokiej wazy 
lub misy. Kilka fragmentów dolnych partii naczyń kremowożó 
ł 
tych 
ch 
arakteryzuje 
się płaskimi dnami (t 
abl 
. 
I a 
, II d, III d, 
VI d 
), 
w części 
na 
- 
leżących 
do form garnkowatych. Od środka p 
o 
kryte są szkliwem o bar 
- 
wie miodowej i oliwkowej. Kilka ułamków ceramiki kremowożó 
ł 
tej 
pochodzi z trójnóżków. Na pewno z tą formą naczyń wiąże się górna 
partia 
egzemplarza o zewnę 
trznie pogrubionej krawędzi wylewu i 
lic 
z- 
nych, dookolnych żeberkach (tabl. III b). Na wylewie i wewnętr 
z 
nej 
ściance zachowało się oliwkowo 
- 
żółte szkliwo. Pona 
d 
to z wykopu 1 
pochodzą dalsze ułamki trójnóżka, jak jego górna pa 
r 
tia, nóżki ( 
tabl. I d) 
czy uchw 
yt (tabl. III e). Zdobnictwo wśród ceramiki kremowożó 
ł 
tej, 
podobnie jak w przypadku ceglastej, jest mało zróżn 
i 
cowane. Poza 
wspomnianymi dookolnymi żeberkami 
jest 
znany ornament stempe 
l- 
kowy geometryczny (odciskane kwadraty 
– 
tabl. VI e). 
Materiały ceramicz 
ne pochodzące z wypału w atmosferze redu 
k- 
cyjnej, 
jako mniej liczne są słabo zróżnicowane pod względem 
forma 
l- 
nym. Reprezentują je fragmenty szarych i szaro 
- 
brunatnych gar 
n 
ków 
o odchylonym na zewnątrz wylewie, z dookolną listwą plastyc 
z 
ną po 
- 
niżej jego krawę 
dzi 
(tabl. II a, VII e), 
ułamek brunatnego nacz 
y 
nia do 
- 
niczkowatego o prostym wylewie, zdobionym żłobkiem (tabl. VII f). 
Do grupy naczyń szarych zaliczyć można też duży, zrekonstruow 
a 
ny 
fragment naczynia 
– 
trójnóżka, które jednak 
pierwotnie miało zaba 
r- 
wien 
ie 
prawdopodo 
b 
nie ceglaste. Wskutek okopcenia 
zmieniła się jego 
barwa zewnętrzna i wewnętrzna. Ceglasty odcień zachował się na 
cz 
ę- 
ści rączki i nóżek. Wewnętrzną ściankę trójnóżka pokrywa oli 
w 
kowe 
i miodowe szkliwo 
(tabl. IV) 
. 
Z wyko 
pu 3 pochodzi fragment 
brunatnej stopki, z otworem w dnie 
(tabl. 
VI 
II 
h), 
zaw 
ierają 
cego 
dom 
ies 
zkę 
średnio 
- 
i gr 
uboz 
iarni 
stego 
tłuc 
z 
- 
nia. Jest to jedyne starożytne znalezisko, kojarzone z późnymi fazami 
kultury łużyckiej, na które natrafiono podczas eksploracji w 
y 
kopów 
przy ulicy 
Kupieckiej 5 
- 
7. 
Pozostałe kategorie znalezisk ceramicznych i innych (bardzo ni 
e- 
liczne) 
są 
reprezentowane przez fragmenty kamionki (górna partia 
profilowanego niewielkiego naczynia 
– 
tabl. V b), porcelany (ułamek 
filiżanki, pojemnik apteczny 
– 
tabl. VII b 
), szkła (fragmenty pucharka
		

/p0005_4.djvu

			99 
Fotografia ślubna Caroline Rattey i Friedricha Herniga, 27.07. 1858, 
ze zbiorów Davida Herbiga 
Australii osiedlili się w 
Hoffnungsthal, u stóp wzgórz Barossy. Ni 
e 
dłu 
- 
go potem rodziny Erdmanna i G 
ottfrieda Ratteyów zdecydow 
a 
ły się 
przenieść do Black Springs, ale Caroline, która pracowała jako pomoc 
domowa w Hoffnungsthal, postanowiła pozostać. Jednak po napadzie, 
którego padła ofiarą w listopadzie 
1857 
ledwie uchodząc z życiem, 
opuściła Hoffnungsthal i dołączyła do rodziny w Black Springs. Tam 
po 
znała Friedricha Herbiga 
. Ślub odbył się w lipcu 1858 roku. Frie 
d- 
rich nie mógł zaoferować swej małżonce na razie innego domu niż 
ten, w którym sam żył, zamieszk 
ali więc razem w starym eukaliptusie. 
W sierpniu następnego roku urodziło się pierwsze z ich szesnaściorga 
dzieci 
– 
Johann August, a we wrześniu 1860 prz 
y 
szedł na świat drugi 
syn, Johann Wilhelm. Rodzinie nie mogło w 
y 
starczyć dotychczasowe, 
odpowiednie dla 
kawalera schronienie, więc nieopodal swego drzewa, 
kilkaset metrów w górę strumienia Friedrich 
zbudował dwuizbowy 
, kry 
- 
ty 
strzechą dom (służący później rodzinie 
jako sypialnia 
). W 1864 st 
a- 
nął 
opodal większy dom, zbudowany z kamienia (oba istnieją do dziś) 
. 
Herbigowie 
mieli już wtedy czterech synów, do rodziny dołączyła ta 
k- 
że 
matka Friedricha 
– 
wdowa Anna Rosina Herbig, która przypł 
y 
nęła 
do Adelajdy na brygu 
Suza 
n 
ne 
10 
. 
10 
Ibidem, s. 31.
		

/p0005_5.djvu

			107 
13. 
Hugo Bethke, 
14. 
E. A. Sander, Strumpfwaren Fabrikation, 
15. 
Firma W 
. 
V 
erlohr, Weinbergsbesitzer, Neustadtstraße 24, 
16. 
Elekrizitäts 
- 
Versorgung der Stadt, 
17. 
Bergschloßbrauerei & Malzfabrik C.L. Wilh. Brandt Ak 
t 
ein 
- 
Gesellschaft, 
18. 
E. A. Pilz, Weingroßhandlung und Weinbrennerei Obst und Be 
- 
erenweingroßkelterei, 
19. 
Hotel Schwarzer Adler, 
Breitestraße 77, 
20. 
Vereinsbank, Bank und Wechselgeschäft, 
21. 
Otto Vitense, Konfektions 
- 
, Mode 
- 
, Manufaktur und 
Leinenw 
a 
ren Handlung, 
22. 
H. E. Konrad Nachfolger, Steibeisen, Bleche und Schmiede 
- 
Be 
- 
darfsartikel, 
23. 
Georg Raetsch, Kupferschmiederei u. Apparatenbeu 
Gesun 
d 
heitstechnische Anlagen, 
24. 
Rothenburger Obstwein 
- 
Großkelterei, 
25. 
Langes Drogenhandlung, Postplatz 3, 
26. 
M. Menzel & Co., Dampf 
- 
Schokoladen, Zuckerwaren und 
Honi 
g 
kuchenfabrik „Merola”, 
27. 
Cafe Kaiserkrone, Bahnhofstraße 31, 
28. 
Grempler & Co., Älteste 
Sektkellerei Deuts 
chlands. 
Publikację Hugo Schmidta wzbogaciły plany, mapy, zdjęcia mi 
a- 
sta, zestawienia, tabele i wykazy. W części I znalazły się następujące 
materiały ikonograficzne (numeracja według autora): 
1. 
dokument pisany ręcznie z 29 czerwca 1310, 
2. 
plan północno 
- 
zachodn 
iej części miasta wskazujący lok 
a 
lizację 
zamku, 
3. 
kapliczka św. Marii na wzgórzu Löbtenz w dzisiejszym kszta 
ł- 
cie, 
4. 
Grünstraße 
13 (dawny domek winiarski, prawdopodobnie po woj 
- 
nie trzydziestoletniej przeniesiony do miasta), 
5. 
kościół katolicki (konkatedra) około 
poł. XIX w.; strona półno 
c- 
na (1852), 
6. 
kościół katolicki (konkatedra) około poł. XIX w.; strona poł 
u- 
dniowa, ze starą wieżą sprzed 1832 roku, 
7. 
kościół katolicki w czasach nowożytnych; strona poł 
u 
dniowa,
		

/p0005_6.djvu

			119 
Tego samego roku 16 września na Jasnej Górze święcenia bisk 
u- 
pie otrzymał greckokatolicki duchowny ksiądz mitrat Jan Mart 
y 
niak. 
Został on mianowany biskupem pomocniczym pr 
y 
m 
asa Polski dla 
wiernych obrządku greckokatolickiego. 16 stycznia 1991 roku Stolica 
Apostolska podniosła władykę Martyniaka do godności prz 
e 
myskiego 
biskupa ordynariusza dla wiernych obrządku 
bizantyjsko 
- 
ukraińskiego. 
Tym samym zakończył się wakat w greckok 
atolickiej diecezji prz 
e- 
myskiej, a nowy biskup uzyskał jurysdykcję nad wszystkimi grekok 
a- 
tolikami na terytorium Po 
l 
ski. 
Dopełnieniem tych kroków była kolejna decyzja Stolicy Aposto 
l- 
skiej. 31 maja 1996 r 
o 
ku ogłoszono reorganizację, która miała na celu 
uspra 
wnienie 
działalności 
duszpasterskiej 
w Kościele greckokatoli 
c 
kim 
w Polsce. Powołano do życia nową prowincję kościelną 
– 
metr 
o 
polię 
przemysko 
- 
warszawską. W jej skład weszły dwie nowo utw 
o 
rzone jed 
- 
n 
ostki administracyjne: archidiecezja przemysko 
- 
warszawska i 
diec 
e- 
zja wrocławsko 
- 
gdańska. W tym momencie Kościół greckokat 
o 
licki 
odzyskał pełną samodzielność i po latach upokorzeń i półlega 
l 
nego 
is 
tnienia osiągnął możliwość swobodnego dział 
a 
nia i rozwoju. 
Nastąpiła radykalna poprawa w relacjach z urzędami państw 
o- 
wy 
mi. Wcześniej Kościół greckokatolicki nie miał żadnej legitymacji 
prawnej i dlatego przy załatwianiu swoich spraw korzystał z pośre 
d- 
nictwa diecezji albo parafii rzymskokatolickich. Duszpasterstwo gre 
c- 
kok 
a 
tolickie było zupełne ignorowane albo ledwie tolerow 
ane. 
Po 1989 roku wszystkie parafie greckokatolickie zostały zgłosz 
o- 
ne i zarejestrowane w odpowiednich urzędach wojewódzkich. Na tej 
podstawie uzyskiwały Regon w urzędach statystycznych i Numery 
Ide 
n 
tyfikacji Podatkowej w urzędach finansowych, nabywając ty 
m sa 
- 
mym status osób prawnych ze wszystkimi tego konsekwencjami. Od 
tego czasu w sprawach urzędowych nie potrzebowały żadnego p 
o- 
średni 
c 
twa. 
Przedwojenne parafie greckokatolickie utraciły swoje majątki i tyl 
- 
ko te, które odrodziły się w następstwie powrotów 
wiernych, m 
o 
gły 
starać się o jego zwrot. Chodziło przede wszystkim o budynki cerkie 
w- 
ne, ale również o ziemię i inne dobra. Takich możliw 
o 
ści nie miały 
parafie tworzone na Ziemiach Odzyskanych, ich stan posiadania oprócz 
potencjału ludzkiego był zer 
o 
wy. 
Sy 
tuacja parafii greckokatolickiej w Zielonej Górze pod wzgl 
ę- 
dem materialnym nie różniła się do reszty greckokatoli 
c 
kich parafii na
		

/p0005_8.djvu

			151 
swoją 
przyjaźń. Od 1 stycznia 1903 roku dużą część zajęć przejęła n 
a- 
ucz 
ycielka, panna 
Anna Borchers, która uczyła siostry jeszcze w Kr 
o- 
śnicach, skąd w 1901 roku ustąpiła. Dzięki jej pracy dom zrobił zn 
a- 
czący krok w przyszłość, czego efekty było wkrótce widać. Pier 
w 
sze 
wyświęcenie diakonisek odbyło się drugiego dnia Wielkanocy 31 marca 
1902 
roku w miejskim kościele parafialnym. 
Wszystkie starania 
miały także swoją zewnętrzną postać. Ustal 
o 
ne 
zasady pracy zostały ostatecznie utrwalone w postaci „Zmienion 
e 
go 
statutu Ewangelickiego Stowarzyszenia Sióstr Dom Macierzysty Di 
a- 
konisek Bethesda” 
z 1 
maja 1902 roku. Odpowiedniego wpisu do rej 
e- 
stru stowarzyszeń dokonano 28 lipca w zielonogórskim Sądzie Obw 
o- 
dowym 
. Właściwe znaczenie tych przepisów zawarte jest 
w następuj 
ą- 
cych punktach. 
Siostry, jako nosicielki dzieła, są posiadaczkami cał 
e 
go 
majątku zak 
ł 
a 
du, jednak przy założeniu, iż pojedyncza siostra nie może 
dysponować swoją częścią, nie może dom 
a 
gać się podziału majątku, 
a przy ewentualnym odejściu ze stowarzyszenia nie może wnosić ża 
d- 
nych roszczeń. Wprowadza się prawo usuwania niesubo 
r 
dynowanych 
cz 
łonków. Stowarzyszenie jest reprezentowane na zewnątrz przez prz 
e- 
łożonego i przełożoną, którzy też prowadzą jego sprawy w 
e 
wnętrzne. 
Wchodzą oni w skład Zarządu. Wyboru przeł 
o 
żonego i przełożonej 
do 
- 
konuje Kuratorium, wymagana jest jednak zgoda rady sióstr 
i i 
n 
nych 
członków Zarządu. Kuratorium, którego członkowie są jedn 
o 
cześnie 
członkami stowarzyszenia, sprawują nad nim nadzór. Jego pierwszy 
skład 
został wybrany przez siostry, następnie 
uzupełniony w wyb 
o 
rach 
uzupełniających. W skład Kuratorium wchodzi sios 
tra przedstawicie 
l- 
ka Rady 
Sióstr. Rada Sióstr składa się z 7 członków, wybier 
a 
nych przez 
siostry na 3 lata. Jest to organ doradczy dla Zarządu w sprawach w 
e- 
wnętrznych. Ma również prawo do podejmowania decyzji w przypa 
d- 
kach określonych 
przez regulamin domu. 
Regulamin domu i regul 
a 
min 
pracy został oparty o przepisy cesarskie. Regulaminy te zostały prz 
y- 
jęte 
na pierwszym posiedzeniu 
Kuratorium, który uwzględnił koniec 
z- 
ne zmiany. Utworzone z końcem 1901 roku Kuratorium zebr 
a 
ło się 16 
stycznia 1902 roku i wybrało 
na przewodniczącego superintende 
n 
ta 
dr. Köllinga, na jego zastępcę wybrano ówczesnego pierwszego bu 
r- 
mistrza 
Zielonej Góry Gayla. Na miejsce zma 
r 
łego 23 lutego 
1903 roku 
dr. Köllinga na przewodniczącego Kuratorium wybrano prez 
y 
denta 
Rejencji Freiherrz von 
Seherr 
- 
Thoßz. Także w Zarządzie nast 
ę 
powały 
zmiany. 
Siostra Aurelia Aberger, która swój urząd jako prz 
e 
łożona 
peł 
-
		

/p0005_9.djvu

			169 
Korczakowcy kręcili bardzo dużo filmów, np. przygotowali cały 
blok poświęcony Staremu Doktorowi. 
Organizowali występy w sw 
o 
im 
teatrze oraz tworzyli własne scenari 
usze. Posiadali także własną prasę, 
którą nazwano Korprasa. Jej organami były gazetki: „W Słońcu” i „M 
a- 
ły 
Przegląd” oraz „Bumerang”. Były one nie tylko miejscem do 
wyk 
a- 
zywania wszelkich zdolności reporterskich, ale zapraszały do siebie tak 
- 
że 
tych, którzy 
mieli ochotę na zamieszczenie w nich prób litera 
c 
kich 
i różnego rodzaju polemik. Wszystkie te działania sprawiły, że w l 
a- 
tach 70. szczep odnosił sukcesy w dziedzinie teatru, filmu, piosenki 
i zdobywał pierwsze miejsca na ogólnopolskich przeglądach twórcz 
o- 
ści 
artystycznej młodzieży 
szkolnej, m.in. w Koninie, Łodzi, Kie 
l 
cach 
11 
. 
Główną zasadą systemu pozostawało i nadal pozostaje to, że w 
y- 
chowawca musi rozumieć dziecko. Do tego dochodził jeszcze zespół 
czynników przyrodniczych, za pomocą których współtworzy 
się treści 
i formy pracy na obozie. Niemniej cały proces kształtowania człowi 
e- 
ka następował w ścisłym powiązaniu ze współtworzeniem atmosfery 
wychowawczej oraz szeroko rozumianego wychowania przez kulturę, 
muzykę, poezję, teatr 
12 
. 
Drugim szczepem propagują 
cym własny system wychowawczy 
był Szczep Drużyn Harcerskich im. Kornela Makuszyńskiego, 
pop 
u- 
larne Makusyny, który powstał w 1957 roku. Jego założycielem był 
charyzmatyczny nauczyciel Zbigniew Czarnuch. Oto, jak według ni 
e- 
go wyglądały początki Makusynów: 
„ 
Z początkiem 1957 roku postanowiłem utworzyć drużynę. W 
y- 
myśliłem sobie jej wizję opartą na kanwie literackich postaci, a także 
osobie autora książek lubianych przez dzieci i młodzież 
– 
Kornela 
Makuszyńskiego. Drużyna powstawała z oporami. Nie było chętnych 
. 
Na pierwszą wycieczkę zgłosiło się siedmiu ochotników. Przyjąłem 
skrótową nazwę „Makusyny” od „synowie Makuszyńskiego”, który 
nie miał dzieci, a prawem powrotu do wzorów dawnych powstawały 
drużyny jeszcze nie koedukacyjne. Dopiero po roku pojawiły się w 
dru 
- 
żynie dziewczęta. Tak zaczęła się najpiękniejsza w mym życiu prz 
y- 
goda pedagoga 
– 
wychowawcy (...)” 
13 
. 
11 
Dzień wczorajszy 
… 
, s. 
152 
; Udział „Korczakowców”... [dostęp 10 maja 
2007] 
. 
12 
J. Zgodziński, Praca..., s. 21. 
13 
Z. Czarnuch 
, „Makusyny” 
– 
Impresja po latach, „Nadodrze” 1987, nr 18 (649), 
s. 1, 3.
		

/p0006.djvu

			14 
łego 
państwa, ma oddać władzę ludziom; tutaj w Gorzowskiem ozn 
a 
cza 
ona jednak działanie 
władzy wbrew 
woli ludzi co za tym idzie 
dział 
a 
nie 
skazane 
na brak ich ak 
ceptacji, skazane na niepowodzenie 
. ... Jest 
e 
śmy 
przekonani, że w Ojczyźnie wszystkich Polaków 
– 
Rzeczypospol 
i 
tej 
Polskiej jest miejsce na naszą małą ojczyznę 
– 
Ziemię Lub 
u 
ską! 
Szła wiosna, a wraz z nią wzrastał poziom optymizmu. Skonce 
n- 
trowałem wysiłki na budowaniu w Gorzowie społecznej akceptacji dla 
wspólnego 
„województwa 
gorzowsko 
- 
zielonogórskiego”. 
Każdego 
roku 
28 marca jest w Gorzowie bardzo podniosła atmosfera, bo to Dzień 
Pioniera. Tego roku był to dzień szczególny, bowiem w pr 
o 
gr 
amie 
obchodów przewidziana była uroczystość wręczenia po raz pierwszy 
w dziejach tytułu Honorowego Obywatela Miasta Gorzowa Florian 
o- 
wi Kroenkemu, legendarnemu pierwszemu staroście gorzo 
w 
skiemu 
i wicewojewodzie poznańskiemu. Wykorzystałem okazję, by na St 
a- 
rym Rynku zorganizować wiec poparcia dla województwa lub 
u 
skiego. 
Na moją prośbę przygotowane zostały 
okolicznościowe plakaty 
i tran 
s- 
parenty, na scenę przybyli parlamentarzyści. Niestety, poparcie w 
y- 
głoszone ze sceny spotkało się z … obojętnością mieszka 
ń 
có 
w 
– 
nie 
wszystkie plakaty znalazły ręce do ich trzymania! Miałem nadzi 
e 
ję, 
że młodzież zachowa się w zgodzie z własnym interesem i poprze 
w 
o- 
jewództwo lubuskie. Od kilku lat lansowałem nową tradycję 
– 
uczes 
t- 
nictwo w dniu wagarowicza w plenerowym zdarzeniu 
kultura 
l 
nym. 
1 kwietnia 1998 roku zaprosiłem młodzież na plac Grunwaldzki. Fr 
e- 
kwencja, jak w poprzednich latach, w dniu wagar 
o 
wicza była duża, 
jednak chęć publicznego zaangażowania równie mizerna jak kilka dni 
wcześniej u dorosłych. Działania mające na ce 
lu zbudowanie klimatu 
społecznej akceptacji dla wspólnie tworzonego z Zieloną Górą woj 
e- 
wództwa spotykały się nie tylko z bardzo słabym odzewem, ale wręcz 
nierzadko z jawnie demonstrowaną nieufnością, z obawą odtworzenia 
dawnego województwa zielonogórskiego 
, funkcjonującego w mie 
j- 
scowym stereotypie jako antygorzowskiego. P 
a 
miętam tamten klimat 
społecznej obojętności 
– 
bardzo mnie depr 
y 
mował, zwłaszcza przy 
ogromnej 
wręcz aktywności społeczności zielonogórskiej 
. Z kolei d 
e- 
terminacja była w pełni zrozumiała. B 
yła to walka o zachowanie p 
o- 
tencjału instytucjonalnego o charakterze regionalnym (urzędy, ucze 
l- 
nie, kultura, mass media), walka o tysiące miejsc pracy, prz 
y 
słowiowa 
walka o tlen! W Zielonej Górze obrona regionalnej prz 
e 
szłości miasta 
była 
walką o jego przy 
szłość. Wszyscy to doskonale 
rozumieli, do tego
		

/p0006_1.djvu

			24 
na starodawne dziedzictwo polskie i oto Wam pierwszym dane 
jest 
zg 
o- 
tować od nowa na tej ziemi królestwo Sercu Jezusowemu, zbud 
o 
wać 
tron Królowej Korony naszej, zapalić od nowa płomyk wiecznej lam 
p- 
ki w świątyniach Pańsk 
ich. 
6 
W podobny sposób administrator apostolski kierował orędzie do 
wiernych, podkreślając szczególnie współpracę Kościoła i Pa 
ń 
stwa 
w budowaniu świadomości narodowej i jedności Polaków na Ziemi 
Lubuskiej i Pomorzu Zachodnim. Czytamy w orędziu: 
I jak nie 
gdyś 
jedność religijna i organizacja władzy duchownej i świeckiej przycz 
y- 
niły się do scalenia ziem polskich aż po Bałtyk, tak i dziś w momencie, 
kiedy 
Państwo Polskie w znojnym trudzie 
wykuwa tu zręby swoje, spi 
e- 
szy Polsce z pomocą Ojciec Święty. Oto za po 
średnictwem Prym 
a 
sa 
Polski ustanawia tu naszą rodzimą katolicką o 
r 
ganizację kościelną, by 
ta, wznosząc prawdziwą wiarę i błogosławieństwo Boże, wsparła sk 
u- 
tecznie wysiłki Narodu i zarazem była tą spójnią jedności, która jest 
podstawą wszelkiej siły i mocy. 
Cały obszar ziemi lubuskiej, udzielnej 
prałatury pilskiej i Pomorza zachodniego złączony jest w jedną koście 
l- 
ną jednostkę administracyjną pod nazwą Administracji Aposto 
l 
skiej. 
A na jej czele staję dziś wśród Was, Najmilsi, jako Wasz Arcyp 
a 
sterz, 
powołany 
Wolą Bożą, ujawnioną nakazem Namiestnika Chrystusow 
e- 
go [...]. 
7 
W dalszym ciągu administrator apostolski nakreślił program pr 
a- 
cy dla Kościoła lokalnego: budowanie życia osobistego i społecznego 
na wierze w Boga i życiu w duchu Ewangelii. Ma się ten cel osi 
ągać 
przez 
gł 
oszen 
ie 
Ewang 
elii, akce 
ntowa 
nie 
godności osoby 
ludzkiej, 
um 
ie 
- 
jętność przebaczania win, łaskę oczyszczania z grzechów itp. 
Oprócz istotnych treści wiary: wiary 
w Boga i obrony 
ludzkiej 
god 
- 
ności, potrzeba było form zewnętrznych kultu i wyznawa 
nia wi 
a 
ry. 
Wkładem duchownych i wierzących chrześcijan w dzieło kultury d 
u- 
chowej było najpierw odbudowywanie świątyń, często zabytk 
o 
wych. 
Świątynie protestanckie przemieniano na katolickie wstawiając ołtarze 
i przywiezione ze swoich kościołów na Wschodzie, 
krzyże, figury 
świ 
ę- 
6 
Ks 
. E. 
Nowicki, 
O 
rędzie Ks. Administratora 
Apostolskiego do kapłanów 
[w]: 
Zarządzenia Administracji Apostolskiej Kamieńskiej, Lubuskiej i Prał 
a 
tury 
Pilskiej, I, 1(1945) s. 2. 
7 
Ks. E. Nowicki, 
O 
rędzie Ks. Administratora Apostolskiego do wiernych 
[w:] 
Zarządzenia 
Administracji Apostolskiej Kamieńskiej, Lubuskiej i Prał 
a 
tury 
Pilskiej, I, 1(1945) s. 5.
		

/p0006_10.djvu

			180 
Dobrze pracował Parlament Studentów Uniwersytetu Zielonogórski 
e- 
go, który zorganizował dni kultury st 
u 
denckiej Bachanalia 2006, ale 
także był współorganizatorem m.in. Studenckiego Festiwalu Piosenki 
Studenckiej, Studencki 
ego Przeglądu Twórczości Kabaret 
o 
wej oraz 
obozu adaptacyjnego 
„Solina 2006”. Na dobrym poziomie stoi 
działa 
l- 
ność klubów studenckich „ 
Zatem 
- 
REANIMATOR 
”, „Karton”, „G 
ę 
ba”, 
„ 
U Ojca”; 
prasa studencka: „Kartkówka” 
redagowana 
przy współudzi 
a 
le 
Katolickiego Stowa 
rzyszenia Młodzieży, „Uzetka” redagow 
a 
na przez 
Parlament Samorządu Studen 
c 
kiego. 
Dobrymi naszymi wizytówkami są 
– 
chór akademicki, Big 
- 
Band 
Uniwersytetu Zielonogórski 
e 
go i radio „Index”. Kontynuowana jest 
akcja „Uniwersytet dzieciom”. 
W minionym roku akade 
mickim powiększyły 
się zbiory Bibliot 
e- 
ki 
Uniwersyteckiej. Pomimo trudnych warunków finansowych, lok 
a- 
lowych i kadrowych pracownicy biblioteki starają się, aby st 
a 
wała się 
ona placówką coraz bardziej otwartą i przyjazną dla studentów. Zbi 
o- 
ry Biblioteki Uniwe 
rsyteckiej wraz z księgozbiorami bibliotek specj 
a- 
listycznych liczą dziś 829 514 woluminów. Biblioteka prenum 
e 
ruje 
i gromadzi 1228 tytułów czasopism krajowych i 256 tytułów czas 
o- 
pism zagranicznych oraz aż 17 tys. tytułów czasopism zagranic 
z 
nych 
w wersji el 
ektronicznej. Biblioteka posiada w swoich zbiorach 2506 
starodruków 
, 2103 jednostki kartograficzne, blisko 15 tys. grafik, 
eksl 
i- 
brisów i plakatów, 121 210 jednostek 
– 
patentów oraz 62 408 jedn 
o- 
stek norm. Dobrze rozwija się utworzona w pa 
ź 
dzierniku 2005 rok 
u 
Zielonogórska Biblioteka Cyfrowa, która udostępnia w postaci ele 
k- 
tronicznej publikacje naukowe, zbiory sztuki, materiały regiona 
l 
ne, 
dyplomy oraz inne dokumenty z zasobów Biblioteki Uniwersytetu 
Zielonogórskiego. W ciągu minionego roku ze stron Zielonogó 
rskiej 
Bibli 
o 
teki Cyfrowej skorzystało 442 408 internautów. Do problemu 
Biblioteki Uniwersyteckiej powrócę jeszcze w dalszej części wyst 
ą- 
pienia. 
W roku akademickim 
2005/2006 dokonał się dalszy postęp 
info 
r- 
matyzacji Uniwersytetu. M.in. wykonana została mode 
rnizacja węzła 
sieci ZielMAN, 
powstały dwa nowe 
bezprzewodowe węzły dostęp 
o 
we 
do Internetu, wybudowana została linia światłowodowa łącząca obie 
k- 
ty Uniwersytetu, zmodernizowany został system zasilania aw 
a 
ryjnego 
w węźle USK w budynku głównym przy ul. prof. 
Szafrana oraz zak 
u- 
piony 
został serwer 
pocztowy 
i systemy do archiwizacji z 
biorów 
. Dzi 
ę 
ki
		

/p0006_11.djvu

			192 
8.03.2006 
- 
Berlin 
- 
na Międzynarodowych Targach Turystycznych ITB Berlin 
2 
006 (8 
- 
12 marca) Zielona Góra prezentowała Winobranie i J 
armark Wielk 
a- 
nocny. 
9.03.2006 
- 
Gala Regionalna Programu Promocji Kultury Przedsiębiorczości 
„Przedsiębiorstwo Fair Play” w zielonogórskiej Palmiarni zorganizowana przez 
Dolnośląskie Centrum Wspierania Biznesu Administratora Regionalnego Pr 
o- 
gramu Promocji 
Kultury 
Przed 
siębiorczości „Przedsiębiorstwo 
Fair Play”. 
Złote 
certyfi 
katy 
otrzymały 
też 
firmy z 
naszego miasta: 
Roth Polska Sp. z o.o.; 
Zak 
ład 
Elektronicznej Techniki Obliczeni 
owe 
j 
ZETO 
Sp 
. z 
o.o 
.; 
Z 
UT 
ZZE 
S.A 
. 
„I 
t 
ser 
- 
wis” Sp. z o.o.; 
10.03.2006 
- 
Galeria Nowy 
Wiek w Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
wystawa prac 
Mikołaja Smoczyńskiego pt. „M 
a 
pa 
- 
obrazy i ins 
talacje”. 
14.03.2006 
- 
Europejskie Forum Studentów AEGEE Zielona Góra zorgan 
i 
zo 
- 
wało I Dyktando Uniwersyteckie „Złap byki za rogi”. Uczestnicy wysł 
u 
chali 
wykładu 
prof. dr. hab. Mariana Bugajskiego, związanego z tematem 
dykta 
n 
da. 
Zwycięzcą został Michał Ko 
wal, student politologii. 
14.03.2006 
- 
Miejski finał Lubuskiego Młodzieżowego Festiwalu Piosenki 
w Piwnicy Artystycznej „Kawon”. Tytuł laureata oraz nominacje do finału 
wojewódzkiego (7 kwietnia) otrzymali: Anna Kokorniak, Mateusz 
Kra 
u 
twurst 
, 
„ 
Kwartet 
w 
Trio” (Dorota 
Sowa, Marta Kornaszewska, Anna 
Koko 
r 
niak), Maja 
Słowik, Łukasz Wicher. 
15.03.2006 
- 
Lubuski Teatr 
- 
Salon Artystyczny Stańczyk 
- 
konferencja pr 
a- 
sowa z 
okazji 10 
- 
lecia działalności Centrum Medycznego „Aldemed”. Na 
ręce 
dyrektora 
Aldemedu oficj 
alne przekazano certyfikat 
ISO PN 
- 
EN 9001:2000. 
15.03.2006 
- 
Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
potrójny wernisaż „W kręgu twó 
r- 
ców Złote 
go Grona”; „Bogdan Kraśniewski 
- 
Droga”; „Zielonogórski Od 
e 
r 
- 
wald” oraz Muzealne spotkania z fotografią. 
16.03.2006 
- 
Galeria BW 
A 
- 
uroczyste otwarcie wystawy fotografii zielon 
o- 
górzanina Marka Lalki pt. „la 
l 
ko.australia.2005”. 
22.03.2006 
- 
Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
uroczystość wręczenia Honorowej 
Nagrody Redakcji „Studiów Zielonogórskich” Laudant illa sed ista legunt 
(Chwalą owe, al 
e czytają te). Laureatem został dr Stanisław Kowalski, który 
wygłosił wykład pt. „Winiarskie akcenty w architekturze Zielonej G 
ó 
ry”. 
22.03.2006 
- 
Ukazał się kolejny, 11 numer „Studiów Zielonogórskich” pod 
red 
. 
dr. Andrzeja Toczewskiego, wydany przez Muzeum 
Ziemi Lub 
u 
skiej. 
24.03.2006 
- 
Lubuski Teatr 
- 
VIII Przegląd 
Współczesnego Dramatu (24 ma 
r 
c 
a 
- 
2 kwietnia), 45. Międzynarodowy Dzień Teatru, 
prapremiera sztuki „Spuśc 
i- 
zna” Ireneusza Kozioła (mieszkańca Żar) w reżyserii Piotra Łazarkiew 
i 
cza. 
28.03.2006 
- 
R 
atusz (Stary Rynek 1) 
- 
LXIV Sesja Rady Miasta. Radni po 
d- 
jęli decyzje w sprawach: 
1) 
kierunków polityki przestrzennej miasta Zielona Góra;
		

/p0006_12.djvu

			218 
za szczególne osiągnięcia szkoleniowo 
- 
wychowawcze 
Zespół trenerów Klubu Sportowego „Korner 
– 
Novita 10” 
w skł 
a 
dzie: Tomasz Malski, Zbigniew Pietrzyk, Jacek Miciul, Maciej 
Bard 
e 
las i Jerzy 
Bujak. 
Zawodnicy prowadzeni przez trenerów zdobyli na mistrzostwach Po 
l- 
ski wszystkich kategorii wiekowych w 2006 r. 114 medali (38 zł 
o- 
tych,32 srebrne, 44 brązowe). W 2007 roku dorobek ten powię 
k 
szył 
się o 62 medale ( 
23 złote,19 srebrnych i 20 brązowych 
). 
Podopiec 
z 
ni 
zespołu ustanowili 
w 2006 r. 12 rekordów kraju, a w 2007 n 
a 
stępne 4. 
Zespół 
trenerów Ziel 
onogó 
rskiego Kl 
ubu 
S 
portowego 
w Drzonk 
o 
wie 
w składzie: Czesław Poźniak, Ireneusz Dalecki, Tomasz Cygański, J 
e 
- 
rzy 
Gontowiuk. 
Wychowankami trenerów byli 
medaliści igrzysk olimpijskich (Ark 
a- 
diusz Skrzypaszek, 
Dariusz Goździak, Maciej Czyżowicz), m 
i 
strzo 
- 
stw świata i mistrzostw Europy (E. Małoszyc, M. Horbacz) Jednym 
z ostatnich sukcesów zawodników Zielonogórskiego Klubu Sport 
o- 
wego 
w Drzonkowie był złoty i s 
rebrny medal Bartosza Majewski 
e 
go 
i Szymona Staśkiewicza 
podczas Mistrzostw Europy w Budapes 
z 
cie 
. 
Tomasz Redzimski 
– 
trener tenisa stołowego związany z Zielonogó 
r- 
skim 
Klubem Sportowym w Drzonkowie. Szkoleniowiec medal 
i 
stów 
mistrzostw Europy i Polski. Wych 
owankami tego wybitnego trenera 
są zawodnicy: Robert Floras i Paweł Fertiko 
w 
ski. 
Stanisław Gąsior 
– 
sekretarz Uczniowskiego Klubu Piłkarskiego 
Zi 
e- 
lona 
Góra, od lat działający na rzecz popularyzacji piłki nożnej wśród 
dzieci i młodzieży. Dzięki jego pracy 
zawodnicy Klubu zd 
o 
bywają 
najwyższe laury; w bieżącym roku I miejsce w Wojewód 
z 
kiej Lidze 
Juniorów Młodszych oraz I miejsce w Ogólnopolskiej Olimpiadzie 
Młodzi 
e 
ży. 
Specjalnym wyróżnieniem uhonorowano 
Tomasza Makowski 
e- 
go 
, zawodnika Zielonogórskiego Klubu S 
portowego „Gwardia”, który 
w zdobył w Niemczech tytuł mistrza świata w taiboxingu.
		

/p0006_13.djvu

			224 
fera, 
jaka mu towarzyszyła, była dziełem prof. A. F. Grabski 
e 
go. który 
niezwykle gorąco zaprezentował moją pracę podkreślając jej wartości 
naukowe. Równie ciepło o 
powiedział się prof. J. Topolski 
, w sumie ze 
- 
brani słuchacze pozostając pod wpływem wypowiedzi dwóch zna 
w- 
ców problematyki głosowali jednomyślnie za przyznaniem mi tytułu 
doktora habilitowanego. Wniosek Instytutu Historii po kilku miesi 
ą- 
cach bez zastrzeżeń 
zatwierdziła Centralna Komisja Kwalifik 
a 
cyjna 
w Warszawie. 
Przybył więc uczelni wyższej kwalifikowany pracownik, co prze 
- 
cież w jej rozwoju nie mogło pozostać bez znaczenia. 
W mojej zaś karierze dydaktycznej, od momentu powołania ki 
e- 
runku 
studiów histor 
ycznych przyjąłem 
obowiązki wykładowcy 
śr 
e- 
dniowiecza polskiego i powszechnego. Mimo że nie byłem z zamił 
o- 
wania ani profesji mediewistą, zgodziłem się na prowadzenie zajęć 
mając za sobą znaczne obycie ze średniowieczem przy rozpatrywaniu 
wielu 
z 
a 
gadnień zwi 
ązanych z dziejami Ziemi Lubuskiej. Decyzja 
była 
tym bardziej słuszna, że doraźnie nie było w naszej uczelni sp 
e 
cjalisty 
mediewisty. Czy wywiązałem się właściwie z nowych ob 
o 
wiązków? 
Na to 
pytanie 
osob 
iście nie mogę dać 
odpow 
iedzi. Opinie krążące 
wśró 
d 
moi 
ch byłych studentów, niekiedy w nader sympatyc 
z 
nych dla mnie 
superlatywach, potwierdzają moją przydatność w rozwiązyw 
a 
niu tak 
trudnych zagadnień, przed jakimi mnie postawiono. 
Wykłady z zakresu średniowiecza, które nawiasem mówiąc szcz 
e 
rze 
polubiłem, były 
moim trzecim przeistoczeniem się jako wykł 
a 
dowcy. 
Chyba w 1979 lub 1980 roku doszło do czwartej i ostatniej prz 
e 
miany. 
Ówczesny rektor K. B. zaproponował mi przejście, dla wzmocnienia 
kadrowego, na kierunek „bibliotekoznawstwo i info 
r 
macja naukowa”. 
Propo 
zycję przyjąłem chętnie, tym bardziej, gdy zlecono mi wykład 
z historii nauki. Spodziewałem się bowiem. że nowa dziedzina wyda 
t- 
nie wzbogaci moją historyczną wiedzę. Nie zawiodłem się, co więcej, 
doszedłem do wnioski, że historia nauki powinna stanowić 
jed 
en z po 
d- 
stawowych 
przedmiotów na 
studiach historycznych. Niestety, jak dotąd 
nasi reformatorzy studiów o tym nie pomyśleli. Wielka to szk 
o 
da dla 
młodego 
człowieka kończącego historię i nie orientującego 
się, jak roz 
- 
wijała 
się nauka zarówno w wiecie, jak i 
w Polsce. Podobnie zres 
z 
tą ma 
się sprawa ze znajomością historii historiografii, której poświęca się 
na studium historii ledwie jeden semestr i to bez obowiązku skł 
a 
dania 
z tego przedmiotu egz 
a 
minu!
		

/p0006_14.djvu

			232 
w szerszy 
, społeczny krąg, 
w nowe 
pole aktywności gwarantujące 
s 
a 
mo 
- 
re 
alizację na wyższym szczeblu 
indywidualnego i społecznego 
rozw 
o 
ju. 
Tekst nosił tytuł „Problem wyjścia” (1964). 
Było to oczywiście teoretyzowanie. Na mocy „instynktu kwoki” 
pragnąłem mieć swoje kurczaki wokół siebie. Nie było to pozytywne, 
choć spowodowało 
ciekawe przygody pedagogiczne. Pomny wezw 
a- 
nia wieszcza „cięższą podajcie mi zbroję”, zawiozłem mych sztabo 
w- 
ców 
do zrujnowanego zamku w Siedlisku, który znaliśmy z wcześnie 
j- 
s 
zych odwiedzin i 
roztoczyłem przed nimi wizję: bierzemy opuszcz 
o 
ny 
zamek w swoje rę 
ce; odbudujemy Dom Bramny i urz 
ą 
dzimy w nim 
schronisko młodzieżowe oraz bazę dla wiejskiej filii zielonogó 
r 
skiej 
szkoły prowadzonej przez Makusynów; zabezpieczymy ruiny, zaopi 
e- 
kujemy się parkiem i będzie tu stała baza dla naszych letnich obozów 
i całorocz 
nych biwaków. A więc szturm na zamek i własna szkoła! 
W oczach mych orlic i orłów znowu ujrzałem iskry. Chwyc 
i 
ło! 
Siedlisko 
Tak doszło do ogłoszenia naszego, jakżeby inaczej, planu pięci 
o- 
letniego 
- 
przygotowania zamku na potrzeby wytyczonych celów. Moi 
sz 
tabowcy 
- 
jak to planowałem 
- 
będą mogli kontynuować swoje zai 
n- 
teresowania na wyższym poziomie i tu wytworzy się 
- 
także na wy 
ż- 
szym poziomie 
- 
ich synteza. Wszyscy będą mieli swój wkład w ko 
n- 
kretne 
, wymierne, trwałe i potrzebne 
społecznie 
dzieło. 
Pozostała 
tylko 
oprawa ideowo 
- 
zabawowa. 
Nasze dwa bledzewskie obozy, gdzie baw 
i- 
liśmy się w państwo i gromadzką radę narodową, postanowiłem ko 
n- 
tynuować. Tym razem dałem upust moim ideologicznym symp 
a 
tiom 
na poziomie bardziej utopi 
j 
nym. 
Zamek Schöneichów w Siedlisku, 
potężna budowla zlokalizow 
a- 
na nad urwistym brzegiem Odry, pomiędzy Głogowem a Nową Solą. 
Ze swoimi fosami, bastionami, kurtynami, dziedzińcami, niezwykłą 
renesansową kaplicą i okazałymi portalami, kolumnami sali ryce 
r- 
skiej, Domem Bramnym i tak dalej i tak 
dalej, w sposób niejako nat 
u- 
ralny sugerował odwołanie się do renesansowych prekursorów socj 
a- 
lizmu. 
Pasjonowała mnie postać włoskiego wizjonera Tommasso Ca 
m- 
panelli. Jego Miasto 
- 
Słońce rządzone przez mędrców, państwo, któr 
e- 
go obywatele żyją w zgodzie z por 
ządkiem natury. Ten dominikanin 
głosił, 
że istniejące w świecie religie są przypadkami wcieleń religii na 
- 
t 
uralnej, osadzonych w realiach poszczególnych kultur i żadnej z nich
		

/p0006_15.djvu

			254 
ANTROPOLOGIA 
42. ASIENKIEWICZ Ryszard: Rozwój fizyczny populacji dzieci Ziel 
o 
nej 
Góry w świetle wybranych zmiennych społecznych // 
Pr. Nauk. ACzęst., 
Kult. Fiz. 
– 
Z. 6 (2005), s. 1 
0 
9 
- 
1 
18 
. 
– 
Streszcz. ang. 
– 
Bibliogr. 
43. ASIENKIEWICZ Ryszard: Z badań r 
ozwoju fizycznego i sprawn 
o 
ści 
motorycznej dzieci przedszkolnych z Zielonej Góry // 
Słups. Pr. Biol. 
– 
Nr 1 
(2005), s. 19 
- 
25. 
– 
Streszcz. ang. 
– 
Bibliogr. 
44. ASIENKIEWICZ Ryszard: Z badań związków cech somatyc 
z 
nych 
i sprawności motorycznej dzieci Zielone 
j Góry // 
Pr. Nauk. ACzęst. Kult. Fiz. 
– 
Z. 6 (2005), s. 119 
- 
127. 
– 
Streszcz. ang. 
– 
Bibliogr. 
45. ASIENKIEWICZ Ryszard: Zróżnicowanie typologiczne młodzieży 
zielonogórskiej WSP w świetle metody Heath 
- 
Carter // 
Prz. Nauk. Kult. Fiz. 
URzesz. 
– 
T. 6, z. 3/4 
(2003), s. 233 
- 
243. 
– 
Streszcz. ang. 
– 
Bibli 
o 
gr. 
46. KOPECK 
Ý 
Miroslav: Comparison of dynamics of development of 
phisical height, mass and explosive power of lower limbs in boys from the 
Olomouc region and Zielona Góra 
/ Miroslav Kopeck 
ý 
, Ryszrd Asie 
n 
kiewic 
z 
// 
Pr. 
Nauk, ACzęst., Kult. Fiz. 
– 
Z. 6 (2005), s. 129 
- 
136 
Antropologia zob. też. poz. 225. A. Malinowski, antropolog, poz. 252 
III. HISTORIA 
ARCHEOLOGIA 
47. CINCIO Arkadiusz: Badania archeologiczne Zielonej Góry // 
M 
u- 
seion. 
– 
Nr 16 (2005), s. 19 
48. LEWCZUK M 
ałgorzata: Wyniki sondażowych badań archeologic 
z- 
nych przeprowadzonych w Zielonej Górze przy ulicy Kasprowicza 3 
- 
5 // 
Stud. Zielonogórs. 
– 
T. 11 (2005), s. 55 
- 
65 : il., pl., rys. 
– 
Bibliogr. 
HISTORIA ŚREDNIOWIECZNA I NOWOŻYTNA 
49. BUJKIEWICZ Zbigniew: Raz 
em, ale osobno : historyczne tradycje 
współpracy trójmiasta // 
Puls. 
– 
2005, nr 9, s. 20 
- 
21 
Sulechów 
- 
Zielona Góra 
- 
Nowa Sól. 
50. CLAUSS Ernst: Grünberg : wo die Berge tragen Reben // 
Grünb. 
W 
o 
chenbl. 
– 
2005, Nr 10, s. 1 
- 
3 : il.
		

/p0006_2.djvu

			42 
że podczas jego 
nieobecności w Szpitalu zaszły pewne zmiany, o 
kt 
ó 
rych 
on jako dyrektor nie został w ogóle powiadomiony. Np. wyst 
ą 
piono 
z wnioskiem o podział Oddziału na dwa, skasowano jedną salę op 
a- 
trunkową i izbę chorych. Poza tym chodzą pogłoski, że ma być zmi 
e- 
niony dyrektor. Dr Gawlikowski zwraca się z prośbą do 
Prezydium 
o poparcie jego wniosku o zwolnienie ze stan 
o 
wiska dyrektora. Sam 
stara się 
[o to] 
już od kilku lat, jak dotyc 
h 
czas bezskutecznie 
7 
. 
To wszystko, co w powyższej sprawie udało się znaleźć w aktach 
PMRN. Nie znaleziono nat 
o 
miast potwierdzenia, że 
stół rzeczywiście 
zabrano, choć opierając się na relacji Z. Bauera i cytowanych dok 
u- 
mentach, 
wydaje się to bardzo prawdopodobne. Spór z dzisiejszej pe 
r- 
spek 
tywy wygląda nieco operetkowo. Jednak w epoce stalino 
w 
skiej 
nie wywoływał śmiechu. Wszystko działo si 
ę w warunkach braku wo 
l- 
ności 
słowa i innych swobód obywatelskich. Decyzja ta z pewn 
o 
ścią 
była szeroko komentowana w Gorzowie i przyczyniała się w znac 
z- 
nym stopniu do wzrostu antagonizmów. 
Prezydent „przywieziony w teczce” z Zielonej Góry 
Inaczej było 
jesi 
enią 1956 roku, kiedy na 
fali odwilży polityc 
z 
nej, 
na 
jakiś czas poszerzył się zakres 
swobód i wypowiedzi. Na wrześni 
o- 
wej sesji MRN gorzowscy radni poddali totalnej krytyce dotychcz 
a- 
sowego przewodniczącego Prezydium MRN (w uproszczeniu 
– 
był to 
odpowiednik 
współcz 
e 
snego prezydenta miasta), który w rezultacie 
ustąpił ze stanowiska. W warunkach niemal w pełni d 
e 
mokratycznych 
pojawiła 
się przed radnymi szansa wyboru nowego 
przewodnicząc 
e 
go. 
Jeszcze na sesji 21 września gorzowscy radni wybrali 20 
- 
osobową 
komis 
ję w celu wyłonienia kandydatury i zaproponowania jej ra 
d 
nym. 
Przez kilka następnych dni komisja pod przewodnictwem Józefa C 
e- 
giela, radnego i jednocześnie przewodniczącego Miejskiego Kom 
i 
tetu 
Frontu Narodowego, odbyła kilka spotkań. Wyłoniono kilku kandyd 
a- 
tów na przewodniczącego PMRN: Leona Zachciała, Tadeusza Jabło 
ń- 
skiego, 
kierownika Wydziału Kwaterunkowego PMRN 
, Józefa M 
a 
cha, 
b. naczelnika Wydziału Osiedleńczego Ekspozytury UWP i b. prz 
e 
wod 
- 
niczącego gorzowskiego oddziału Stronnictwa Pracy, Jana Dziw 
e 
ra, 
7 
Archiwum Państwowe w Gorzowie (dalej: APG), Prezydium Miejskiej Ra 
dy 
Narodowej w Gorzowie Wlkp. (dalej: PMRN), sygn. 
276, 
Protokół z posi 
e- 
dzenia Prezydium MRN w Gorzowie z 24 I 1953 r 
.
		

/p0006_3.djvu

			64 
[tabl. V e] i przezroczystego kieliszka [tabl. VIII d]) 
oraz 
żelaznego 
haka (tabl. I f). Wiążą się one z nowszym okresem działalności lud 
z- 
kiej w badanym rejonie ulicy Kupieckiej, a mianowicie z XIX i XX 
stuleciem. Z nielicznej 
grupy fragmentów kafli (5) wydzielono jeden 
ułamek płaskiego egzemplarza z ornamentem roślinnym 
(tabl. VII c) 
. 
Podsumowując należy podkreślić, że ceramika o niejednolitym 
procesie technologicznym i zróżnicowanych formach pochodzi z kilku 
okresów rozwoju Z 
ielonej Góry. N 
ajstarsz 
e, pojedyncze fragmenty 
na 
- 
czyń nawiązują do późnośredniowiecznej ceramiki z XIV/XV wi 
e 
ku. 
Pozostałe datuje się na okres nowożytny. Nie ma możliwości prec 
y- 
zyjnego ich datowania, gdyż znalezione przy ulicy Kupieckiej fo 
r 
my 
używane był 
y przez bardzo długi czas. Najogólniej można je dat 
o 
wać 
na 
okres 
pomiędzy stuleciami XVI a XVIII/XIX. Spora część tych 
form pochodzi z XVII 
- 
XVIII wieku. 
Do najbardziej interesujących, a zarazem rzadkich 
znalezisk 
n 
a- 
leży ołowiana pieczęć znaleziona w wykop 
ie 1 na głębokości 65 cm 
w wypełnisku 
obiektu 1. Na awersie u dołu 
pieczęci 
została 
odciśni 
ę 
ta 
tarcza o równoległych dłuższych bokach i zaokrąglonej dolnej cz 
ę 
ści. 
W polu tarczowym znajdują się 3 wolno 
stojące wieże. Każda z wież 
charakteryzuje się 
otwora 
mi umieszczonymi na ścianach: dwoma 
pr 
o- 
sto 
kątnymi 
i jednym 
okrągłym, a ponadto 
zw 
ień 
czen 
iem 
w post 
a 
ci 
trzech 
wieżyczek zakończonych 
kulami. 
W dolnej 
partii wieży 
środkowej, kt 
ó 
ra 
jest 
naj 
wyższa 
, znaj 
duje 
się 
brama 
prze 
jazdowa. Dużą część po 
wierzc 
h 
ni 
awersu 
zajmuje motyw roślinny w postaci 
wijących 
się łodyżek z 
kwi 
a- 
tami. Rośliny wychodzą spod 
tarczy herbowej. U góry powtórz 
o 
ny 
zo 
- 
stał motyw 3 wież, ale już bez tarczy. Są one niższe od opisyw 
a 
nych 
wyżej. Wieża środkowa ma bramę prz 
e 
jazdową oraz taką samą ilo 
ść 
otworów, tylko inaczej rozlokowanych. Natomiast wieże boczne ch 
a- 
rakteryzują się otworami okrągłymi. Zwieńczenie wieży śro 
d 
kowej 
jest podobne, z tym że wieżyczki są bardziej krępe. Szczyty boc 
z 
nych 
wież to pojedyncze wieżyczki zakończone spiczasto 
, 
z nas 
a 
dzonymi 
na nie kulami. Całość od zewnątrz 
jest 
zamknięta ot 
o 
kiem. 
Na rewersie, 
na gładkiej powierzchni 
są 
wyryte linie oraz litera przyp 
o 
minająca 
„M”, spleciona z krótką linią falistą w kształcie zbl 
i 
żonym do „S”. 
Średnica pieczęci wynosi 4 cm, grubość 0, 
2 
- 
0,5 cm, szerokość i w 
y- 
sokość uszka 0,7 cm, grubość 0,5 cm 
(ryc. 
9, fot. 1 
) 
. 
Ołowiana pieczęć znaleziona w wykopie przy ulicy Kupieckiej 
w Zielonej Górze charakteryzuje się symboliką miejską, którą repr 
e-
		

/p0006_4.djvu

			100 
Liczna i powiększająca się niemal co roku rodzina ekonomicznie 
bardzo dobrze funkcjonował 
a. Herbigowie hodowali krowy, świnie 
i drób oraz uprawiali zboże, warzywa i owoce. Pozwalało to na w 
y 
ży 
- 
wienie 
własnej rodziny, a 
także na sprzedaż nadwyżek 
produktów ro 
l- 
n 
ych. 
Sprzedażą plonów zajmowały się głównie kobiety. Wkrótce 
He 
r- 
bigowie 
założyli nie 
wielką, wystarczającą na potrzeby rodziny 
winn 
i 
cę. 
W 1867 roku Friedrich Herbig spłacił ostatnią ratę za ziemię i rozp 
o- 
czął zakup kolejnych gruntów, tak że w latach 80. posiadał już ni 
e 
mal 
tysiąc akrów 
11 
. 
Głównym źródłem dochodu była prowadzona wraz z sy 
- 
n 
a 
mi w Springton bardzo dobrze prosperująca sieczkarnia. 
Friedrich Herbig był nie tylko zapobiegliwym gospodarzem, ale 
również cenionym i aktywnym członkiem miejscowej społeczności. 
O roli i szacunku, jakim cieszyło się małżeństwo Herbigów świadczy 
fakt, i 
ż Friedrich był ojcem chrzestnym dwadzieściorga dwojga, zaś 
Caroline matką chrzestną siedemnaściorga dzieci w parafii. Friedrich 
przez wiele lat należał m.in. do rady starszych miejscowego kościoła 
Friedensberg. Wszystkie dzieci Herbigów uczęszczały do szk 
oły Fri 
e- 
densberg, która działała przy kościele, w której lekcje do 1876 roku 
odbywały się wyłącznie po niemiecku 
12 
. 
Gdy w 1883 roku Friedrich i Caroline obchodzili 25. rocznicę śl 
u- 
b 
u, świętowali ją w towarzystwie swoich ośmiu synów i sześciu córek 
w wieku o 
d 2 do 24 lat. Krótko potem urodziło się jeszcze dw 
o 
je ich 
ostatnich dzieci i pierwsza wnuczka 
– 
Emma, która zmarła wkrótce po 
narodzinach. Była jedyną z 51 wnuków, którą Friedrich zdążył zob 
a- 
czyć. W 1886 roku Friedrich Herbig podczas rozładunku słomy uleg 
ł 
wypadkowi, wskutek którego w niedługim czasie zmarł. Caroline, która 
przeżyła swego 
męża 
o 40 
lat, zmarła w wieku 
87 
lat, 
w 1927 roku 
. Frie 
- 
drich Herbig, jego matka, żona oraz ośmioro dzieci zostało pochow 
a- 
nych na miejscowym cmentarzu Friedensberg Pionee 
r Cemet 
e 
ry 
13 
. 
W początkach XX w. drzewo, które było popularne jako pier 
w- 
szy dom Herbiga, służyło co najmniej siedmiu osobom wędrującym 
po kraju w poszukiwaniu czasowego zatrudnienia, żaden nie mieszkał 
11 
I. Harmstorf, M. Cigler, 
The Germans in Australia, Melbourne 1985, s. 23. 
12 
Caroline przybyła do kolonii jako 
niepiśmienna. To jej dzieci, już po 
śmie 
r- 
ci Friedricha, nauczyły matkę podpisywać się. 
13 
D. Herbig, Springton German Heritage Promotional Resource, Springton 
2002.
		

/p0006_5.djvu

			108 
8. 
dawny kościół św. Trójcy lub Polski, 
9. 
dawny 
kościół grani 
czny w lesie cigacickim, 
10. 
kamień pamiątkowy na miejscu dawnego kościoła gr 
a 
nicznego 
w lesie cigacickim, 
11. 
plan położenia dawnego cmentarza kościoła św. Jana, 
12. 
pozostałości muru cmentarnego dawnego cmentarza kościoła 
św. Jana na parceli przy ul. Niederstraße 1, 
13. 
plan dawnego cmentarza kościoła św. Trójcy (1748), 
14. 
ratusz w poł. XIX w. (po 1828) widziany od strony poł 
u 
dniowej 
(pod rys. przez pomyłkę napisano XVIII w.), 
15. 
widok obecny ratusza (od strony południowej), 
16. 
lista do głosowania podczas wyborów 1 czerwca 1671 r 
o 
ku, 
17. 
akt urodzenia Christopha Petzolda z 1663 roku, 
18. 
szkic położenia dawnego młyna papierniczego w Krępie, 
19. 
do 41. papierowe znaki wodne z dawnego młyna papie 
r 
niczego 
w Krępie, 
42. dokument z 1760 roku z pieczęciami czterech wielkich cechów, 
43. do 46. star 
e pieczęcie czterech wielkich cechów, 
47. ostatnia kartka cesarskiej konfirmacji artykułów cechowych zi 
e- 
lonogórskich rzeźników z 1690 roku, opatrzona wielką pieczęcią 
cesarza, 
48. Zielona Góra około 1740 roku (widziana z Löbtenz), 
49. resztki murów miejski 
ch przy domu pracy, 
50. dawna Nowa Brama przy Wieży Głodowej, 
51. wieża Nowej Bramy (Wieża Głodowa) z dawną budką bramy 
strażniczej (od strony wschodniej), 
52. Wieża Głodowa (strona południowa) przed 1871 rokiem, 
53. Zielona Góra w roku 1780 (widziana z L 
öbtenz), 
54. dawny plan sytuacyjny Zielonej Góry z 1784 roku, 
55. dawna pieczęć browaru 
z kręgiem piwnym 
(1665), 
56. plan sytuacyjny dawnego biegu Odry, 
57. plan sytuacyjny dawnego biegu Odry, 
58. szkice położenia wsi Łężyca, 
59. szkice położenia wsi Łężyca 
– 
Wysokie, 
59a. szkice położenia wsi Zawada, 
60. do 68. stare zielonogórskie pieczęcie miejskie, 
69. stara zielonogórska pieczęć z papieru z młyna w Krępie (1581), 
70. do 75. stare pieczęcie wsi kamery zielono 
górskiej.
		

/p0006_6.djvu

			120 
Ziemiach Odzyskanych. Korzystano więc z gościnności parafii rzy 
m- 
skokatolickiej pw. św. Jadwigi i powoli kompletowano wyposażen 
ie 
potrzebne do sprawowania nab 
o 
żeństw. Z czasem zaczęła rodzić się 
myśl o usamodzielnieniu i budowie własnej świątyni. Przed uzysk 
a 
niem 
osobowości prawnej takie plany były nierealne. W archiwum zielon 
o- 
górskiej parafii znajduje się korespondencja z Urzędem 
Miasta z ko 
ń- 
ca lat osiemdziesiątych, w której mowa jest o wskazaniu budy 
n 
ku do 
adaptacji na świątynię albo miejsca pod budowę cerkwi. Uz 
y 
skiwane 
odpowiedzi były negatywne i powoływały się na brak podstaw pra 
w- 
nych do podjęcia decyzji. Z chwilą uregulowania 
statusu prawnego 
Kościoła greckokatolickiego rozmowy miały inny charakter, wskaz 
y- 
wano obiekty lub działki, które jednak nie były do zaa 
k 
ceptowania 
przez parafię. Dopiero zmiana opcji politycznej w mieście pod koniec 
2002 roku przyspieszyła 
prz 
e 
kazanie par 
afii budynku do adaptacji 
wraz 
z przyległym do niego terenem. Parafię greckokatolicką potra 
k 
towano 
na równi z parafiami rzymskokatolickimi, które również otrzymały 
działki pod budowę kościołów po preferency 
j 
nych cenach. 
Po 1989 roku zostały uregulowane spr 
awy związane z katechi 
- 
zacją. Nauczanie religii ponownie wróciło do szkół. Kościół greck 
o- 
k 
a 
tolicki skorzystał tej możliwości, tym bardziej, że baza lokalowa 
w większej części parafii była raczej uboga. W parafii zielonogórskiej 
katechezę przeniesiono z wy 
najmowanych salek do Szkoły Podst 
a 
wo 
- 
wej nr 13, którą z czasem prz 
e 
mianowano na Gimnazjum nr 6. Było to 
rozwiązanie bardzo korzystne pod wieloma względami. Przede wszys 
t- 
kim 
popraw 
i 
ły się warunki lokalowe, a położenie szkoły w centrum 
miasta 
ułatwiało dojaz 
d większości dzieciom. Wymierne 
korzyści p 
o- 
jawiły się również w postaci zapłaty za prowadzenie lekcji religii, co 
w sytuacji małych liczebnie parafii greckokatolickich okazało się d 
u- 
żym wspa 
r 
ciem. 
Dzięki nabyciu przez parafię osobowości prawnej, po podpis 
a 
niu 
odpowiedniej umowy, możliwe stało się prowadzenie duszpaste 
r 
stwa 
w areszcie śledczym w Zielonej Górze. Taka potrzeba wynikła w wię 
k- 
szym 
stopniu z chwilą pojawienia się przy zachodniej granicy Polski 
obywateli Ukrainy, którzy pop 
a 
dali w konflikt z prawe 
m. 
Uzyskanie osobowości prawnej pozwoliło też na uporządkow 
a 
nie 
statusu prawnego księży greckokatolickich, którzy wcześniej w wielu 
dziedzinach (m.in. w kwestii ubezpieczeń lekarskich i świadczeń em 
e- 
rytalnych) nie byli objęci regulacj 
a 
mi prawnymi.
		

/p0006_7.djvu

			132 
Towarzystwa, którzy rozp 
oczęli pod kierunkiem samodzielnych pr 
a- 
cowników naukowych 
– 
głównie z Poznania 
– 
systematyczne studia 
badawcze, prowadzenie działalności wydawniczej. LTN było odtąd 
inicjatorem i głównym 
organizatorem różnorodnych sesji i konferencji 
naukowych. 
W Towarzyst 
wie utworzono cztery wydziały: Nauk Społecznych, 
Nauk Technicznych, Nauk Rolniczych i Biologicznych oraz 
od 1972 r. 
Matematyki, F 
izyki i Chemii. W ramach 
wydziałów zorganizowano 22 
komisje 
odpowiadające różnym dyscyplinom 
naukowym. Liczba człon 
- 
ków Towarzy 
stwa wzrosła 
z 112 w 1964 r. do 278 w 1980 r. Nat 
o 
mias 
t 
odsetek członków ze stopniami naukowymi wzrós 
ł w tym s 
a 
mym cza 
- 
sie z 19 do 41 
%. O ile w 1964 r. członkowie ze stopniami nauk 
o 
wymi 
rekrutowali się niemal w całości z innych ośrodków, to w 1980 r. zd 
e- 
cy 
dowanie przeważali już miejscowi 
pr 
ofesorowi 
e, docenci i dokt 
o 
rzy 
. 
Warto zauważyć, że większość z nich swój awans 
naukowy zawdzi 
ę 
cza 
głównie Towarzystwu, które umożliwiło kontakt z opiekunami n 
a 
uko 
- 
wymi na 
seminariach doktorskich 
pr 
owadzonych 
w si 
e 
dzibie L 
TN przy 
ul. Wiśniowej 27, udostępniło swoje wydawnictwa, a także w 
y 
dało dru 
- 
kiem rozprawy doktorskie i habilitacyjne. W ciągu 15 lat działa 
l 
ności 
Towarzystwa 
86 członków uzyskało stopnie doktora, 16 
doktora 
habil 
i- 
towanego, a 4 awanse 
profesorskie. 
Wszyscy 
oni swoją 
pracę nauk 
o 
wą 
rozpoczęli wraz z powstaniem Towarzystwa, a po utworzeniu wy 
ż- 
szych uczelni w Zielonej Górze stanowili zalążek miejscowej kadry 
akad 
e 
mickiej. Przed powstaniem uczelni podstawową grupę członków 
Towarzystwa stanowili nauczyciele, praco 
wn 
i 
cy muzeum, instytucji 
kulturalnych, administracji państwowej i wymiaru sprawi 
e 
dliwości. 
Największy dorobek naukowy posiadają historycy. Efektem ich 
badań było ukazanie polskich tradycji 
Ś 
rodkowego Nadodrza, p 
o 
wsta 
- 
nia i rozwoju miast na tym terenie, wal 
ki z germanizacją, położ 
e 
nia 
robotników 
przymusowych w III Rzeszy i zbrodni hitlerowskich, osa 
d- 
n 
ictwa polskiego po II wojnie, tworzenia 
polskiej administracji 
i in. 
Bardziej znaczące publikacje Towarzystwa z tego zakresu to dwut 
o 
mo 
- 
we 
St 
u 
dia nad początkami 
i 
ro 
zplanowaniem 
miast nad środkową Odrą 
i dolną Wa 
r 
tą 
( 
red. Z. Kaczmarczyk i A. Wędzki 
), 
Przemysł spożywczy 
w Polsce 1918 
- 
1939 
(M. Eckert), 
Obraz dziejów ojczystych w świ 
a 
do 
- 
mości historycznej w Polsce doby 
Oświece 
nia 
(K. Ba 
rtk 
iewicz 
). 
Ksią 
ż 
ka 
J. Benyski 
ewicza 
Źródła do 
dziejów Polaków w Marchii Granic 
z 
nej 
w latach 1919 
- 
1945 
otrzymała w 1968 r. nagrodę Polskiego Inst 
y 
tutu
		

/p0006_8.djvu

			152 
niła tylko tymczasowo, poprosiła o zwolnienie z zajmowanego stan 
o- 
wiska. 27 grudnia zastąpiła ją siostra Hedwig von Below. Duże zn 
a- 
czenie dla w 
ykonywanej pracy miało zaangaż 
o 
wanie sióstr nie tylko 
z Zielonej Góry, ale także z zewnątrz. Wspierały one rozwój domu p 
o 
- 
przez swoją jedność. Dla nich duże znaczenie miał fakt, iż 16 stycznia 
1902 roku zebrało się tyle znanych i wpływowych ludzi, aby je 
wspi 
e- 
rać za pośrednictwem K 
u 
ratorium. 
Wkrótce zaczęto zbierać owoce spokojnego i cichego rozwoju. 
W ciągu roku do stowarzyszenia wstąpiło 9 sióstr „próbnych”. W cią 
- 
gu 2 lat nie mniej niż 100 sióstr zostało skierowanych na nowe pola 
pr 
a 
cy, co było świade 
ctwem zaufania okazywanego nowemu domowi. 
Do wzmocnienia 
tego znaczenia w kręgach kościelnych 
znacznie prz 
y- 
czyniła się wizyta generalnego superintendenta Ne 
h 
miza, która odbyła 
się 11 września 1902 roku, oraz wizyta generalnego wizytatora k 
o- 
ścielnego 17 maj 
a 1903 roku. Wyrazem uznania było także udziel 
e 
nie 
zgody przez Śląski Synod Prowincjonalny na przeprowadzenie kole 
k- 
ty kościelnej oraz zgoda na przyłączenie się do kościelnego fu 
n 
du 
- 
szu 
emerytalnego i spadkowego udzielona przez Ewangelicką Wyższą 
Radę Kośc 
ielną. Także ze strony władz państwowych przyznano st 
o- 
warzyszeniu pewne ułatwienia, zniżki dla sióstr odbywających podr 
ó- 
że słu 
ż 
bowe, uznano go za fundację dobroczynną i wyrażono zgodę 
na przeprowadzanie kolekt domowych. Szczególnie znaczące i obfite 
w nas 
tępstwa było oczekiwane z dużą radością, ale i w napięciu przez 
K 
u 
ratorium, Zarząd, siostry i przyjaciół uczestnictwo młodego domu 
macierzystego w Cesarskiej Generalnej Konferencji, która o 
d 
była się 
13 września 1904 roku. Było to wyrazem uznania stowarz 
y 
sz 
enia za 
równouprawnione i gwarantowało dalszy jego rozwój i ro 
z 
budowę. 
Ażeby do końca doprowadzić wewnętrzną rozbudowę oraz w c 
e- 
lu realizacji dużych zamierzeń, na pierwszy plan wysunął się problem 
urządzenia odpowiedniego domu macierzystego, zaś w celu ks 
ztałc 
e- 
nia sióstr także własnego szpitala. Od początku dążono do tego celu 
z 
miłością i z całych sił starano się go osiągnąć. Udało się tego dok 
o- 
nać w stosunkowo krótkim czasie. Początki przedsięwzi 
ę 
cia sięgają aż 
do pierwszych dni. Decydujący wpływ na wyb 
ór Zielonej Góry jako 
miejsca osiedlenia miał fakt, iż zamiast starego i niewystarczającego 
szpitala miasto potrzebowało nowego, dlatego zadeklarowało się we 
s- 
przeć jego budowę przez dom macierzysty. W czerwcu 1902 roku ma 
- 
gistrat i rada miasta przekazały 1 
2 000 marek na przygotowanie o 
d-
		

/p0006_9.djvu

			170 
Bardzo szybko Makusyny 
zasłynęły w Polsce z poszukiwań wspó 
ł- 
czesnych obszarów społecznej aktywności harcerzy 
14 
. Według W. Hu 
- 
dona system wychowawczy o 
party został na tak zwanej „pedagog 
i 
ce 
podwórkowej”, nie wynikała ona z żadnej pedagogiki, tylko sama z sie 
- 
bie i z obserwacji rzeczywistości, czyli była to idea preku 
r 
sorska 
15 
. 
Wszystkie nowe formy wynikały właśnie z tej koncepcji oraz z faktu, 
że młodzie 
ż nie znosiła monotonii; można tutaj wymienić niektóre 
z nich: obozownictwo (chęć odejścia od zasady podkreślaj 
ą 
cej więź 
organizacji z wojskiem na rzecz etosu obywatelskiego), Cyrk Cud 
a- 
ków, „prawie prawdziwy” 
teatr, bitwa o miejskie podwórka, odbud 
o 
wa 
ren 
esansowego pałacu 
w Siedlisku 
– 
to tylko część z działań, o 
kt 
ó 
rych 
było głośno w tym okresie w Zielonej Górze 
16 
. 
Na początku, jako teren ekspansji harcerskiej, odkryte zostały p 
o- 
dw 
órka. Rolę zwiadu odegrały Cudaki ze swoim cyrkiem, a potem 
teatrem, który 
miał przypominać przedwojenne trupy wędrownych 
kuglarzy i artystów. Potem przyszła kolej na wspólne zabawy z „dzi 
e- 
ciarnią” spoza podwórka. Zabawy zawsze podchwytywały modę p 
a- 
nującą właśnie na podwórku 
17 
. 
Następną ciekawą inicjatywą 
była zmiana systemu obo 
zowni 
c 
twa 
. 
Obozy Makusynów często odzw 
ierciedlały struktury społeczno 
- 
pol 
i 
- 
tyczne i tak jeden z nich został urządzony na wzór gromadzkiej rady 
narodowej z referatami budownictwa, kultury, oświaty, z GS 
- 
em, kinem 
i pocztą. Obiegową monetą były draki i grand 
y 
18 
. 
Ważną inicjatywą podjętą w latach 60. był remont zamku w Si 
e- 
dlisku: 
„(...) Na przekór i ku zdumieniu wszystkich wydębili w końcu z 
e 
z 
- 
w 
olenie. Pełną realizację zamierzenia zaplanowali na pięć lat. Dziś już 
14 
Makutryna, oficjalna strona zielonogórskiego Szczepu Drużyn Harcerskich 
im. 
Kornela Makuszyńskiego 
, [w:] 
www.makusyny.pl 
[dostęp 11 maja 2 
007]; 
Wspomnienia Z. Czarnuch (nagranie magnetofonowe w posiadaniu autora); 
W. Cieśla, op. cit., s. 20. 
15 
Wspomnienia W. Hudona (nagranie magnetofonowe w posiadaniu autora). 
16 
Makutryna, [dostęp 11 maja 2007r.]; Z. Czarnuch, Wspomnienia (nagranie 
magneto 
fonowe w posiadaniu autora); I. Rzepecka, Kroniki „Makusynów” 
z 1965, 1966, 1967, 1969 r. (udostępnione przez autorkę). 
17 
A. Zatrybówna, Powrót i początek, Warszawa 1966, s. 102; Makutryna... 
[dostęp 11 maja2007]. 
18 
A. Zatrybówna, op. cit., s. 104.
		

/p0007.djvu

			15 
jeszcze kapitalną rolę odegrały, mocno zatroskane o swą prz 
y 
szłość 
– 
regionalna 
gazeta oraz rozgłośnia radiowa. Wspomnieć 
trzeba też 
k 
o- 
niecznie panią Zdzisławę Czeredę, która włożyła w walkę o Lub 
u 
skie 
bardzo 
wiele serca i pracy. 
Dla odmiany 
w Gorzowie, w dużym uproszczeniu oczywiście, nie 
było specjalnie czego bronić, więc i nie było komu bronić! Wyją 
t 
kiem 
były elity polityczne o szerszym horyzoncie i widzeniu 
spraw public 
z- 
nych. Ale i tu wielkie obawy o przys 
złość budziło pytanie: co będzie, 
jeśli w skład nowego województwa 
nie wejdą skrajne powiaty gorzo 
w- 
skie ( 
Myślibórz, Choszczno i Międzychód), jaka będzie wówczas poz 
y- 
cja Gorzowa? Czy jego rola nie będzie z czasem ulegać margin 
a 
lizacji 
przez przeważający dem 
ograficzny, a w konsekwencji i pol 
i 
tyczny po 
- 
t 
encjał „południa” skupionego wokół Zielonej Góry? Obawy wzma 
c- 
niała zielonogórska akcja medialna na rzecz przyłączenia Gł 
o 
gowa. 
Gdyby tak się stało, oznaczałoby to restytucję województwa zielon 
o- 
górskiego 
sprzed 
1975 roku, bez względu na jego nazwę, a na to w Go 
- 
rz 
owie nie było zgody. 
Było wiele obaw o przyszłość, a we mnie silne poczucie tradycji 
historycznej oraz perspektywicznej wspólnoty celów. Głęboko wi 
e- 
rzyłem, że narodowa racja stanu wymaga nad środkową Odr 
ą i dolną 
Wartą 
– 
a nie 150 km stąd 
– 
silnych 
struktur instytucjonalnych 
pa 
ń 
stwa 
polskiego, struktur które zapewnić może jedynie samodzielne wojewód 
z- 
two 
lubuskie! Koniec końców przeważyła skłonność do kompr 
o 
misu, 
pomógł też precedens w postaci porozumienia 
bydg 
o 
sko 
- 
toruńskiego, 
który ułatwił wypracowanie konsensusu w podziale st 
o 
łecznych ról 
pomiędzy Zieloną Górą i Gorzowem, uwieńczonego ugodą parady 
s 
ką. 
Czym jest lubuska tożsamość? 
Pytanie o tożsamość 
jest zawsze 
pytaniem 
o odmienność, bo 
czy 
m- 
że innym j 
ak nie innością jest tożsamość, nie wyłączając regi 
o 
nalnej? 
Czym zatem różnimy się od 
naszych sąsiadów 
? 
Łatwo 
znaleźć 
wiele 
róż 
- 
nic 
kulturowych, etnograficznych i socjologicznych, jeśli 
chodzi o Wiel 
- 
k 
opolskę. W tych kwestiach jednak zasadniczo nie różnimy 
się 
z Do 
l- 
nym Śląskiem oraz Zachodnim Pomorzem, bowiem proces zasi 
e 
dlania 
tych ziem odbywał się od 1945 roku w podobnych okoliczn 
o 
ściach. 
A jednak się różnimy 
. W moim przekonaniu 
kotwicą lubuskiej to 
ż- 
samości 
jest reaktywowana przez powojennych kolonizator 
ów z Wie 
l- 
kopolski świadomość tradycji historycznej Ziemi Lubuskiej.
		

/p0007_1.djvu

			25 
tych, obrazy, chorągwie, feretrony, szaty, naczynia i księgi litu 
r 
giczne. 
Najważniejsi dla przesiedlonych byli jednak księża 
diecezjalni i zako 
n- 
ni oraz siostry zakonne. Zwłaszcza duchowni, którzy przybyli na te 
ziemie razem ze swoimi wi 
ernymi, byli w wielkiej c 
e 
nie. Znali swoich 
wiernych i łatwiej im było budować struktury życia parafia 
l 
nego w no 
- 
we 
j rzeczywistości. Początkowo nieliczni duchowni zakł 
a 
dali grupy 
modlitewne, organizacje katolickie, chóry kościelne, a przede wszys 
t- 
kim udzie 
lali sakramentów świętych i katechizowali w szkołach. 
Budowanie kultury duchowej i narodowej potrzebowało n 
a 
rzędzi 
w formie wydawnictw, instytucji i organizacji. Ks. administrator już 
15 września 1945 r. utworzył wydawnictwo i zapoczątkował wyd 
a- 
wanie urzęd 
owego pisma administracji pt. 
Zarządzenia Administracji 
Apostolskiej Kamieńskiej, Lubuskiej 
i Prałatury Pilskiej 
i zorganiz 
o 
wał 
pierwszy zjazd duchowieństwa w Gorzowie Wlkp., w którym uczes 
t- 
niczyło 220 kapłanów 
8 
. 
Rozwój kultury duchowej uwarunkowany jest 
bytem materia 
l- 
nym. Kościół nie mógł zapominać o ofiarach wysiedleń, bezdo 
m 
nych, 
sierotach, chorych, poszukujących zaginionych czło 
n 
ków rodzin i in. 
Dlatego już 15 stycznia 1946 r. został zorganiz 
o 
wany Caritas. Jego ce 
- 
lem 
było organizowanie pomocy w parafi 
ach poprzez 
zbieranie darów, 
a 
szczególnie rozdzielanie darów przyb 
y 
wających 
do Polski ze Stanów 
Zjednoczonych. Przed likwidacją kościelnej Caritas 
przez władze k 
o- 
munistyczne w 1950 r. organizacja ta niosła pomoc dla ponad 80 t 
y- 
sięcy osób potrzebujący z te 
r 
e 
nu administracji. Na blisko milion 500 
tysięcy mieszkańców administracji w owym czasie, blisko 4% ludn 
o- 
ści systematycznie k 
o 
rzystało z pomocy organizacji Caritas. 
Dla rozwoju języka polskiego, a także integracji ludzi pochodz 
ą- 
c 
ych z dzisiejszej 
Ukrainy, 
Białorusi, Litwy, Rumunii, a również z 
Wiel 
- 
kopolski, Mazowsza, Galicji, Podlasia itp. potrzeba było katoli 
c 
kiego 
pisma, z którym wszyscy mogliby się identyfikować i na po 
d 
stawie 
jego treści formować 
ducha wiary i narodu 
polskiego. 25 marca 1946 
r. 
ks. Kaz 
imierz Łabiński ze zgromadzenia 
o. oblatów 
z Gorz 
o 
wa Wlkp. 
otrzymał nominację na redaktora naczelnego „Tygodnika Katolicki 
e- 
go”. 
Pierwszy numer ukazał się 19 maja tegoż roku. Oprócz pism ogó 
l- 
8 
P. Socha, bp, Kalendarium [w:] 
Księga pamiątkowa 50 
- 
lecia organizacji 
kościoła katolickiego na Ziemi Lubuskiej, Pomorzu Zachodnim i Północnym 
(1945 
- 
1995), 
Zielona Gó 
ra 
– 
Gorzów Wlkp. 1998, s. 12n 
. 
Odtąd cytowane: 
KS 50 
- 
lecia.
		

/p0007_10.djvu

			181 
tej inwestycji wszyscy studenci Uniwersytetu Zielonogórski 
e 
go będą 
mogli korzystać z uczelnianej poczty elektronicznej. W roku akademi 
c- 
kim 2005/2006 zakupione zostały 
184 komputery. Obecnie posi 
a 
damy 
2800 komputerów, które wykorzystywane są w różnych celach. Nie 
odbiegamy w tym względzie od największych uczelni w kraju, a wię 
k- 
szość nawet znacznie wyprzedzamy. 
W ciągu minionego roku udało nam się zrealizować 
szereg zami 
e- 
rzeń, które mają istotny wpływ na bieżące funkcjonowanie Uniwers 
y- 
tetu. We wrześniu 2005 roku Rada Miasta prz 
y 
chyliła się do mojej 
prośby o zamianę przeznaczenia przyznanej nam kwoty 13 mln zł na 
budowę nowej siedziby Nauk Pedagogicznych i Społecznych. Mogl 
i- 
śmy te pieniądze przeznaczyć na dokończenie budynku dla W 
y 
działu 
Inżynierii Lądowej i Środowiska i modernizację budynku przy ul. Lic 
e- 
alnej na siedzibę Rektoratu. Wniosek podyktowany był troską o prz 
y- 
szłość Uniwersytetu i wynikał z przesłanek ek 
onomicznyc 
h 
oraz 
p 
o 
trzeb 
dydaktycznych. Rada Miasta podtrzymała decyzję o wsparciu fina 
n- 
sowym Uniwersytetu podczas sesji w dniu 3 sierpnia br. Obie decyzje 
wzmocniły nasze dążenia do prowadzenia racjonalnej polityki inw 
e- 
stycyjnej. Zakończonej sukcesem, co mogę z saty 
sfakcją stwie 
r 
dzić. 
Udało nam się zakończyć budowę przepięknego obiektu dla W 
y- 
działu Inżynierii Lądowej i Śr 
o 
dowiska na potrzeby dwóch kierunków 
kształcenia: budownictwa i biologii. Ogólny koszt inwestycji wyniósł 
30 mln 86 tys. zł, w tym Rada Miasta wspar 
ła nas kwotą 8 mln zł, KBN 
– 
5 mln i MEN 
– 
5 mln. Pozostałe koszty poniósł Uniwersytet. 
Miesiąc temu 
rozstrzygnęliśmy przetarg i 1 września br. rozp 
o 
czął 
się gruntowny remont budynku przy ul Licealnej. W tym roku prz 
e- 
widziana jest naprawa dachu i nowa elew 
acja. Ogólny koszt r 
e 
montu 
budynku wyniesie ok. 15 mln zł, w tym 5 mln przyznanych nam przez 
Radę Miasta. Brakujące środki na inwestycję będą pochodzić z budż 
e- 
tu UZ i Unii Europe 
j 
skiej. 
Zakończyliśmy, kosztem 4 mln zł, adaptację pomieszczeń na Ak 
a- 
de 
micki I 
nkubator 
Przedsiębiorczości. Koszty remontu obiektu pokr 
y 
te 
zostały ze środków własnych UZ 
i dotacji z MEN. Rada Miasta wspa 
r- 
ła Inkubator kwotą 500 tys. zł. Jest to przedsięwzięcie nie do przec 
e- 
nienia, bardzo ważne z punktu widzenia kształtowania wśród mło 
dych 
ludzi aktywn 
o 
ści gospodarczej i przedsiębiorczości. 
Uważam, że wszystkie te obiekty mają ogromne znaczenie i dla 
Uniwersytetu, i dla miasta. Zi 
e 
lona Góra jest najmniejszym miastem
		

/p0007_11.djvu

			193 
2) 
wyrażenia 
zgody na zawarcie umowy najmu lokalu 
użytkowego w budynku przy al. Niepo 
d- 
ległości 1 w Zielonej Górze na czas n 
ieoznaczony; 
3) 
wyrażenia zgody na odstąpienie 
od obowiązku 
przetargowego trybu zawarcia umowy dzie 
r- 
żawy nieruchomości; 
4) 
stwierdzenia nabycia własności pojazdu przez miasto Zielona Góra; 
5) 
zatwierdzenia sprawozdania z działalności Miejskiego Rzecznika Konsument 
ów w Zielonej 
G 
ó 
rze za rok 2005; 
6) 
przyjęcia listy nieuwzględnionych uwag do projektu miejscowego planu zagospodarow 
a 
nia 
przestrzennego Śródmieścia i miasta Zielona Góra; 
7) 
rozpatrzenie wezwania do usunięcia naruszenia interesu prawnego Pani Barbary W., wyw 
o- 
łanego uchwałą z 28 lutego 2006 roku w sprawie przyjęcia listy nieuwzględnionych uwag 
do projektu 
miejscowego planu zagospodarowania 
przestrzennego Śródmieścia i miasta Zi 
e- 
lona Góra; 
8) 
uchwalenia miejscowego 
planu zagospodarowania przestrzennego 
Śródmieścia 
i miasta Zie 
- 
lona Góra; 
9) 
podziału środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych na real 
i- 
zację zadań z zakresu rehabilitacji zawodowej i społecznej na terenie miasta Zielona Góra 
w roku 2006; 
10) 
udzielenia pomocy finansowej innej jednostc 
e samorządu terytorialnego; 
11) 
zmieniająca uchwałę w sprawie budżetu miasta na rok 2006; 
12) 
upoważnienie do reprezentowania 
Rady Miasta Zielona Góra przed sądami 
administracyjn 
y 
mi; 
13) 
planu pracy Komisji Rewizyjnej na 2006 rok; 
14) 
zabezpieczenia przez miasto Zielo 
na Góra należytego wykonania projektu współfinans 
o 
wa 
- 
nego ze środków Unii Europejskiej. 
28.03.2006 
- 
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna 
- 
zainaugurowano 
trwające od 28 do 31 marca br. Dni Frankofonii. Odbył się koncert zespołu 
Monte Verde oraz wysta 
wiono „Osiem kobiet” w wykonaniu grupy teatralnej 
13 femmes NKJO/F UZ. 
KWIECIEŃ 
2.04.2006 
- 
W 1. rocznicę śmierci Papieża Jana Pawła II wierni modlili się na 
mszach świętych. Centralne uroczystości odbyły się na placu przy kościele 
pw. Matki 
Bos 
kiej Częst 
ochowskiej. Punktualnie 
o godz 
inie 
21.37 
zabiły 
dzwo 
- 
ny 
w kościołach, zgromadzeni wzięli się za ręce i stali w milczeniu, oddając 
hołd Wielkiemu Człowiekowi, Pol 
a 
kowi. 
2.04.2006 
- 
Klub studencki Zatem 
- 
Reanimator 
- 
projekcja dwuodcinkow 
e 
go 
dramatu biograf 
icznego pt. „Karol człowiek, który został Papieżem” w reż 
y- 
serii 
Giacomo Battiato 
. Film powstał na podstawie książki „Historia Karola”; 
obrazuje życie Karola Wojtyły od czasów jego m 
łod 
o 
ści. 
2.04.2006 
- 
Lubuski Teatr 
- 
na scenie im. Haliny Lubicz zainicjował swą dzi 
a- 
łalność Zielonogórski Salon Poezji Lubuskiego Teatru. Wiersze Karola Wo 
j- 
tyły czytali aktorzy LT 
- 
Tatiana Kołodziejska i Tomasz Karasiński. Utwory 
J. S. Bacha i A. Vivaldi 
ego wykonali Paweł Kraszewski (akordeon), Jarosław 
L 
e 
wandowski (gitara). 
3.04.2006 
- 
Aula Uniwersytetu Zielonogórskiego (al. Wojska Polskiego 69) 
- 
konferencja naukowa pt. „Pamięć i tożsamość” dedykowana śp. Janowi Pa 
w-
		

/p0007_12.djvu

			225 
Nie zasklepiałem się 
wyłącznie w pracy na uczelni, stale 
i właśc 
i- 
wie 
bez przerwy realizowałem towarzyszące mi od ukończenia 
st 
u 
diów 
przeświadczenie, 
że obowiązkiem obywatelskim historyka 
jest przek 
a- 
zywanie 
zdobytej wiedzy wszystkim interesującym się dziejami ojcz 
y- 
st 
ymi. Nic więc chyba dziwnego, że bacznie śledz 
iłem pracę O 
d 
działu 
PTH i zrzeszonych w nim członków. 
Różna była aktywność Oddziału, zależało to w znacznym stopniu 
od energii i inicjatywy prezesa i skupionych wokół niego członków 
za 
- 
rządu. Na bardzo pozytywną ocenę zasłużył dr Józef Iwan, który w la 
- 
ta 
ch 1976 
- 
1983 wykazał jako prezes wielką energię i udowodnił sw 
o- 
jemu 
poprzednikowi z lat 1970 
- 
1976 (K.B.), ile 
ciekawych probl 
e 
mów 
można przedyskutować na comiesięcznych, regularnie zwoł 
y 
wanych 
zebraniach. Historycy w tym czasie byli w życiu Zielonej Góry o 
becni 
i słusznie mówiło się o ich aktywności w budzeniu i pi 
e 
lęgnowaniu 
zainteresowań. Szkoda, że następny prezes (M.E.) nie poszedł w ślady 
Iwana i zajęty wieloma sprawami Oddziałowi 
PTH nie 
poświęcił cz 
a- 
su. Działalność 
Oddziału podupadła na lat kilka, bo 
z 
kolei następca 
M.E., J.P. 
M. okazała się z serii nieudanych prezesów najgorszy. Nie 
mogąc znieść takiego stanu listem otwartym wydrukowanym w „G 
a- 
zecie Lubuskiej”(w czerwcu 1992) zmusiłem go do rezygnacji i d 
o- 
prowadziłem do walnego zebrania członków Oddzi 
ału w październ 
i 
- 
ku 1992 i wyboru nowych władz. W jego składzie znaleźli się ludzie 
młodzi gwarantujący przywrócenie aktywności społecznej kilkudzi 
e- 
sięciu historykom. Tradycje z tego zakresu są pouczające i godne n 
a- 
ślad 
o 
wania. 
Warto pamiętać, że Oddział n 
asz został wyróżniony przez Zarząd 
Główny, który w roku 1980 powierzył zorganizowanie sesji naukowej 
poświęconej stuleciu I 
Powszechnego Zjazdu Historyków oraz 
Waln 
e- 
go Zgromadzenia PTH. W sesji uczestniczyło 350 osób, w tym niemal 
wszyscy najwybitniejsi hi 
storycy polscy, delegaci kilkudzi 
e 
sięciu Od 
- 
działów 
PTH z całej Polski oraz 150 
- 
osobowa grupa nauczycieli 
hist 
o- 
rii i propedeutyki nauki o społeczeństwie, działaczy politycznych oraz 
miłośników historii z województw gorzowskiego i zielonogó 
r 
skiego. 
Uczestni 
cy sesji 
wysłuchali referatów doc. 
dr. J. Serczyka „Zjazdy 
hi 
- 
storyków i ich rola w przemianach nauki hist 
o 
rycznej w Polsce”, prof. 
dr. J. Maternickiego „Historiografia i jej rola w edukacji hist 
o 
rycznej 
w Polsce”, prof. A. F. Grabskiego „Tendencje we wspó 
łczesnej hist 
o- 
riografii polskiej”.
		

/p0007_13.djvu

			233 
nie przysługuje prawo wyłącznego reprezentowania 
Boga na ziemi. To 
było bardzo b 
liskie mym poglądom, a poza tym byłem w tym okresie 
przekonany, że żyjemy w czasach, w których urzeczywistnia się ut 
o- 
pie! 
Więc dlaczego mamy nie spróbować? To był nie tylko 
mój p 
o 
gląd 
. 
Jeden z mych orłów, późniejszy marcowy „komandos” tocz 
ą 
cy bój 
o warsza 
wską inscenizację „ 
Dziadów”, pisał na łamach „Nibyco 
dzie 
n- 
nika Państwa Słońca” 
- 
w związku ze zbudowaną przez nas z ceglan 
e- 
go gruzu drogą prowadzącą do zamku 
- 
o naszym odcieniu drogi do 
socjalizmu. 
Znowu zatem narzuciłem swoją doktrynerską, jak to się dzis 
iaj 
mówi, 
wizję szczepu. Nie natrafiałem na sprzeciw i znalazłem 
się w 
naj 
- 
wyższym 
kręgu pedagogicznego raju. Najwyższym dla mnie. Gdy do 
Siedliska przyjechały kiedyś Makuwygi, Witek Peryt przyglądając się 
temu, 
co robimy i jak żyje nam się w naszym 
Państw 
ie Słońca, smu 
t 
no 
kiwając głową powiedział: „to już nie są Mak 
u 
syny”. 
Moje ponaddwunastoletnie kierowanie szczepem w różnych jego 
wcieleniach sprawiło 
, że wykształciły 
się w naszym środowisku rozm 
a- 
ite wyobrażenia Makusynów. Tekst taki jak ten, napisany prz 
ez kogoś 
obcego, miałby odmiennie rozłożone akcenty. 
Obozy w Siedlisku kontynuowały 
przyjęte przeze 
mnie założ 
e 
nia: 
dąż do stworzenia możliwie najpełniejszej oferty zadań, która umo 
ż- 
liwi wychowankom odkrywanie uzdolnień i zainteresowań oraz prz 
e- 
kształci je 
w pasje. Szturm na zamek wymuszał jednak silniejsze niż 
dotąd zaakcentowanie pierwiastka pracy psychologicznej. 
O pracy fizycznej 
Wysiłkowi fizycznemu w Makusynach zawsze starałem się nadać 
wysoką rangę. Wynikało to przede wszystkim z tego, że każdy miał 
szansę być „kimś”. Przy preferowaniu zabaw intelektualnych trzeba 
było stworzyć płaszczyznę pozytywnej samooceny tym, których nie 
było stać na osi 
ą 
ganie sukcesów w tej dziedzinie. 
Często w gawędach lansowałem pogląd, iż jest mniej ważne, czy 
będziemy sprzą 
tali 
ulicę czy w 
ykładali 
na uniwersytecie, ważne b 
y 
śmy 
lubili to, co robimy i aby praca ta wywoływała szacunek otocz 
e 
nia ze 
względu na jej jakość. Społeczeństwo 
potrzebuje i profesorów, i robo 
t- 
ników 
fizycznych, 
rzecz w tym, by jedni i drudzy 
„przeskakiwali 
si 
e 
bie 
” 
- 
jak brzmiała jedna z naszych 
dewiz, czyli mieli odwagę bycia w 
sw 
o- 
jej dziedzinie dobrymi, poszukiwanymi facho 
w 
cami.
		

/p0007_14.djvu

			255 
51. C 
ZYŻNIEWSK 
I 
Tomasz: Subi 
ektywny przewodnik po Zielonej G 
ó 
rze. 
Odc. 34 
- 
84 // 
Gaz. Lub. 
– 
2005 : il. 
Kolumny poświęcone dziejom miasta: ważnym wydarzeniom 
, instytucjom, r 
o 
dom 
, 
zakładom produkcyjnym i budowlom, publikowane w każdy piątek. 
52. DAWNA Zielona Góra : kronika od 1623 do 
1705 roku / oprac. J 
a- 
rochna Dąbrowska 
- 
Burkhardt. 
– 
Zielona Góra, 2004. 
– 
Rec. : BRYLLA Wo 
l- 
fgang J.: Uszanujmy kronikę starej Zielonej Góry // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. G 
ó 
ra. 
– 
2005, nr 282 (5 XII), s. 5 
53. JOHN 
Johann Gottfried: Kronika lub krótkie opisanie dziejów 
Ziel 
o- 
nej Góry z lat 1222 
- 
1881 / Johann Gottfried John, Adolf Heinrich Pilz ; tł. 
i oprac. Jarosław Kuczer. 
– 
Zielona Góra : Pro Libris, 2005. 
– 
206 s., [12] s. 
tabl. : il. ; 21 cm. 
– 
ISBN 83 
- 
88336 
- 
41 
- 
X 
Zaw 
iera tł.: 
1. 
Cron 
ica oder kurze Beschreibung von 
der Entstehung und den Schick 
- 
salen der Stadt Grünberg von 1222 bis 1814. 
– 
(Grünberg : Johann Gottfried John), 
[ok. 1815]. 
2. Kontynuacja rękopiśmienna kroniki 
przez 
H.A. Pilza obejmująca lata 
1816 
- 
1881. W egz 
. 
stanowiącym podstawę przekładu Kroniki Johna 
brakującą dru 
- 
kowaną kartę tyt. zastąpiono rękopiśmienną z tyt 
. 
: Chronica oder kurze Beschre 
i 
bung 
der Schicksalen der Stadt Grü 
n 
berg von Jahre 1222 bis 1814, geschreibt und gedruckt 
von Johann Gottfried John, schriftlich fortgesitzt von Heinrich Adolph Pi 
lz. 
Rec. : BRYLLA Wolfgang J.: Uszanujmy kronikę starej Zielonej Góry // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
G 
ó 
ra 
. 
– 
2005, nr 282 (5 XII), s. 5 
54. KUCZER Jarosław: Zielonogórski Landhaus jako miejsce obrad se 
j- 
miku 
szlacheckiego na przełomie 
XVII i 
XVI 
II w. 
// 
Stud. Zielonogó 
rs. 
– 
T. 11 
(2005), s. 67 
- 
76 
55. ŁUKASZEWSKI Marcin: Procesy o czary w Zielonej Górze i okol 
i- 
cach w XVII wieku // 
Pionierzy. 
– 
2005, nr 1, s. 17 
- 
19. 
– 
Bibliogr. 
56. MAJCHRZAK Jerzy Piotr: Na peryferiach historii. 
– 
Wyd. 2, popr. 
– 
Żagań, 2005. 
– 
S. 11 
- 
14 : 
portr. : Zielonogórzanin w Wittenberdze : [Mikołaj 
Fabri]. 
– 
S. 35 
- 
38 : portr. : Napoleonidzi w Zielonej Górze. 
– 
S. 94 
- 
97 : 
Szk 
o 
ła tańca pani Leszczyńskiej. 
57. MAJCHRZAK Jerzy Piotr: Wędrowanie w przeszłość : zapiski enc 
y- 
klopedyczne o Zielonej Górze / J 
erzy Piotr Majchrzak ; Muzeum Ziemi L 
u- 
buskiej, Towarzystwo Przyjaciół MZL. 
– 
Zielona Góra : MZL, 2005. 
– 
167, 
[6] s. : il. ; 23 cm. 
– 
ISBN 83 
- 
88426 
- 
31 
- 
1 
Wykaz publikacji J.P. Majchrzaka dot. Zielonej Góry s. 167 
- 
168 
TRADYCJE ZIELONOGÓRSKIEGO WINIARSTWA 
5 
8. BEHN T 
h 
eodor: 
Weinbrennerei Heinrich Raetsch, A.G. 
// 
Winiarz Zi 
e- 
lonogórs. 
– 
Nr 7 (2005), s. [9 
- 
10] : il., portr.
		

/p0007_2.djvu

			43 
w roku 1948 krótko przewodniczącego gorzowskiego Komitetu P 
o- 
wiatow 
e 
go PPS, a po 15 grudnia 1948 r. krótko należącego do PZPR, 
z której go 
usunięto, 
w grudniu 1956 r. 
zrehabilitowanego 
, pracown 
i 
ka 
PKP. W kręgu 
zainteresowania 
zespołu znalazł się także 
ziel 
onogórz 
a- 
nin Roman Baran 
– 
w latach 1950 
- 
1956 kierownik Wydziału Ha 
n 
dlu, 
a wcześniej Wydziału Administracyjnego, KW PZPR w Zielonej G 
ó- 
rze. O dziwo, wśród radnych ta ostatnia kandydatura wzbudziła na 
j- 
większe 
uznanie i jego zarekomendowano radzie jako najleps 
zego ka 
n- 
dydata! W uzasadnieniu stwierdzono, iż R. Baran 
znany jest jako d 
o- 
bry organizator, dobry kierownik kolektywu, czł 
o 
wiek obowiązkowy 
i wymagający od siebie i współpracowników. Gwarantuje on nadanie 
pracy Prezydium właściwego kierunku politycznego. 
S 
zeroka dysk 
u 
sja 
wykazała, że dla dobra miasta i jego mieszkańców koniecznym było 
sięgnięcie po kandydata spoza G 
o 
rzowa 
8 
(podkreślenie D.A.R.). Jest 
to zd 
u 
miewający fakt w dziejach 
miasta. W okresie pomiędzy 1946 
- 
1990 tylko jeden raz wybór przewodniczącego 
czy prezydenta przebi 
e- 
g 
ał w warunkach względnych swobód demokratycznych, kiedy g 
o- 
rzowscy radni 
– 
sami nie poch 
o 
dzący z wolnych wyborów 
– 
mogli 
przeforsować swoją decyzję. I w tych okolicznościach na czele gorzo 
w- 
skich władz administracyjnych stanął zielonog 
órzanin, który wygrał 
konkurencję z gorzowianami. Co kierowało gorzowskimi ra 
d 
nymi? 
Czy liczyli na kontakty R. 
Barana w Zielonej Górze i w tym 
upatr 
y 
wali 
profitów dla miasta? Nie wiadomo. 
W tym samym czasie, w atmosferze odwilży październikowej, po 
raz pie 
rwszy ujawniły się w Gorzowie nastroje antyzielonogórskie. 
Np. na konferencji miejskiej PZPR w grudniu 1956 r. dyskutanci zw 
r 
a- 
cali uwagę na dysproporcję w zaopatrzeniu sklepów pomiędzy Ziel 
o- 
ną Górą a Gorzowem, wytykali także stolicy województwa b 
u 
dowę 
drug 
iego domu kultury, w sytuacji braku mieszkań. 
Śródmieście 
– 
nie nasze (bo narzucone przez „Zieloną Górę”) 
W roku 1957 przystąpiono do odbudowy śródmieścia Gorzowa, 
spalonego w roku 1945. Opracowano dwa projekty 
– 
jeden 
w Warsz 
a- 
wie 
, drugi w Poznaniu. Zdani 
em Z. Bauera projekt poznański przew 
i 
dy 
- 
wał 
budowę estetycznych 
kamienic i utrzymanie klimatu starego mi 
a 
sta. 
8 
APG, PMRN w Gorzowie, sygn. 5, s. 583, 
Sprawozdanie z pracy komisji 20 
radnych.
		

/p0007_3.djvu

			65 
zentują trzy wieże umieszczone w polu tarczy herbo 
wej oraz nad nią. 
Wraz z murami 
obronnymi wieże były najczęściej powtarzanymi 
sy 
m- 
bolami na terenach Śląska, Ziemi Lubuskiej i Pomorza Zacho 
d 
niego. 
Taką symboliką pieczętowało się jeszcze pod koniec XVIII wieku 20 
miast. Jednak stosunkowo rzadkie były herby 
z więcej niż dwiema lub 
trzema wieżami (W. Strzyżewski 1999, s. 63 
- 
64). Trzy wolno stojące 
wieże obronne z otwartą bramą w środkowej budowli 
są 
znane z G 
u- 
bina, 
a zachowały się na najstarszych 
pieczęciach z połowy XIV i p 
o- 
czątków XV wieku. Na pieczęciach X 
IV 
- 
wiecznych wieża środk 
o 
wa 
jest 
nakryta kopułą, natomiast boczne spiczastymi dachami. P 
o 
dobna 
symbolika z trzema wieżami jest widoczna na ryc 
inie 
z 
1745 
roku, 
przed 
- 
stawiającej panoramę miasta (S. Kowalski 1970, s. 226, przypis 70; 
W. Strzyżewski 1989, s. 
22). Trzy wieże widzimy też na pieczęci mie 
j- 
skiej 
Kożuchowa, da 
towanej na 1310 rok. W tym przy 
padku 
znajdow 
a- 
ły się one za murami obronnymi z otwartą bram 
ą 
w środku (W. Strz 
y- 
żewski 1989, s. 34). 
Jednak ścisłe określenie proweniencji znal 
e 
zionej 
w Zielonej 
Górze p 
ieczęc 
i, a tym samym s 
kojarzeni 
e z 
konkretnym mi 
a- 
stem, 
obecnie jest utrudnione 
(uprzejma informacja prof. W. 
Strzyże 
w- 
skiego). 
Obecnie wydaje się najbardziej prawdopodobne datowanie znal 
e- 
ziska na XVIII stulecie, za czym przema 
wia obecność ornamentyk 
i 
roślin 
nej, umieszczanej w tym czasie w polach herbowych niektórych 
tarcz 
herbów miejskich (np. Otyń, Wrocław, Żagań, Konotop 
– 
W. Strzy 
- 
ż 
ewski 1999, s. 45). 
Podobnie też może być 
datowana większość 
ceramiki 
z wykopu 1, 
jednak w tym przypadku możliwości p 
recyzyjnego ustalenia chron 
o- 
log 
ii są bardzo ograniczone. Wiado 
mo, że w okresie nowożytnym (od 
XVI wieku) dominowała tzw. ceramika ceglasta 
i kremowożółta 
, cz 
ę 
sto 
jedno 
- 
lub obustronnie szkliwiona. Wśród ceramicznych materi 
a 
łów 
zielonogórskich spotyka się t 
eż ułamki naczyń kamionkowych, nat 
o- 
miast brak jest ceramiki stalowoszarej, charakterystycznej dla okresu 
późnego 
średniowiecza. W późnym średnio 
wieczu pojawiły się m.in. 
naczynia 
- 
trójnóżki, które były popularne w czasach wczesnonowo 
żyt 
- 
nych. W wykopie 1 
zo 
stały 
znalezione fragmenty 
kilku takich egze 
m- 
plarzy ze śla 
dami polewy po wewnętrznej ich stronie. 
P 
omimo trudności 
– 
można przyjąć, że obiekt 1 poch 
o 
dzi z XVII 
- 
XVIII wieku. Jego struktura zapewne była cz 
ęściowo naruszona w cz 
a- 
sac 
h późn 
iejszych, o czym może 
świadczyć odkryty na skraju obiektu
		

/p0007_4.djvu

			101 
tam jednak na stałe 
14 
. W latach 20. okoliczne grunty wr 
az drzewem 
zakupiła agencja rolna, a eukaliptus służył podczas dni targowych 
jako bufet. 
Il. 2. 
Drzewo Herbiga w Springton, foto David Herbig 
Historyczne znaczenie drzewa Herbiga po raz pierwszy oficjalnie 
uznano w 1946 roku, k 
iedy 
umieszczono na nim 
tablicę upamiętniaj 
ą 
cą 
pioniera z Zielonej Góry, natomiast w 1968 roku odbył się pier 
w 
szy 
zjazd rodzinny potomków 
Friedricha i Caroline 
Herbigów, po 
d 
czas któ 
- 
rego powołano fundusz powierniczy w celu odkupienia gruntów nal 
e- 
żących nie 
gdyś do patriarchy rodu. 
14 
D. H 
erbig, Once there..., s. 54.
		

/p0007_5.djvu

			109 
W cz 
ęści II, czyli po roku 1740, znalazły się kolejne dokumenty: 
76. i 77. żołnierze z pierwszego pruskiego zajęcia Zielonej Góry 16 
grudnia 1740, 
78. burmistrz Kauffmann, 1775, 
79. honorowa brama 
na rynku garncarskim podczas wjazdu 
Fryder 
y- 
ka II, 29 marca 176 
3 roku, 
80. pieczęć pokojowa 
otrzymana od Fryderyka II na rynku 
, 29 ma 
r 
ca 
1763 roku, 
81. plan sytuacyjny pożaru na Obergasse, 21 marca 1801, 
82. Zielona Góra około 1800 roku, 
83. droga do Chynowa przy Maugschtberg około 1800 roku, 
84. droga do Kożuchowa ob 
ok Hohnberg, około 1800 roku, 
85. kościół ewangelicki w swojej obecnej postaci wraz z wieżą zb 
u- 
dowaną w 1828 roku, 
86. 
plac przy kościele ewangelickim 
w 1797 roku (szkic 
sytuacy 
j 
ny), 
87. pierwotny plan budowy kościoła ewangelickiego, 
88. kościół św. Zbawic 
iela, 
89. ewangelicko 
- 
luterański kościół (Freiheitsplatz), 
90. 
dzwony dostarczone do Zielonej Góry 
w 1917 
roku, w roku wo 
j 
ny, 
91. 
dzwon kościoła katolickiego, odlany w 1652, dostarczony w 1917 
roku, 
92. szkoła frydrycjańska (szkoła gmina I), Schulstraße, 
93. szkoła gminna VII/VIII (Langegasse), 
94. 
winiarnie 
mieszczańskie na Silberberg 
, rozpoznawalne po wisz 
ą- 
cym na zewnątrz wieńcu winnym, 
95. dawna winiarnia mieszczańska, 
96. winiarnia mieszczańska na wolnym powietrzu, 
97. 
tzw. domy fabrykantów i tkaczy, w 
ybudowane przy wsparciu Fry 
- 
deryka II, 1871/83, 
98. tajny radca handlowy Friedrich Förster, syn radcy ha 
n 
dlowego 
Jeremiasa Sigmunda Förstera, 
99. 
dawny dom 
burmistrza Kauffmanna ( 
później Hellwiga), Maulb 
e 
er 
- 
straße, 
100. dawny dom winiarski Demehla przy pla 
cu Pocztowym. 
Schmidt pisał swe 
dzieło właściwie od czasu 
zamieszkania w Zie 
- 
lonej Górze. Interesował się przeszłością regionu, wielokrotnie publ 
i- 
k 
ował 
artykuły o tematyce historycznej w prasie zielonogórskiej i r 
e 
gio 
- 
nalnej. Dzięki opracowaniu archiwalió 
w znajdujących się w rat 
u 
szu
		

/p0007_6.djvu

			121 
Przedwojenne parafie greckokatolickie były parafiami terytoria 
l- 
nymi i swoją jurysdykcją obejmowały osoby wyznania greckokatoli 
c- 
kiego w danej miejscowości lub w jej części. W wyniku deport 
a 
cji na 
Ziemie Zachodnie struktury te uległy 
zupełnemu rozbiciu. Lu 
d 
n 
ość 
de 
- 
portowana nie miała 
możliwości dowolnego 
wybierania nowego mie 
j 
sca 
zamieszkania, wręcz przeciwnie, została celowo rozproszona i wymi 
e- 
szana z obcym jej elementem etnic 
z 
nym i religijnym. 
Odbudowanie struktur kościelnych i prowadzenie duszpaste 
r 
stwa 
wś 
ród grekokatolików było 
bardzo utrudnione. Nowo tworzone 
par 
a 
fie 
nie miały charakteru terytorialnego, ale były parafiami persona 
l 
nymi. 
Greckokatolicka parafia w Zielonej Górze od początku is 
t 
nienia była 
właśnie taką parafią persona 
l 
ną. Jej jurysdykcji podl 
egały wszystkie 
osoby wyznania greckokatolickiego z Zielonej Góry i okolic. Zasi 
ę 
giem 
objęła ziemie mieszczące się w kwadracie z granicami: północną ust 
a- 
loną na rzece Odrze, południową 
– 
na linii między miejscow 
o 
ściami 
Kożuchów i Nowe Miasteczko, wschodnią 
– 
między miastami Wols 
z- 
tyn i Nowe Miasteczko, zachodnią sięgającą granicy pa 
ń 
stwa. 
Zielonogórska parafia podlegała ciągłej ewolucji. Jej powstanie 
nie było klasycznym sposobem powołania do życia parafii na podst 
a- 
wie aktu erekcyjnego. Wyrastała ona zarówno 
z potrzeby chwili, jak 
i możliwości organizacyjnych oraz ogran 
i 
czeń ówczesnych czasów. 
Początkowo duszpasterstwo greckokatolickie miało charakter półof 
i- 
cjalny i ograniczało się do podstawowych posług rel 
i 
gijnych. 
We wstępnej fazie istnienia przeważająca 
liczba parafian 
zamies 
z- 
kiwała 
okoliczne miejscowości 
. W latach sześćdziesiątych i siedemdzi 
e- 
siątych 
znaczna część wiernych migrowała do Zielonej Góry. W wię 
k- 
szości były to dzieci parafian, które po ukończeniu szkół otrz 
y 
mywały 
tu 
pracę i mieszkanie. Wydawa 
łoby się, że to zjawisko 
zwiększy lic 
z 
bę 
parafian, jednak tak się nie stało. W niesprzyjającym klimacie ta 
m 
tych 
czasów przybywający do Zielonej Góry dla unikni 
ę 
cia przykrości nie 
ujawniali swego pochodzenia i nie wiązali się z greckokatolickim dus 
z- 
pasterst 
wem. 
Zmiany na korzyść pojawiły się dopiero pod koniec lat osiemdzi 
e- 
siątych. Przyczyniły się do tego przeobrażenia polityczne i me 
n 
talne 
społeczeństwa, kiedy inność już tak nie raziła i można było śmielej się 
do niej przyznać. Stymulatorem pozytywnych prze 
mian w zielonogó 
r- 
skiej 
parafii było też przybycie młodego księdza Juliana Hojniaka, kt 
ó 
ry 
zainicjował nowe formy duszpasterstwa, a zwłaszcza systematyc 
z 
ną
		

/p0007_7.djvu

			133 
Spraw Międzynarodowych. Wymienić należy też wyniki badań nad 
zabytkowymi zespołami urbanistycznymi i architekturą (J. M 
u 
szyński, 
S. Ko 
walski). 
Liczący się dorobek mają socjologowie i pedagodzy. Komisja s 
o- 
cjologii uczestniczyła w realizacji problemu węzłowego „Społecze 
ń- 
stwo polskie. Przemiany struktur społeczno 
- 
gospodarczych oraz świ 
a- 
domości społecznej i politycznej”. Prowadziła systematy 
czne badania 
nad problemem małych miast i życia w osiedlach mieszkaniowych. 
Efektem tych prac były monografie i liczne artykuły nauk 
o 
we. 
Z 
osiągnięć 
badawczych pedagogów wspomnieć należy 
monogr 
a- 
fię 
Cz. Matusewicza 
Psychologia wartości 
(tłumaczona na języki 
o 
b 
ce 
) 
oraz książkę B. Ratusia 
Licea pedag 
o 
giczne w Polsce (1944 
- 
1970). 
Od 1976 r. LTN wydaje ogólnopolskie pismo naukowe „D 
y 
daktyka 
literatury 
” 
pod redakcją prof. W. Pasterniaka. 
Geologowie 
i geografowie 
przeprowadzili w latach 1966 
- 
1968 b 
a- 
dania 
nad zasob 
ami surowcowymi województwa, a w 1972 r. wyd 
a 
li 
Atlas geograficzny województwa zielonogórskiego 
(red. 
S. 
Zajcho 
w 
ska). 
Na uwagę zasługują kompleksowe badania bioklimatyczne nad 
Łagowem prowadzone pod kierunkiem prof 
. A 
. 
Brodniewicza i zako 
ń- 
czone wydaniem mo 
n 
o 
grafii na ten temat. 
Aktywne środowisko matematyków wydaje od 1975 r. czasop 
i- 
smo naukowe „Discussiones m 
a 
thematicae 
” 
(red. M. Kisielewicz). 
W latach 1964 
- 
1978 Towarzystwo wydało 92 książki o objętości 
1454 arkuszy 
wydawniczych i nakładzie 77 
tysięcy egze 
mplarzy 
. P 
o 
za 
wy 
dawn 
ictwami c 
iągły 
mi 
„ 
Ro 
cz 
nik Lubuski”, 
„Prace 
LT 
N” 
( 
28 
t 
o 
mów), 
„Dydaktyka Literatury 
” 
oraz „Discussiones mathematicae” są to m 
o- 
nografie, wśród których dużą grupę stanowią rozprawy habilit 
a 
cyjne. 
LTN umożliwił także kontakt 
swoim członkom z 
profesorami z Pozn 
a- 
nia 
i Wrocławia, co już w latach 60. zaowocowało wielu doktor 
a 
tami. 
Jako pierwsi uzyskali go przyszli profesorowie Hieronim Szcz 
e 
góła 
(1963), Marian Eckert (1965) i Czesław Matusewicz (1965). Do 1970 
roku 
jeszcze 27 członków LTN obronił 
o prace do 
k 
torskie, a wśród 
nich 
późniejsi profesorowie: K. Bartkiewicz, 
J. Benyskiewicz, H. Domin 
i- 
cza 
k, 
A. G 
ryt 
czuk 
, 
S. Kan 
ia, 
M. 
K 
isiel 
ew 
icz, 
W. Korcz 
, 
W. Magn 
u 
szew 
- 
ski, J. Papiór, W. Paste 
r 
niak, A. Pawłowski, H. Pochanke i B. Ratuś. 
Można więc uznać, że 
Ośrodek Badawczo 
- 
Naukowy, a później LTN 
z nawiązką spełniły zadanie określone w statucie Ośrodka: „Kształt 
o- 
wanie 
kadr przyszłych naukowców zamieszkujących Ziemię Lub 
u 
ską”.
		

/p0007_8.djvu

			153 
powiedniego 
planu budowy. Po drobiazgowym sprawdzeniu w 
y 
brano 
stosowną 
11 
- 
morgową parcelę przy 
ulicy Wazów (Rohrb 
u 
schweg) 
, któ 
- 
rą nabyto za kwotę 20 000 marek. Tu Bethesda znalazła swoje miejsce 
i 
poprzez późniejszy 
dokup zie 
mi 
znalazła się w posi 
a 
daniu parceli o po 
- 
wierzchni 22 morgi. Plany budowlane, z niezwykłą starannością i z 
a 
głę 
- 
bieniem 
się w wewnętrzne potrzeby domu diakonisek, zostały przyg 
o- 
towane 
przez miejskiego radcę budowlanego 
Severina. Dużo trudn 
o 
ści 
sprawiło 
zdo 
bycie pieniędzy, brakowało funduszu budowlanego. Dzi 
ę 
ki 
zbiórce przeprowadzonej się przyjaciół diakonisek, same si 
o 
stry, dwie 
fundacje i po założeniu hipoteki przez miejską kasę oszczędności ud 
a- 
ło się 
zebrać odpowiednią kwotę i pokonać także te trudności. 
W ko 
ń 
cu 
ruszyło dzieło budowy domu macierzystego i domu pastora. 27 kwie 
t- 
nia, w 
atmosferze uroczystej ceremonii, w której 
uczestniczyło ziel 
o 
no 
- 
górskie mieszczaństwo, położono kamień węgielny. Leży on w fu 
n- 
damencie pionowo pod krzyżem wieży i w środku wejś 
cia do k 
a 
plicy. 
Duchowni i wierni przechodzą nad nim, kiedy udają się na naboże 
ń- 
stwo. Przy urządzaniu domu, szczególnie kaplicy, napływały wart 
o- 
ściowe i potrzebne p 
o 
darki, wyświęcenia kaplicy oczekiwano z wielką 
radością. 
W tym czasie pełnym nadziei były 
też i cienie spowodowane we 
- 
wnętrznymi starciami o nowe uregulowania prawne. Niektóre 
nie oszczę 
- 
dziły domu macierzystego, większość jednak obróciła się na dobre. 
Część Kuratorium życzyła sobie zmienić pozycję przełożonego i prz 
e- 
łożonej względem siebie i s 
ióstr, która opierała się na statucie wzor 
o- 
wanym na regulaminie cesarskim. Ciężkie, głęboko porusz 
a 
jące spory 
wiązały się z pytaniem o dalszy rozwój i niosły niebezpiecze 
ń 
stwo po 
- 
wrotu na dopiero opuszczoną drogę. Dzięki głosom większej części 
Kuratorium i 
przede wszystkim dzięki jednomyślnej postawie sióstr, 
zdecydowano się pozostać przy starym statucie. W toku dalszych pe 
r- 
traktacji odwoł 
a 
no ze stanowiska przełożoną stowarzyszenia siostrę 
Hedwig von Below. Na jej miejsce, zgodnie z życzeniem sióstr, 11 paź 
- 
dziernika 1905 roku została wybrana siostra Christiane Schikor. 
1 października 1905 roku nastąpił długo i gorąco wyczekiwany 
dzień 
radości 
– 
został wyświęcony dom macierzysty 
. Generalny supe 
r- 
intendent, 
D. Nottebohm w swojej mowie wyświęcił Bethesdę na „d 
om 
miłości, zgody i wspólnoty”. Swoje pierwsze kazanie wygłosił pastor 
Scheske, identyczne, jak kazanie wygłoszone niegdyś w starym domu 
macierzystym przy ulicy Morwowej. Siostry były głęboko p 
o 
ruszone
		

/p0007_9.djvu

			171 
nikt nie puka 
palcem w czoło 
. Pukają za to każdej 
soboty i ni 
e 
dzieli 
mło 
- 
tki 
w zamku. Tam spędzili wakacje, tam spędzają wolny czas. Na 
apel 
szczepu zgłosili się 
społecznicy 
– 
murarze 
, dekarze, ślusarze. Emer 
y 
ci, 
ludzie młodzi i fachowcy w kwiecie wieku. Porwał ich wszystkich r 
o- 
m 
anty 
zm zamierzenia. (...) Wyremontowali już pomieszczenia gosp 
o- 
darcze, pion kuchenno 
– 
mieszkalny. Wprawdzie w zbiorowej sypialni 
(była sala rycerska 
) malują dopiero ramy 
okienne, a wiatr hula 
pod k 
o 
ca 
- 
mi, wprawdzie 
winda 
między kuchnią a s 
ypia 
lnią jeszcze nie 
dzi 
a 
ła, ale 
działa za to własna stolarnia, kuźnia, wa 
rsztat 
elektrotec 
h 
niczny (...)” 
19 
. 
W Siedlisku organizowano wypoczynek dla dzieci, o czym pisała 
np. „Przyjaciółka”: 
(...) Jak co roku „Makusyny” przywiozą też z Zielonej Góry mnie 
j- 
sze dzieci, które n 
ie mogły wyjechać na wakacje. Dla dzieci tych o 
r- 
ganizowane są krótkie, 3 
- 
dniowe turnusy, ale dzięki temu więcej ich 
będzie mogło odwiedzić zamek (...)” 
20 
. 
Działalność „Makusynów” wyróżniała się rozmachem progr 
a- 
mowym i podejmowanymi inicjatywami. Harcerze p 
ełnili funkcje 
ek 
o 
nomicznego przedsiębiorstwa, domu kultury, biura turystycznego 
i pl 
a 
cówki opiekuńczo 
- 
wychowawczej, byli wodniakami, fotografami, 
samochodziarzami, dziennikarzami, malarzami, aktorami, poetami. 
Według wielu szczep był prawdziwą szkołą orl 
ąt, gdzie ukształtowany 
został cały szereg znanych nie tylko w kraju artystów, naukowców, 
polityków. Przyjęło się takie powiedzenie, że w tym okresie „Mak 
u- 
syny trzęsły miastem” 
21 
. 
Nie wszystkim podobała się praca Makusynów 
, a w szczególn 
o 
ści 
Z. Czarnucha. 
Dzieła zniszczenia dokonały, jak mówi Z. Cza 
r 
nuch, 
wydarzenia marcowe z 1968 roku i prowadzona w tym okresie dzi 
a- 
łalność antyżydowska: 
19 
A 
rchiwum Komendy Chorągwi Ziemi Lubuskiej ZHP w Zielonej Górze, 
brak sygn., Związek Harcerstwa Polskiego, V Konferencja Sprawozda 
w 
czo 
- 
Wyborcza Chorągwi Ziemi Lubuskiej im. Wojsk Ochrony Pogranicza, Spr 
a- 
wozdanie Rady Chorągwi Ziemi Lubuskiej im. Wojsk Ochron 
y Pogran 
i 
cza 
za okres od IV do V Konferencji Chorągwianej, Zielona Góra 1969; A. M 
o- 
tyl, Tego jeszcze nie było, „Na przełaj” 1966, nr 45(503), s. 8 
- 
9. 
20 
„Makusyny”, „Przyjaciółka” 1966, nr 30(957), s. 16. 
21 
Makutryna... [dostęp 11 maja 2007]; Z. Czarnuch, 
Wspomnienia (nagranie 
magnetofonowe w posiadaniu autora). I. Rzepecka, Kroniki „Makusynów” 
z 1965, 1966, 1967, 1969r. (udostępnione przez autorkę).
		

/p0008.djvu

			16 
Ziemia Lubuska leżąca po obu stronach Odry, na 
wysokości u 
j 
ścia 
Warty, 
bezsprzecznie należąca do 
piastowskiej 
monarchii Bolesławów, 
oraz biskup 
stwo 
lubuskie wchodzące w skład 
polskiej 
pro 
wincji k 
o- 
ścielnej, z 
a 
istniały w wiekach średnich i …odeszły w mrok historii. 
Powstanie naszego województwa sięga do tamtej tradycji i prz 
y- 
wraca pamięć historii, czyniąc na zachod 
nich 
kresach 
naszą polską 
przestrzeń kulturową o wiele bogatszą. To jest nasz 
kapitał. Mamy pr 
a- 
wo czerpać z tego źródła siłę naszej tożsamości. Nie jest to jednak siła 
wystarczająca, by mówić o regionalnej tożsamości, a tym ba 
r 
dziej, by 
sprostać wyzwaniom przyszłości. Mały historyczny region 
– 
Ziemia 
Lubuska 
– 
jest niczym mityczna 
Atlantyda; może być dla nas tu i teraz 
żyjących natchnieniem, 
ikoną, ramą, którą jednak trzeba wypełnić 
ż 
y- 
wą treścią. 
Przybywszy na tzw. Ziemie Odzyskane pionierzy przywrócili Po 
l- 
sce 
jakże 
ważn 
ą część jej 
historii 
. My, w 1998 
r. ją na nowo 
ożywil 
i 
śmy 
! 
Naj 
łatwiej osiągnąć tożsamość regionalną na gruncie 
prawno 
- 
poli 
- 
tycznym, gdyż można ją 
poli 
tycznie uchwalić. Jak każe ustawa 
o 
s 
a- 
morządzie 
województwa 
: „Mieszkańcy województwa tworzą z mocy 
pr 
a 
wa 
regionalną wspólnotę samorządową”. Ustawą 24 lipca 1998 roku 
S 
e 
jm prz 
y 
znał regionowi suwerenność prawną. 
Zawsz 
e ważnym elementem tożsamości jest własna 
symbo 
lika. 
Nie 
był 
znany herb historycznej Ziemi Lubuskiej, 
toteż jeszcze we 
wrz 
e 
ś 
niu 
1998 r. skierowałem najpierw do „Gazety 
Lubuskiej” (nie opublikow 
a- 
ła), 
a 
następni 
e 
do „Gazety Wyborczej” tekst pt. „ 
Lubuska tożs 
a 
mość 
”, 
w którym zaproponowałem projekt herbu województwa lubuski 
e 
go. 
Jakkolwiek 
ważne są decyzje prawne oraz imponderabilia, to 
je 
d- 
nak decydujące o tożsamości jest rzeczywiste, powszechne pocz 
u 
cie 
regionalne 
j wspólnoty mieszkańców mocno tętniące w ich sercach 
i umysłach. Silne więzi kulturowe, społeczne i gospodarcze stanowią 
o regionalnej wspólnocie, warunku regionalnej tożsamości. Bez tego 
można mówić jedynie o historycznej tradycji lub formalno 
- 
prawnej 
pr 
zyn 
a 
leżności. 
Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze do zbudowania regionalnej 
lubuskiej tożsamości, są bowiem spełnione istotne warunki: tradycja 
historyczna, podstawa prawno 
- 
ustrojowa. 
Jednakowoż t 
o my musimy 
chcieć budować społeczne i gospodarcze więzi, t 
o 
mieszkańcy 
pow 
i 
n 
ni 
chcieć 
być Lubuszanami 
, ze świadomością, że jest to proces hist 
o 
rycz 
- 
ny, 
niełatwy i wymagający cierpl 
i 
wości.
		

/p0008_1.djvu

			26 
n 
opolskich „Tygodnik Katolicki” stanowił narzędzie szerz 
e 
nia kultu 
ry 
duchowej i narodowej w Administracji 
9 
. Nawet Woj 
e 
wódzki Urząd 
Informacyjno 
- 
Prasowy oceniał w 1947 r.: 
Pismo posiada charakter 
tygodnika religijno 
- 
społecznego o zabarwieniu narodowym. Mat 
e 
riał 
redakcyjny porusza nie tylko problemy dotyczące wyłącznie życ 
ia m 
o 
- 
ralnego ale i również problemy społeczno 
- 
państwowe. Jest przede 
wszystkim akcentowana linia demokracji polskiej w odniesieniu do pr 
o- 
blemu Ziem Odzyskanych, pozytywne odniesienie do wymogów rep 
o- 
lonizacji 
nowych terenów. Również artykuły niejednokrotni 
e 
porusz 
a 
ją 
kwestie polityki wewnętrznej w pozytywnym naświetleniu do rzeczyw 
i- 
stości politycznej wytworzonej zwycięstwem partii zblokow 
a 
nych. 
10 
Do wydarzeń o wydźwięku kościelnym i narodowym należy zal 
i- 
czyć akt poświęcenia administracji apostolskiej Najświę 
tszemu Se 
r 
cu 
Maryi w cudownym obrazie Matki Bożej Rokitniańskiej w Gorzowie 
Wlkp. 15 sierpnia 1946 r. Maryja z orłem polskim na piersi była sy 
m- 
bolem polskości tych ziem i szczególnej więzi Polaków z Rokitnem 
poprzez trzy wieki jej obecności w sanktuarium. 
Teraz znów stała się 
stolicą duchową administracji 
– 
jak nazywał to ks. administrator, E. No 
- 
wicki 
– 
„Częstochową Ziem Zachodnich”. Po pierwszym odpuście 
obchodzonym w obecności cudownego obr 
a 
zu Pani Rokitniańskiej, 
licznie zgromadzeni wierni na widok admi 
nistratora w szatach bisk 
u- 
pich 
powtarzali: „skoro jest z nami biskup Polak, to jesteśmy u si 
e 
bie 
”. 
9 
We wspomnieniach pionier Ziemi Lubuskiej, p. Helena Kuźmicka, pisze: 
Było bardzo ciężko. I wtedy pojawił się „Tygodnik Katolicki”. Wreszcie ktoś 
dostrzega potrzeby ludzi zagubionych 
– 
Polaka Ka 
tolika. Zawsze niecierpl 
i- 
wie oczekiwaliśmy na każdy numer „Tygodnika”, który pokazywał na prz 
y- 
kładach poszczególnych parafii, jak Kościół na Ziemiach Zachodnich prz 
e- 
staje być „poniemiecki” i zaczyna być nasz, polski, rzymsko 
- 
katolicki, gdzie 
można się pomo 
dlić, wypłakać i wyśpiewać swój żal razem z rodziną, przyj 
a- 
ciółmi i sąsiadami. Były parafie i domy, gdzie spotykali się ludzie tylko po to, 
aby wspólnie poczytać „naszą gazetę”, 
cyt. za: B. Kiernicki 
„Tygodnik Kat 
o- 
licki” (1946 
- 
1953 
) [w:] 
Księga pamiątkowa 
50 
- 
lecia organizacji Kościoła 
katolickiego na Ziemi Lubuskiej 
..., 
Zielona Góra 
– 
Gorzów Wlkp. 
1998 
, s. 
297. 
Por. K. Kunicka, 
Prasa Gorzowa w latach 1945 
- 
75 
[w 
:] K. Kunicka, B.J. 
Ku 
- 
nicki, H. Szczepański, 
Prasa gorzowska w latach 1945 
- 
1985, 
Gorzów Wlkp. 
19 
87. 
10 
Archiwum Państwowe w Poznaniu, Wojewódzki Urząd 
Informacji i Prop 
a- 
gandy, sygn. 69, 
Sprawozdanie informacyjno 
- 
prasowe. 
Cyt. za: K. Kuni 
c 
ka, 
op. cit., s. 77.
		

/p0008_10.djvu

			182 
uniwersyteckim w Polsce. Jesteśmy otwarci na współdziałanie z wł 
a- 
dzami 
i wszystkimi jego mieszkańcami. Obecność środowiska akad 
e- 
mickiego 
w Zielonej Górze jest widoczna na każdym kroku i w ka 
ż 
dym 
obszarze życia miasta. Uniwersytet kształci kadry na p 
o 
trzeby firm 
i instytucji miasta i regionu lubuskiego, placówek oświatowych i 
ku 
l- 
turalnych, administracji, mediów, do pracy w budownictwie, sz 
e 
roko 
rozumianej informatyce oraz przemyśle maszynowym i elektrotec 
h- 
nicznym. Jest w tym sensie kontynuatorem dorobku zielonogó 
r 
skich 
uczelni, które w 2001 roku zdecydowały się połączyć w jede 
n org 
a- 
nizm. Jakość tego kształcenia zależy od kadry naukowej i waru 
n 
ków, 
w jakich odbywa się dydaktyka. 
Doświadczamy ogromnej życzliwości i pomocy ze strony 
ra 
d 
nych 
Rady Miasta, Pani Prezydent Miasta i jej zastępców. Mógłbym wsk 
a- 
zać 
szereg przykładów, wspo 
mnę jedynie o dobrej woli Prezydent Zi 
e- 
lon 
ej Góry podczas zamiany budynków pomiędzy miastem a ucze 
l 
nią 
(chodzi o obiekty na placu Słowiańskim i ul. Energetyków). 
Na uczelni 
gościliśmy wyjątkowo 
zacnych gości. Dwukrotnie 
o 
d- 
wiedził nas premier rządu RP Kazim 
ierz Marcinkiewicz. W czer 
w 
cu 
tego roku gościliśmy rektorów wszystkich polskich uniwers 
y 
tetów. 
Rektorzy byli zauroczeni naszą uczelnią i Zieloną Górą; pełni podz 
i- 
wu dla tego, co robimy i jak funkcjonujemy. To potwierdza, że zmi 
e- 
rzamy we właściwym kierunku. 
Nasze samopoczucie może także p 
o- 
prawiać ocena poziomu kształcenia i badań naukowych przygotow 
y- 
wana przez kompetentne gremia dla polskiego szkolnictwa wyższego. 
Państwowa Komisja Akredytacyjna pozytywnie oceniła 20 spośród 
29 naszych kierunków kształcenia 
. Pozostałe kierunki czekają na akre 
- 
dytację, która 
- 
jesteśmy pewni 
- 
będzie również pozytywna. Sp 
o 
śród 
9 naszych wydziałów 3 otrzymały najwyższą, tj. pierwszą kat 
e 
gorię 
w rankingu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (W 
y 
działy: 
Fizyki i Astronomii, 
Humanistyczny i Artystyczny), zaś dalsze dwa 
bardzo dobrą, drugą kategorię (Wydziały: Inżynierii Lądowej i Śr 
o 
do 
- 
wiska oraz Elektrotechniki 
, Informatyki i Ekonometrii). Wyprzedz 
a 
my 
pod tym względem po kilka polskich uniwersytetów i pol 
i 
technik. 
W minionym 
roku akademickim udało nam się podjąć szereg i 
n- 
nych kwestii. Zajęliśmy się studentami niepełnosprawnymi. Na Un 
i- 
wersytecie studiuje 320 takich osób. Ich sprawami zajmuje się pełn 
o- 
mo 
c 
nik rektora 
ds. niepełnosprawnych studentów. Staramy się, aby 
ich 
studiowa 
nie na uczelni odbywało się bez barier i stresów. Uporzą 
d 
ko 
-
		

/p0008_11.djvu

			194 
łowi 
II. Zorganizowało ją Koło Młodych 
Liderów, 
Parlament Studencki, Lub 
u- 
skie 
Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” oraz Urząd Miasta Zi 
e 
lona 
Góra. 
3.04.2006 
- 
Rafał Wilk, który w ubiegłym roku uzyskał dyplom w pracowni 
prof. Ryszarda Woźniaka z Katedry Sztuki i Kultury Plastycznej Un 
iwersyt 
e- 
tu Zielonogórskiego na kierunku malarstwo, zwyciężył w konkursie „Obraz 
roku”. Za dzieło pt. „Ciągnij prezes” otrzymał statuetkę i nagrodę pieniężną 
w wysokości 100 tysięcy złotych. 
4. 04.2006 
- 
Galerii Stara Winiarnia (ul. Moniuszki 16) 
- 
wystawa 
„Korpor 
a- 
cja Trylobit” Marka Szpaka, Anny Nabel i Igora Myszkiewicza, pt. „Moriar 
- 
infografie”. 
5.04.2006 
- 
Aula Uniwersytetu Zielonogórskiego (ul. Podgórna 50) 
- 
koncert 
z cyklu „Big Band Uniwersytetu Zielonogórskiego i Przyjaciele” pt. „Jazz 
pokoleń”, 
zorganizowany 
przez Biuro Promocji UZ. Wystąpili: Zbigniew 
Na 
- 
mysłowski (saksofon), Jacek Namysłowski (puzon) oraz Big Band Uniwers 
y- 
tetu Zielonogórskiego pod dyrekcją Jerzego Szymaniuka. 
8.04.2006 
- 
Klub muzyczno 
- 
artystyczny „4 Róże dla Lucienne” i Fundacj 
a 
Kombinat Kultury zorganizowali koncert „Razem z jazzem”, popierający ki 
e- 
r 
unek jazzowy na Uniwersytecie Zielonogórskim. Wystąpili: Karol Szym 
a- 
nowski (wibrafon) i Renata Banacka (wokal). 
8.04.2006 
- 
Wrocław 
- 
od 8 do 9 kwietnia odbyły się Mistrzostwa Pols 
ki 
Hip 
- 
Hop i Electrick Boogie 2006. Zieloną Górę reprezentowało Studio 
Tańca „Trans” 
- 
dwa zespoły: „Spoko” w k 
at. HH formacja powyżej 15 lat 
- 
I miejsce oraz „Spoko3” w kat. HH 
mini 
- 
formacja powyżej 15 lat 
- 
X mie 
j- 
sce. 
11.04.2006 
- 
Kościół pw. Świę 
tego Ducha 
- 
ponad 2,5 tysiąca osób obejrzało 
i wysłuchało oratorium pt. „Tu Es Petrus”. 
Wśród obecnych byli ks. bp 
Adam 
Dyczkowski i prezydent Bożena Ronowicz. Utwór stał się wydarz 
e 
niem; do 
Zielonej Góry trafiło w rocznicę śmierci Jana Pawła II, podczas 
Wielkiego 
Tygodnia. Na zaimprowizowanej scenie o powierzchni 300 
m² w prezbit 
e 
rium 
stanęło około 170 artystów (chór, orkiestra), w tym sześciu solistów. 
20.04.2006 
- 
Galeria „Stara Fabryka” 
- 
spotkanie plastyczno 
- 
muzyczne z cyklu 
„Zielonogórski Montmartre” 
. Wystawiono prace malarskie Ireneusza Prószy 
ń- 
s 
kiego, Ewy i Radosława Krawczyków. Z recitalem pt. „Ballady i r 
o 
manse” 
wystąpił Artur Vanyan. 
20.04.2006 
- 
II Międzynarodowy Festiwal Jazzowy „Green Town of Jazz” 
zorganizowany przy pomocy finansowej Urzędu M 
iasta Zielona Góra i Urz 
ę- 
du Marszałkowskiego. Festiwal organizuje Zielonogórskie Stowarzyszenie 
Jazzowe przy współpracy Uniwersytetu Zielonogó 
r 
skiego. 
22.04.2006 
- 
Hala sportowa Centralnego Ośrodka Szkoleniowego Polskie 
- 
g 
o Związku Akrobatyki Sportowej 
- 
Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji 
(ul. U 
r 
szuli 22) 
- 
52. Mistrzostwa Polski Seniorów w Akrobatyce Sportowej.
		

/p0008_12.djvu

			142 
a 25 września uroczysta inauguracja w sali 
KW PZPR (aula uczelni 
a 
na 
była jeszcze w 
budowie). O randze 
, jaką władze przywiązywały do p 
o- 
w 
stania uczelni, świadczy 
obecność na inauguracji aż dwóch sekret 
a- 
rzy Komitetu Centralnego PZPR, Zenona Kliszki i Artura Starew 
i 
cza, 
ministra szkolnictwa 
wyższego, przewodniczącego 
Zarządu Główn 
e 
go 
ZMS i Rady Naczelnej ZSP oraz innych prom 
i 
nentów. 
Wyższe szkoły in 
żynierskie 
, w tym 
takż 
e zielon 
ogórsk 
a, miały d 
ość 
nietypową strukturę, która po wprowadzeniu studiów magiste 
r 
skich 
zanikła. Nie było np. senatu, tylko rada szkoły. W pierwszych latach 
nie było prorektorów, tylko pełnomocnicy rektora do spraw nauczania 
i do spraw nauki. Nie 
było katedr czy zakładów, tylko zespoły, np. Z 
e- 
spół 
Matematyki, 
Zespół Fizyki, Zespół Geometrii Wykreślnej i 
R 
y 
sun 
- 
ku Technicznego 
itp. Także nomenklatura stanowisk była inna. Nie 
było adiunktów i asystentów, tylko starsi wykładowcy i lektorzy. Wpro 
- 
wadza 
ło 
to wiele nieporozumień, zwłaszcza 
wśród nauczycieli akad 
e- 
mickich, którzy przenieśli się z innego typu uczelni. 
Skoncentrowanie na I i II roku studiów przedmiotów ogólnych 
(matematyka, 
fizyka, chemia, ekonomia, języki obce, wychowanie fi 
- 
zy 
czne 
, studium 
wojskowe) powodowało, że uczelnia miała nieco czasu 
na skompletowanie kadry przedmiotów technicznych, potrzebnej dopi 
e- 
ro 
od IV semestru. Jedynie geometria wykreślna i rysunek tec 
h 
niczny 
oraz technologia ogólna wymagały specjalistycznego przygotow 
a 
nia. 
Na p 
ierwszym roku zajęcia rozpoczęło 18 nauczycieli akademi 
c- 
kich. 
Największą grupę stanowili nauczyciele (7 osób), w tym trzy os 
o- 
b 
y ze Studium Nauczycielskiego. Z tej grupy matematyk Ludwik Ce 
n- 
trowski, kierownik Zespołu Matematyki, w 1967 roku uzyskał 
dokt 
o 
rat 
, 
a w 1969 przeniósł się do WSInż. w 
K 
oszalinie. Był już autorem dwóch 
książek popularnonaukowych. Fizyk Piotr Choci 
a 
nowski w 1968 roku 
uzyskał 
doktorat, 
w 1971 przeniósł się do WSP, 
gdzie 
aż do emeryt 
u 
ry 
był docentem, także dziekanem i kierownikiem Zakład 
u Fizyki. Ge 
r 
ma 
- 
nistka 
Regina Orzełek w 1971 roku przeszła do WSP, gdzie po uzysk 
a- 
ni 
u doktoratu i habilitacji pełniła różne funkcje w Instytucie German 
i- 
sty 
ki. 
Dr H 
ieronim 
Szczeg 
óła, historyk, 
uczy 
ł 
ekono 
mii polity 
c 
z 
nej 
, 
jako 
pierwszy habilitował się w 1969 
roku, a następnie był organizat 
o 
rem 
i wieloletnim rektorem WSP. Wreszcie Henryk Tajkiewicz aż do em 
e- 
rytury był kierownikiem Studium 
Wychowania Fizycznego na ucze 
l 
ni 
. 
Wraz z rektorem przybyło z Częstochowy czterech nauczycieli 
akademickich, m.in. mgr inż. 
Jerzy Kulik, dziekan Wydziału Ogóln 
o-
		

/p0008_13.djvu

			234 
Muszę dodać, że wśród uczniów szkół tamtych czasów panował 
na ogół kult przeciętności, a w środowiskach robotniczych triumfował 
p 
rzeważnie psychiczny terror formuły „czy się siedzi, czy się leży...”. 
W wymiarze wychowania obyw 
atelskieg 
o, w 
naszych dział 
a 
niach 
podwórkowych praca fizyczna, czyli wzięcie w garść miotły i łopaty, 
pozwalała na wyrażenie czynem stosunku do ziemi najmilsze 
j sercu, 
którą Stanisław Ossowski nazywał „ojczyzną prywatną”, a St 
a 
nisław 
Vincenz „małą ojczyzną”. Nasze „małe budowanie” harcówek, gar 
a- 
ży, obozów, a teraz odbudowa zamku, wymagało właśnie fizyc 
z 
nego 
wysiłku. Praca fizyczna była także ważna jako wymierny 
i sp 
o 
łecznie 
pożyteczny wskaźnik samodyscypliny i hartu ducha. Uprawianie ćw 
i- 
czeń 
fizycznych dla sportu było i jest mi obce. Preferowałem ich upr 
a- 
wia 
nie dla krajoznawstwa (rowery, kajaki, samochody, narty bi 
e 
gowe) 
i dla bycia sprawnym p 
odczas przyczy 
niania 
się do zmiany 
oblicza 
wł 
a- 
s 
nego domu, 
podwórka, płotu, ulicy, pobliskiego 
zapuszczonego pl 
a 
cu. 
Był jeszcze jeden wymiar pracy, 
prakseologiczny. Moją ulubioną p 
o- 
stacią i autorytetem był Tadeusz Kotarbiński. Na obozy z 
a 
bierałem 
jego popularne opracowania, kt 
óre sprawiały, że ideał opiekuna sp 
o- 
legliwego, etyka niezależna i zasady dobrej roboty były w kręgu szt 
a- 
bowców popularne. Znalazło to wyraz w udoskon 
a 
laniu naszej dewizy 
odnoszącej się do pracy, która początkowo brzmiała: „To robi firma!”, 
a potem została 
rozbudowana: „Jak praca, to praca, planowa, wydajna, 
kontrolowana. To robi firma!”. Wśród części szt 
a 
bowców panowała 
moda na znajomość fraszek i wierszy Kotarbi 
ń 
skiego z jego zbiorów 
„Wesołe smutki” czy „Nie próżnujące próżn 
o 
wanie”. 
Wysoka pozycja pracy f 
izycznej miała swe uzasadnienie w prz 
e- 
zwyciężeniu uprzedzeń między „Drucikami” a „Artychami”, o czym 
wcześniej była już mowa. Wszystko 
razem sprawiało, że każdy uczes 
t- 
nik obozu był zobowiązany codziennie pracować fizycznie od 3 do 4 
godzin. 
W godzinach poł 
udniowych, jak wszędzie, czas na kąpiel, pos 
i 
łek, 
poobiednią ciszę. Potem dwie godziny zajęć przewidzianych na wł 
a- 
sne zainteresowania, co związane było przede wszystkim z przygot 
o- 
waniem niedzielnych lub wieczornych imprez. Był jeszcze po kolacji, 
a przed o 
gn 
i 
skiem czas na naukę piosenek. 
Turnieje i inne widowiska 
Popisowym 
corocznym 
widowiskiem 
obozowym, na 
który lic 
z 
nie 
przybywali rodzice i miejscowa ludność, był 
rycerski turniej. 
Przez 
ty 
-
		

/p0008_14.djvu

			256 
Przedr. z: Der Rückforth 
- 
Konzern. Festschrift zur Feier des 50jährigen 
Geburtst 
a 
ges seines Gründers. 
– 
Stettin, 1930. 
59. BORKOWSKA Aneta: 
Winiarskie archiwalia ; Królewskie winogr 
o- 
na // 
Winiarz Zielonogórs. 
– 
Nr 5 (2005), s. [7] : il. ; Nr 6 ( 
2005), s.[2] : il. 
Akta dot. handlu winogronami w Archiwum Państwowym w Zielonej Górze. 
60. BUCHOLZ Albert: Meine Cognac // 
Winiarz Zielonogórs. 
– 
Nr 8 
(2005), s. [9 
- 
10] : il. 
61. BUJKIEWICZ Zbigniew: Pionierzy przemysłu winiarskiego w Ziel 
o- 
nej Górze 
. 
– 
(1) 
// 
Winiarz Zielon 
ogórs. 
– 
Nr 8 (2005), s. [5] : il. 
62. BUJKIEWICZ Zbigniew: Winorośl i wino w Zielonej Górze // 
W 
i- 
niarz Zielonogórs. 
– 
Nr 7 (2005), s. [3] : il. 
63. KULEBA Mirosław: Epoka industrialna = Industrielle Epoche / Mir 
o- 
sław Kuleba // 
Pro Libris. 
– 
2005, nr 1, s. 
42 
- 
53. 
– 
Tekst równol. pol. i niem. 
64. Kuleba Mirosław: Zielonogórskie winobrania [1842 
- 
1850] // 
Winiarz 
Zielonogórs. 
– 
Nr 6 (2005), s. [3] : il. 
65. TOCZEWSKI Andrzej: Die Grünberger Weinlesen / Andrzej T 
o- 
czewski ; Freudeskreis des Museums des 
Lebuser L 
andes in Zielona Góra 
– 
Zi 
e 
lona Góra 
: MZL, 2005. 
– 
46, 
[1] s. ; 23 cm. 
– 
ISBN 83 
- 
88426 
- 
29 
- 
X 
66. 
TOCZEWSKI Andrzej: 
Zielonogórskie winobrania / Andrzej 
Tocze 
w- 
ski ; 
Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze 
– 
Zielona G 
ó 
ra 
: MZL, 2005. 
– 
4 
1 
, 
[1] s. ; 23 cm. 
– 
ISBN 83 
- 
88426 
- 
29 
- 
X 
Ampelografia Zielonej Góry poz. 108. Winobranie zob. też poz. 143, 146 
- 
147. 
E. Seidel, sadownik i producent wina 
, 
poz. 26 
HISTORIA NAJNOWSZA 
67. 
BISZCZANIK 
Grzegorz: Zapomniane restauracje Zielonej 
G 
ó 
ry. Cz. 1 
: 
L 
ouisenthal 
– 
„Dolina Louizy” 
– 
Wagmostaw ; Cz. 2: G 
r 
ünbergshöhe 
– 
„Rondel z maczugą” 
– 
Wieża Braniborska // 
Pionierzy. 
– 
2005, nr 1, s. 13 
- 
14 
: il. 
– 
Bibliogr. ; nr 2, s. 7 
- 
9 : il. 
– 
Bibliogr. 
68. CZYŻNIEWSKI Tomasz: Drozd w Grünbergu // 
Gaz. Lubus. 
– 
2005 
, 
dod. Magazyn Wielkanocny 
( 
26/28 III 
) 
s. 10 
- 
11 : il. 
Z dziejów rodziny Drozdów i Bieliców. 
69. 
GOTTWALD Georg: 60 lat temu w Zielonej Górze : list księdza Ge 
- 
o 
rga Gottwalda z 1949 r. // 
Gaz. Wyb. Ziel. Góra. 
– 
2005, nr 40 (17 II), s. 5 
: il.
		

/p0008_2.djvu

			44 
Zgrabne kamienice miały mieć spadziste dachy. Do realizacji zakwal 
i- 
fikowano jednak projekt warszawskiego Biura Projektów T 
y 
powych. 
Projekt uzyskał 
nagrodę 
państwową III 
stopnia, co z dzisiejszej perspe 
k- 
t 
ywy musi budzić zdziwienie, jednak jest warte odnotowania. W ce 
n- 
trum miasta 
monotonne bloki mieszkalne połączono z gotycką kat 
e 
drą 
. 
Co gorsza, zagubiono kształt rynku, co ma swoje konsekwe 
n 
cje, bo po 
dziś dzień w mieście odczuwa się brak centrum. Za ten stan Z. Bauer 
jednoznacznie obarcza „Zieloną Górę”. 
Próżno szukać w aktach PMRN śladów tej sprawy. Przyjmując 
wersję ówczesnego przewodn 
i 
czącego PMRN, trzeba zadać istotne 
pytanie: czy w końcu lat 50. 
warszawski projekt był wybrany dlatego, 
że można go było stosunkowo szybko zrealizować i co ważniejsze, 
sfinansować? Czy stojąc przed decyzją: wydać na to samo mniej lub 
więcej pieniędzy, ktoś decyduje się na wariant droższy? Można chyba 
przyjąć, że plan 
poznański był o wiele droższy. Ciekawe światło rzuca 
na sprawę artykuł w „Gazecie Gorzowskiej” (mutacja „Gazety Ziel 
o- 
nogórskiej”) z roku 1957. Oba projekty 
– 
Biura Pr 
o 
jektów Typowych 
w Warszawie i Miastoprojektu w Poznaniu z inicjatywy Towarzystwa 
Rozwoju 
Ziem Zachodnich zostały poddane dyskusji. Większość dy 
s- 
kutantów opowiadała się za wariantem poznańskim, jednak wadą, jak 
informowała „Gazeta”, była znaczna ilość wyburzeń w śródmieściu. 
Analizująca projekty Główna Komisja Urbanistyczno 
- 
Architektoniczna 
nak 
azała znaczne ograniczenie wyburzeń, zwiększ 
e 
nie liczby garaży 
i zaplanowanie budowy szkoły, dwóch przedszkoli i żłobka 
9 
. A zatem 
były także inne względy niż tylko finansowe czy polityczne. 
Pozostaje sprawa estetyki, ale to pojęcie jest bardzo względne. 
Prasa gorzowska z lat 60. jest pe 
ł 
na zachwytów nad przybywającymi 
w mieście blokami, wieżowcami i innymi budowlami, w których up 
a- 
trywano symbolu wielkomiejskości Gorzowa. Nikt nie ubolewał nad 
znikającymi resztkami 
starszej 
zabudowy, z którymi 
w 
przeszłoś 
ć 
o 
d 
cho 
- 
dził 
klimat starego miasta 
. Np. w roku 1969 rozebrano stojący w śró 
d- 
m 
ieściu 
XVIII 
- 
wieczny arsenał ze spadzistym dachem krytym dachó 
w- 
ką, 
idealnie komponujący się z gotycką katedrą. „Gazeta G 
o 
rzowska” 
z tego faktu niejednokrotnie wyrażała zadowolenie, 
bo uw 
a 
żano, że bu 
- 
dynek nie pasuje do „nowoczesnych” bloków, które poj 
a 
wiły się w są 
- 
sie 
dztwie. Dodajmy, że rozbiórkę arsenału przeforsowały gorzo 
w 
skie 
9 
Gazeta Gorzowska z 6 IX i 16 X 1957.
		

/p0008_3.djvu

			66 
od północy wkop (obiekt 1a), na 
którego 
dnie, na gł 
ę 
bokości 130 cm 
znaleziona została porcelanowa buteleczka aptec 
z 
na z XIX lub XX 
w 
ieku 
. 
Z wykopu 1 pochodzi ponadto 30 fragmentów ko 
ści, które 
w zde 
- 
cydowanej większośc 
i zidentyfikowano jako zwierzęce 
. 
W badanym 
rejonie 
n 
ie stwierdzono żadnych śladów grobów 
. Nie natrafiono też 
na 
fundament 
y 
kościoła. Odkryte luźn 
e 
głazy narzutowe w wykopie 4, 
leżące w piachu lub w późnonowożytnym wkopie 
, 
nie mają żadnego 
znaczenia dla n 
aszych rozważań. 
R 
ezultaty 
badań ar 
cheologiczny 
ch pr 
zeprowadzonyc 
h w 2 
00 
3, 
a następnie w 2004 roku przy ulicy Kupieckiej, pozwalają na zweryf 
i- 
kowanie 
poglądów dotyczących 
zagospodarowania w pr 
zeszłośc 
i ter 
e- 
nu 
po 
jej prawej 
stronie w obrębie 
zbocza Góry Ce 
gla 
nej. Na pewno 
na 
obszarze 
przeba 
danym nie istniało najstarsze, przedlokacyjne osadni 
c- 
two. 
Jeżeli osada zajmowała stok Góry Ceglanej, to być może lokal 
i- 
zowała się u jej podnóża, a więc w bezpośrednim sąsied 
z 
twie Złotej 
Łączy. Mam na myśli zaplecze budynk 
ów po lewej stronie ulicy 
Ku 
- 
pieckiej, a więc teren dawniej wyniesiony ponad szerokie rozlew 
i 
sko 
fosy, 
oblewającej l 
okacyjne 
miasto od strony kościoła św. Jadw 
i 
gi 
. Nie 
jest wykluczone, że najstarszej osady przedlokacyjnej należałoby d 
o- 
szukiwać się po lewej 
stronie Złotej Łączy, w obrębie Starego Ry 
n 
k 
u. 
B 
o 
wiem, przy ulicy Krawieckiej 1 i 3 uchwycona została wczesnośr 
e- 
dniowieczna warstwa kulturowa z najstarszymi materiałami dat 
o 
wa 
- 
nymi na pierwszą połowę XIII wie 
ku. Jak informuje J.T. N 
o 
wiński 
, na 
warstwę gru 
bości 
około 
dziesięciu 
centymetr 
ów 
natraf 
iono na głęb 
o- 
kości 2,7 m. Tę warstwę oraz późniejsze n 
a 
warstwienia można „uznać 
za powstałe w okresie poprzedzającym „prawną” lokację mi 
a 
sta, a więc 
pochodzące z 2 połowy XIII i początków XIV wieku” 
(J. T. Nowi 
ń 
ski 
2002, s. 35). 
Nadal 
jest 
nieznana precyzyjna lokalizacja 
kościoła św 
. Jana. W 
o- 
be 
c braku 
śladów cmentarza przykościelnego 
na terenie badanym w 
y- 
kopaliskowo można założyć, że jego obszar pokrywał się z zasi 
ę 
giem 
budynków i dużego placu przy zbiegu placu Matej 
ki z ulicą K 
u 
piecką. 
Teren, w znacznym stopniu zabudowany i zniwelowany, prawdop 
o- 
dobnie 
jest 
pozbawiony śladów działalności sepulkralnej najstarszych 
mieszkańców Zielonej Góry. Trzeba przyznać, że zasięg cmentarza 
przy kościele św. Jana został dokładnie na 
kreślony na pl 
a 
nie Büttnera 
z 1784 roku oraz na następnych, XIX 
- 
wiecznych planach miejskich. Jak
		

/p0008_4.djvu

			102 
Friedrich Herbig z Grünberga, pierwszy biały człowiek w Austr 
a- 
lii mieszkający w drzewie, zapewnił z żoną Caroline Rattey d 
o 
brobyt 
i spokojną egzystencję wielkiej rodzinie, dzieciom, wnukom oraz ich 
potomkom. 
Obecnie ta gałąź rodz 
iny Herbigów liczy ponad 800 
czło 
n- 
ków rozsianych w różnych stanach 
– 
od Południowej A 
u 
stralii, przez 
Victorię, 
Nową Południową Walię, Australię 
Zachodnią 
, po Tasm 
a 
nię, 
za granicą 
– 
od Nowej Zelandii, przez Koreę, Kanadę, po Isla 
n 
dię 
15 
. 
Duża część ziemi nale 
żąca niegdyś 
do Friedricha jest ponownie w p 
o- 
siadaniu rodziny. Eukaliptus, który obecnie jest pod ochroną i znajd 
u- 
je się na narodowej liście dziedzictwa, stanowi jedną z najwię 
k 
szych 
atrakcji tu 
rystyczn 
ych kraju. 
Odwiedzany jest 
przez grupy szkolne, tu 
- 
rys 
tów zagranicznych i Australijczyków pamiętających o pier 
w 
szych 
osadnikach, którzy budowali podstawy życia w nowym kraju. 
Gdy w 1855 roku Friedrich Herbig opuszczał Grünberg, był je 
d- 
nym z wielu pruskich, nikomu nieznanych emigrantów. Pamięć o nim 
przetrwał 
a dzięki jego wytrwałości, pracowitości, determinacji oraz 
sta 
- 
remu eukaliptusowi, niecodziennemu schronieniu w ciągu pier 
w 
szych 
lat. Dziś Friedrich Herbig z Zielonej Góry jest jedną z najpopularnie 
j- 
szych historycznych postaci Australii. Budował fundamenty 
rozwoju 
społecznego, ekonomicznego i kulturalnego tego kraju. Ż 
y 
wym tego 
symbolem jest słynny euk 
a 
liptus w Springton 
16 
. 
15 
Do 1945 roku cześć potomków młodszego brata Friedricha Herbiga 
– 
Go 
t- 
tlieba mieszkała w okolicach Zielonej Góry. Obecnie ta gałąź rodziny żyje 
w różnych landach Niemiec i w Australii. 
16 
F. i C. Herbigowie zostali wymienieni w 
książce 
„Heritage and People”, 
wy 
- 
danej w 2004 roku, prezentującej 12 osób i zabytków najbardziej znacz 
ą 
cych 
dla australi 
j 
skiego dziedzictwa.
		

/p0008_5.djvu

			110 
dysponował doskonałą bazą źródłową. „Historia Zielonej Góry” 
ujrz 
a 
ła 
światło dzienne z okazji jubileuszu 700 
- 
lecie miasta 
6 
. Książkę w 
y 
dano 
4 czerwca 1922 roku 
7 
. Fritz Ohnesorge o jej istocie napisał: „zaspok 
o- 
iliśmy głód wiedzy 
dotyczący przeszłości naszego miasta” 
8 
. 
W pierwszej części Schmidt opisał dzieje Zielonej Góry do roku 
1740. Wyszedł od rozważań „O początku i nazwie naszego miasta” 
i omówił następujące tematy: 
1. Wydarzenia historyczne do końca XV wieku, 
2. Od początk 
ów XVI wieku do wojny trzydziestoletniej, 
3. 
Od wojny 
trzydziestoletniej do przejęcia Śląska przez Fr 
yder 
y 
ka II 
(w ujęciu historycznym), 
4. Zielonogórskie kościoły: 
- 
kościół św. Jana, 
- 
konkatedra katolicka, 
a. do wojny trzydziestoletniej, 
b. od 
wojny trzydziestoletniej do czasów pr 
u 
skich, 
- 
kościół św. Trójcy lub Polski, 
- 
kościółek 
szpitalny, 
5. Zielonogórskie kościoły graniczne, 
6. 
Zielonogórskie cmentarze, 
7. 
Folwark probostwa, 
8. 
Szkoła miejska, 
9. 
M. Abraham Buch 
h 
olzer, 
10. 
Ratusz, 
11. 
O administracji mias 
ta i sądownictwie, 
12. 
Zielonogórskie procesy czarownic z lat 1663 
- 
1669, 
13. 
Powstanie zielonogórskich sukienników 1683, 
14. 
Pozyskanie przez miasto szylinga zastawnego 1596, 
15. 
Młyn papierowy w Krępie, 
16. 
Przemysł, 
17. 
Stare obwarowanie miejskie, 
6 
Hugo Schmidt wszedł w skład komisji do spraw obchodów 700 
- 
lecia m 
i 
a 
- 
sta, którą powołano 23 września 1921 roku (Verwaltungsbericht der Stadt 
Grünberg in Schl 
e 
sien 1911 
- 
1922, Grünberg 1923, s.19). 
7 
Op. cit., s.24. 
8 
Hugo Schmidt, Konrektor, St 
adtraat a.D., Städtlischer Archivar, Gr 
ü 
nberger 
W 
o 
chenblatt nr 191, 1.08.1933.
		

/p0008_6.djvu

			122 
katechizację dzieci i młodzieży. Odwiedzając dalekie od parafii 
rodz 
i 
ny, 
przyciągnął do wspólnoty now 
ych parafian. Procentowało to wype 
ł- 
nieniem kaplicy do tego stopnia, że pojawiła się potrzeba wprowadz 
e- 
nia drugiej mszy świętej. Niestety, był to też czas wzmożonych w 
y- 
jazdów emigracyjnych. Z zielonogórskiej parafii emigr 
o 
wali przede 
wszystkim ludzie młodzi 
, głównie do A 
u 
strii i Niemiec, a stamtąd do 
Kanady. Ubytek był znaczny i o 
d 
czuwalny. 
Luka po utraconej grupie emigracyjnej pomału wypełniała się 
w następnych latach w wyniku działań 
duszpasterskich. 
Bojaźliwi prze 
- 
konali się z czasem, że przynależność d 
o parafii greckokatoli 
c 
kiej nie 
przynosi im ujmy, ale pozwala zachować własną tożsamość i w pełni 
zabezpiecza wszystkie potrzeby religijne. Dzięki większej otwa 
r 
tości 
odkrywali, że ze strony polskich sąsiadów i znajomych nie ma niech 
ę- 
ci czy wrogości, ale z 
aciekawienie i akceptacja. Doświa 
d 
czali tego 
zwłaszcza podczas pogrzebów, w których sąsiedzi i znajomi uczestn 
i- 
czyli, 
często dopiero tam dowiadując się o pochodzeniu zmarłego. 
Ni 
e- 
którzy zielonogórscy grekokatolicy nie byli jednak w 
stanie pok 
o 
nać 
tej 
psych 
ologicznej bariery i w takich wypadkach szukali pomocy w p 
o- 
słudze kapłana rzymskokatoli 
c 
kiego. 
Ostatnie lata przyniosły stabilizację sytuacji Kościoła greckok 
a- 
t 
o 
lickiego. Dzięki temu można było skupić się na ro 
z 
wijaniu różnych 
form duszpasterstwa. Owocował 
o to zwiększ 
e 
niem udziału wiernych 
w życiu parafii. Różne grupy parafian angażowały się w 
przygotow 
a 
nie 
nabożeństw, uroczystości, dekoracji, posługę charytatywną i utrzym 
a- 
nie 
porządku w kaplicy. Powstał m.in. około 20 
- 
osobowy zespół o 
ró 
ż- 
nym przekroju wiek 
owym i społecznym, który podjął się przygot 
o 
wy 
- 
wania śpiewu liturgicznego i oprawy muzycznej nab 
o 
żeństw. Dzięki 
tej różnorakiej działalności wierni czuli się trwale związani ze swoją 
wspólnotą parafialną. Duże zaangażowanie wynikało ze spec 
y 
fiki 
parafii i 
więzów rodzinnych. Bliższa lub dalsza znajomość spr 
a 
wiała, 
że wśród wiernych nie było anonimowych osób. Tworzyło się też prz 
e- 
konan 
ie, 
że 
jeś 
li 
ktoś 
nie jest 
aktywny 
, 
ktoś 
in 
ny 
mu 
si 
działa 
ć 
podwó 
j 
nie. 
W początkach duszpasterstwa greckokatolickiego w Zielone 
j G 
ó- 
rze trzon wiernych stanowiły osoby pochodzenia chło 
p 
skiego. Później 
coraz więcej młodych zdobywało wykształcenie i osiągało wyższy st 
o- 
pień 
w pozycji społecznej. Dziś w parafii zielonogórskiej znaczny pr 
o- 
c 
ent 
stanowią osoby ze średnim i wyższym wykształ 
c 
e 
niem. Kilka osób 
to pracownicy naukowi na wyższych uczelniach, inni pracują w urz 
ę-
		

/p0008_7.djvu

			134 
Dzisiejszemu czytelnikowi trudno pojąć, że mimo tzw. „przemian 
październikowych” n 
ajważniejszą rolę w istotnych sprawach społec 
z- 
no 
- 
gospodarczych odgrywała Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, 
a nie rząd, ministerstwa czy 
administracja wojewódzka. Tak było ró 
w- 
nież i w sprawach szkolnictwa wyższego. Dlatego wszelkie inicj 
a 
tywy 
w tej spra 
wie w Zielonej Górze wychodziły od Komitetu Wojewód 
z- 
kiego PZPR. Ówczesny I sekretarz KW PZPR, Tadeusz Wiecz 
o 
rek, 
Ludwik Siedlecki 
– 
sekretarz propagandy, któremu podl 
e 
gały sprawy 
oświaty i kultury, i przewodniczący prezydium Woj 
e 
wódzkiej Rady 
Narodowej, Ja 
n Lembas, byli bardzo 
zainteresowani kulturalnym ro 
z- 
wojem województwa i wychodzili naprzeciw wszelkim inicjat 
y 
wom, 
które mogły przyczynić się do zrealizowania hasła „Ziemia Lubuska 
piękna, kulturalna i gospodarna”. W tym haśle mi 
e 
ścił się kompleks 
spraw zw 
iązanych z kształceniem kadr dla gospodarki, a 
d 
ministracji 
i oświaty oraz zabiegami o wyższą uczelnię. Nie bez 
zn 
a 
czenia było też 
ukształtowanie w Zielonej Górze po 1956 roku silnego lobby na rzecz 
awansu kulturalnego Ziemi Lubuskiej. Tworzyli je głównie 
dziennik 
a- 
rze 
„ 
Gazety Zielonogórskiej 
”, „Nadodrza” i rozgłośni „Polskiego R 
a- 
dia 
”, literaci, działacze 
LTK, regionaliści oraz szerokie 
kręgi intelige 
n- 
cji zainteresowane własnym awansem naukowym i kultura 
l 
nym. 
To właśnie z tego grona już w 1959 roku wyrosły p 
ostulaty ski 
e- 
rowane przez KW PZPR do Komitetu Centralnego w sprawie utw 
o- 
rzenia w Zielonej Górze wyższej uczelni. Podobne postulaty płynęły 
też do Warszawy z pozostałych województw pozbawionych szkolni 
c- 
twa wyższego (Rzeszów, Kielce, Koszalin) czy odczuwając 
ych brak 
kadr dla przemysłu (wyższe szkoły inżynierskie) i oświaty (wy 
ż 
sze 
szkoły pedagogiczne). 
W 1961 roku utworzono przy KW PZPR zespół do spraw nauki 
i szkolnictwa wyższego, który opracował dwa memoriały: „O stanie 
i perspektywach badań naukowych w w 
ojewództwie zielonogórskim” 
oraz „O utworzenie w Zielonej Górze Wyższej Szkoły Pedagogicznej 
i Wyższej Szkoły Inżynie 
r 
skiej”. 
6 
Problem braku kadr z wyższym wykształceniem stał się po 1956 
roku istotnym hamulcem dla równomiernego rozwoju, zarówno p 
o- 
szczegól 
nych regionów, jak ró 
żnych dziedzin życia społeczno 
- 
gospo 
- 
darczego kraju. Przypomnieć należy, że w 1955 roku w ucze 
l 
niach 
6 
Tamże.
		

/p0008_8.djvu

			154 
i 
zadowolone z otrzymania 
własnego domu, w którym będ 
ą mogły w 
y 
- 
konywać swą pracę. 
Zbudowany w gotyckim stylu z czerwonej cegły, kosztem 255 000 
marek, dom ten stał się ozd 
o 
bą miasta 
Zielona Góra. Położony 
na obrze 
- 
żach miasta, oddzielony od głęboko położonego cmentarza Grünen 
- 
Kreuzkirchhof szeroką ulicą, w 
pobliżu winnic i lasów na słonecznym 
wzgórzu miał dom bardzo zdrowe i przestrzenne położ 
e 
nie. Dokładnie 
w środku długiego na 110 metrów budynku, po stronie ogrodu, została 
wybudowana 
kaplica, 
której ozdobę stanowił 
ołtarz z białego 
marm 
u 
ru 
, 
ufundowany prz 
ez 
księcia Albrechta Pruskiego (Albrecht 
von Preuß 
e 
n) 
i wykonany przez 
Pfannschmidta oraz obraz ołtarzowy Chrystusa 
Zma 
r- 
twychwstałego w drewnie i ambona z wizerunkami czterech Ewang 
e- 
listów. 
Nad wszystkim góruje smukła sp 
i 
czasta wieża, do której w 1924 
roku 
gmina ewangelicka w Zielonej Górze ufundowała stare, wart 
o 
ścio 
- 
we 
dzwony Najświętszej Marii 
Panny. Niedaleko 
w ogrodzie st 
a 
nął 
dom 
pastora. 
Z dniem wyświęcenia rozpoczął się nowy rozdział w historii z 
a- 
kładu. W miarę upływu czasu ż 
y 
cie w domu macierzystym 
zaczęło 
się normować i regulować. Dzięki temu, dotychczas przytł 
u 
mione siły 
wkrótce rozbudzi 
ły się i 
nowe p 
race, których nasiona 
już zostały zasiane, 
mogły szybko rozkwi 
t 
nąć. W związku z tym dalsza historia opiera się 
na trzech zasadniczych punktach: dom 
macierzysty, szp 
i 
tal, ochronka. 
II. 
Lata 1906 
- 
1914 
Dom macierzysty 
Wkrótce dom macierzysty, w którym początkowo brakowało wi 
e 
lu 
rzeczy, został wyposażony w odpowiednie sprzęty i specyficzne życie, 
prowadzone przez 
siostry diakonisy, mogło się bez 
przeszk 
ód rozw 
i 
jać 
. 
Osiedlone tutaj siostry bardziej niż dotychczas miały pocz 
u 
cie, iż żyją 
we własnej ojczyźnie, do której rozwoju przyczyniają się z rad 
o 
ścią 
i troską. To nadawało domowemu życiu szczególny ton. Znajd 
o 
wały 
się tutaj odpowiednie pomieszczenia do 
pracy, życia prywatnego 
i pr 
o- 
wadzenia praktyk religijnych. Dusza chrześcijańskiego dzieła m 
i 
łości 
otrzymała piękną zewnętrzną szatę i kształtow 
a 
ła wielkie, nigdy nie 
kończące się zadanie, dojrzewające do pełnej 
harmonii. Nowe, dopi 
e 
ro 
przyjęte siostry otr 
zymały odpowiednie miejsce do życia i pracy, stare 
i zmęczone doczekały się miejsca, w którym mogą odp 
o 
cząć w jesieni 
swojego życia. W 
budynku znajdowały 
się odpowiednie pomieszcz 
e 
nia
		

/p0008_9.djvu

			172 
„(...) W wydarzenia marcowe w Warszawie zamieszany był R 
y- 
siek Peryt, wówczas student Państwowej Szkoły Teatralnej. Miałe 
m 
hobby: zbierałem ulotki o treściach antyrządowych zrzucane balona 
- 
mi na nasze ziemie. Młodzież wiedziała o tej mojej ryzykownej pasji 
i podczas strajków studenckich wysyłała mi pocztą ulotki wtedy pr 
o- 
dukowane, które jednak do mnie nie docierały. Wspomni 
ałem, że do 
Witnicy wysłano funkcjonariusza SB, aby sprawdził, czy moja rodz 
i- 
na nie jest żydowskiego pochodzenia. W Zielonej Górze zacząłem być 
człowiekiem niepożądanym... Od pewnego czasu jeździłem do Pozn 
a- 
nia na seminarium 
doktoranckie 
prowadzone przez p 
rofesora Heliod 
o 
ra 
Muszyńskiego, który zaproponował mi pracę w Poznaniu w roli z 
a 
stę 
- 
pcy dyrektora bazowej szkoły eksperymentalnej prowadzonego przez 
niego 
eksperymentu, zbliżonego do mych poszukiwań 
. Zdecydow 
a 
łem 
się wyjechać do Poznania (...)” 
22 
. 
W tym c 
zasie swoje stanowiska w Komitecie Wojewódzkim PZPR 
w Zielonej Górze utracili urzędnicy pochodzenia żydowskiego, którzy 
wspierali i 
przychylnie oceniali pracę Z. Czarnucha 
, w tym T. Wiecz 
o- 
rek, pierwszy sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Ziel 
o 
nej 
Górze 
. Sposób dokonania zmiany na stanowisku I sekretarza z 
o 
stał 
poru 
szony podczas jednego z posiedzeń egzekutywy KW PZPR w Zi 
e- 
l 
onej Górze, w którym czytamy: 
„(...) W tymże czasie został poproszony na rozmowę do KC. 
Rozmowę przeprowadził tow. Ryszard Strzelecki 
– 
członek Biura Po 
- 
litycznego, Sekretarz KC, który zakomunikował decyzję B.P. o prz 
e- 
niesieniu tow. Wieczorka do Warszawy do dyspozycji KC, na jakie 
stanowisko ma pójść nie powiedziano, argumentacja była taka, że 
dzi 
e 
je 
się to w ramach rotacji kadry i jesz 
cze w kilku województwach nast 
ę- 
pują zmiany na stanowiskach I Sekretarzy (...)” 
23 
. 
Kiedy Zbigniew Czarnuch odchodził ze szkoły, odbył rozmowę 
z sekretarzem KW odpowiedzialnym za sprawy ideowe, od którego 
22 
Makutryna... [dostęp 11 maja 2007]; Z. Czarnuch, Wspomnienia (nagranie 
magnetofonowe w posiadaniu autor 
a). 
23 
Archiwum Państwowe w Zielonej Górze, KW PZPR w Zielonej Górze z lat 
(1948) 1950 
- 
1975, sygn. 309, Protokóły posiedzeń Egzekutywy KW, wrz 
e 
sień 
– 
grudzień 1968, Protokół nr 31 posiedzenia Egzekutywy KW PZPR w Zi 
e- 
lonej Górze z dnia 10 grudnia 1968r. KC 
– 
Komitet Centralny, BP 
– 
Bi 
u 
ro 
Polityczne. Pisownia tego fragmentu tekstu przytoczona według oryginału.
		

/p0009.djvu

			17 
Czy nasza młoda, nieukształtowana jeszcze wspólnota ma szansę 
na przetrwanie? 
Pytanie to pada często, mamy 
bowiem do uporania 
się 
z zespołem wyróżniających nas negatywnie problemów, pozost 
a 
łości 
po pegeerach, po socjalistycznych molochach przemysłowych oraz po 
garnizonach wojskowych 
(ostatnim aktem wojny 
zielonogórsko 
- 
gorzow 
- 
skie 
j była bitwa o sztandar województwa) 
. Wierzę, że ta 
k. Są jednak jak 
sądzę niezbędne do spełnienia dwa istotne warunki: 1) poszan 
o 
wanie 
zasady dwustołeczności województwa, 2) brak narzucania l 
u 
buskości 
na 
siłę tym wszystkim, którzy mają poczucie tożsamości wielkopo 
l 
skiej 
na wschodzie, śląskiej na południu o 
raz łużyckiej na południ 
o 
wym 
- 
zachodzie w 
o 
jewództwa. 
Lubuskość poprzez nazwę winna spajać województwo, przy pe 
ł- 
nej świadomości i akceptacji, że Ziemia Lubuska sensu stricto odnosi 
się tylko do niewielkiej jego części 
(powiaty 
słubicki, sulęciński i część 
g 
orzowskiego). 
Stąd 
do określania terytorium 
całego wojewód 
z 
twa 
, jako 
ba 
r 
dziej zasadne i bez zbędnego naginania historii, wydają się słowa 
„lubuskie”, „L 
u 
buszczyzna”, a nie Ziemia Lubuska. 
Powinniśmy 
chlubić się przeszłością (Iłowa, Krosno, Międz 
y 
rzecz 
i Sa 
ntok) zamieniając ją na produkty turystyczne. Powinniśmy z n 
a- 
szej 50% lesistości zrobić symbol województwa zarabiający na prz 
e- 
twórstwie drewna oraz turystyce. Wyróżniająca nas wysoka j 
a 
kość 
środowiska naturalnego powinna być wsparta dbałością mies 
z 
kańców 
o 
miejsce zamieszkania, wtenczas dopiero będziemy mogli uchodzić 
za czysty region. Eksploatacja zasobów gazu i ropy naftowej powinna 
kreować nas na polskie zagłębie na 
f 
towe. 
Przez ostatnie kilkanaście lat było Lubuskie polską bramą do E 
u- 
ropy, dziś powinniś 
my natomiast być europejską bramą do Polski 
– 
miejscem weekendowego wypoczynku berlińczyków. 
Co jeszcze nas wyróżnia na tle sąsiadów 
– 
tradycja winiarstwa, 
uprawa szparagów, miłość do żużla? Może niska gęstość zaludnienia, 
tolerancja religijna i obyczajowa 
? Każdego 
dnia musimy mozolnie pra 
- 
cować nad naszą tożsamością, pozytywną innością! Jest jej niem 
a 
ło, 
nie byłoby bowiem możliwe wywalczenie województwa lubuski 
e 
go 
bez poczucia lubuskiej odrębn 
o 
ści. 
Staliśmy się Lubuszanami z własnego wyboru, a to zobowiąz 
u 
je… 
Gorzów, lipiec 2007 r.
		

/p0009_1.djvu

			27 
Kościół na tych ziemiach organizował życie kulturalne przez tw 
o- 
r 
zenie 
chórów kościelnych i orkiestr. 16 września 1946 r. administr 
a 
tor 
wydał statut chórów ko 
ścielnych na teren całej diecezji 
11 
. Duszpaste 
r 
stwo 
chórów kościelnych, organistów i dyrygentów było bardzo rozbudow 
a- 
ne, 
o czym świadczy zbiór kilkudziesięciu segregatorów akt poświ 
ę- 
cony tylko tej dziedzinie pracy religijno 
- 
kulturalnej w admin 
i 
stracji 
12 
. 
Kul 
turę 
szerzy się przez wychowanie młodego pokolenia w d 
u 
chu 
wiary i miłości Ojczyzny. Duchowni wspierali w tej pracy ped 
a 
gogów 
przez pracę katechetyczną w szkołach do r. 1953, a potem w salkach 
katechetycznych. Jako centra kultury duchowej i wychowania chrz 
e- 
ścijańskiego ujawniały się małe seminaria otwarte kolejno w Gorz 
o- 
wie 
Wlkp. 4. 06. 1946 r., w Słupsku 1.07. 1947 r. oraz konwikt bisk 
u 
pi 
dla młodzieży we Wschowie 1.09. 1946 r. 
13 
Wydarzeniem przełomowym dla budowania i utwierdzania kult 
u 
ry 
duchowej i narodo 
wej na terenie administracji było utworzenie Wy 
ż- 
szego Seminarium 
Duchownego w Gorzowie Wlkp. i jego poświęc 
e 
nie 
przez kard. A. Hlonda w uroczystości Chrystusa Króla 26 październ 
i- 
ka 1947 r. 
Wyższe Seminarium 
Duchowne w Gorzowie Wlkp., działające do 
r. 1961 
, i w Paradyżu 
– 
formujące kandydatów do kapłaństwa od 
1952 
r. 
do dnia dzisiejszego, to centra kultury duchowej, formacji filozofic 
z- 
nej, teologicznej, sztuki przekazu wiary, kultywowania śpiewu i m 
u- 
zyki, sztuk teatralnych i wielu innych działań kultur 
o 
twór 
czych Ziemi 
Lubuskiej 
14 
. 
Do roku 2000 włącznie wyświęcono 1003 kapłanów i ski 
e- 
r 
owano do pracy w diecezji rodzimej, w diecezjach sąsie 
d 
nich i poza 
Polską. 
W a 
dministracj 
i ciągle brakowało duchownych do obsłużenia ki 
l- 
ku 
dziesięciu tysięcy godzin katechezy. Ko 
niecznością więc stało się 
11 
Bp P. Socha, 
Kalendarium 
[w:] 
KS 50 
- 
lecia, 
s. 13. 
12 
Por. 
Regulamin Diecezjalnej Komisji dla 
Spraw Śpiewu i 
Muzyki Koście 
l 
nej 
oraz Spraw Organistowskich 
[w:] Gorzowskie Wiadomości Kościelne (odtąd 
cytowane jako GWK), nr 5 1959 s. 245 
- 
246 
; Regulamin dla organistów di 
e- 
cezji gorzowskiej, Gorzów Wlkp., 23.04.1959 
[w:] GWK, nr 5 1959 s. 246 
- 
253; Por. 
L 
isty do organistów 1951 
- 
1952, 
zeszyt 64 (maszynopis, w Arch. 
Kurii Biskupiej). 
13 
Bp P. Socha, 
Kalendarium 
[w:] 
KS 50 
- 
lecia, 
s. 13. 
14 
Por. Ks. R. Tomczak, 
Historia Seminarium Duchownego Diecezji Zielon 
o- 
górsko 
- 
Gorzowskiej 
[w:] 
KS 50 
- 
lecia, 
s. 177 
- 
200.
		

/p0009_10.djvu

			195 
W zawodach wzięło udział blisko 200 zawodników reprezentujących ponad 
25 klubów sportowych, w tym członkowie kadry narodowej seniorów i ju 
- 
ni 
o 
rów 
. 
24.04.2006 
- 
Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
promocja albumu „Zielona Góra 
- 
Obrazy Miasta” zielonogórzanina Bogusława Świtały. Patronat Prezydenta 
Miasta Zielona Góra Bożeny Ronowicz i Radnego Sejmiku Województwa 
Lubuskiego Stanisława Rzeźnicz 
a 
ka. 
24.04.2006 
- 
Działalność na terenie naszego miasta zainaugurowała pierwsza 
w regionie samoobsługowa hurtownia Makro Cash & Carry. W otwarciu udział 
wzięli: prezydent Bożena Ronowicz wraz z zastępcami. Makro jest pierwszą 
firmą, która rozpoczęła działalność w tzw. „sp 
alonym lesie”. 
25.04.2006 
- 
Ratusz (Stary Rynek 1) 
- 
LXV sesja Rady Miasta Zielona Góra. 
Radni podjęli decyzje w sprawach: 
1) 
projektu założeń do planu zaopatrzenia w ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe dla 
miasta Zielona Góra; 
2) 
wyrażenia zgody 
na ods 
tąpienie od obowiązku 
przetargowego trybu zawarcia umowy dzie 
r- 
żawy nieruchomości; 
3) 
sprzedaży nieruchomości na rzecz Rzymsko 
- 
Katolickiej Parafii Konkat 
e 
dralnej; 
4) 
zmian nazw 
przedszkoli i szkół z oddziałami integracyjnymi i dwujęzyc 
z 
nymi 
- 
zmiany naz 
- 
wy Wojewó 
dzkiego Ośrodka Dokszta 
ł 
cania Zawodowego; 
5) 
założenia Technikum nr 
5 w Zespole Szkół i Placówek 
Kształcenia Zawodowego w Ziel 
o 
nej 
Górze; 
6) 
szczegółowych zasad i trybu umarzania, odraczania i rozkładania na raty spłaty należności 
pi 
e 
niężnych; 
7) 
zmieniająca uchwał 
ę w sprawie budżetu miasta na rok 2006; 
8) 
nadania nazwy nowo powstałemu rondu; 
9) 
rozpatrzenia skargi na działalność Prezydenta Miasta Zielona Góra; 
10) 
zmieniająca Statut Miasta Zielona Góra. 
26.04.2006 
- 
Restauracja TK (dawne Kasyno Wojskowe przy ul. Mieszka I) 
- 
walne 
zgromadzenie sprawozdawczo 
- 
wyborcze Zarządu Stowarzyszenia Pi 
o- 
nierów Zielonej Góry. Wybrano nowe władze: prezes 
- 
Julian Stanki 
e 
wicz, 
wiceprezesi Helena Magalas i 
Łucja Mrozowska, sekretarz Regina 
Maks 
y 
mo 
- 
wicz, skarbnik Stefania Zawadka. 
26.04.2006 
- 
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna 
- 
otwarto wystawę 
fotograficzną „Podróże ziel 
onogórzanina Jerzego Szewczyka 
- 
Chiny 2005”. 
28.04.2006 
- 
Otwarto nowy Oddział Banku Gospodarstwa Krajowego w Zie 
- 
lonej Górze (ul. Stary Rynek 24A). Udział wzięli W 
ojewoda Lubuski Marek 
Ast oraz Zastępca Prezydenta Miasta Janusz Lewicki. Miasto Zielona Góra 
(Janusz Lewicki) podpisało z Bankiem Gospodarstwa Krajowego (Wicepr 
e- 
zes Zarządu BGK 
- 
Mirosław Czekaj) porozumienie o współpracy. 
MAJ 
6.05.2006 
- 
Od 6 do7 maja 
Kapela Lwowska z Zielonej Góry brała udział 
w Spotkaniach Zespołów Kresowych w Gorzowie Wlkp. Zespół w składzie:
		

/p0009_11.djvu

			235 
dzień podczas zajęć popołudniowych dziewczęta szyły balowe su 
k 
nie 
( 
mieliśmy z biur i świetlic zakładów pracy stare firany, obrusy 
), chło 
p- 
cy 
ze starych namiotów szyli rycerskie 
kolczugi, 
na które nabijali 
ł 
u 
ski, 
naramienniki i napierśniki z puszek po konserwach; pisano scenari 
u- 
sze dla 
p 
oszczególnych 
grup na czas 
paradnego 
pochodu i turnieju 
. Mu 
- 
zycy i grupy igrców przygotowywały się do w 
y 
stępów podczas balu, 
a mistrzowie sztuki kulinarnej troszczyli się o zastawienie st 
o 
łów w taki 
sposób, by zaćmić wszystkie dotychczasowe nasze przyj 
ę 
cia (przez 
kilka dni trochę oszczędzali 
śmy na jedzeniu, by sprostać naja 
z 
dowi 
głodomorów). Przez kilka turniejów z rzędu Wujcio Andrzeje 
w 
ski 
przygotowywał indyki nabywane w pobliskiej fermie, które pó 
ź 
niej 
nasi kuchcikowie w ogromnych białych czapkach wnosili na t 
a 
cach 
upieczone w cał 
o 
ści! 
Każd 
ego roku turnieje miały inny przebieg. Raz była to tradycy 
j- 
na formuła średniowiecznego turnieju, innym razem, gdy na dziedzi 
ń- 
cu pojawiły się ogromne pryzmy desek i belek przywiezionych dla 
odbudowy skrzydła pałacu przylegającego do kaplicy, było to oblęż 
e- 
n 
ie i obrona warowni (materiał posłużył nam do zbudowania dwóch 
z 
a 
mczysk). Jednego roku turniej przybrał postać „sikawkowej wojny”. 
Polem bitwy była fosa, wówczas jeszcze napełniona czystą, bieżącą 
wodą spływająca z łąk do Odry; jej obrońcy i siły przeciwni 
ka posł 
u- 
giwali się sikawkami. 
Druga tradycyjna impreza niedzielna wynikała z tego, że nasze 
obozy zlokalizowane były 
nad Odrą. Była to stosowana dość p 
o 
wszech 
- 
nie formuła Święta Neptuna, które u nas miało swój rozbud 
o 
wany 
scenariusz. Rej wodziły w nim Cuda 
ki wspólnie z wodniakami, kt 
ó 
rzy 
ze swoimi kajakami, łodziami i katamaranem mieli przystań przy zak 
o- 
lu 
starego koryta rzeki. Innym razem zamiast Święta Neptuna zorg 
a- 
nizowaliśmy nad Odrą Święto Ognia z licznymi ogniskami na ostr 
o- 
gach rzeki, gimnastyką z rozżarzonymi głowniami i „śmierdziołkami” 
(bl 
a 
szanymi puszkami po konserwach, podziurawionymi gwoździami, 
w roli kadzideł odstraszających komary, których plaga pojawiła się po 
„świętojance”, czyli wiosennym wylewie rzeki). Dość ryz 
ykowne p 
o 
ka 
- 
zy 
demonstrowane były przez studentów i inne pełnoletnie „Makuw 
y- 
gi” na drugim brzegu Odry, podczas gdy „Kajtki” i reszta ulok 
o 
wani 
byli po stronie tego niezwykłego zakola rzeki. Kolejna niedziela prz 
e- 
znaczona była na inscenizację naszej śpiewog 
ry „Trzy noce str 
a 
chów, 
czyli zemsta raubrycerza”, koncerty, widowiska poetyckie, wieczory
		

/p0009_12.djvu

			257 
70. OD GRÜNB 
ERGA do Zielonej Góry / przygotował Tomasz Czy 
ż- 
niewski. 
– 
[Zielona Góra], 2005. 
– 
VIII s. : il. : 31 cm 
Wyd. spec. 
Gaz. Lubus. 
2005, dod. do nr 38. 
POLSKA LUDOWA 
71. BITWA o Dom Katolicki 
: 
powrót do przeszłości / Tomasz Czy 
ż- 
niewski [i in.] // 
Gaz. Lubus 
. 
– 
2005, nr 122, s. 8 
- 
9 : il. portr. 
72. CZYŻNIEWSKI Tomasz: Ach, co to był za ślub! // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 128, s. 10 
- 
11 : il. 
Pierwsze śluby pionierów. 
73. PYŻEWICZ Wiesław: Novita w czasie strajku lubogórskiego w świ 
e- 
tle kroniki zakładowej // 
Stud. 
Zielonogórs. 
– 
T. 11 (2005), s. 117 
- 
134 
74. WIATROWSKI Roman: Polnische Ereignisse von Heinersdorf 
(Jędrzychowska) [Jedrzychów] // 
Grünb. Wochenbl. 
– 
2005, nr 11, s. 1 : il. 
75. ZARADNY Ryszard: Walka ze spekulacją i nadużyciami gospoda 
r- 
czymi w pierwszym 
dziesięcioleciu po II wojnie światowej : (na prz 
y 
kładzie 
Zielonej Góry) // W kręgu historii, prawa i nauki o polityce 
: 
praca zbior 
owa 
/ 
pod red. Wiesława Hładkiewicza. 
– 
Zielona Góra, 
2004 
. 
– 
S. 
177 
- 
190 
. 
– 
Bibliogr 
. 
76. ZETKO Jan: Ucieczka z Peerelu 
: 
opo 
wieści Jana Zetki 
/ 
wysłuchał 
Dariusz Chajewski. 
Cz. 1 
- 
7 
// 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005 
, nr 
140 
, 
s. 10 
- 
11 : il., 
nr 
146, 
152, 164, 170, 176, s. 9 : il. 
WSPOMNIENIA ZIELONOGÓRZAN 
77. CECIŃSKA Kalina: Śpiewająco przez życie // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 99 (2 
9 IV), s. 6 : il. 
78. KOŁODZIEJCZYK Krzysztof: Gdzie jest ten las? / KRIST // 
Gaz. 
Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 116 (20 V), s. 5 : il. 
79. KOŁODZIEJCZYK Krzysztof: Chwile szczęścia to są ludzie // 
Gaz. 
Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 93 (22 
IV 
), s. 4 : il. 
80. 
KOŁODZIEJCZYK Krzysztof: Pamięć o domu z duszą // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 139 (17 VI), s. 5 :il. 
81. KOŁODZIEJCZYK Krzysztof: Wielka miłość 
w 
Polskiej Wełn 
ie 
// 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 76 (1 IV), s. 4 : il. 
82. KORCZ 
- 
DZIADOSZ Jadwiga: Co 
pamięta pani Jadwiga // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 71 (25 III), s. 5 : il.
		

/p0009_2.djvu

			45 
elity administracyjno 
- 
polityczne z tamtego okresu, urbaniści, arch 
i 
tekci 
i sam Z. Bauer, a jednym z nie 
licznych jego obrońców był W 
y 
dział 
Ku 
l 
tury PWRN w Zielonej Górze 
10 
. 
Gorzowski radny 
– 
bezradny (w starciu z „Zieloną Górą”) 
Jedyną lepiej znaną sprawą był kryzys w gorzowskiej radzie, jaki 
miał miejsce w roku 1961. Stało się tak, gdyż opisał go J. 
Szperk 
o 
w 
icz 
w tygodniku „Świat”. Na tekście oparł się J. Zysnarski, który o spr 
a- 
wie przypomniał w 1985 w „Ziemi Gorzowskiej” 
11 
. 
W roku 1961 poszło o zakres inwestycji przewidzianych dla G 
o- 
rzowa w planie na lata 1961 
- 
1965. Wiosną tego roku były wybory do 
rad 
narodo 
wych. FJN 
, który prowadził kampanię przedwyborczą, dekl 
a- 
r 
ował 
do roku 
1965 
rozwój 
Gorzowa 
do 
70 tysięcy 
m 
ieszka 
ń 
có 
w, wzrost 
zatrudnienia 
w samym przemyśle kluczowym o około 6 tys. osób, nową 
przychodnię lekarską na Zamościu, dwa nowe oddziały szpitala mie 
j- 
skiego, 
dwa żłobki, trzy kolejne szkoły podstawowe i jedną ponadpo 
d- 
staw 
ową, internat dla studium nauczycielskiego i nowe kino panor 
a- 
miczne w śródmieściu, marzenie gorzowian od dawna. Ty 
m 
czasem 
nadesłane z Prezydium WRN w Zielonej Górze wskaźniki nie przew 
i- 
dywały 
żadnej z tych inwestycji. Doprowadziło to do wzburzenia ra 
d- 
nyc 
h, którzy 11 listopada 1961 doprowadzili do z 
e 
rwania sesji. Było 
to wydarzenie bez precedensu w dziejach rady od 1945 do 1990 roku 
i zostało odnotowane nawet przez prasę centralną we wsp 
omni 
a 
nym 
artykule J. Szperkow 
i 
cza. 
Radnych zbulwersowały mizerne perspektywy rozwoju miasta do 
roku 
1965, które nie tylko nie oznaczały rozwoju, ale 
wręcz regres: np. 
w tymże roku przewidywano w szkołach wzrost liczby dzieci na izbę 
lekcyjną, a także spade 
k liczby miejsc kinowych w przeliczeniu na 
tysiąc mieszkańców. W 1961 liczba dzieci na izbę lekcyjną wyn 
o 
siła 
61, a w 1962 przewidywano już 63 dzieci. W roku 1961 w G 
o 
rzowie 
przypadało 16,6 miejsc kinowych na tysiąc mieszkańców, w sytuacji 
gdy przeciętna w 
o 
jewódzka wynosiła 26,4. Zauważono, iż nawet po 
zbudowaniu kina na 800 miejsc, 
czego plan nie przewidywał 
, wska 
ź 
nik 
10 
Obszernie na ten temat zob. D. A. Rymar, 
Koniec „niesłusznego za 
bytku” 
w Gorzowie, 
Siedlisko 2007 nr 3, ss. 8 
- 
14. 
11 
J. Zysnarski, 
Dzień, który wstrząsnął Gorzowem 
, Ziemia Gorzowska 1985 
nr 2; tegoż, 
Bunt gorzowskich ra 
d 
nych, 
Tylko Gorzów 2002 nr 3, s. 26 
- 
28.
		

/p0009_3.djvu

			67 
wynika z badań archeologicznych, nazwa muru od stro 
ny ulicy Po 
d- 
górnej 
– 
„Friedhofs 
mauer”, opublikowana przez H. Schmidta (1922, 
ryc. 1 
2), odnosiła się jedynie 
do tra 
dycyjnych prz 
e 
kazów o istnieniu 
miejsca pochówku, niekoniecznie pokrywającego się z 
jego 
rzeczyw 
i- 
stym rozplanowaniem. 
Badania archeologiczne przy ulicy Kupieckiej miały ch 
arakter son 
- 
dażowy i 
objęły w la 
tach 2003 
- 
2004 nieznaczną powierzc 
h 
nię. Jed 
nak 
wyniki prac wskazują na użytkowanie tego terenu w okresie wczesn 
o- 
nowożytnym, a więc w XVI 
- 
XVIII wieku, i w cz 
a 
sach 
późniejszych. 
Nieliczne materiały 
późnośredniowieczne wskaz 
u 
ją przynajmniej na 
penetrację stoku Ceglanej Góry w XIV 
- 
XV stul 
e 
ciu. 
Wykaz znal 
ezisk zamieszczonych na tablicach 
1. 
Fragment naczynia barwy kremowożółtej z pole 
wą w 
e 
wnętrzną 
barwy oliwkowej. 
Domieszka 
drobnoziarnistego tłucznia (tabl. I a). 
2. 
Fragment wylewu naczynia z uchem taśmowym, barwy kremow 
o- 
żółtej, z 
polewą wewnętrzną barwy żółtopo 
marańczowej 
. Nielic 
z 
na 
domieszka drobnoziarnistego tłucznia. 
Szer. ucha 3,5 cm (tabl. I b). 
3. 
Fragment nóżki od 
naczynia 
– 
trójnóżka 
barwy ceglastej. Ślady po 
- 
lewy barwy miodowej. Domieszka drobnoziarnistego tłucznia. Z 
a- 
chowana dł. 3,7 cm (tabl. I c). 
4. 
Frag 
me 
nt 
nóżki naczynia 
- 
trójnóżka 
, 
barwy kremowoż 
ółtej. Ślady 
po 
- 
lewy barwy jasno 
miodowej. 
Brak domieszki. Zachowana dł. 5,6 cm 
(tabl. I d). 
5. 
Fragment odchylonego na zewnątrz wylewu naczynia barwy kr 
e- 
mowożółtej z obustronną polewą barwy miodowej. Brak domies 
z- 
ki ( 
tabl. I e). 
6. 
Hak 
żelazny o przekroju czworobocznym. Dł. 8,1 cm, szer. 
1,4 cm, 
gr. 1 cm (tabl. I f). 
7. 
Fragment górnej partii naczynia donicowatego o pogrubionej kr 
a- 
wędzi wylewu. Barwa szara, od wewnątrz ceglasta. Brak do 
mies 
z- 
ki. Średnica 
16 cm (tabl. I g). 
8. 
Fr 
agment odchylonego na zewnątrz naczynia barwy 
szar 
obruna 
t 
nej 
, 
ze śladami obustron 
nej polewy barwy miodowej. Pod krawędzią 
wylewu 
dookolne żeberko. Domieszka dro 
bn 
oziarnistego tłucznia. 
Średnica 
14 cm (tabl. II a). 
9. 
Fragment odchylonego na zewnątrz wylewu z 
okapem 
. Ceramika 
barwy ceglastej. Do 
mieszka 
drobnoziarnistego tłucznia 
i żwiru. 
Śred 
- 
nica 18 cm (tabl. II b).
		

/p0009_4.djvu

			111 
18. 
Stan budowlany miasta i życie 
mieszczańskie na początku XVII 
wieku, 
19. 
Dni pełne strachu w Zielonej Górze na początku 1675 r 
o 
ku, 
20. 
Obóz armii neutralnej między Krępą a Zawadą (1711) i „grób 
Hunów” w lesie chynowskim, 
21. 
Obecność dostojnych wizytatorów i przemarsze obcych wojsk 
w XVII wieku, 
22. 
O 
pieka zdrowotna, 
23. 
Notatki o uprawie 
zielonogórskiego winiarstwa, owoców i zb 
o 
ża 
, 
24. 
Nazwy starych ulic, uliczek, placów i rewirów, 
25. 
Stare pieczęcie zielonogórskie i wsi kamery (w ujęciu ogólnym). 
W załączniku znalazły się źródła dokumentacyjne do historii Zi 
e- 
l 
onej 
Góry do roku 1740 i nowo odnaleziony 
materiał dokumentacy 
j 
ny 
z akt rady do historii rzemiosła w Zielonej Górze w XVII i XVIII w. 
do 1740 roku. 
W drugiej części Schmidt opisał poszczególne wydarzenia od r 
o- 
ku 1740 do czasów obecnych: 
1. 
Jak Zielona Góra s 
tała się pruska, 
2. 
Pruska inwazja na Śląsk w grudniu 1740 roku, 
3. 
Historycznie od 1740 roku do 1763 roku, 
4. 
Zielona Góra podczas wojny siedmioletniej (w załączniku a 
u 
tor 
zamieścił sylwetki zielonogórzan zasłużonych w czasie wo 
j 
ny), 
5. 
Zielona Góra w 1760 roku podc 
zas wjazdu do miasta wojsk r 
o- 
syjskich pod dowództwem feldmarszałka Sałtykowa i generała 
Fermora, 
6. 
Dzieje od 1764 do 1786, 
7. 
Dzieje od 1787 do 1806, 
8. 
Ciężary wojenne Zielonej Góry w latach 1806 
- 
1807, 
9. 
Dzieje od 1807 do 1813, 
10. 
Życie wojenne miasta w latach 1812 
- 
1 
814, 
11. 
Dzieje od 1814 do 1825, 
12. 
Dzieje od 1826 do 1840, 
13. 
Dzieje od 1841 do 1849, 
14. 
Zielona Góra w latach 1848 
- 
1849, 
15. 
Dzieje od 1850 do 1860 roku, 
16. 
Dzieje od 1861 do 1870 roku, 
17. 
Dzieje od 1871 do 1922 roku, 
18. 
Dni r 
ewo 
lucji 
1918 
roku w 
Zielo 
nej Gó 
rze (w ujęciu historyc 
z 
nym);
		

/p0009_5.djvu

			123 
dach państwowych, administracji 
samorządowej, bądź w specjalistyc 
z- 
nych firmach. Duży procent młodego pokolenia to absolwenci wy 
ż- 
szych uczelni albo jeszcze studenci. 
Niewątp 
liwie większość parafian to ludzie średniego p 
o 
kolenia 
i osoby w wieku dojrzałym. 
Pod koniec 2004 roku liczba parafian 
w 
y- 
nosiła 351 osób (129 rodzin), a przeciętna wieku wahała się mi 
ę 
dzy 
40 a 60 rokiem życia. Przewagę starszych spowodowała m.in. emigr 
a- 
cj 
a 
znacznej części młodych parafian, których braku wspólnota 
nie była 
w stanie zapełnić. Do starzenia parafii przyczyniło się też zjaw 
i 
sko ob 
- 
se 
rwowane w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, kiedy prz 
y- 
znawanie 
się do odmiennego 
pochodzen 
ia nieraz gr 
aniczyło 
z a 
k 
tem 
od 
- 
w 
agi. To wtedy w niektórych greckokatolickich rodzinach wytw 
o 
rzył 
się specyficzny model 
– 
rodzice szli na mszę greckokat 
o 
licką, a dzieci 
do parafii rzymskokatolickiej. 
Lata przyzwyczajenia zrobiły swoje i 
na 
powrót do korzeni zdecydował 
o się ni 
e 
wiele osób. 
Pozytywnym zjawiskiem zapoczątkowanym w latach dziewię 
ć- 
dzies 
iątych 
były powroty do Zielonej Góry młodzieży kończącej w in 
- 
n 
ych miastach szkoły średnie (np. Ukraińskie Liceum Ogólnokszta 
ł- 
cące w Legnicy) lub studia. Wcześniej młodzi ludz 
ie często zostawali 
w dużych 
ośrodkach, gdzie łatwiej było o pracę i start zawodowy. N 
o 
wa 
sytuacja sprawiała, że greckokatolicka parafia na tle innych wspólnot 
mniejszościowych 
w Zielonej Górze wypada dosyć 
imponująco, prz 
e- 
wyższa je znacznie pod względem i 
lości wiernych i dynamiki duszp 
a- 
sterstwa. 
Do ciekawych zjawisk w strukturze zielonogórskiej parafii n 
a 
leżą 
małżeństwa 
mieszane. Tych 
związanych ściśle z greckokatoli 
c 
kim dusz 
- 
pasterstwem jest kilka 
– 
jedno z ponad czterdziestoletnim stażem, res 
z 
ta 
zaś z ok 
oło dziesięcioletnim. Statystyka wskazuje na specyficzną s 
y- 
tuację. 
Na przełomie lat pięćdziesiątych 
i siedemdziesiątych nie br 
a 
ko 
- 
wało małżeństw mieszanych, ale ze względu na niesprzyjający kl 
i 
mat 
nie wiązali się oni z duszpasterstwem greckokatolickim. D 
o 
p 
iero po 
zmianach 
przełomu lat 
osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych miesz 
a 
ne 
pary decydowały się na ślub i kontynuację formacji religi 
j 
nej w parafii 
greckokatolickiej. 
Od kilku lat do parafii zielonogórskiej przyjeżdżają grekokat 
o 
licy 
z Ukrainy. Przybywaj 
ą najczęściej na określony czas do sezon 
o 
wej 
pracy, niektórzy zaś z zamiarem osiedlenia się na stałe. Tych pier 
w- 
szych jest znacznie więcej, jednak duża ich wymienność nie pozwala
		

/p0009_6.djvu

			135 
wyższych kształciło się zaledwie 155 tys. studentów, a kadrę profes 
o- 
rów i docentów stanowiło tylko 1689 osób, tj. mniej niż dziś zatru 
dnia 
Uniwersytet Warszawski. Paradoksalnie, sytuację pogorszyło prze 
j- 
ściowo zniesienie nakazów pracy dla absolwentów wyższych uczelni, 
gdyż większość z nich bez trudu znajdowała pracę w miastach akad 
e- 
mickich. Mimo że najwięcej studentów kształciło się w Wa 
r 
szawie, 
Poznaniu, Wrocławiu i Łodzi, województwa te miały bardzo wysoki 
deficyt kadr z wyższym wykształceniem, gdyż mało kto po studiach 
wracał na prowincję, znajdując atrakcyjne posady w siedzibach ucze 
l- 
ni. Częściowo ratowały sytuację stypendia fundowane 
przez przemysł, 
ale ten też był skoncentrowany w dużych ośrodkach, a poza tym bez 
trudu można było korzystać ze stypendiów państw 
o 
wych. 
W województwie zielonogórskim wszystkie te czynniki także d 
a- 
ły o sobie znać. Szybko rozwijające się zakłady przemysłowe 
, w tym 
nowe, uruchomione w ramach tzw. aktywizacji gospodarczej Ziem 
Odzyskanych, 
zwłaszcza na obszarze 
przygranicznym (Kostrzyn, Sł 
u- 
bice, Gubin, Żary i Krosno Odrz.), odczuwały ogromny brak kadry 
inżynierskiej. To samo dotyczyło modernizujących się państ 
wowych 
gospodarstw rolnych. Bujnie rozwijające się szkolni 
c 
two średnie, do 
którego w latach 60. zaczął trafiać powojenny wyż demograficzny, 
odczuwało dotkliwie brak nauczycieli z wyższym wykształc 
e 
niem. 
Lubuską inicjatywą zwiększenia liczby studiujących za 
ocznie b 
y- 
ła „ 
Lubuska droga do uniwersytetu 
”, polegająca na tworzeniu pun 
k 
tów 
konsultacyjnych wyższych uczelni. Inicjatorem akcji była red. Irena 
Solińska z „Gazety Zielonogórskiej”, która artykułem we wrz 
e 
śniu 
1961 roku rozpoczęła akcję naboru na studia za 
oczne w zielonogó 
r 
skic 
h 
punktach konsult 
a 
cyjnych UAM. 
7 
We wszystkich działach gospodarki, administracji, oświaty i ku 
l- 
tury pracowało wówczas 
wielu stosunkowo młodych 
pracown 
i 
ków, 
al 
e 
już z pewnym doświadczeniem zawodowym, którym warunki mat 
e- 
rialne i osobis 
te uniemożliwiały studia w sąsiedzkich ośrodkach ak 
a- 
demickich, gdzie limitowane centralnie miejsca rezerwowane były na 
ogół dla miejscowych. Na studiach zaocznych obowiązywały egzam 
i- 
ny wstępne, skierowanie z zakładu pracy i zgodność kierunku studiów 
z wyko 
nywaną pracą. 
7 
I. Solińska, 
Lubuska droga do uniwersytetu 
. 
„Gazeta Zielonogórska” nr 229, 
1961 r.
		

/p0009_7.djvu

			155 
dla prowadzenia 
wszelkich spraw administracyjnych, których lic 
z 
ne nici 
z 
biegały się w domu macierzystym. Do dyspozycji sióstr, które prz 
y 
by 
- 
wały z zewnątrz na krótką wizytę lub dłuższy odpoczynek, znajd 
o 
wał 
się cały rząd pokoi gościnnych. Oprócz sióstr, które zostały w 
e 
zwane 
na naukę, przebywały liczne uczennice Seminarium dla 
Przedszkol 
a- 
nek i Szkoły Gospodarstwa D 
o 
mowego. W domu toczyło się bardzo 
intensywne życie. Główne zasady współżycia i panujących zwycz 
a- 
jów pozostały niezmienione do dzisiaj, nieliczne, mniej znaczące d 
o- 
pasowano do wymogów upływającego czasu. Najważniejszy 
m pun 
k- 
tem roku były święto wyświęcenia, najczęściej połączone z doroczną 
uroczystością odbywającą się na p 
o 
czątku października. Poprzedzał je 
10 
- 
14 
- 
dniowy okres przygotowawczy, zwany Rüstzeit, na który zw 
o- 
ływane były najstarsze siostry. Poprzez biblijne i 
zaw 
o 
dowe dyskusje 
z przełożonym i przełożoną, poprzez wzajemną wspólnotę sióstr, p 
o- 
przez 
zwolnienie od obowią 
z 
ków i na skutek uprzejmości innych sióstr, 
czas poświęcony na wzniosłą pracę 
pozostanie zawsze w pamięci 
. Z 
a- 
kończenie święta wyświęcenia ogł 
a 
sza p 
rzełożony domu w kaplicy, 
po czym siostry przyrzekają wykonywać swój zawód z p 
o 
święceniem 
i dochować wierności domowi. Wesoły finał w pięknej auli z rodz 
i 
ca 
- 
mi 
i krewnymi sióstr oraz przyjaciółmi domu kończy dzień. Szczegó 
l 
na 
radość panuje, gdy do tego świ 
ęta dojdzie srebrny lub złoty jubil 
e 
usz 
pracy zawodowej jednej ze starszych sióstr. Wówczas tego dnia n 
a 
stę 
- 
puje połączenie młodszego i starszego pokolenia. Szczególnie urocz 
y- 
ście czci się Adwent i Boże Narodzenie. Wieniec adwent 
o 
wy, światła 
adwentowe, kol 
ędy i adwentowe przepowiednie 
nastrajają stare i mł 
o 
de 
serca ku radości z 
Bożego Narodzenia 
. Szczyt radości następuje w dzień 
Narodzin Chrystusa, kiedy po uroczystości w ochronce i szpit 
a 
lu, po na 
- 
bożeń 
stwie 
w kaplicy, odbywa się wigilia 
wspólnoty 
dom 
o 
wej 
w dużej 
auli 
wśród pięknych choinek. Z roku na 
rok małe 
domowe uroczyst 
o 
ści 
wzmacniają wspólnotę. W dzień poświęcony siostrom pomocn 
i 
czym 
siostry przyjęte „na próbę”, po półtorarocznej praktyce i wyk 
a 
zywaniu 
się, podczas uroczystego nabożeństwa zostają nom 
inow 
a 
ne na siostry 
pomocnicze. Wspólne świętowanie ich postępów odb 
y 
wa się drugiego 
dnia uroczystości 
w kaplicy. Do tego dochodzą np. urodziny 
przebyw 
a- 
jących w domu sióstr, które są kolejną okazją do wspólnego, radosn 
e- 
go przebywania. Istotne, przynoszące r 
adość, z 
a 
dania wykonuje chór 
sióstr, który pieśnią na wejście rozpoczyna niedzielne naboże 
ń 
stwa, 
pieśniami opromienia święta, śpiewa pieśni żałobne w kościele i nad
		

/p0009_8.djvu

			173 
usłyszał, że ma poglądy zbyt frywolne politycznie, 
a jego lekcje hist 
o- 
rii uchodziły za „rewizjonistyczne” 
24 
. 
Po odejściu Czarnucha szczepem kierowała Tylia Andrzejewska, 
a potem Alfred Bulczyński, nigdy jednak działalność nie osiągnęła ta 
- 
kich rozmiarów i rozmachu jak uprzednio 
25 
. 
Wydaje się, iż obraz prze 
dstawiony w tym aspekcie i w świetle 
materiałów potwierdza, że system wychowawczy opracowany przez 
dwa szczepy odegrał bardzo ważną rolę w historii lubuskiego harce 
r- 
stwa. W całym tym okresie zarówno Korczakowcy, jak i Makusyny 
w znaczny sposób przyczyniły 
się do wychowania i ukształtowania 
wi 
e 
lu wartościowych ludzi. 
24 
Z. Czarnuch, Wspomnienia (nagranie 
magnetofonowe w posiadaniu aut 
o 
ra 
); 
Makutryna... [dostęp 11 maja 2007.]. 
25 
D. Roznarowicz, Powrót „Makusynów”, „ 
Tygodnik Krąg” 2000, nr 51, s. 13; 
Z. Czarnuch, „Makusyny”..., s. 6.
		

/p0009_9.djvu

			183 
wany 
został sposób najmu powierzchni i obiektów dla osób z 
z 
e 
wnątrz 
, 
prowadzących jakąkolwiek 
działalność na terenie uczelni. Wprowadz 
i- 
li 
śmy zasady obowiązujące na wolnym rynku. Uregulow 
a 
liśmy tak 
że 
sprawy zabezpieczeń hipotecznych wobec naszych wi 
e 
rzycieli. Dzię 
- 
ki temu cały kampus B został uwolniony od hipoteki. Nadaliśmy, we 
współdziałaniu ze związkami zawodowymi działającymi na ucze 
l 
ni, 
właściwą rangę naszemu systemowi s 
o 
cjalnemu. 
Nie jest jedn 
ak tak, że miniony rok akademicki zakończyliśmy w 
y- 
łącznie sukcesami. Nie udało nam się w pełni wdrożyć 
Procesu Bolo 
ń- 
skiego 
, nad czym niezmiernie ubolewamy. Nie uporaliśmy się, 
głó 
w 
nie 
z przyczyn organizacyjnych, z tłumaczeniem dyplomów, zaledwie ro 
z- 
poczęli 
śmy prace nad tworzeniem parku przyrodniczo 
- 
technologicz 
- 
nego w Nowym Kisielinie, tylko w niewielkim sto 
p 
niu poprawiliśmy 
warunki mieszkaniowe dla naszych studentów w ak 
a 
demikach. Nie 
powstała także Katedra Teologii na Wydziale Human 
i 
stycznym oraz 
są trudn 
ości z utworzeniem kierunku kształcenia: inżynieria biom 
e- 
dyczna. Są to jednak zadania do podjęcia i realizacji w nowym roku 
akademickim. Powinniśmy także dążyć do kształcenia na Uniwersyt 
e- 
cie 
na poziomie licencjatu pielęgniarek oraz fachowców z zakresu prz 
e- 
twó 
r 
stwa drewna. 
Nadal znajdujemy się w trudnej sytuacji finansowej, wynikającej 
z przeinwestowania 
w minionych latach, odkładania w czasie grunto 
w- 
n 
ej reorganizacji procesu kształcenia, nie do końca racjonalnej polit 
y- 
ki zatrudnia oraz niezrealizowanych w 
latach 2001 
- 
2005 zob 
o 
wiązań 
finansowych wobec ZUS. Gwoli jasności dodać należy, że nasze tru 
d- 
ności w dużej mierze wynikają z ogólnej polityki państwa wobec szko 
l- 
nictwa 
wyższego i otrzymywanej co roku zbyt 
niskiej dotacji. Każd 
e 
go 
roku jest ona za mała o ok 
oło 10 mln złotych w stosunku do n 
a 
szych 
podstawowych potrzeb. Udaje nam się łagodzić sytuację dzięki wpł 
y- 
wom pieniędzy ze studiów niestacjonarnych. Dzisiaj odniosę się jed 
y- 
nie ogólnie 
do czekających 
nas działań. Kwestie te zostaną szczegół 
o 
wo 
omówione 9 p 
aździernika podczas otwartego spotkania z pracown 
i 
ka 
- 
mi Uniwersytetu. 
Rok akademicki 2006/2007 rozpoczynamy w obliczu nowego Pra 
- 
wa o Szkolnictwie Wyższym oraz nowego Statutu Uniwersytetu Zi 
e- 
lonogórskiego i Regulaminu Studiów. Proszę całą społeczność ak 
a- 
de 
micką o zapoznanie się z tymi dokumentami. Znajduje się w nich 
szereg 
odmiennych w stosunku do obowiązujących dotychczas 
rozwi 
ą-
		

/p0010.djvu

			18 
Henryk Maciej Woźniak ( 
gabinet@um.lubuski.pl 
) 
Ur. 24 września 
1957 r. w Mirosławcu (woj. zachodniopomorskie). Magister ekonomii, a 
b- 
solwent Politechniki Szczecińskiej (1981r.). Ukońc 
zył szkolenia i kursy spe 
- 
cj 
a 
listyczne w resorcie finansów oraz z zakresu bankowości i zarządzania. 
W przeszłości pracował w Urzędzie Wojewódzkim w Gorzowie Wlkp., w Izbie 
Skarbowej, w latach 1985 
- 
1994 kierował Urzędem Skarbowym w G 
o 
rzowie, 
wykładał syste 
my podatkowe w Zachodniopomorskiej Szkole Bizn 
e 
su. W la 
- 
ta 
ch 
1994 
- 
1998 był prezydentem Gorzowa Wlkp. Był 
przewodnicz 
ą 
cym Rady 
Nadzorczej Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej Sp. z o.o. w Gorzowie, prz 
e- 
prowadzał proces restrukturyzacji kapitałowej spółki; p 
ełnił funkcję 
przewo 
d 
ni 
- 
czącego 
Rady Nadzorczej 
Gospodarczego Banku Spółdzielczego 
w Gorz 
o 
w 
ie 
i wdrażał program naprawczy. Od 1999 roku organizator i dyrektor o 
d 
działu 
Powszechnego Banku Kredytowego S.A., aktualnie 
dyrektor gorzowskiej 
gr 
u- 
py oddziałów Bank 
u Przemysłowo 
- 
Handlowego S.A. Kierow 
a 
ny przez niego 
Bank w rankingu miesięcznika „Bank” został uznany za najle 
p 
szy w Polsce 
w 2002 r. w kategorii: oddział uniwersalny. W edycji 2003 r. konku 
r 
su KIG 
Bank Przyjazny dla Przedsiębiorców oddział zdobył wyró 
ż 
nie 
nie honorowe 
wraz z godłem promocyjnym Złoty Oddział. Podobny sukces został powt 
ó- 
rzony w 2006 r. Za wyniki finansowe i sprzedażowe gorzowskiej grupy o 
d- 
działów BPH wyróżniony tytułem honorowym Bankier Roku 2005. 
Współzałożyciel i członek m.in. Stowarzyszen 
ia Wspierania Integracji 
Europejskiej „Wspólna Europa”, Uniwersytetu Trzeciego Wieku, Fundacji 
„Contra Crimen”, Fundacji „Akademia”, prezes Towarzystwa Przyjaciół T 
e- 
atru 
im. J. Osterwy w Gorzowie. W latach 1994 
- 
1997 prezes Zarządu Stow 
a- 
rzyszenia 
Gmin Polsk 
ich Euroregionu „Pro Europa Viadrina” i prezydent Eur 
o- 
r 
egionu „Pro Europa Viadrina”. Przewodniczący Rady Muzeum Lubuski 
e 
go 
im. J. Dekerta w Gorzowie. 
W 1997 roku H. M. Woźniak został przez czytelników „ 
Gazety Lub 
u 
skiej” 
wybrany Lubusz 
a 
ninem Roku. 
W latac 
h 1992 
- 
2000 członek władz miejskich, regionalnych i krajowych 
KLD (przewodniczący Oddziału Wojewódzkiego w Gorzowie), następnie 
Unii Wolności. W Platformie Obywatelskiej od chwili powstania, aktualnie 
członek Zarządu Regionu Lubuskiego i Przewodniczący Lub 
uskiej Rady 
Pr 
o- 
gramowej PO. 
Radny Województwa Lubuskiego od jego powstania. Przewodniczący 
Komisji Strategii Rozwoju Województwa I kadencji, zastępca przewodnicz 
ą- 
cego Sejmiku Województwa Lubuskiego II kadencji, od 30 listopada 2006 r. 
przewodniczący Sejmi 
ku Województwa Lubuskiego. 
Rodzina 
– 
żona Elżbieta, dwoje dzieci 
– 
córka Kinga, studentka prawa, 
i syn Konrad, student finansów. 
(zobacz więcej 
www.hmw 
- 
wozniak.pl 
)
		

/p0010_1.djvu

			28 
systematyczne kształcenie przyszłych katechetów 
15 
. Biorąc pod uwagę 
ilość ludzi świeckich, którzy w ciągu blisko 40 lat korzystali z tego typu 
forma 
cji intelekt 
ualnej 
(7 
- 
8 
tysięcy si 
óst 
r zak 
onnych 
i świeckich 
), 
mo 
ż 
na 
dopiero oceni 
ć rozmiar oddziaływania Kościoła na budowanie ku 
l 
tury 
duchowej ich rodzin oraz dzieci i młodzieży, do 
których byli kierow 
a 
ni 
z dziełem ewangelizacji. Ogólnie można charakt 
e 
ryzować okres 1945 
do 1956 r. jako przechodzenie od współpracy Kościoła z Pa 
ń 
stwem 
( 
do 1947 r.), narast 
ania konfliktów, aż do zdecydowanej walki admin 
i- 
stracyjnej 
i ideologicznej 
z 
Kościołem po referendum w 1947 r. Zlikwi 
- 
dowano katechizację w szkołach, Caritas i wszystkie stowarzysz 
e 
nia 
i organizacje katolickie 
16 
, 
nakładano restrykcje pod 
atkowe i ogranicz 
e- 
nia w zatwierdzaniu duchownych na pełnienie posług duszp 
a 
sterskich 
(konieczność zameldowania po okresie jednej doby), inwigilowanie, 
tworzenie formacji tzw. księży patriotów, współpracuj 
ą 
cych z władzą 
komunistyczną, organizowanie katolick 
ich grup laikatu do walki 
z K 
o- 
ściołem. 
W dziedzinie wydawniczej zlikwidowano wszelkie możliwości 
drukowania czasopism, książek, używania powielaczy, rejestrow 
a 
no 
nawet maszyny do pisania. 
W takich warunkach graniczy z cudem sprawność, z jaką regula 
r- 
nie 
pr 
zekazywano do każdej parafii przepisywane na maszynie 
okóln 
i- 
ki, rozporządzenia duszpasterskie, listy pasterskie, katechezy i kaz 
a 
nia 
i wiele skryptów jako pomoc do pracy duszpasterskiej. 
Należy nadmienić, że w pismach tych, jedynych, nie podlegaj 
ą- 
cych cen 
zurze 
– 
a konsekwentnie w kazaniach, katechezach i innych 
spotkaniach 
duszpasterskich z wiernymi 
– 
przekazywane były inform 
a- 
cje 
o bohaterach narodowych i świętych, wydarzeniach historyc 
z 
nych, 
które zaważyły na losach narodu i Kościoła, miały znaczenie dla 
ro 
z- 
woju wiary i kultury narodowej. 
c. Okres wielkiej nowenny 1956 
– 
1966 
Polska przeżyła po raz pierwszy po wojnie bunt robotniczy w czer 
- 
wcu 1956 r. w 
Poznaniu 
. 
Wydarzenia październikowe 
1956 r., 
zwi 
ą 
zane 
15 
Por. 
Ks. R. Harmaciński, 
Kształcenie katechetów w diecezji gorzowskiej 
w latach 1949 
- 
1989 
[w:] 
KS 50 
- 
lecia, 
s. 246 
- 
259. 
16 
Por. J. Sikorski, 
Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży w Gorzowie Wlkp. 
1946 
- 
1949 
[w:] 
Nadwarciański Rocznik Historyczno 
- 
Kulturalny, Nr 6/ 
1 
1999 
s. 179 
- 
187.
		

/p0010_10.djvu

			236 
improwizacji, imprezy sportowe czy wycieczki do Sławy, Bytomia 
Odrzańskiego 
- 
autokarami, statkiem wycieczkowym, pieszo lub n 
a- 
szymi „franiami” marki IFA. 
„Nibycodzie 
nnik Państwa Słońca” 
W popołudniowym czasie, przewidzianym na rozwój zainteres 
o- 
wań, wśród wielu grup specjalistycznych była także redakcja „Nib 
y- 
codziennika Państwa Słońca”. Pisząc o Makuszyńskim wspominałem, 
jak ważne było dla mnie, aby podopieczni posiedl 
i umiejętność sw 
o- 
bodnego wypowiadania się piórem w kwestiach odnoszących się do 
naszych 
wspólnych spraw 
. Wywierałem nacisk, by podczas 
wszys 
t 
kich 
zimowisk i obozów ukazywały się ścienne gazetki. Ta w Siedl 
i 
sku, 
której naczelnym w pierwszym okresie był Andr 
zej Solecki, osiągnęła 
poziom do dziś wywołujący u czytelnika zachowanych tekstów uzn 
a- 
nie. Ogromna tablica, na której wieszano artykuły (woziłem na obozy 
i zimowiska maszynę do 
pisania, by była do dyspozycji 
redakcji), w 
i- 
siała 
w sieni Domu Bramnego. Każdor 
azowemu ukazaniu się n 
o 
wego 
numeru nadawałem 
oprawę bardzo uroczystą. Obóz zasiadał przed 
t 
a- 
blicą na przyniesionych ławach, a autorzy czytali swoje artykuły, cz 
ę- 
sto wywołując burzliwą dyskusję. Gama form tu prezent 
o 
wanych była 
duża: wstępniaki, publicystyk 
a, felietony, fraszki, reportaże oraz fot 
o- 
grafia, 
grafika, malarstwo. Wśród plastyków 
błyszczał Jerzy Czernia 
w- 
ski, ujawnili swoje talenty 
Ela Fiołek i Zdzisław Milach. Reda 
k 
cja była 
modelowym przykładem grupy odniesienia, w jakiej marzyło mi się 
umieszczać 
każdego uzdolnionego 
Makusyna. Byli w niej „Kaj 
t 
ki”, 
jak 
Leszek Gołdyka, Jacek Jarecki czy Mietek Fajtlowicz, ale także szt 
a- 
bowc 
y 
Rysiek Peryt 
, Jerzy Czerniawski, 
Marek Kukanow 
i inni, a ta 
k- 
że 
„Makuwygi”, jak Andrzej Solecki z gronem koleżanek i kol 
e 
gów 
z 
e studiów, którzy zjeżdżali się na kilkudniowe pobyty. Pr 
a 
ca w takiej 
grupie pozwalała na uruchamianie samorzutne wspomnianych proc 
e- 
sów 
samowychowania, opartych na 
kontroli norm grupy i oddziaływ 
a- 
niu osób znacz 
ą 
cych. 
Któregoś roku poprosiliśmy jednego z na 
jinteligentniejszych 
uczniów naszej szkoły 
- 
Czesława Jankowskiego, nie należącego do 
Makusynów, a wybierającego się na studia pedagogiczne, by przyj 
e- 
chał na obóz i jako osoba postronna krytycznie opisywał to, co widzi 
i przeżywa. Jego spostrzeżenia były 
także publikowane 
na łamach „N 
i- 
bycodziennika”.
		

/p0010_11.djvu

			258 
83. MARKIEWICZ Czesław: Zeżreć Zieloną Górę // 
Puls. 
– 
2005, nr 12, 
s. 30 
- 
31 
Atmosfera zielonogórskich knajp przed 1989 r. 
84. S 
AŁ 
WACKA Maja: Dziecko szczęścia : [Tadeusz Piła 
t] // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 104 (6 V), s. 4 : il. 
Pierwszy, urodzony po wojnie, obywatel Zielonej Góry. 
85. ŻUBEREK Dorota: Dziesięć dni, które zmieniły wszystko // 
Gaz. 
Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 65 (18 III), s. 4 : il. 
IV. ZAGADNIENIA GOSPOD 
ARCZE 
PRZEMYSŁ. RZEMIOSŁO. DROBNA WYTWÓRCZOŚĆ. HANDEL 
FINANSE. KOMUNIKACJA. GOSPODARKA KOMUNALNA 
86. ANGLICY w Zielonej Górze. 
– 
[ 
Zielona Góra 
] 
, 2005. 
– 
VIII s. : il., 
pl., portr. ; 32 cm 
Dod. do 
Gaz. Lubus. 
, nr 289. 
– 
Adaptacja byłych zakładów „Polska W 
ełna” na 
Focus Park przez firmę Parkridge. 
87. BOGIEL Alicja: Będzie fabryka butów [firmy Ricosta] // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 232, s. 7 
88. DZWONKOWSKI Tadeusz: Dzieje straży pożarnej w Zielonej G 
ó 
rze 
/ Tadeusz Dzwonkowski, Leszek Pendasiuk ; Komenda Miejska 
Pa 
ń 
stwowej 
Straży Pożarnej w Zielonej Górze Oddział Wojewódzki, Oddział Wojewód 
z- 
ki ZOSPRP Województwa Lubuskiego w Zielonej Górze, Archiwum Pa 
ń- 
stwowe w Zielonej Górze. 
– 
Zielona Góra : Komenda Miejska Pa 
ń 
stwowej 
Straży Pożarnej [etc.] 
– 
2005. 
– 
115 s. : i 
l. ; 21 cm 
– 
ISBN 83 
- 
89115 
- 
01 
- 
8 
89. GDZIE jest poczciwy informatyk : debata zielonogórskich przedsi 
ę- 
biorców z branży Hi 
- 
Tech / [wypow.]: Piotr Maksymczak, Jan Sza 
j 
na, Adam 
Antosz [i in.] ; [oprac.] Artur Łukasiewicz // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, 
nr 56 
(8 III 
) 
, s. 5 : il. 
HI 
- 
TECH 
: jest dobrze, a nawet źle : debata / Piotr Ma 
k- 
symczak, Jerzy Dobrzyński. Janusz Szajna [i in.] // 
Puls. 
– 
2005, nr 4, s. 20 
- 
24 : il. 
Dot. 
rozw 
o 
j 
u 
Zielonej Góry jako ośrodka wysokich technologii. 
90. 
JILEK 
Beata: 
Czysta woda 
i 
t 
rawa zielona // 
Puls. 
– 
2005 
, nr 
10 
, s. 
22 
- 
23 
Gospodarka ściekowa w mieście. 
91. MAKSYMCZAK Katarzyna: Elektroniczne mapy Rectora // 
Puls. 
– 
2005 
, nr 2, s 
. 22 
- 
23 
. 
STAWIAR 
SKA Agnieszka: Postanowili 
– 
będziemy lid 
e- 
rem : Rector // 
Gaz. Lubus. 
– 
2005, nr 139, 
dod. Gazeta Ranki 
n 
gowa, s. 6 : il. 
Firma informatyczna.
		

/p0010_2.djvu

			128 
droga do uniwersytetu 
” 
polegała na łączeniu mniejszych uczelni lub 
filii i oddzi 
ałów zamiejscowych innych ucze 
l 
ni. 
Przemiany 
społeczno 
- 
polityczne w Polsce po upadku stalino 
w 
skie 
- 
go 
modelu państwa w 1956 roku znacznie ożywiły także aspiracje do 
zdobywania wyższego wykształcenia 
i zaspakajania rosnących amb 
i 
cji 
intelektualnych i kultura 
lnych młodego pokolenia. Naprzeciw wych 
o- 
dziły też zmienione po 1956 roku władze lokalne oraz rozwij 
a 
jący się 
bujnie, a tłumiony w czasach stalinowskich społeczny ruch n 
a 
ukowy 
i kulturalny w postaci różnych towarzystw i stowarz 
y 
szeń. 
Przykład Zielonej Góry 
najlepiej ilustruje ten proces. Głośno było 
wówczas w kraju o „lubuskim eksperymencie kulturalnym 
” 
(Lubuskie 
Towarzystwo Kultury i inne towarzystwa regionalne) czy też o „lub 
u- 
skiej drodze do uniwersytetu 
” 
. 
Szkolnictwo wyższe i nauka to dziedziny, których 
powstanie i 
roz 
- 
wój 
najbardziej zmieniły oblicze Zielonej Góry. Utworzenie w mi 
e- 
ście wyższych uczelni, towarzystw naukowych oraz innych 
inst 
y 
tucji 
naukowo 
- 
badawczych korzystnie 
wyróżniło Zieloną Górę sp 
o 
śród in 
- 
nych 
miast średniej wielkości. Kształcenie ka 
dry z wyższym 
wykszta 
ł- 
ceniem na miejscu znacznie zmniejszyło dystans dzielący mi 
a 
sto od 
innych ośrodków akademickich. Pozwoliło też na zatrzymanie w mi 
e- 
ście i regionie dziesiątków zdolnych maturzystów, którzy dotąd nie 
zawsze wracali w rodzinne strony po u 
kończeniu studiów. Zielona G 
ó 
ra 
stała się atrakcyjniejsza dla jej mieszkańców, którzy mogli odtąd w wie 
- 
lu ciekawych zawodach kształcić swoje 
dzieci na miejscu. Wzr 
o 
sła 
po 
- 
nadregionalna ranga miasta, gdyż do zielonogórskich uczelni zacz 
ę 
ła 
napływać 
młodzie 
ż z sąsiednich regionów: gorzowskiego 
, legnicki 
e 
go, 
jeleniogórskiego, leszczyńskiego oraz z zachodnich obszarów woj 
e- 
wództwa pozna 
ń 
skiego. 
Nowe środowisko naukowe i studenckie znacznie zdynamizow 
a- 
ło inne dziedziny życia w mieście i regionie. Miało np. duży 
wpływ na 
unowocześnienie 
produkcji przemysłowej i budownictwa oraz inte 
ns 
y- 
fikację rozwoju 
kultury, poprawę jakości 
procesu d 
y 
daktyczno 
- 
wycho 
- 
wawczego w szkołach i placówkach oświat 
o 
wych. 
Władze administracyjne i gospodarcze mogły odtąd korzystać 
w 
szerszy 
m niż dotąd zakresie z pomocy nauki 
w rozwiązywaniu isto 
t- 
nych dla regionu problemów społecznych i gospodarczych. 
Powstałe w 1957 roku Lubuskie Towarzystwo Kultury 
, funkcjon 
u- 
jące z dużym 
poparciem władz wojewódzkich 
, 
zainicjowało szereg 
ba 
-
		

/p0010_3.djvu

			68 
10. 
Fragment 
wylewu naczynia barwy kremowożółtej 
. K 
rawędź pogr 
u- 
biona. Nieliczna do 
mieszka drobnoziarnistego tłucznia. Średnica 
16 cm (tabl. II c). 
11. 
Fra 
gment dolnej partii naczynia 
barwy 
kremowożółte 
j z w 
e 
wnętrzną 
polewą barwy mio 
dowo 
- 
oliwkowej. Domieszka drobno 
- 
i średni 
o- 
ziarnist 
e 
go tłucznia. Średnica 15 cm (II d). 
12. 
Fragment górnej partii naczynia z wylewem o pogrubionej kraw 
ę- 
dzi i dookolną listwą plastyc 
zną poniżej wylewu. Ceramika barwy 
kremowożółtej, od zewnątrz ceglastej. Domieszka drobnoziarn 
i- 
stego tłucznia (tabl. II e) 
. 
13. 
Fragment odchylonego na zewnątrz wylewu barwy kremowożółtej 
i sz 
a 
rej. Domieszka drobnoziarnistego tłucznia (tabl. II f). 
14. 
Fragment 
gó 
rnej partii naczynia 
szerokootworowego 
(misy?) 
ba 
r- 
wy ceglastej 
o pro 
filowanym wylewie z okapem. Domieszka 
dro 
b- 
noziarn 
i 
stego tłucznia (tabl. III a). 
15. 
Fragment wylewu naczynia szerokootworowego o p 
ogrubionej kr 
a- 
wędzi wylewu i po 
ziomo żłobkowanym brzuścu. Cera 
mika barwy 
k 
remowożółte 
j 
i szarej. Wylew i wewnętrzna ścianka z po 
lewą ba 
r- 
wy 
oliwkowożółtej. Domieszka drobnoziarnistego tłucznia. Śre 
d- 
nica 25 cm (tabl. III b). 
16. 
Fragment odchylonego na zewnątrz wylew 
u 
naczynia barwy kr 
e- 
mowożółtej, z obustronną polewą barwy 
żółtozielonej. Brak d 
o- 
mieszki. Średn 
i 
ca 14 cm (tabl.III c). 
17. 
Fragment dna naczynia barwy kremowożółtej, z polewą w 
e 
wnętrzną 
barwy oliwkowej. Domieszka drobnoziarnistego tłuc 
z 
nia. Średnica 
13 cm (tabl. III d). 
18. 
Fragment uchwytu od trójnóżka barwy kremowożółt 
ej 
, ze śladami 
pol 
e 
wy barwy miodo 
wej. Brak domieszki. Zachowana dł. 9 cm 
(tabl. III e). 
19. 
Fra 
gmen 
t 
naczynia 
- 
trójnóżka z 
uchwytem, barwy szarej 
i bruna 
t 
nej, 
z wewnętrzną polewą barwy oliwkowo 
- 
miodowej. Wylew o p 
o- 
grubionej krawędzi, uchwyt tulejkowaty, zachowa 
ne 2 nóżki. D 
o- 
mieszka drobnoziarnista: tłuczeń. Średnica wylewu 16 cm, wys 
o- 
kość 11 cm (tabl. IV). 
20. 
Fragment górnej partii naczynia o odchylonym na zewnątrz wyl 
e- 
wie, z fragmentem ucha taśmowatego. Ceramika barwy szaro 
- 
kre 
- 
mowożółtej. 
Domieszka drobnoziarnist 
ego tłucznia. Średnica 16 cm 
(tabl. V a).
		

/p0010_4.djvu

			112 
19. 
Zielona Góra w 1740 roku, 
20. 
Tzw. małe i duże obszary miasta w 1749 roku, 
21. 
Dawne posiadłości gruntów miejskich w wioskach k 
a 
mery, 
22. 
Zielona Góra w 1800 roku, 
23. 
Wprowadzenie nowego 
zarządzenia miejskiego 
w Zielonej G 
ó 
rze, 
24. 
O historii kościoła ewangelickiego 
w Zielonej Górze, 
25. 
Zielonogórskie szkoły od 1740 roku, 
26. 
Z lat 
dzieciństwa zielonogórskiej „Currendy” 
(nazwa 
zielonogó 
r- 
skiego chóru) 
, 
27. 
Zaopatrzenie Zielonej Góry w wodę w minionych cz 
a 
sach, 
28. 
O zielonogórskiej uprawie winiarstwa i owoców od 1740 roku, 
29. 
Przemysł p 
o 1740 roku, 
30. 
Zielonogórskie rozmaitości (ujęcie ogólne). 
Za napisanie „Historii Zielonej Góry” Hugo Schmidt nie dostał 
honorarium. Publikacja nie zakończyła jednak badań nad przeszłością 
miasta. Nauczyciel napisał kolejny tom dziejów miasta 
od 1740 do 1933 
roku, 
który nie został wydany, 
albowiem rodzina po śmierci autora od 
- 
dała rękopis do archiwum we Wrocławiu. Podobny los sp 
o 
tkał zbiór 
książek, notatki i uwagi dotyczące wielu wydarzeń z dzi 
e 
jów miasta 
i regionu. 
Hugo Schmidt organizował i porządkował ar 
chiwum, którego był 
pierwszym w historii archiwistą, prowadził badania biologiczne i e 
n- 
tomologiczne, pracował 
społecznie w zarządzie miasta, śpiewał 
w ch 
ó 
- 
rze, dawał lekcje gry na fortepianie. Nie ograniczał się do badań hi 
- 
storycznych, był też przyrodniki 
em, odkrywał nowe gatunki ow 
a 
dów 
i zamieszczał artykuły w specjalistycznych czasopismach entomol 
o- 
gicznych, m.in. w „Zeitschrift für wissenschaftliche Insektenbi 
o 
logie” 
i „Societas entomologia”. Tytuły rozpraw świadczą o rozpiętości zai 
n- 
teresowań: 
„Beitrag 
zur Verbreitung der Käfergallen in Schlesien” 
( 
A 
r- 
tykuł o rozpowszechnianiu się chrząszczy żółciowych na Śl 
ą 
sku 
), „Zur 
Biologie von S 
ubcoccinel 
la 
punctat 
a”, „Zur Biologie der S 
t 
e 
inobs 
t 
- 
Blattwespe” ( 
O biologii blaszkowej osy pestkowca 
), „Teratol 
o 
gische 
Beob 
achtungen an einigen einheimischen Pflanzel” ( 
Teratol 
o 
giczne 
spostrzeżenia o kilku krajowych roślinach 
). 
Na strychu domu przy alei 
Morwowej 3/4 badacz zgromadził wielki zbiór owadów. Usystemat 
y- 
zowany ze względu na rodzaje i miejsca występow 
a 
nia, z opisem p 
o 
łacinie i w języku niemieckim, prezentował w sp 
e 
cjalnych gablotach. 
Kolekcja nie przetrwała do naszych czasów.
		

/p0010_5.djvu

			124 
na stałe zaangażowanie w duszpaste 
r 
stwo parafialne. Druga grupa to 
osoby, któ 
re nie chcą a 
k 
tywnie uczestniczyć w życiu parafii. 
Lata osiemdziesiąte stanowiły niewątpliwy przełom w życiu i ro 
z- 
woju Kościoła gre 
c 
kokatolickiego w Polsce. Zwiększyła się liczba 
parafii, powołań i nowo wyświęconych d 
u 
chownych. Zmiany można 
było również za 
uważyć w zielonogórskiej par 
a 
fii. Kiedy w 1984 roku 
przybył do Zielonej Góry nowo wyświ 
ę 
cony ksiądz Julian Hojniak, 
głównym jego zadaniem było wspomaganie w duszpasterstwie pr 
o- 
boszcza seniora. Oczekiw 
a 
no także zaangażowania na rzecz rozwoju 
nowych form dus 
zpasterstwa. Na barki młodego księdza spadło zad 
a- 
nie zorganiz 
o 
wania i prowadzenia całej katechizacji. Była to nowość, 
do której trzeba było przekonać rodziców i dzieci, jednak o pierwsz 
o- 
rzędnym 
znaczeniu, ponieważ integrowało wspólnotę parafialną 
i fo 
r- 
mowa 
ło ją intelektualnie. 
W tym czasie widoczny był napływ nowych wiernych, uczestn 
i- 
czących w naboże 
ń 
stwach. 
Rodziło to potrzebę jeszcze większego 
za 
- 
angażowania duszpasterskiego księży. W 1989 roku w Zielonej Górze 
nastąpiła zmiana na stanowisku proboszcza. 
Na miejsce księdza A 
n- 
drzeja Rożaka powołano księdza Juliana Hojniaka. Pierwszym jego 
krokiem było dost 
o 
sowanie wystroju użytkowanej kaplicy do potrzeb 
wschodnich nab 
o 
żeństw. Dzięki fundacji parafian ustawiono w niej 
ikonostas. Wiernym dało to poczucie „byc 
ia u siebie”. 
Ważnym wydarzeniem integracyjnym i wspólnotowym w życiu 
grekokatolików polskich były organizowane dwa razy w roku pielgrzy 
m- 
ki dorosłych i młodzieży na Jasną Górę do ikony Matki Bożej Częst 
o- 
chowskiej. 
Zwieńczeniem była pielgrzymka jubileuszow 
a w 1988 
roku, 
kiedy wychodzący z niebytu Kościół 
greckokatolicki 
w Polsce cel 
e 
bro 
- 
wał 
pamięć swoich początków 
– 
chrzest Rusi Kijowskiej. Uroczyst 
o- 
ści te stanowiły wielkie wydarzenie zarówno dla wiernych, którzy byli 
związani z istniejącymi wspólnotami par 
afialnymi, jak i dla tych, kt 
ó- 
rzy oddalili się od swego Kościoła. Dla wielu „zagubionych” grekok 
a- 
tolików był to moment powrotu do wiary i tradycji przo 
d 
ków. 
Zjawisko było zauważalne również w Zielonej Górze. Zmianie 
ulegała mentalność wiernych, którzy roz 
poczynali pełniejsze uczes 
t- 
nictwo w życiu greckokatolickiej parafii. Wcześniej w czasach nier 
e- 
gularnego duszpasterstwa wielu wiernych incydentalnie odwiedz 
a 
ło 
kaplicę, najczęściej z okazji świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy. 
Na co dzień zaś byli związani 
z duszpasterstwem rzymskokatolickim
		

/p0010_6.djvu

			136 
„Gazeta” nie tylko informowała o studiach, ale prowadziła stałą 
rubrykę dla studiujących zaocznie z terminami i miejscem wykładów, 
konsultacji i egzaminów. Władze wojewódzkie utworzyły stały sekr 
e- 
tariat w Liceum nr 3 przy ul. Chopina 18 oraz 
finansowały dojazdy 
i noclegi kadry wykładowców, a także kursy przygotowawcze do e 
g- 
zaminów wstępnych. Powołanie w Zielonej Górze tej formy studiów 
stanowiło poważne ułatwienie dla studiujących zaocznie i zwiększyło 
znac 
z 
nie nabór. 
Jako pierwsze 
powstało 
w 
1961 
roku z inicjatywy Prezydium 
WRN 
w 
Zielonej Górze Zawodowe Studium Administracyjne 
Wydziału Pr 
a- 
wa UAM w Poznaniu. Na 
studium przyjmowano odtąd rocznie około 
100 osób, które po trzech latach studiów mogły kont 
y 
nuować studia 
magisterskie w Poznaniu. W 
1962 roku otwarto kolejne dwa punkty 
konsultacyjne. Uniwersytet im. A. Mickiewicza w Pozn 
a 
niu otworzył 
punkt konsultacyjny Wydziału Prawa, a Wyższa Szkoła Ekonomiczna 
w Poznaniu kierunek ogóln 
oekonomiczny. Po 
kursie przygotowa 
w 
czym 
i egzaminie wstępnym nau 
kę rozpoczęło na W 
y 
dziale Prawa 80 osób 
(na 131 zdających) i 59 na WSE (na 102 kand 
y 
datów). 
Rok akademicki 1962/1963 rozpoczęto 13 października uroczystą 
inauguracją w 
Sali Kolumnowej Prezydium WRN. Odbyła się ró 
w 
nież 
immatrykulacja oraz odśpiewano „Gaudea 
mus ig 
i 
tur”. 
W roku 1963 utworzono dalsze punkty konsultacyjne: filologii 
polskiej, matematyki i fizyki (Uniwersytet im. A. Mickiewicza) oraz 
Wydziału Mechanicznego, Elektrycznego i Budownictwa Lądowego 
Politechniki Poznańskiej. W roku 1964 utworzono filię 
Studium Z 
a- 
ocznego Wyższej Szkoły Rolniczej we Wrocławiu z siedzibą w Top 
o- 
rowie 
(powiat Świebodzin). Naukę w filii podjęło w roku 
akademi 
c 
kim 
1964/1965 100 sł 
u 
chaczy. 
8 
W 1965 roku działały na Ziemi Lubuskiej punkty konsultacyjne 
następujących wyższych ucz 
e 
l 
ni z kierunkami: 
1. 
Uniwersytet im. A. Mickiewicza w Poznaniu 
a) 
prawo, 
b) 
filologia polska, 
8 
H. Szczegóła 
, Środowisko naukowe Ziemi Lubuskiej… 
s. 93. Problematykę 
punktów konsultacyjnych w Zielonej Górze badał w 
1963 r. ze studentami 
Uniwersytetu Łódzkiego prof. K. Żygulski, zob. 
Lubuska droga do uniwers 
y- 
tetu 
„Rocznik Lubuski” 1969, t. 6, s. 133 
- 
177.
		

/p0010_7.djvu

			156 
grobem podczas nabożeństw odpr 
a 
wianych w intencji zmarłych sióstr, 
pieśniami upiększa 
siost 
rom ich urodziny, a chorym w szpitalu niedzi 
e- 
le 
. Z biegiem czasu pojawiła się potrzeba i możliwości organiz 
o 
wania 
zabaw muzycznych w naszej kaplicy z udziałem uzdolnionych muzyc 
z- 
nie 
przyjaciół domu. Wielokrotnie już były wymieniane dwa ce 
n 
tra, 
w których s 
kupia się życie domu: kaplica i aula 
. Prosto i podniośle wy 
- 
posażona kaplica położona jest w środku 
domu i wkomp 
o 
nowana w 
pię 
- 
kny 
zielony ogród. Stanowi ona serce życia diakonisek 
, które opi 
e 
ra się 
na wierze w 
Zbawiciela 
Ludzkości i Mistrza, Jezusa 
Chr 
y 
stu 
sa. W 
tym 
uroczystym miejscu odbywają się coniedzielne i świąteczne naboże 
ń- 
stwa 
, 
modlitwy na koniec tygodnia w niedzielne wieczory, naboże 
ń 
stwa 
adwentowe i wielkopostne, modlitwy poranne w okresie Wielkiego Po 
- 
s 
tu, modlitwy poranne z innych okazji, modlitw 
y w okresie przygot 
o- 
wawczym, chrzciny dzieci urodzonych w szpitalu lub powierz 
o 
nych 
ochronce. Kaplica oferuje ci 
a 
łom zmarłych sióstr ich ostatnie miejsce 
spoczynku na zi 
e 
mi, zanim zostaną one złożone do grobu podczas na 
- 
bożeństwa żałobnego na cmentarzu zna 
jdującym się n 
a 
przeciw domu 
macierzystego. Piękny, ukochany przez nas zw 
y 
czaj prowadzi nas pod 
wielkim krzyżem wczesnym Wielkanocnym ra 
n 
kiem na ich groby z tri 
- 
u 
mfujący 
mi 
słowam 
i na ustach, 
w nad 
ziei na zmartw 
yc 
h 
wsta 
nie i 
wiecz 
- 
ność 
: 
„Śmierci, gdzie 
twoje 
żądło? Dziękujemy 
Bogu, że dał nam zw 
y- 
cięstwo przez 
Naszego Pana Jezusa Chrystusa 
”. Jest oczyw 
i 
ste, że dom 
diakonisek musi mieć aulę po to, by mieć pomieszczenie, w kt 
ó 
rym 
w sposób uroczysty rozwijać się będzie życie 
d 
u 
chowe. W 
naszej 
dużej 
sali o ścianac 
h w stonowanych barwach z d 
u 
żymi oknami i z szerokim 
widokiem na zieleń 
lasów i błękit nieba 
można wykonywać 
te zad 
a 
nia. 
Studiowanie Biblii, lekcje, wykłady, wieczory rodzinne jednocz 
ą 
ce spo 
- 
łe 
czność 
domową, często we wspólnocie z zewnętrznymi 
uczestnik 
a 
mi 
. 
Poza 
określonym 
i 
dla 
konk 
retnej 
gr 
upy 
si 
ós 
tr 
za 
jęci 
ami 
, w miarę upł 
y 
wu 
czasu dom poszerzył zakres swoich zainteresowań: wak 
a 
cyjne kursy 
z zakresu opieki nad dziećmi, z zakresu pracy 
z młodzieżą płci że 
ń 
skiej 
org 
anizac 
ja 
czasu wolnego 
dzie 
wczą 
t, pastor 
ow 
ych 
, kościelnych opi 
e 
ku 
- 
nek społecznych itp. Niektóre pojedyncze wykłady, szczególnie o mi 
- 
sjach, 
wywoływały przy okazji inicjatywę w życiu społeczności i chr 
o- 
niły przed stronniczością. Uczący się i nauczający przyjaciele domu 
mogli tutaj przenocować, nawe 
t gdy w domu było dużo 
osób. Mie 
j 
scem 
spotkań i uroczystości organizowanych przez stowarzyszenia dzie 
w 
cząt 
i różne misje był ogród, ale także kaplica i aula. Od powstania domu
		

/p0010_8.djvu

			184 
zań, które będą wyznaczać nasz rytm pracy i regulować podejm 
o 
wane 
decyzje. 
Uważam, że obecny rok akademicki zadecyduje o naszej 
p 
rzyszł 
o- 
ści, uzyskamy odpowiedź, czy otrząśniemy się z obecnych kłop 
o 
tów 
finansowych i czy pojawi się perspektywa na normalne organiz 
a 
cyjne 
i 
ekonomiczne funkcjonowanie 
, które powinno przełożyć się na wzrost 
jakości prowadzonych badań naukowych i kształceni 
a. Senat Uniwe 
r- 
sytetu przyjął w pierwszym półroczu 2006 roku program oszczędn 
o- 
ściowy. Jest on dolegliwy dla pracown 
i 
ków, ale konieczny. 
Jednym z podstawowych zadań w nowym roku akademickim b 
ę 
dzie 
dbałość 
o jakość kształcenia 
, 
która ma doprowadzić do tego, 
że 
stude 
n- 
ci Uniwersytetu Zielonogórskiego będą potrafili się odnaleźć w eur 
o- 
pejskiej przestrzeni edukacyjnej i na europejskim rynku pracy. Muszą 
zdobywać ponadprz 
e 
ciętne umiejętności, obejmujące oprócz wiedzy 
wynikającej z kierunku kształcenia, umiejętność 
dobrej obsługi ko 
m- 
putera, znajomość języków, własną wysoką mobilność. Równie ważna 
jest jakość prowadzonych na uniwersytecie badań naukowych, w tym 
zarówno teoretycznych, jak też praktycznych uki 
e 
runkowanych na 
gospodarkę. 
Wraz z nowym rokiem akademickim 
stwarzamy pracownikom 
Uniwersytetu, którzy jeszcze w niedostatecznym stopniu znają języki 
obce, możliwość doskonalenia znajomości co najmniej jednego języka 
zachodniego. 
Zdecydowało się na to blisko 500 naszych pracown 
i 
ków. 
Pozwoli to za 2 
- 
3 lata na powsze 
chne kształcenie na UZ w jęz 
y 
kach 
zachodnich. Dodam jednak, że już dziś jesteśmy częściowo przygot 
o- 
wani do takiego kształcenia. Senat UZ podjął także decyzję, że pracy 
na Uniwersyt 
e 
cie nie znajdą nowo przyjmowani asystenci i adiunkci, 
którzy nie znają co n 
ajmniej jednego zachodniego języka 
na takim p 
o- 
ziomie, aby mogli pr 
o 
wadzić w nim zajęcia ze studentami. 
W niedługim czasie wystąpimy o nadanie nam kolejnych upra 
w- 
nień do doktoryzowania: z zarz 
ą 
dzania i językoznawstwa, a być może 
także dla jednego z kierunkó 
w artystycznych. 
Będziemy zabiegać o dalsze inwestycje i prowadzić remonty k 
o- 
lejnych obiektów. Zamierzamy jednak czynić to w oparciu o środki 
zewnętrzne 
, bowiem obecna sytuacja finansowa Uniwersytetu 
nie p 
o- 
zwala przeznaczanie na ten cel poważniejszych środ 
ków finans 
o 
wych 
z budżetu uczelni. Obok zakończenia remontu Rektoratu, naszymi 
pri 
o- 
rytetowymi inwestycjami będą 
– 
budowa Biblioteki Uniwersyte 
c 
kiej
		

/p0010_9.djvu

			196 
Maria Krynajewska, Michał Ciesielski, Jurij Tiepłow, Andrzej Brzozowski, 
Jan Iwańczyk odniósł sukces zdobywając złoty puchar. 
10.05.2006 
- 
Wo 
jewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna 
- 
otwarto wystawę 
„Zabytki województwa lubuskiego i regionu Cottbus” w rysunkach zielon 
o- 
górzanina Zbigniewa Jaworskiego (technika rapidografu oraz po raz pierwszy 
pastele). 
10. 
05.2006 
- 
Od 
10 do 22 
maja br. o 
dbyw 
a 
ły 
się 
Dni Kultury Studenckiej 
. 
Te 
- 
go 
roczne „Bachanalia” rozpoczęły się Międzynarodowym Festiwalem I 
m- 
prowizacji. Oficjalne rozpoczęcie „Bachanaliów” nastąpiło na dużej scenie 
przy Palmiarni, gdzie zielonogórscy żacy dotarli w Paradzie przepychu twó 
r- 
czych róż 
norodności. 
13.05.2006 
- 
Winne Wzgórze przy Palmiarni 
- 
V Targowisko Winiarskie. Wśród 
oferujących swoje towary byli: producenci sadzonek, akcesoriów i ozdób wi 
- 
niarskich, 
autorzy i wydawcy publikacji o tematyce 
winiarskiej oraz miłośn 
i 
cy 
tradycji 
. Swoje o 
siągnięcia prezentowały: zielonogórskie 
stowarzyszenia wi 
- 
niar 
skie 
, uczniowie klasy winiarskiej oraz twórcy ludowi. Organizat 
o 
rami byli: 
Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, Ogólnopolskie Stowarz 
y- 
szenie Plantatorów Winorośli i Producentów Wina, Lu 
buskie Stow 
a 
rzyszenie 
W 
i 
niarskie. 
19.05.2006 
- 
Obchody Międzynarodowego Dnia Muzeów w Zielonej Górze. 
W siedzibie Muzeum Ziemi Lubuskiej otwarto pierwsze w Polsce Muzeum 
Wina. Inicjatorem jego narodzin był obecny dyrektor MZL Andrzej Tocze 
w- 
ski, który opra 
cował koncepcje historyczną. Aranżację plastyczną przygot 
o- 
wała Al 
i 
cja Matwijewicz. 
20.05.2006 
- 
Hala akrobatyczna Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji 
(ul. 
Ur 
- 
szu 
li) 
- 
Jubileusz 20 lat istnienia w Zielonej Górze Szkoły Tańca „Gr 
a 
cja”. 
Finały Grand Prix Po 
lski w kategoriach wiekowych 14 
- 
15 lat i 16 
- 
17 lat oraz 
Konwaliowy Turniej Tańca. 
22.05.2006 
- 
Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
polsko 
- 
holenderskie warsztaty dla 
pracowników polskich muzeów (22 
- 
26 maja br.). Przedsięwzięcie związane 
było z programem Matra Poland, 
organizowanym przez Holenderski Związek 
Muzeów od 2003 roku i obejmującym cykl wykładów i ćwiczeń poświęc 
o- 
nych rozm 
a 
itym zagadnieniom współczesnego muzealnictwa. 
25.05.2006 
- 
Lubuski Teatr 
- 
V Festiwal im. Anny German „Tańczące Eur 
y- 
dyki” zorganizował Zie 
lonogórski Ośrodek Kultury pod patronatem Prez 
y- 
denta Miasta Zielona Góra Bożeny Ronowicz. Grand Prix im. Anny German 
i wiele innych otrzymała Joanna L 
e 
wandowska. 
25.05.2006 
- 
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna 
- 
spotkanie auto 
r- 
skie ze Zbigniewem Koz 
łowskim, autorem powieści historycznych dla mł 
o- 
dzieży, laureatem Lubuskiego Wawrzynu Literackiego 2005 (powieść „Skarb 
atamana”).
		

/p0011.djvu

			29 
z liberalizacją restrykcji stosowanych wobec Kościo 
ła i przywr 
ó 
cenie 
niektórych praw, otworzyły nowy okres kulturotwórczy. Dla Kościoła 
w Polsce okres ten rozpoczął się odnowieniem 
ślubów Jana Kazimi 
e 
rza 
na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 r. Przy pustym krześle ks. pr 
y 
masa 
kard. 
S. Wyszyńskiego i udziale pon 
ad milionowej rzeczy pielgrz 
y 
mów 
na 
Jasnej Górze dokonało się zawierzenie 
narodu Dziewicy M 
a 
ryi. Ks. 
prymas S. Wyszyński ułożył program tzw. Wielkiej N 
o 
wenny, przez 
którą naród miał się przygotować do jubileuszu 1000 
- 
lecia chrztu Polski 
i początków państwowości 
Polski. Każdy rok poświ 
ę 
cony 
był jednemu 
z sakramentów 
świętych. Odbywała się 
równocz 
eśnie peregrynacja k 
o- 
pii 
cudownego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, poświ 
ę 
cona przez 
pap 
ieża Piusa 
XI 
I. 
Pereg 
rynacja poprzedz 
ana 
była rekole 
k 
c 
jam 
i 
lub 
mi 
s 
- 
jami, a nawiedzenie obrazu w diecezjach i poszczegó 
l 
nych parafiach 
dokonywało gruntownych zmian w świadomości wi 
e 
rzących. Wiele 
nawróceń, pojednań z Bogiem, także niektórych ludzi ze kręgów pol 
i- 
cji, wojska, zawa 
r 
tych sakramentalnych związków m 
ałżeńskich, było 
bilansem d 
u 
chowej odnowy, która nie mogła być 
niedostrzeżona przez 
władze komunistyczne z jej inwigilacją działa 
l 
ności duszpasterskiej 
Kościoła. Dlat 
e 
go postanowiono uwięzić obraz na Jasnej Górze, dzień 
i noc pilnować, by nie mógł opuścić 
klasztoru. Episkopat zadecyd 
o- 
wał, że 
od tego czasu peregrynacja odbywała 
się w formie pustej ramy, 
w którą wstawiano świecę, symbol duchowej obecności Mar 
y 
i... 
Organizowane banderie, dekoracje tras, domów, kościołów, o 
d- 
nawianie świątyń z tej okazji, ćwicze 
nie i układanie śpiewów, dekl 
a- 
macji, formowanie zespołów muzycznych i inne działania sprawiały, 
że kultura artystyczna stająca poza sztuką kontrolowaną przez władze 
państwowe kwitła i kształtowała ludzi wierzących. 
Jednak największym wydarzeniem kulturotwó 
rczym Kościoła 
w latach 
sześćdziesiątych 
były diecezjalne uroczystości 
1000 
- 
lecia 
chrztu 
Polski z udziałem całego episkopatu Polski. Mimo iż władze utrudni 
a- 
ły udział w obchodach organizując bezpłatne imprezy konkurencyj 
- 
ne, udział wiernych w uroczystości 
ach kościelnych był zdumiewaj 
ą 
- 
cy i kulturotwórczy. Kazania wygłaszane przeważnie przez prymasa 
kard. S. Wyszyńskiego dotyczyły historii Kościoła i Państwa, a szcz 
e- 
gólnie 
wydarzeń ważnych dla narodu, dotyczących 
terenu odwiedz 
a 
nej 
diecezji. Przykładem mogą 
być uroczystości milenijne w Gorz 
o 
wie 
W 
lkp. w dniach 5 i 6 listopada 1966 r. W przeddzień 
sprowadz 
o 
no 
re 
- 
likwie Pięciu Braci Męczenników do kościoła św. Jana Chrzc 
i 
ciela
		

/p0011_1.djvu

			47 
z czego radni 
zdawali sobie sprawę. Przewidywał 
budowę 4 szkół po 
d- 
stawowych, dwóch przedszkoli, kina pan 
o 
ramicznego już w 1963 i to 
z 
800 
miejscami zamiast zakładanych wcześniej 
600 
, hotelu na 
100 
łó 
- 
żek 
, otwartego basenu pływackiego, hali sportowej oraz innych inw 
e- 
sty 
cji w zakresie gospodarki kom 
u 
nalnej. 
Przyjęcie aneksu zakończyło konflikt w radzie. Jak się okazało, 
aneks 
był zbiorem pobożnych 
ż 
y 
czeń, 
dającym szansę na wyjście „z 
twa 
- 
rzą” gorzowskim radnym (w połowie należących do PZPR). Nikt nie 
miał zamiaru go real 
izować, bo skąd miałyby wziąć się na to śro 
d 
ki, 
skoro plan dla całego województwa był już wcześniej ustalony? Zd 
e- 
cydowan 
a 
większość inwestycji została wykonana, 
ale nie do roku 
1965 
, 
tylko znacznie później. Np. otwarto nowe kino „Muza”, co po 
d 
niosło 
liczbę 
miejsc kinowych 
w mieście do 
1091 
, ale nowoczesne 
kino z 
praw 
- 
dziwego zdarzenia. „Kopernik”, zbudowano dopiero w połowie lat 70. 
Dodać należy, że także niektóre wskaźniki z podst 
a 
wowego planu nie 
zostały zrealizowane. Tak było np. w budownictwie mies 
z 
kani 
owym, 
gdzie w roku 1962 planowano uko 
ń 
czenie 1173 izb, a wykonano tylko 
833. W ciągu dziesięciolecia w niewielkim stopniu udało się poprawić 
sytuację w oświacie. W roku 1970 w mi 
e 
ście przypadało średnio 51,2 
ucznia na klasę lekcyjną, choć w skrajnym przypa 
dku Szkoły Podst 
a- 
wowej nr 12 liczba ta wynosiła aż 76 uczniów. Jednak s 
y 
tuacja uległa 
poprawie w stosunku do roku 1961. 
„Zielona Góra” likwiduje tramwaje w Gorzowie 
W jednym z wywiadów przewodniczący Z. Bauer wspomniał, 
że „Zielona Góra” nosiła się z z 
a 
m 
iarem likwidacji gorzowskiej sieci 
tramwajowej. 
Zresztą nie trzeba tu jego autorytetu i wiedzy, bo prze 
k 
o- 
nanie takie w Gorzowie jest niemal powszechne. W tej sprawie natr 
a- 
fiłem na dwa dokumenty, które są niezwykle ciekawe i zaskak 
u 
jące. 
Już od roku 1960 ro 
zważano ekonomiczną zasadność funkcjon 
o- 
wania tramwajów 
12 
. 
Miasto było zmuszone dopłacać do biletów 
tra 
m- 
wajowych. Np. w roku 1958 koszt jednego przejazdu szacowano na 
59 groszy, zaś 5/6 pasażerów jeździła na bilety ulgowe po 15 gr 
o 
szy, 
reszta za 50 groszy. C 
zyli wszyscy jeździli poniżej kosztów. Pr 
o 
blem 
komunikacji masowej 
w Gorzowie stał się 20 marca 1963 przedmi 
o 
tem 
posiedzenia specjalnego zespołu rzeczoznawców przy Ministe 
r 
stwie 
12 
Trolejbusy, autobusy czy tramwaje?, 
Gazeta Gorzowska 1960 n 
r 148, s. 5.
		

/p0011_10.djvu

			259 
92. 
MINCER Edward: Adamie, wyrzuć skarpetki... . 
RUSZCZYŃSK 
I Adam: 
Odpowiedź 
preze 
sa 
CB 
[ 
Cen 
trum 
Bizn 
esu] // 
Puls. 
– 
2 
00 
5 
, 
nr 10 
, 
s. 
16 
; nr 
10 
, 
s. 
17 
Sprawa ograniczenia jarmarku w dniach winobrania. 
93. MINCER Edward: Budżetowe buszowanie : ważne to je co je moje. 
– 
Polem.: BATOWSKI Lesław: Do Edwarda Mincera słów parę // 
Puls 
. 
– 
2005 
, 
nr 2, s. 20 
- 
21 : il. ; nr 3, s. 13 
Krytycznie o budżecie miasta. 
94. PIEKARSKA Danuta: Nie samym chlebem... // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, 
nr 158, s. 8 : il. 
Rodzina piekarzy Rzepków. 
95. POLITOWICZ Andrzej: LfC ma już 15 lat z okładem / ap // 
Uniw. 
Zielonogórs. 
– 
2005, nr 7, s. 5 
Firma produkująca wszczepy chirurgiczne. 
96. RUSZCZYŃSKI Adam: 
P 
rzepis na aferę // 
Puls. 
– 
2005, n 
r 3, s. 9 
Spółka Centrum Biznesu. 
97. SUWOROW Alina: Giełda kolesiów // 
Puls. 
– 
2005, nr 9, s. 28 
- 
29 
Zielonogórska giełda rolno 
- 
towarowa. 
98. SZAJNA Janusz: Zatrudniamy tylko najlepszych / z Januszem Sza 
j 
ną, 
prezesem spółki ADB Polska, zielonogórskiej fir 
my hi 
- 
tech, rozm. Piotr 
Maksymczak // 
Puls. 
– 
2005, nr 3, s. 4 
- 
6 : portr. 
99. WOŹNY Arseniusz: Kooperacyjne Centrum Biznesu / Arseniusz 
Woźny, Fryderyk Czekała // 
Puls. 
– 
2005, nr 2, s. 24 
100. ZIELONOGÓRSKI Rynek Rolno 
- 
Towarowy S.A. w latach 1994 
- 
2004. 
– 
Zielona Góra : ZRR 
- 
T, 2005, 
– 
[8] s. : il. ; 30 cm 
101. 
Burzyński Stanisław 
. SIATECKI Alfred: Lubuszanie 2004 / (as) // 
Gaz. Lubus. 
– 
2005, nr 36, s. 9 : portr. 
Przedsiębiorca. 
KOMUNIKACJA 
102. CELIŃSKA Kalina: Zielonogórzanie wniebowzięci : po ponadro 
c 
z- 
nej przerwie w końcu ruszyły loty z Babimostu // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 277 (29 XI), s. 1 : il. FULARZ Adam: Odlecieć z krainy marazmu // 
Puls. 
– 
2005, nr 6, s. 14 
- 
15 : il. 
103. SKOREK Julian: Kształcąca funkcja audialnych komunikatów jęz 
y- 
kowyc 
h w autobusach MZK / Julian Skorek, Kamila Borkowska // 
Eduk. 
Humanist. 
– 
T. 3 (2003), s. 103 
- 
114.
		

/p0011_2.djvu

			69 
21. 
Fragment górnej partii cienkościennego, szerokootworowego n 
a- 
czynia kamionkowego. Wylew lekko nachylony do wewnątrz, 
brzusiec profilowany, pokryty cienką warstwą polewy barwy br 
u- 
natnej. Brak domieszki. Średnica wyle 
wu 9 cm (tabl. 
V b). 
22. 
Fragment wylewu naczynia barwy ceglastej o pogrubionej kraw 
ę- 
dzi, z odciśniętymi poprzecznie dołkami na jej brzegu. Domies 
z 
ka 
drobnoziarn 
i 
stego tłucznia (tabl. V c). 
23. 
Fragment dna naczynia barwy ceglastej. Domieszka drobnoziarn 
i- 
stego tłu 
cznia. Średnica 20 cm (tabl. V d). 
24. 
Fragment pucharka 
szklanego. Szkło ciemne, spatyno 
wane. W 
y 
lew 
prosty, Brzusiec ła 
godny, lekko wcięty w dolnej partii. Średnica 
11 cm (tabl. V e). 
25. 
Fragment odchylonego na zewnątrz wylewu naczynia barwy kr 
e- 
mowożółtej. Domie 
szka drobnoziarnistego tłucznia (tabl. V f). 
26. 
Fragment dna naczynia barwy ceglastej i szarej (zewnętrzna ścia 
n- 
ka). Domieszka drobno 
ziarn 
isteg 
o tłucznia. Średnica 
8 cm (tabl. 
V 
h 
). 
27. 
Fragment brzuśca 
naczynia barwy ceglastej z białym 
pasem mal 
o- 
wanym dookolnie. 
Domieszka drobno 
- 
i śre 
d 
nio 
ziarnistego tłuc 
z 
nia 
i żwiru (tabl. V 
g 
). 
28. 
Fragment ceramiki barwy 
ceglastej w przełomie 
, powierzchnia ze 
- 
wnętrzna 
brunatna, polewa wewnętrzna barwy ciemnooliwk 
o 
wej. 
Naczynie orna 
mentowane poziomymi żeberkami. 
Domieszka dro 
b- 
nozia 
rnistego tłuc 
z 
nia (tabl. VI a). 
29. 
Fragment odchylonego na zewnątrz wylewu naczynia barwy cegl 
a- 
s 
tej (powierzchnia zewnętrzna) i kremowożółtej (przełom). P 
o 
lewa 
ba 
rwy 
miodowej od wewnątrz i częś 
ciowo na 
zewnętrznej 
p 
o 
wierz 
- 
chni. Średnica 14 cm (tabl. VI b). 
30. 
Fr 
agment odchylonego na zewnątrz wylewu małego naczynia bar 
- 
wy ceglastej. Polewa od wewnątrz barwy brunatnej. Domieszka 
drobnoziarn 
i 
stego tłucznia. Średnica 10 cm (tabl. VI c). 
31. 
Fragment dolnej partii miniaturowego naczynia barwy kremow 
o- 
żółtej. Od wewnątrz po 
lewa barwy miodowej. Brak domieszki. 
Średnica 6 cm (tabl. VI d). 
32. 
Fragment ceramiki barwy kremowożółtej. Powierzchnia zewnętr 
z- 
na barwy ceglastej, zdobiona ornamentem geometrycznym, ste 
m- 
pelkowym. Domieszka drobnoziarnistego tłucznia (tabl. VI e). 
33. 
Fragment wy 
lewu naczynia barwy jasnoceglastej o nieznacznie p 
o 
- 
grubionej krawędzi. 
Dom 
ieszka drobnoziarnistego tłucznia 
(tabl. VI f).
		

/p0011_3.djvu

			113 
Badacz do końca swoich dni pozostał aktywny mimo, że przez 
ostatnie dwa lata był na wpół sparaliżowany. Z ciekawostek 
– 
nie 
przywiązywał wagi 
do wyglądu. Zdarzało mu się wychodzić z domu 
w dwóch 
różnych butach lub skarpetkach; stary kapelusz wyrzucał 
do 
- 
piero wtedy, gdy nie nadawał się do użytku. Troskę o sprawy docz 
e- 
sne zostawiał żonie Marii. Był człowiekiem bardzo rodzinnym. Za 
w- 
sze 
żartował, ż 
e natura poskąpiła mu syna, ale obdarowała wnukami, 
kt 
ó 
re chętnie wprowadzał w świat roślin i owadów podczas spacerów. 
Spośród potomków Schmidta najbardziej znany jest jego wnuk, pisarz 
Siegfried Pitschmann. Do dziś żyje w Niemczech wnuczka Ruth Rö 
ß- 
ler, kt 
óra 
zachowała w pamięci obraz dziadka 
z ostatnich lat jego ż 
y 
cia 
jako naukowca i człowieka pogodnego.
		

/p0011_4.djvu

			125 
i tam korzystali z posług religijnych. Szczególnie widoczne to było pod 
- 
czas duszpasterskich odwiedzin z okazji kolędy. Większość zielon 
o- 
górskich grekokatolików 
– 
niezależnie od tego, czy przyznawała się 
do 
swego pocho 
dzenia, czy nie 
– 
przyjmowała po kolędzie księdza rzy 
m- 
skokatolickiego. 
Od lat dziewięćdziesiątych można zauważyć z 
jaw 
i 
sko 
jednoznacznego deklarowania przynależności parafialnej i zaprzest 
a- 
nia ochronnej dwoistości. 
Duże znaczenie dla budowania parafialnej w 
spólnoty i identyf 
i- 
kacji z nią miały zorganizowane siłami parafian trzy ważne uroczyst 
o- 
ści: pierwsza 
– 
w 1994 roku z okazji 50. rocznicy 
śmierci sługi Boż 
e 
go 
metropolity Andrzeja Szeptyckiego, druga 
– 
400 
- 
lecie unii brz 
e 
skiej 
święt 
owane 
w 
1996 
rok 
u, trzeci 
a 
– 
Wie 
lki Jubileusz 
2000 
roku. Wszys 
t- 
kie 
te 
wyda 
rzenia mi 
ały 
odpow 
iednią oprawę i zna 
czny 
wydźw 
ięk. 
S 
e 
s 
je 
naukowe 
, koncerty, nabożeństwa zebrały zielonogórskich 
grekokatol 
i- 
ków i 
gości spoza parafii, wśród nich 
rzymskokatolickich ducho 
w 
nych 
i wiernych oraz 
władze miasta i woj 
e 
wództwa. 
W kontekście tych wydarzeń warto podkreślić dobrą współpr 
a 
cę 
z proboszczem konkatedry św. Jadwigi, księdzem kanonikiem Wł 
o- 
dzimierzem Langem. Dzięki jego życzliwości i otwartości znac 
z 
nie 
łatwiej było finalizować działania. Ta 
postawa sprzyjała bieżącej dzi 
a- 
łalności greckokatolickiej parafii w murach rzymsko 
- 
katolickiej ko 
n- 
katedry. 
W wymiarze wewnątrzparafialnym 
ważnym faktem było powoł 
a- 
nie w 2003 roku organizacji skupiającej większość kobiet należ 
ą 
cych 
do zielonogórskiej parafi 
i. Organizacja pod nazwą „Sestryctwo” p 
o- 
stawiła sobie za zadanie apostolat wśród samotnych i chorych, dzi 
a- 
łalność charytatywną, utrzymanie p 
o 
rządku w kaplicy oraz służbę 
modlitwy. W perspektywie wa 
ż 
nym zadaniem „Sestryctwa” ma być 
opieka nad świetlicą para 
fialną, planowaną w podziemiach nowo b 
u- 
dowanej cerkwi. 
Głównym celem, jaki od lat wyznaczyli sobie zielonogórscy gr 
e- 
kokatolicy, było zdobycie samodzielnej, większej świątyni. Dotyc 
h- 
czas użytkowana kaplica w konkatedrze św. Jadw 
i 
gi z czasem okazała 
się za c 
iasna i niezdatna do spełniania wszystkich funkcji duszpaste 
r- 
skich. 
Pierwsze działania w tym kierunku podjęto na początku lat dzi 
e- 
wi 
ęćdziesiątych. Nie sprzyjał im jednak klimat polityczny panuj 
ą 
cy 
w Zielonej Górze, dlatego też nie można było uzyskać odpow 
ie 
d 
niego 
pozwolenia na inwestycję. Dopiero w 2003 roku skutecznie sfinaliz 
o-
		

/p0011_5.djvu

			137 
c) 
matematyka, 
d) 
fizyka. 
2. 
Wyższa Szkoła Ekonomiczna w Poznaniu. 
3. 
Wyższa Szkoła Nauk Społecznych w Warszawie. 
4. 
Wyższa Szkoła Rolnicza we Wrocławiu (filia w 
Toporowie). 
5. 
Wyższa Szkoła Wychowania Fizycznego w Poznaniu. 
6. 
Politechnika Szczecińska (punkt konsultacyjny Wydz. Chemii 
w „Stilonie 
” 
w Gorz 
o 
wie). 
Rok akademicki 
Ilość punktów 
konsultacy 
j 
nych 
Słuchacze 
1962/63 
2 
140 
1963/64 
9 
380 
1964/65 
9 
610 
1 
965/66 
11 
820 
Pierwsi absolwenci zielonogórskich punktów konsultacyjnych 
otrzymali dyplomy ukończenia 
studiów d 
opiero 
w 1967 roku, ni 
e 
mniej 
kulturotwórcza rola tych placówek była znaczna. Poza możl 
i 
wością 
ukończenia w Zielonej Górze czy Gorzowie studiów 
wyższych przez 
mieszkańców województwa zapoczątkowały one proces tw 
o 
rzenia się 
na miejscu ośrodka akademickiego. Stworzyły 
warunki do stałych ko 
n- 
taktów profesorów z Poznania, Wrocławia z władzami wojewód 
z 
kimi 
i miejskimi, z mieszkańcami miasta, gdyż przy okazji pobytu w Ziel 
o- 
nej Górze wygłaszali odczyty, prelekcje ogólnodostępne, o czym ka 
ż- 
dorazowo informowała lokalna prasa i radio. 
Powstanie punktów konsultacyjnych oraz ich rozwój nie przerw 
a 
ło 
zabiegów o 
utworzenie w Zielonej 
Górze samodzielnej wyższej 
ucze 
l 
ni 
lub filii UAM. W pierwszej kolejności miejscowe władze proponow 
a- 
ły stworzenie Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Od 1958 roku istniało 
w Zielonej Górze prężne Studium Nauczycielskie, którego wielu w 
y- 
kład 
owców miało zaawansowane doktoraty, a ponadto w ramach akcji 
„ 
Tysiąc 
szkó 
ł 
na Tysiąclecie” pod patronatem Związku Młodzieży S 
o 
- 
cja 
listycznej 
budowane były obiekty dla nowej siedziby Studium 
. Poza 
tym wielu nauczycieli kończyło doktoraty z dyscyplin uniwers 
yte 
c- 
kich, co pozwoliłoby zapewnić nowej uczelni we własnym zakr 
e 
sie. 
Kilka czynników zadecydowało, że jako pierwsza powstała w Zi 
e- 
lonej Górze Wyższa Szkoła Inżynie 
r 
ska.
		

/p0011_6.djvu

			157 
wiele stowarzyszeń, szczególnie dziewcząt, grup ko 
n 
firmantów, gości 
zebrań kości 
elnych i komunalnych a także pojedynczych osób odwi 
e- 
dzających zakład znalazło tutaj serdeczną gośc 
i 
nę. Odbywały się tutaj 
posiedzenia zarządów połączonych domów diak 
o 
nisek: w 1911 roku 
konferencja śląska, w 1917 
– 
konferencja półno 
c 
no 
- 
wschodnia, 1918 
– 
kon 
ferencja o chrześcijańskiej pomocy dzi 
e 
ciom. 
Wracając do wydarzeń historycznych. W końcu 1905 roku dotyc 
h- 
czasowy przewodniczący Kuratorium złożył swój urząd, poni 
e 
waż po 
- 
między nim a większą liczbą członków zaistniała poważna różnica zdań 
dotycząca kwesti 
i podstawowych. Na jego miejsce p 
o 
wołano księcia 
Georga von Sch 
ö 
naich 
- 
Carolatha z Zaboru w powiecie Zielona Góra, 
który przyjął urząd z serdecznym poparciem sióstr. Roz 
u 
miał on sens 
pracy sióstr diakonisek 
i 
poświęcił diakonatowi swoje siły i czas. Zwi 
ą- 
zek 
ze 
Śląskim Kościołem Prowi 
n 
cjonalnym 
znalazł swój wyraz w od 
- 
wiedzinach 
g 
eneralnego 
superintendenta 
okręgu legnickiego 
, D. 
Hau 
p 
ta 
w lipcu 1906 roku i wygłoszonym 
przez niego kazaniu 
. Do istniejąc 
e 
go 
Seminarium dla 
Przedszkolanek w 1909 roku dołączyła 
Szko 
ła Gosp 
o- 
darstwa Domowego, której okazjonalne spotkania szybko otrz 
y 
mały 
stałą i zorganizowaną formę. Wzrost ilości sióstr szedł w poż 
ą 
danym 
kierunku. Część sióstr tworzących zręby domu musiała odejść, ale 
m 
o- 
gło to służyć uporządkowaniu i wzmacnianiu wspóln 
o 
ty. 
Pierwsze zamknięcie roku operacyjnego, które od początku do dziś 
na zlecenie Kuratorium sprawdzał ówczesny miejski kontroler r 
a 
chun 
- 
kowy, obecnie dyrektor do spraw księgowych (główny księg 
o 
wy) i rad 
- 
ca 
miejski 
Körnchen, wypadło bardzo pomyślnie 
, pozw 
oliło z nadzi 
e 
ją 
patrzeć w przyszłość i wierzyć w możliwość zrealizowania zamierz 
o- 
nych 
zadań, przede wszystkim organizacji i urządzenia 
szpitala. Ki 
e 
ro 
- 
wane 
do diakonisek okólniki 
Zarządu zapewn 
iały 
o spokojnym, 
pe 
w 
nym 
rozwoju i dzięki Bogu wzywały do ochr 
ony prawdz 
i 
wego sensu pracy 
diakonatu i utrzymania istniejącego porządku i regulam 
i 
nu. 
Na obiecujący wiosenny, nakłaniający do rozwoju okres położył 
się jednak cień spowodowany ciężką chorobą przełożonego, którego 
siły zostały na długi czas obezwładnione. 
Zachorował on w grudniu 
1907 roku, a dopiero w styczniu 1909 roku mógł powrócić do pracy. 
Zadania domu wzrosły na skutek przepisów ministerialnego rozporz 
ą- 
dzenia 
„o państwowych egzaminach i uznawaniu kwal 
i 
fikacji osób zaj 
- 
mujących się pielęgnowaniem chory 
ch” z 10 maja 1907 roku. Dom 
macierzysty wziął na siebie obowiązek 
kształcenia sióstr, zaistniała też
		

/p0011_7.djvu

			185 
z wielofunkcyjną częścią dydaktyczną oraz drugi etap remontu budy 
n 
ku 
dydaktycznego Wydziału Elektrotechniki 
, Informatyki i Telekomun 
i- 
kacji. Obydwa te zadania są stosunkowo realne i mają wie 
l 
kie szanse 
na finansowanie ze środków Unii Europejskiej na lata 2007 
- 
2013. M 
a- 
my 
również przygotowany program remontu akademików ze zwię 
k- 
szeniem standardu warunków mieszkanio 
wych dla st 
u 
dentów oraz 
program znoszenia barier architektonicznych dla studentów niepełn 
o- 
sprawnych. 
Uniwersytet Zielonogórski ma dobre perspektywy rozwoju. Za 
kilka lat powinna to być placówka średniej wielkości, kształcąca 10 
- 
11 tys. studentów studiów s 
tacjonarnych. Będzie to uczelnia o dobrej 
bazie dydaktycznej, sprzyjająca badaniom naukowym oraz o dobrym 
zapleczu do studiowania. Będzie to uczelnia o dobrych naukowych 
kontaktach międzynar 
o 
dowych, w tym zwłaszcza z uczelniami z RFN 
– 
najbliższym sąsiadem 
. Naszą specyfiką na pewno pozostanie kszta 
ł- 
cenie studentów w szerokim spektrum dyscyplin naukowych. Ustab 
i- 
lizuje się z całą pewnością kadra, która ukształtuje się z naszych a 
b- 
solwentów i młodszych dziś pracowników nauki. Myślę, że również 
z czasem okrzep 
niemy i będziemy plasować się w środkowej grupie 
polskich uniwersytetów. 
Życzę wszystkim pracownikom Uniwersytetu Zielonogórskiego 
oraz studentom, zwłaszcza tym z pierwszych lat, wszelkiej pomyśln 
o- 
ści w rozpoczynającym się roku akademickim 2006/2007.
		

/p0011_8.djvu

			197 
26.05.2006 
- 
Międzynarodowe Dni Muzeów w Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
otwarto dwie wystawy „Skarby Zielonogórskiego Muzeum” oraz „ 
Zygmunt 
Waliszewski 
- 
malarstwo i rysunek” ze zbiorów Muzeum Narodowego w Wa 
r- 
szawie. 
26.05.2006 
- 
Filharmonia Zielonogórska im. Tadeusza Bairda (pl. Powsta 
ń- 
ców Wielkopolskich 10) 
- 
uroczysty koncert z okazji 50 
- 
lecia Filharmonii 
Ziel 
o 
nogórskiej. Udział wzi 
ęli m.in.: przedstawiciele świata polityki, kultury 
oraz melomani. Wystąpiła Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Zielonogó 
r- 
skiej pod dyrekcją Czesława Grabowskiego. Na fortepianie grał Krzysztof 
Jabło 
ń 
ski. 
30.05.2006 
- 
Ratusz (Stary Rynek 1) 
- 
LXVI sesja Ra 
dy Miasta Zielona G 
ó 
ra 
. 
Radni podjęli decyzje w sprawach: 
1) 
zmiany Statutu Miasta Zielona Góra; 
2) 
uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Śródmieścia i miasta 
Zielona Góra; 
3) 
wyrażenia zgody na zamianę nieruchomości pomiędzy Gminą Zielona G 
óra o statusie 
miejskim a Skarbem Państwa; 
4) 
wykorzystania źródeł 
geotermalnych i równoczesnej produkcji 
prądu, ciepła i chłodu w Zie 
- 
lonej Górze; 
5) 
w sprawie nadania imienia Miejskiemu Przedszkolu nr 11 w Zielonej Górze; 
6) 
ustalenia 
planu sieci publicznych szk 
ół podstawowych i gimnazjów oraz 
granic ich obw 
o- 
dów; 
7) 
ustalenia planu sieci szkół ponadgimnazjalnych oraz szkół specjalnych; 
8) 
zmiany regulaminu przyznawania stypendiów w ramach projektu pn. „II Zielonogórski 
Program Stype 
n 
dialny Szansą dla Młodzieży Wiejskie 
j”; 
9) 
zmiany regulaminu wynagradzania nauczycieli w 2006 roku; 
10) 
stwierdzenia nabycia własności pojazdu przez miasto Zielona Góra; 
11) 
regulaminu dostarczania wody i odprowadzania ścieków; 
12) 
ustalenia Strefy Płatnego Parkowania i wysokości stawek opłat za parkowanie 
pojazdów 
sam 
o 
chodowych na drogach publicznych w tej strefie; 
13) 
zmieniająca uchwałę w sprawie budżetu miasta na rok 2006; 
14) 
w sprawie utrzymania kierunku „Jazz i Muzyka Estradowa” przy Wydziale Artystycznym 
Un 
i 
wersytetu Zielonogórskiego. 
CZERWIEC 
1.06.2006 
- 
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna 
- 
promocja „Legend 
lubuskich” Zbigniewa Kozłowskiego. Jest to wędrówka śladami przeszłości 
naszego r 
e 
gionu. 
6.06.2006 
- 
Deptak 
- 
61. rocznica przejęcia władzy w Zielonej Górze przez 
pierwszego polskiego burmistrz 
a T 
o 
masza Sobkowiaka. 
7.06.2006 
- 
Palmiarnia 
- 
uroczyste podpisanie porozumienia w sprawie zag 
o- 
spodarowania i 
unieszkodliwienia odpadów przez Miasto Zielona Góra i 
gmin 
Czerwieńsk, Sulechów, Świdnica, Dąbie i Zabór. Strony zobowiązały się do 
wspólnego zag 
ospodarowania i unieszkodliwiania odpadów komuna 
l 
nych i in 
- 
n 
ych niż komunalne, wytwarzanych na ich terenie.
		

/p0011_9.djvu

			237 
Ulotki 
W Siedlisku wykształciła się jeszcze jedna forma ekspresji 
- 
ulo 
t- 
ki. Zanim odbudowaliśmy Dom Bramny, by urządzić stołówkę, jad 
a- 
liśmy w kaplicy zamkowej. Pewnego dnia podczas obiadu z otworu 
w sklepieni 
u zaczęły 
wylatywać ulotki będące istnym popisem błysk 
o- 
tliwości, humoru, zabawy słownej i przy okazji komentarzem do ob 
o- 
zowych zdarzeń. Ulotki od tej chwili leciały ze sklepienia dość często 
i były publikacjami opozycyjnymi do oficjalnego organu Państwa 
Sł 
o 
ń- 
ca, „Nibycodziennika”. 
Pojawianie się ulotek było jedną z atrakcji ob 
o- 
zu, nie tylko ze względu na znakomitą formę i żartobliwo 
- 
sat 
y 
ryczną 
treść, ale także dlatego, że długo nie wiedzieliśmy, kto był autorem, 
w jaki sposób wchodził na sklepienie kaplic 
y i zrzucał ulotki na dół, 
podczas gdy wszyscy obozowicze byli przy stołach. 
Zabawy Makusynów ze słowem pisanym zaowocowały z czasem 
ofertą „Gazety Zielonogórskiej”, aby dodatek dziecięcy wydany z ok 
a- 
zji jubileuszu 
10 
- 
lecia pisma przygotowały Makusyny. 
Wie 
siek H 
u 
don 
- 
wówczas redaktor „Świata Młodych”, napisał książkę o szczepie pod 
tytułem „Cudaki”. 
Ukazała się w Warszawie w roku 1968. Jest 
to op 
o- 
wieść o naszych przygodach składająca się z dziesi 
ę 
ciu gawęd oraz 
aneksu w postaci tragifarsy Wandy Chotomskiej 
i Wacława B 
i 
sko pod 
tytułem „Romeo i Żulia”. 
O piosenkach 
Porządek dnia między kolacją a ogniskiem czy kominkiem prz 
e- 
w 
idywał czas na naukę piosenek. Miałem pełną świadomość roli 
wspól 
- 
nego śpiewu w umacnianiu się więzi wspólnotowych. Zależało mi na 
tym, a 
by każde ważniejsze wydarzenie kojarzyło się z odp 
o 
wiednią 
pieśnią, przez co repertuar tworzył rodzaj kroniki szczepu. Pomagało 
to w utrwalaniu wiedzy o naszej przeszłości drogą skoj 
a 
rzeń. Piosenki 
pomagały w ekspresji różnych nastrojów. Grając na akordeon 
ie przy 
ogniskach mogłem panować nad stanem ducha gr 
o 
madki. Po latach 
potrafiłem za pomocą odpowiedniego repertuaru śpiewanych pieśni 
doprowadzić zespół do pożądanego stanu: euforii, rozbawienia, wyc 
i- 
szenia, skupienia, zadumy. Naturalnie u młodzieży, która 
była na m 
u- 
zyczne manipulacje podatna, ale było to przeważnie normą. Podczas 
pobytu w Arteku na Krymie reżyserzy przygotow 
y 
wanego widowiska 
telewizyjnego dla Interwizji doceniając tę moją umiejętność, popros 
i- 
li, abym przy pomocy Makusynów i akordeonu rozba 
wił salę. Zgodz 
i-
		

/p0012.djvu

			30 
w Międzyrzeczu. Kazanie ks. abp. Poznańskiego, Antoniego Barani 
a 
ka, 
poświęcone było 
w całości dziejom diecezji gorzowskiej. W kat 
e 
drze 
gorzowskiej bp W. Pluta, witając ks. prymasa kard. S. Wyszy 
ń 
skiego 
i gości, przedstawił historię życia religijnego i kultury w dorzeczu Wa 
r- 
ty, Noteci i Obry; przynależność wiernych do diecezji pozna 
ń 
skiej 
utworzonej w 968 r., powstanie eremu w pobliżu Międzyrzecza i m 
ę- 
czeństwo pierwszych Polaków, powstanie w 1124 r. diecezji lub 
u 
skiej 
zależnej od archidiecezji gnieźnieńskiej, opactwo cystersów w Par 
a- 
dyżu z 1234 r., sanktuarium Matki Bożej Roki 
t 
niańskiej z 
XVII w., 
XII 
- 
wieczny kościół św. Wojciecha na Zawarciu i XIII 
- 
wieczny k 
o- 
ściół mariacki w Gorzowie. Biskup W. Pluta podkr 
e 
ślił, że obecnie 
ordynariat gorzowski liczy blisko 400 parafii, ponad 1500 kościołów, 
a rzeszę 2 milionów 300 tysięcy wiernych obsługuj 
e ponad 1000 k 
a- 
płanów i pomaga im blisko 800 sióstr zakonnych. 
Mocne osadzenie w kulturze duchowej narodu i wydarzeniach h 
i- 
s 
torycznych z dziejów Kościoła i Polski wypełniały 
ogromną lukę, jaką 
stwarzało ideologicznie zdeformowane kształcenie dzieci i mł 
o 
d 
zieży 
w szkole, tematyka podręczników 
historii, języka 
polskiego, także pr 
a- 
sy, radia i telewizji oraz oficjalnych wydawnictw nauk 
o 
wych, sztuk 
teatralnych, koncertów muzycznych itp. 
d. Okres zrywów robotniczych (1968 
– 
1989) 
Bunt młodzieży w Warszawie w związ 
ku z zakazem wyst 
a 
wiania 
„Dziadów” A. Mickiewicza w Teatrze Narodowym w marcu 1968 r. 
i represje władz wobec młodych sprawiły, że Kościół upomniał się 
o prześladowanych. Do Kościoła coraz częściej przychodzą twórcy 
kultury, inteligencja i robotnicy, by n 
a terenie jedynego skrawka wo 
l- 
ności słowa i twórczości artystycznej w duchu narodu tworzyć dzieła 
i pokazywać publiczności bez cenzury politycznej. Przez kilkanaście 
lat Kościół staje się mecenasem i schronieniem dla niezależnej twó 
r- 
czości literackiej, wy 
dawnictw 
podziemnych, publikacji czasopism 
itp. 
W tym okresie Kościół najmocniej współpracował w formowaniu ku 
l- 
tury narodowej, którą można scharakteryzować jako solidarn 
o 
ściową. 
Miała ona najpierw wymiar duchowy i religijny. Przez rek 
o 
lekcje, od 
- 
prawianie 
nabożeństw, pielgrzymki, zmierzała do formowania intel 
i- 
gencji 
i świata pracy do życia duchowego we wierze bądź przynaj 
m 
niej 
szacunku dla religii u niewierzących, którzy w tym czasie także zna 
j- 
dowali schronienie w murach kościelnych.
		

/p0012_1.djvu

			48 
Gospodarki Komunalnej. Rozważano 3 warianty na przyszłość 
: 1) k 
o- 
munikacja tram 
wajowa i 
autobusowa, jak dotychczas; 2) tylko autob 
u- 
sowa 
, 
oznaczająca likwidację sieci tramwajowej; 3) trolejbusowa i a 
u- 
to 
busowa, czyli likwidacja sieci tramwajowej i budowa trolejbus 
o 
wej. 
Po przeprowadzeniu analizy stanu taboru i torowisk z 
e 
spół stwierdzi 
ł, 
iż w perspektywie komunikacja tramwajowa w G 
o 
rzowie powinna 
ulec likwidacji, gdyż nie ma uzasadnienia ekon 
o 
micznego. Zakazano 
rozbudowy trakcji. Zakładano, że w perspektywie 10 
- 
15 lat po w 
y- 
eksploatowaniu trakcji tramwaje zostaną zlikw 
i 
dowane. 
W zamian rozważano wprowadzenie sieci trolejbusowej. Władze 
miasta nie zgadzały się z opinią MGK i optowały za pozostawieniem 
komunikacji mieszanej, tj. tramwajowej i autobusowej, w czym, jak 
wynika z jednego z dokumentów wspierała je.... Wojewódzka Kom 
i- 
sj 
a Planowania Gospodarcz 
e 
go PWRN w Zielonej Górze! Wynika to 
z 
Informacji z wykonania planu zagospodarowania prz 
e 
strzennego mia 
- 
sta, 
gdzie komentując 
decyzję MGK o 
likwidacji tramwajów napis 
a 
no: 
Nie jest to jednak decyzja ostateczna. Ministerstwo zażądało b 
o 
wiem 
opinii 
Wojewódzkiej Komisji Planowania Gospodarczego 
, która popa 
r- 
ła nasze stanowisko. W chwili obecnej 
[czyli w maju 1963 
– 
D.A.R.] 
oczekujemy na ostateczne stanowisko 
13 
. 
Dokument świa 
d 
czy, iż w roku 
1963 PWRN stało na stanowisku takim jak władze mias 
ta, tj. równ 
o- 
czesnego 
funkcjonowania komunikacji tramwajowej i autob 
u 
sowej. 
Być 
może stanowisko 
to uległo zmianie w czasie późnie 
j 
szym, ale nie udało 
się tego potwierdzić w aktach. Nie wypowiadają się autorzy monogr 
a- 
fii 
o komunikacji miejskiej 
14 
. 
Faktem jes 
t, iż w roku 1965 podjęto 
d 
e 
cy 
- 
zję o utrzymaniu w Gorzowie komunikacji tramw 
a 
jowo 
- 
autobusowej. 
Wprawdzie w końcu lat 60., w czasie poszerzania m 
o 
stu, wyłączono 
z jej zasięgu Zawarcie, co przewidywały plany remo 
n 
tu mostu, jednak 
trakcję 
rozwijano w innych 
kierunkach. W drugiej połowie lat 60. 
w 
y- 
remontowano 
trakcję tramwajową na ulicach Chrobrego, Warsza 
w 
skiej 
i Podmiejskiej 
oraz pętlę przy dworcu kolejowym, mijanki na Walcz 
a 
ka 
13 
APG, PMRN, sygn. 11, 
Informacja z wykonania planu zagospodarowania 
przestrzennego miasta na lata 1961 
- 
1965 
, 30 V 1963 r. 
14 
J. Wojcieszak, 
Dzieje komunikacji miejskiej w Gorzowie Wielkopolskim 
. 
Wyd. III zmienione, Gorzów 1997; J. T. Finster, 
R. Piotrowski, 
100 lat na 
szynach/ 100 Jahre auf den Schienen. Landsberg 1899 
– 
Gorzów 1999 
, wyd. 
II poprawione, Gorzów Wlkp. 2007.
		

/p0012_2.djvu

			70 
34. 
Fragment 
odchylonego na zewnątrz wylewu naczynia 
barwy c 
e 
gla 
- 
stej o krawędzi pogrubionej. Domieszka drobnoziarnistego tłuc 
z- 
nia (tabl. 
VI g). 
35. 
Fragment wylewu naczynia, z uchem taśmowatym, barwy cegl 
a- 
stej. Domieszka drobno 
- 
i średnioziarnistego tłucznia (tabl. VI h). 
36. 
Fragment przykrywki barwy ceglastej i kremowożółtej, z niereg 
u- 
larnie uformowanym uchwytem. Domieszka drobnoziarnistego 
tłuc 
znia (tabl. VI i). 
37. 
Fragment talerza barwy kremowożółtej. Wewnętrzn 
a polewa ba 
r- 
wy bi 
a 
ławej z szaro 
- 
granatową ornamentyką dookolnych, falistych 
linii. Brak domieszki (tabl. VI j). 
38. 
Fragm 
ent dolnej partii małego naczynia barwy ceglastej z nieznac 
z- 
nie wyodrębni 
onym dnem. Domieszka drobnoziarnistego tłuc 
z 
nia. 
Średnica dna 6 cm (tabl. VII a). 
39. 
Porcelanowy, mały pojemnik apteczny barwy białej. Forma cyli 
n- 
dryczna z prostym wylewem. Pod wylewem i nad dnem po jed 
nym 
dookolnym żłobku. Na dnie cyfra 30. Wysokość 5,7 cm, 
średnica 
dna 3,8 cm, średnica wylewu 3,7 cm (tabl. VII b). 
40. 
Fragment kafla barwy kremowożółtej z ornamentyką florystyczną 
(tabl. VII c). 
41. 
Fragment dna naczynia barwy kremowożółtej. Domieszka drobno 
- 
i śre 
d 
nioziarnistego tłucznia (tabl. VII d). 
42. 
Fragment górne 
j partii naczynia z silnie odchylonym na zewnątrz 
wylewie i dookolnym żeberkiem poniżej. Barwa ceramiki szara, 
na powierzchni ślady oliwkowej polewy. Domieszka drobnoziarn 
i- 
stego tłucznia. Średn 
i 
ca wylewu 17 cm (tabl. VII e). 
43. 
F 
ragment górnej partii naczynia 
o 
prostym wylewie barwy bruna 
t- 
nej. Pod krawędzią wylewu dookolny żłobek. Nieliczna domieszka 
średniozi 
arn 
i 
stego tłucznia. Średnica wy 
lewu 10 cm (tabl. 
VII f). 
44. 
Fragment 
dna naczynia barwy jasnoceglastej, ze śladami 
w 
e 
wnętr 
z- 
nej polewy barwy zielonej. Domies 
zka drobnoziarnistego tłucznia. 
Średnica 15 cm (tabl. VII g). 
45. 
Fragment dna naczynia barwy kremowożółtej z wewnętrzną pol 
e- 
wą barwy miodowej. Domieszka drobnoziarnistego tłucznia. Śre 
d- 
nica dna 9 cm (tabl. VIII a). 
46. 
Fragment dolnej partii 
naczynia barwy 
kremow 
ożółtej z w 
e 
wnętrzną 
polewą barwy miodowej. 
Zachowany 
fragment ornamentu w post 
a 
ci
		

/p0012_3.djvu

			126 
wano 
starania zielonogórskich grekokatolików. Miasto za symb 
o 
liczną 
kwotę odsprzedało budynek z przylegającą działką w centrum miasta. 
Rozpoczęte prace zmobilizowały i zintegrowały 
społeczność parafia 
l- 
ną, co może być dodatkowym atutem w późniejszym duszpaste 
r 
stwie. 
Podczas synodu w 1992 roku biskupi Europy w wydanej deklar 
a 
cji 
podkreślili, 
że Kościół jest jednym organizmem 
oddychającym dw 
o 
ma 
płucami, a o jego bogactwie świadczy obecn 
ość „tradycji chrześcija 
ń- 
skiej, zarówno wschodniej, jak i zachodniej, z właściwymi im cech 
a- 
mi teologicznymi, liturgicznymi, duchowymi i kanoniczn 
y 
mi”. Także 
Kościół w Polsce bogaty jest przez obecność dwóch obrządków 
- 
rzy 
m- 
skokatolickiego i greckokatolicki 
ego, dlatego ważne jest ich zauważ 
e- 
nie, poznanie i docenienie.
		

/p0012_4.djvu

			138 
Podpis Jurija Gagarina w kronice budowy obiektów 
przyszłej szkoły inżynie 
r 
skiej 
(1961 r.) 
Po pierwsze, w wyniku długotrwałego sporu uniwersytetów z wy 
ż 
- 
szymi szkołami pedagogicznymi zwyciężył pogląd, że nauczycieli szkół 
średnich będą kształciły tylko uniwersytety, natomiast dla poz 
o 
stałych 
szkół 3 
- 
letnie wyższe szkoły nauczycielski 
e, a studia naucz 
y 
cielskie 
ulegną stopniowej 
likwidacji (od 1960 roku rozpoczął 
się niż demogr 
a- 
ficzny). 
Po drugie, zdecydowano się rozwijać wyższe szkoły inżynierskie 
jako specyficzny typ wyższego zawodowego szkolnictwa techniczn 
e- 
go, kształcącego inżynieró 
w 
– 
technologów. Jako pierwsza powstała 
Wyższa Szkoła Inżynierska w Rzeszowie (1963). Zapowiadano tw 
o- 
rzenie dalszych i Zielona Góra p 
o 
stanowiła znaleźć się w tym gronie. 
Wreszcie po trzecie, odkrycie złóż miedzi i zapowiedź budowy 
huty w Głogowie, wówczas w 
województwie zielonogórskim, tworz 
y- 
ło zapotrzebowanie na inżynierów wszelkich specja 
l 
ności. 
Wszystko to sprawiło, że w grudniu 1964 roku władze 
wojewód 
z- 
kie skierowały do Warszawy wniosek o utworzenie w Zielonej Górze 
uczelni inżynierskiej. 
Utworzenie Wyżs 
zej Szkoły Inżynierskiej 
Komitet 
Centralny Związku M 
łodzież 
y Socjalistycznej 
, odpowi 
a- 
dając w 1958 roku na apel Władysława Gomułki, aby wybudować 
„Tysiąc szkół na Tysiąclecie”, postanowił zebrać środki na Studium 
Nauczycielskie w Zielonej Górze. 21 lipca 19 
61, g 
d 
y zebrano 8 mili 
o- 
nów złotych, wbudowano kamień węgielny pod budowę obiektu przy 
ul. Podgórnej (może pora nazwać ją ulicą Uniwersytecką?). Wcześniej 
w Pracowni Architektoniczno 
- 
Budowlanej „ 
Blok 
” w Warszawie (a 
u 
tor: 
mgr inż. arch. Witold Piasecki) pows 
tał projekt zespołu uczelni 
a 
nego. 
Kompleks budynków o łącznej kubaturze 37 tysięcy m 
3 
obejm 
o 
wał 
blok dydaktyczny, internat na 240 osób, aulę na 500 miejsc, salę gi 
m-
		

/p0012_5.djvu

			158 
potrzeba zorganizowania nowych kursów dokształcających 
dla mł 
o 
dych 
sióstr, po których 24 czerwca 1908 roku 174 osoby, już od dłu 
ż 
szego 
czasu pracujące prz 
y pielęgnowaniu chorych, dostały uprawni 
e 
nia bez 
zdawania egzaminu. 
Zaistniała 
konieczność częściowych zmian w d 
o- 
tych 
czasowych 
zasadach pracy. Siostry miały zostać włączone do sy 
s- 
t 
emu kształcenia. Na pierwszy kurs zostało powoł 
a 
nych 8 sióstr, które 
w dniac 
h 6 
- 
8 lipca 1910 roku poddały się egzaminowi s 
prawdzając 
e 
mu 
z dobrym skutkiem. 23 lutego tego samego roku zmarł przewodnicz 
ą- 
cy Kuratorium, książę von Schönaich 
- 
Carolath. Dom stracił jedn 
e 
go 
z najwierniejszych przyjaciół. Jego miejsce zajął inny wierny prz 
yj 
a 
ciel, 
pastor von Gerlach, który siostrom znany był jes 
z 
cze z Krośnic i który 
wspólnie z domem przeżywał jego 
szczęścia i nieszczęścia 
. Urząd 
pi 
a- 
stuje do dziś. 
Duży dom, którego rozmiar na początku wywoływał zdziwienie 
i kręcenie głową u ludzi postronn 
ych, okazał się za mały. Osiem p 
o- 
mieszczeń 
domu macierzystego, które jeszcze w 1906 roku przezn 
a 
czo 
- 
ne 
były do pielęgnowania 
chorych 
, w 1908 roku z 
wolniło 
się 
na sk 
u 
tek 
otworzenia szpitala. Nie poprawiło to jednak w radykalnym sto 
p 
niu 
sytuacji lokalowej. D 
latego w 1912 roku stało się jasne: oprócz zna 
j- 
dującej się w budowie ochronce potrzebujemy jeszcze domu em 
e 
ryta 
i domu wypoczy 
n 
kowego. Dom emeryta nie został wybudowany do 
dziś i jest dopiero w przygotowaniach. Marzenie o posiadaniu d 
o 
mu 
wypoczynkowego w 
górach ziściło się dosyć szybko. Podstawę do 
z 
a- 
kupu stanowił datek w kwocie 500 marek, otrz 
y 
many jeszcze w 1908 
roku. Został on powiększony na skutek przeprowadzonych zbi 
ó 
rek 
pieniędzy, wkładów własnych sióstr, dochodów 
z loterii, wkładu d 
o 
mu 
maci 
e 
rzystego 
i innych darów. Po wielu poszukiwaniach w 1913 roku 
nabyto 
dom „Luginsland” w Rudziankach (Saalberg) przy Sobiesz 
o 
wie 
(Hermsdorf) koło Chojnika (Kynast). Obecnie dom n 
a 
zywa się „Eben 
- 
Ezer” i stał się ulubionym miejscem sióstr, gdzie zmęczone pracą na 
- 
bier 
ają sił i świeżości. Jest położony na wysokości 550 m 
e 
trów w naj 
- 
piękniejszym punkcie okolicy: na przedgórzu Karkonoszy (Rieseng 
e- 
birge) z szerokim widokiem na Cieplice (War 
m 
brunn 
- 
Hirschberger), 
Sobieszowską Dolinę (Hermsdorfer 
- 
Tal), sąsiadujący Chojnik (K 
y 
nast) 
i oddaloną Kopę (Koppe). Miłośnicy wędrówek mogą wypr 
a 
wiać się 
na wycieczki w celu podziwiania piękna gór, zmęczeni znajdą w na 
j- 
bliższej okolicy liczne 
miejsca odpoczynku. W ostatnim czasie organ 
i- 
zowane 
są c 
o 
roczne kursy biblijne dla sióstr. Ażeby sp 
okój domu nie
		

/p0012_6.djvu

			198 
9.06.2006 
- 
Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
od 9 do 11 
czerwca odbywały się 
Dn 
i 
Kultury Żydowskiej. Otwarto wystawę fotograficzną poświęconą odnalezi 
o- 
nym 
macewom z cmentarza zielonogórskiego. 
11.06. 
2006 
- 
Uniwersytet Zielonogórski 
- 
III Festiwal 
Nauki Zielona Góra 
2006 
(poprzednio pod nazwą 
Dni Nauki 
) 
, to impreza 
popularno 
- 
naukowa organ 
i- 
zowana przez Uniwersytet Zielonogórski. Organizatorzy połączyli i 
m 
prez 
ę 
z obchodami 5 
- 
lecia uczelni (7 czerwca 2001). 
11.06.2006 
- 
Młodzieżowa Orkiestra Dęta Zespołu Szkół Budowlanych im. 
Tadeusza Kościuszki ponownie odniosła sukces na XXXIV Ogólnopolskim 
Festiwalu Młodzieżowych Orkiestr Dętych w Inowrocławiu 
- 
zdobyła I mi 
e 
j- 
sce i Złoty Helikon. 
12.06.2006 
- 
Szpital Wojewódzki 
- 
otwarcie Zakładu Radiologii Lubuskiego 
Ośrodka Onkologii. Lubuskie Centrum Onkologii jest jedynym ośrodkiem on 
- 
kologicznym w województwie lubuskim o pełnym profilu i jednym z 20 naj 
- 
ważniejszych tego 
typu placówek w Polsce. Oznacza to, że od dziś p 
a 
cjenci 
nie muszą szukać pomocy w i 
n 
nych ośrodkach. 
12.06.2006 
- 
Ratusz (Stary Rynek 1) 
- 
LXVII nadzwyczajna sesja Rady Mi 
a- 
sta Zielona 
Góra. Radni podjęli pozytywną 
decyzję w sprawie zmiany uchw 
a- 
ły dotyczące 
j budżetu miasta na rok 2006. W uchwale m.in. zawarte są treści 
dotyczące zwiększenia dochodów budżetu miasta na kwotę 4 411 172 złotych 
w związku z: 
1) 
otrzymaniem darowizny pieniężnej od Fokus Park 
Zielona Góra Sp. z o.o. z siedziba w War 
- 
szawie 
w kwocie 1 
850 000 złotych 
– 
z przeznaczeniem na dofinansowanie Obwodn 
i 
cy Śród 
- 
miejskiej w Zielonej Górze; 
2) 
otrzyman 
iem decyzji Ministra Finansów zwiększającej wysokość udziałów miasta we 
wpł 
y- 
wach z podatków dla gminy o kwotę 216 802 złotych; 
3) 
przyznaniem środków z bud 
żetu państwa z rezerwy subwencji ogólnej w kwocie 1.900.000 
złotych z przeznaczeniem na dofinansowanie Obwodnicy Śródmiejskiej w Ziel 
o 
nej Górze. 
12.06.2006 
- 
Lubuski Teatr im. Leona Kruczkowskiego 
- 
przyznano nagrody 
Leony 2006. Najlepszą aktorką została 
Elżbieta 
Donimirska, najlepszym akt 
o- 
rem 
Jerzy Kaczmarowski. Najlepsza premiera sezonu to „Harpagon” wg „Ską 
- 
pca 
” Moliera w reżyserii Tomasza Mana. Najciekawsza postać scenic 
z 
na dla 
dzieci to Lis ze spektaklu „Szałaputki” wykreowany przez Wojciecha Braw 
e- 
ra. 
Udany debiut dramaturgiczny miał Ireneusz Kozioł. Nagrodę p 
u 
bliczności 
otrzymał Tomasz Karasiński i spektakl „Harpagon”. 
13.05.2006 
- 
Klub Jazzowy 
„U Ojca” (Uniwersytet Zielonogórski) 
- 
St 
u 
dencki 
Festiwal Piosenki. Gościem wieczoru był Andrzej Poni 
e 
dziels 
ki. 
13.06.2006 
- 
Zespół Szkół Plastycznych w Zielonej Górze (13 
- 
14 czerwca) 
obchodził 30 
- 
lecie swojej działalności. Uroczystości 
rozpoczęły się mszą świ 
ę- 
tą w kościele pw. św. Brata Alberta. Potem był koncert w Lubuskim Teatrze 
i warsztaty artystyczne na 
zielon 
o 
górskim deptaku. 
17.06.2006 
- 
Lubuski Teatr 
- 
uroczystość wręczenia statuetek „Człowiek Czło 
- 
w 
iekowi”. Statuetki otrzymali też zielonogórzanie Jędrzej Bandurski, lekarz,
		

/p0012_7.djvu

			238 
łem się pod warunkiem, że najpierw rozbawię dziecięcą publiczność, 
a dopiero potem zacznie się transmisja. Grałem na instrumencie bez 
znajomości nut i w sposób technicznie niewyszukany, czasem musi 
a- 
łem się wstydzić, gdy nie trafiałem na wł 
aściwą tonację lub gdy nie 
potrafiłem zagrać melodii w tonacji trudniejszej. Dlatego chciałem się 
usunąć 
przed rozpoczęciem transmisji. Byłem nieprzyjemnie zaskocz 
o- 
ny 
, gdy po przyjeździe do kraju, jakiś znajomy pogratulował mi „i 
n- 
terwizyjnego koncertu na a 
kordeon”, litośc 
i 
wie na tej kąśliwej uwadze 
poprzestając. No cóż, nie opanowałem techniki gry na ako 
r 
deonie, ale 
potrafiłem wygrać na nim stan duszy. To musiało mi w 
y 
starczyć. 
Stałym źródłem 
dopływu nowych pieśni były 
program 
y Cud 
a 
ków 
. 
Szczególnie cenne wy 
chowawczo były teksty „Opery o Krzys 
z 
tofie 
Kolumbie” Jerzego Litwiniuka. Jakże często podrywałem do czynu 
zniechęconą młodzież intonacją pieśni „Fortuna wzywa cię Kolumbie 
do działania/ Na ciebie patrzy świat i Hiszpania/ O tobie pisać będą 
szopki i traged 
ie i zagraniczne encyklopedie/... A jeśli w życiu sprawa 
twoja zblednie, po śmierci czeka cię wspaniały los/, Dlatego nie trać 
ducha”. A kiedy inicjator jakiegoś przedsięwzięcia przestawał wierzyć 
w jego urzeczywistnienie, to śpiewaliśmy piosenkę kończącą 
się 
sł 
o 
wa 
- 
mi: „Tylko kapitan, żelazo nie człek, wierzy w swe Indie Zacho 
d 
nie”. 
Utratę ducha mojej armii reperowałem nieki 
e 
dy fragmentem z takim 
przesłaniem: „Muzyczka przy obiedzie i ciepłe bambosze? K 
o 
mu się 
takie szczęście uśmiechnęło: proszę! Ja na inną 
wyprawę wzi 
ą 
łem was 
z tawerny. Rzekłem: wracać na pokład, za mną, kto mi wierny!”. Pi 
o- 
senką także załatwiałem konflikty ujawniające się na styku indywid 
u- 
alności jednostki i wymogów życia zespołu. Jerzy Litwinuk w swej 
operze „Trzy noce strachów, czyli zem 
sta raubrycerza” zami 
e 
ścił arię, 
której śpiewanie podczas długich ognisk 
, pozwalało na 
zn 
a 
komite 
wpro 
- 
wadzenie w problem: „Ja nie wiem, co to znaczy pech,/ choć szóstek 
nie wyrzucam trzech,/ lecz każdy dzień 
mi niesie dar bogatszy,/ u r 
a- 
mion nie wyczuwam p 
iór/ i nogi z ziemią toczą spór,/ ale wewnętr 
z 
na 
niesie 
mnie muzyka./ Jeżeli zamyślony zbyt/ poplączę waszych kr 
o 
ków 
rytm,/ nie usiłujcie stawiać mnie na baczność./ Tej ziemi ile zd 
o 
łam 
przejść,/ jest tyle dróg i tyle miejsc/ i tyle trzeba w 
y 
pić barw oczym 
a”. 
W te harmonijne pienia anielskich chórów pedagogicznego raju 
wkradały się niekiedy za sprawą pokus tego świata dysonanse. Litw 
i- 
niuk swych warszawskich podopiecznych, których przywiózł jednego 
roku do Siedliska, przedstawił w swej operze w karykaturaln 
ej formie
		

/p0012_8.djvu

			260 
104. 60 [ 
SZEŚCIESIĄT 
] lat za kółkiem ( 
1945 
- 
2005 
) : historia 
PKS 
w Zi 
e- 
lonej Górze / [praca napisana przez zespół red.: Dorota Niedzielska i in.]. 
– 
Zielona Gó 
ra : Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej, 2005. 
– 
124 s. 
: il., portr. ; 24 cm 
105. WALOCHA Beata: Rowerowe ścieżki, tylko donikąd? // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 104 (6 V), s. 1 : il., pl. 
106. ZARZYCKI Marcin: Przejęcie przez PKP i upaństwowie 
nie kolej 
- 
ki lokalnej Zielona Góra 
– 
Szprotawa // 
Rocz. Lubus. 
– 
T. 31, cz. 2 
(2005), 
s. 31 
- 
42 
SADOWNICTWO 
107. KULEBA Mirosław: Szczepy Zielonej Góry // 
Winiarz Zielon 
o 
górs. 
– 
Nr 5 (2005), s. [1, 11] 
108. KULEBA Mirosław: Ampelografia Zielonej Góry. 
– 
Zielona Góra : 
Pro Libris 
, 
2005 
. 
– 
340 s 
., [ 
31 
] s. 
tabl 
. 
: il. ; 24 cm 
– 
Streszcz. niem. 
– 
Bibli 
o 
gr. 
– 
ISBN 83 
- 
883 
- 
49 
- 
5 
Novita poz. 73, Polska Wełna poz. 81, restauracje poz. 67, 83. S. Buga 
j 
ski, 
wicedyr. Zakł. Komun. poz. 10 
V. ZAGADNIENA SPOŁECZNO 
- 
POLI 
TYCZNE 
I PRAWNO 
- 
ADMINISTRACYJNE 
109. ANDRZEJEWSKI Teofil Jacek: Działalność komorników sąd 
o 
wych 
w Zielonej Górze / Teofil Jacek Andrzejewski, Bernard Krzysztof Dmuch // 
Stud. Zielonogórs. 
– 
T. 10 (2004), s. 89 
- 
98 
110. ASIENKIEWICZ Ryszard: Stratyfikacja 
społeczna rodziców a p 
o- 
ziom rozwoju fizycznego i motorycznego ich dzieci // 
Słups. Pr. Biol. 
– 
Nr 1 
(2005), s. 11 
- 
18. 
– 
Streszcz. ang. 
111. CHEŁMECKI Wacław: Tylko 54 lata... : delegatury NIK o sobie 
– 
Zielona Góra // 
Kontr. Państ. 
– 
2004, nr 6, s. 150 
- 
156 
112. IWANOWSKI Michał: Czapa z wyrokiem : gang narkotykowy sk 
a- 
zany za przemyt kokainy z Kolumbii ; „Szamora” skazany : wyroki na kole 
j- 
ny gang narkotykowy / (mich) ; Gang skazany : wyroki dla gangu „Belmo 
n- 
da” za przemyt kokainy z Chile // 
Gaz. Lubus. 
– 
200 
5, nr 114, s. 1 : il., mapa 
; nr 120, s. 3 : il. ; 
nr 
217, s. 3 : il.
		

/p0013.djvu

			31 
Kultura ta miała równie 
ż wymiar narodowy i zewnętrzny, powst 
a- 
wały dzieła o wielkim formacie kultur 
o 
wym, odwołujące się do życia 
w okresie powojennym i współczesnym lub oparte na motywach h 
i- 
storycznych. 
W tym okresie wielką rolę odgrywały Kluby Inteligencji Katoli 
c- 
kiej 
z 
orga 
niz 
owanymi w kościołach „Tygod 
niami Kultury Katoli 
c 
kiej”, 
odczytami, występami artystów itp. 
17 
Przełomem wpływu Kościoła na kulturę narodu był wybór kard. 
Karola Wojtyły na papieża w 1978 r. Wizyta Jana Pawła II w Polsce 
w czerwcu 1979 r. stanowiła ponowne od 
krycie duch 
o 
wych korzeni 
narodu, godności Polaków, faktu, że źródło prawdziwej wolności i ku 
l- 
t 
ury 
duchowej tkwi w wierze w Boga przeżywanej Kościele katoli 
c 
kim. 
Najw 
ięk 
sze 
zbli 
że 
nie i 
zespolenie Kościoła 
ze świa 
tem 
robo 
tn 
i 
czym 
i światem kultury nastąpiło w 
okresie 
stanu wojennego zapoczątkow 
a- 
nego 
w 1981 r. Przejawiało się to w tworzeniu Diecezjalnych Komit 
e- 
tów Pomocy Rodzinom Internowanych, odwiedzaniu internow 
a 
nych 
w więzieniach, odprawianiu dla nich Mszy św., 
przekazywaniu ksi 
ą 
żek 
i potrzebnej literatury 
naukowej i duchowej do osobistej form 
a 
cji 
18 
. 
Uniwersalizm i globalizacja a wkład K 
o 
ścioła 
w polską kulturę narodową (1989 
– 
2000) 
a. Nowa rzeczywistość polityczna i kulturowa Polski od 1989 r. 
Wraz 
ze zmianą systemu politycznego 
z komunistycznego na 
d 
e- 
mokrat 
yczny, opuszczenie 
m 
po 
lski pr 
zez 
wojs 
ka 
sow 
ieckie i f 
ak 
t 
yc 
z 
nym 
odzyskaniem pełnej suwerenności politycznej nastąpiła też zdecydow 
a- 
na 
zmiana relacji do Kościoła i do kultury narodowej. 
Podkreślić należy, że w dziedzinie ideologicznej w miejsce inte 
r- 
n 
acjona 
lizmu marksistowskiego bezboleśnie wchodzi obecnie i 
deol 
o 
gia 
uniwersalizmu, pluralizmu i globalizacji. Z tym zjawiskiem łączy się 
zagrożenie dla wiary, moralności chrześcijańskiej, a także dla nar 
o 
do 
- 
wej kultury tak głęboko związanej z chrześcijaństwem prz 
ez p 
o 
nad ty 
- 
siąc lat. „Europejska karta podstawowych praw jedności europe 
j 
skiej” 
zatwierdzona 
13 
- 
14 października 2000 w 
Biarritz w ramach sesji, kt 
ó- 
rej przewodniczył J. Chirac, przygotowana przez Komisję Europe 
j 
ską 
17 
Por. W. Klimek, 
Klub Inteligencji Katolickiej 
[w:] 
KS 50 
- 
lecia, 
s. 399 
- 
403. 
18 
Por. Ks. J. Płóciennik, 
Duszpasterstwo ludzi pracy w Gorzowie Wlkp. 
[w:] 
KS 50 
- 
lecia, 
s. 365 
- 
367.
		

/p0013_1.djvu

			49 
i Koniawskiej, tory na moście oraz węzeł na skrzyżowaniu ulic Siko 
r- 
skiego i Chrob 
rego. 
15 
Może 
po roku 1965 wracano do sprawy likwidacji 
trakcji tramw 
a- 
jowych (nie udało mi się znaleźć dokumentów to potwierdzaj 
ą 
cych). 
Warto jednak zauważyć, iż były to tendencje ogólnokrajowe. Likwid 
o- 
wano 
tramwaje, nie tylko w Gorzowie i nie tylko w Polsc 
e; był też czas, 
gdy likwidowano trolejbusy, a decyzje zapadały na szczeblu centra 
l- 
nym. Opisany powyżej mechanizm doskonale to ilustruje. Gdy form 
u- 
łuje się zarzuty pod adresem „Zielonej Góry”, warto pamiętać o ce 
n- 
tralizmie g 
o 
spodarczym. 
Nowe światło na sp 
rawę rzuca dyskusja, jaką w roku 2007 w 
y- 
w 
o 
łał prezydent Gorzowa, Tadeusz Jędrzejczak. Zgłosił pomysł cz 
ę- 
ściowej likwidacji sieci tramwajowej wiodącej na osiedle Piaski. Jako 
argument pojawił się problem ekonomiczny: z jednej strony drgania 
powodowane przej 
azdami tramwajów powodują uszkodzenie kami 
e- 
nic na ul. Chrobrego, z drugiej 
– 
nie ma pieniędzy na moderniz 
a 
cję 
sieci. Pomysł wywołał w Gorzowie sporą dyskusję i ujawnił domin 
a- 
cję zwolenników tramwajów, traktowanych jako symbol miasta. St 
a- 
nowisko zwolenników 
najlepiej oddała wypowiedź byłego pr 
e 
miera, 
Kazimierza Marcinkiewicza, którą „Gazeta Lubuska” zatytułowała 
Proszę, odwalcie się od naszego tramwaju! 
16 
Redakcja urządziła ref 
e- 
rendum w tej sprawie: na otrzymane 610 głosów tylko 7 opowiedziało 
się za likwidac 
ją tramwajów. W rezultacie prezydent wycofał się z p 
o- 
mysłu. Sprawa pokazała, jak ważne dla gorzowian są tramwaje i nie 
dziwią echa dawnych planów ich likwidacji, które powszechnie, słus 
z- 
nie 
lub nie, traktowane były jako zamach na gorzowską tożs 
a 
mość. 
Gorz 
ów nieakademicki 
Przegląd niektórych 
problemów gorzowsko 
- 
zielonogórskich, kt 
ó 
re 
obrosły legendą, chciałbym zakończyć kwestią związaną ze szkolni 
c- 
twem, przede wszystkim wyższym. 
W 
spominan 
y przewodniczący Z. B 
aue 
r mówi, że planowano utw 
o- 
rzenie wyższej szkoł 
y ekon 
o 
micznej, co zostało zablokowane przez 
„Zieloną 
Górę”. W 
aktach władz miasta udało się to częściowo p 
o 
twier 
- 
15 
APG, PMRN, sygn. 549, s. 54, 
Ocena wykonania planu gospodarczego za 
lata 1966 
- 
1970 
. 
16 
Gazeta Lubuska, z 27 IV 2007.
		

/p0013_2.djvu

			71 
poziomego żłobka. Domieszka dro 
bnoziarnistego tłucznia. Średn 
i- 
ca dna 8 cm (tabl. VIII b). 
47. 
Nóżka od naczynia barwy ceglastej. Domieszka drobnoziarnistego 
tłuc 
z 
nia (tabl. VIII 
c). 
48. 
Fragment kieliszka o utrąconej nóżce, wykonanego ze szkła prz 
e- 
z 
roczystego, zdobionego dookolnymi owalnymi dołkami. Średn 
i 
ca 
wylewu 4,2 cm (tabl. VIII d). 
49. 
Fragment nachylonego do wnętrza wylewu naczynia barwy szarej, 
z obustronn 
ą 
polewą barwy oliwkowej 
. Brak domieszki. Średnica 
wylewu 24 cm (tabl. VIII e). 
50. 
Fragment wylewu naczynia barwy kremowożółtej o silnie odch 
y- 
lonej na zewnątrz krawędzi. Domieszka drobnoziarnistego tłuc 
z- 
nia. Średnica w 
y 
lewu 16 cm (VIII f). 
51. 
F 
ragment 
przykrywki z uchwytem, 
barwy kremo 
wożółtej, 
Brak do 
- 
mies 
z 
ki (tabl. VIII g). 
52. 
Fragment nóżki stopki z otworem w dnie, barwy brunat 
nej. D 
o- 
mieszka średnio 
- 
i grubo 
ziarnistego tłucznia. Średnica 11 cm (tabl. 
VIII h). 
53. 
Fragment przykrywki z uchwytem, barwy ceglastej. Domieszka 
drobn 
o 
ziarnistego t 
łucznia (tabl. IX a). 
54. 
Fragment figurki porcelanowej 
przedstawiając 
ej 
postać kobiecą. 
Brak głowy, części rąk i nóg. Barwa biała. Zachowana wysokość 
4,6 cm (tabl. IX b). 
55. 
Fragment ceramiki barwy ceglastej, zdobionej poziomymi żebe 
r- 
kami. Na powierzchni zewnętr 
znej ślady polewy barwy miodowej. 
Ornament poziomych żeberek. Domieszka drobnoziarnistego tłuc 
z- 
nia (tabl. IX c). 
56. 
Fragment dolnej partii naczynia barwy ceglastoszarej. Nieliczna 
do 
- 
m 
ieszk 
a drobno 
ziarnistego tłucznia. Średnica 
dna 10 cm (tabl. IX d). 
57. 
Fragmen 
t przykrywki z uchwytem, barwy ceglastej. 
Domieszka 
drobn 
o 
ziarnistego tłu 
cznia (tabl. X a). 
58. 
Fragment odchylonego na zewnątrz wylewu naczynia barwy kr 
e- 
mowożółtej i 
szarej. Od wewnątrz polewa barwy 
żółtozielonej. Do 
- 
mieszka drobnoziarnistego tłucznia. Średni 
ca wylewu ok. 16 cm 
( 
tabl. 
X b). 
59. 
Fragment ucha taśmowatego, zagiętego kolankowato, barwy cegl 
a- 
stej. Szerokość 3,5 cm (tabl. X c).
		

/p0013_3.djvu

			139 
nastyczną oraz stołówkę, wszystko połączone wspólnymi koryt 
a 
rzami 
i przejściami. Ponieważ dz 
ień po wmurowaniu aktu o 
d 
wiedził Zieloną 
Górę pier 
wszy 
kosmonauta Jurij 
Gagarin 
i 
podpisa 
ł się na 
kopii 
aktu 
ere 
k- 
cyjnego, zaczęto mówić, że buduje się uczelnię im. Jurija Gagar 
i 
na. 
9 
Budynki były projektowane dla 480 studentów polonistyki, hist 
o- 
rii 
i muzyki 
. Pozostałe kierunki miały się nadal mieścić w 
dotychcz 
a- 
s 
o 
wych 
gmachach SN przy placu Słowiańskim. Ponieważ środki 
z 
e 
bra 
- 
ne przez ZMS nie starczyły na budowę całości, resztę sfinansow 
a 
no 
ze środków zebranych 
przez społeczeństwo lubuskie na fundusz bud 
o- 
wy 
s 
zkół tysiąclecia. Zatem także społeczeństwo Gorzowa Wlkp. swój 
znaczący udział w budowie obiektów. W latach 1961 
- 
1964 przy b 
u- 
dowie pracowali również uczestnicy obozów wakacyjnych ZMS oraz 
międzynarodowych hufców pracy. Ślady tego znajdujemy w Złotej 
Księdz 
e 
Szkoły 
Tysiąclecia budowanej przez 
Związek Młodzieży 
Socj 
a- 
listycznej znajdującej się w archiwum 
Uniwersytetu Zielonogórski 
e 
go 
. 
Szkoła miała być gotowa już w 1963 roku, ale ostatecznie jej b 
u- 
dowę zakończono w grudniu 1964 roku (bez auli, zagospodarow 
a 
nia 
terenu i niektórych podłączeń komunalnych). Nie przeszkodziło to 
w hucznym przekazaniu obiektów miejscowym władzom, 
o czym d 
o 
no 
- 
siła „Gazeta 
Zielonogórska” i „Sztandar Młodych 
”. Podczas przek 
a 
zy 
- 
wania obiektów 2 grudnia 1964 roku nie wspominano już o St 
u 
d 
ium 
Nauczycielskim 
, 
mimo że w nowym internacie zamieszkali jego st 
u- 
denci. Władze wojewódzkie miały gotową koncepcję Wyższej Szkoły 
Inżynierskiej w Zielonej Górze. Publicznie zgłosił to na III Zjeździe 
ZMS w Warszawie (17 
- 
19 grudnia 1964) Bronisław Ratuś, ó 
wczesny 
szef zielonogórskiego ZMS. B. Ratuś 
(1935 
- 
1997 
) był później profe 
s 
o- 
rem i długoletnim 
wykładowcą 
WSIn 
ż. i 
WSP 
w Z 
ielonej 
Górze. Pr 
o 
po 
- 
zycja B. 
Ratusia 
została przez KC ZMS 
poparta 
, co było 
dużym at 
u 
tem 
dla zielonogórskiego wniosku. 
W 
oficjalnym wyst 
ąpieniu o utworzenie Wyższej 
Szkoły Inżynie 
r- 
skiej 
mocno akcentowano głęboki deficyt kadr 
z wyższym wykształc 
e- 
9 
Na temat genezy Wyższej Szkoły Inżynierskiej piszą m.in. H. Szczegóła, 
Lubuska droga do wyższej uczelni 
. „Biulety 
n Wyższej Szkoły Inżynierskiej 
w Zielonej Górze”, 1967 
, nr 1, s. 4 
- 
25; tenże 
, 
Wyższa Szkoła Inżynierska w la 
- 
tach 1965 
- 
1970 
w: 
Skład osobowy WSInż im. J. Gagarina. Zielona Góra 1970, 
s. 83 
- 
95; M. Eckert, 
Dzieje Wyższej Szkoły Inżynierskiej im. Jurija Gaga 
rina 
w Zielonej Górze w latach 1965 
- 
1975 
. w: WSI 
1965 
- 
1975. Zielona Góra 1975, 
s. 17 
- 
53.
		

/p0013_4.djvu

			159 
został zakłócony, w 
1 
917 roku dokupi 
o 
no 2 morgi gruntu. Obecnie 
działka 
liczy 5 mórg powierzchni. 
W roku 1913 spadł największy ból, dom i siostry poniosły wielką 
stratę. 27 maja, po nowej, krótkiej, ale ciężkiej chorobie zmarł założ 
y- 
ciel i p 
rowadzący dom, pastor Scheske. Strata była tak wielka jak ból 
i zaznaczyła się głębokim przełomem w historii domu. Stracono ojca. 
Następcą, zgodnie z życzeniem zmarłego, został jego przyjaciel, p 
a- 
stor Jobst z Koszalina (Köslin), jednogłośnie wybrany przez 
wszys 
t- 
kich uczestników. Objął urząd 1 lipca, a 4 został zatwierdzony przez 
członka Kuratorium, pastora D. Deckego z Wrocławia. Tego dnia zost 
a- 
ł 
o również wyświęcone ostatnie zaplanowane i wykonane przez past 
o- 
ra Scheskego dzieło 
– 
nowa ochronka. 
Szpital 
D 
o wykonywania jednego z zadań diakonatu służył własny ośr 
o- 
dek kształcenia. Od powstania Bethesdy planowano i wytrwale zmi 
e- 
rzano, 
aby jak najszybciej wybudować szpital. Wprawdzie 
od 15 ma 
r 
ca 
1906 roku wykorzystywano do tego celu osiem pomieszczeń n 
a 
szego 
do 
mu macierzystego, 
które służyły jako publiczny oddział dla ch 
o 
rych 
, 
jednak w 
listopadzie przyjęto aż 100 chorych. Stan ten 
trakt 
o 
wano jako 
tymczasowy i nie zaprzestano starań o nowy budynek. Odp 
o 
wiednia 
parcela została 
nabyta w 
1902 p 
odczas 
kupowania 
ziemi 
dla domu 
m 
a- 
cierzystego. Po wybudowaniu tego osta 
t 
niego, znalazły się siły i czas 
na wykonanie także i tego dzieła. Rok 1906 wypełniony był n 
a 
radami 
i przygotowaniami. Największe przeszkody powodowały wą 
t 
pliwości 
natury finansowej, 
czy młody zakład może ro 
zpoczynać aż takie 
prze 
d- 
sięwzięcie i czy może sobie pozwolić na dalsze obciążenia dł 
u 
gami. 
Rozważano pomysł, czy przejąć w zarząd szpital miejski i podporzą 
d- 
kować mu własny oddział dla chorych, ale po stwierdz 
e 
niu, iż byłby 
to tylko półśrodek, który nie pr 
zyczyniłby się do ostatecznego rozwi 
ą- 
zania problemu, odstąpiono od zamiaru. Po dług 
o 
trwałych rozmowach 
z zarządem miasta i zarządem 
powiatu, po licznych pracach wstę 
p 
nych 
przeprowadzonych przez Kuratorium, a przede wszystkim jego 
kom 
i 
sję 
budowlaną i komisj 
ę finansową, zapadła decyzja o budowie. Zi 
e 
lona 
Góra była bardzo zainteresowane realizacją planów, co oszcz 
ę 
dziłoby 
kosztów własnej budowy, a następnie dużych kosztów utrz 
y 
mania. Dla 
- 
tego 
mia 
sto 
zobowiązał 
o się, 
poza 
datkiem w 
kwo 
cie 
1 
2 
000 
m 
a 
rek 
prze 
- 
kaza 
nym podczas zakupu gruntu w 1902 roku, na coroczne uis 
z 
czanie
		

/p0013_5.djvu

			199 
chirurg; wolontariusz hospicjum stacjonarnego i domowego, Magd 
a 
lena Na 
- 
pierała, 
członek Terenowego Komitetu Ochrony Praw Dziecka w Zielonej 
G 
ó 
rze. 
20.06.20006 
- 
Z 
ielonogórski Ośrodek Kultury 
- 
wręczono Nagrody Artystyc 
z- 
n 
e Eurydyki 2006 przyznawane raz w roku młodym artystom. Otrzymali je: 
Marzena 
Więcek, Magdalena Mastaj 
, Sandra Sta 
niszewska, Marta Konasze 
w- 
ska, Tomasz Szczepaniak, Chór „Polirytmia”, Zespół Pieśni i Tańca „Maki”, 
Młodzieżowa Orkiestra Dęta Zespołu Szkół Budowlanych. 
21.06.2006 
- 
Palmiarnia 
- 
uroczyste wręczenie stypendiów twórczych, art 
y- 
stycznych i 
sportowych. Otrzyma 
li je: Tomasz Szczepaniak, 
Mikołaj Bu 
d 
niak 
, 
Wojciech Jurkiewicz, Grzegorz Hryniewicz 
, Maciej Baranowski, Ba 
r 
tosz 
We 
- 
sołowski (muzyka); Andrzej Sadecki, Karina Nawrot (taniec); Agata August 
y- 
niak (sztuki plastyczne); Marzena Więcek, Magda Szreffel (film i fo 
togr 
a 
fia); 
Hanna Matusiak (teatr); 
Krzysztof Motyl (architektura); Kajetan Załuski 
, Ł 
u- 
kasz 
Czapla, Anna Bazan, Marek Konwa, Marcin Nitschke, Katarzyna St 
a 
szak, 
Józef Wadecki, Agata Jankowska, Maciej Chojnicki, Szymon Staśki 
e 
wicz, Bo 
- 
gumił Połoński, Damian 
Komorka, Michał Janota (sport). 
21.06.2006 
- 
Deptak 
- 
Stowarzyszenie Moje Miasto zorganizowało festyn na 
przywitanie lata ph. „Bliżej siebie, dalej od narkotyków”. Wystąpiły dzieci 
z miejskich 
przedszkoli, szkół podstawowych i gimnazjów. Grały 
zespoły: 
Gr 
u 
- 
by Sznyt, Warstwa Smalcu, Lewy Gwint oraz studia piosenki: Tonika, Erato 
i Rezonans. 
Tańczyła młodzież z „Młodych Bugsów” i Szkoły Tańca „Gr 
a 
cja”. 
30.05.2006 
- 
Zielonogórzanka 
Dorota Leligdowicz wspólnie z kilkuosobową 
ekipą zdobyła najwyższą górę E 
u 
ro 
py Mont Blanc. 
30.06.2006 
- 
Szefem Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze został młod 
- 
szy 
inspektor Dariusz Jamróz, dotychczasowy Komendant Powiatowy Policji 
w 
Żaganiu. Zastąpił on dotychczasowego Komendanta Miejskiego 
mł. inspe 
k- 
tora Bogusława Lubiński 
ego. 
LIPIEC 
4.07.2006 
- 
LXVIII sesja Rady Miasta 
- 
sala sesyjna w ratuszu. Radni podjęli 
decyzje w sprawach: 
1) 
ustalenia najniższego wynagrodzenia oraz wartości jednego punktu dla pracowników adm 
i- 
nistracyjnych i obsługi Pogotowia Opi 
e 
kuńczego w Zielonej Gó 
rze; 
2) 
ustalenia najniższego wynagrodzenia oraz wartości jednego punktu dla pracowników adm 
i- 
nistracyjnych i obsługi Ośrodka Adopcy 
j 
no 
- 
Opiekuńczego w Zielonej Górze; 
3) 
ustalenia najniższego wynagrodzenia oraz wartości jednego punktu dla pracowników Ce 
n- 
trum Usług Opiekuńczych w Zielonej Górze; 
4) 
ustalenia najniższego wynagrodzenia oraz wartości jednego punktu dla pracowników Domu 
P 
o 
mocy Społecznej dla Kombatantów im. Jana Lembasa; 
5) 
ustalenia najniższego wynagrodzenia oraz wartości jednego punktu dla pracown 
ików Domu 
P 
o 
mocy Społecznej w Zielonej Górze; 
6) 
ustalenia najniższego wynagrodzenia oraz wartości jednego punktu dla pracowników No 
c- 
legowni dla Bezdomnych Osób im. Ojca Stefana Modesta Glorieux w Zielonej G 
ó 
rze;
		

/p0013_6.djvu

			239 
satyrycznej piosenki i przeciwstawił 
Makusynom, bohaterom poz 
y 
tyw 
- 
nym. „Szwarccharaktery” 
systematycznie udając się do tamtejszej g 
o- 
s 
pody o nazwie „Zagłoba”, śpiewały w operze: „Do Zagłoby z 
a 
iwania 
stary, młody, Co ma z życia taki 
flimon, 
co obyw 
a si 
ę bez p 
i 
cia? Nikt nie 
każe nam przebywać na Saharze, mamy pociąg, wyciąg, naciąg 
i ko 
r- 
kocią 
g”. Kiedy 
spora grupa 
Makuwygów stała się studentami, przy 
wi 
o- 
zła na zamek zwyczaj chodzenia na piwo. I tak piosenka z agitki ant 
y- 
alkoholowej, niespodziewanie dla 
mnie, stała się swoistym boj 
o 
wym 
wyzwaniem tych, którzy domagali się, aby „zamyślonym zbyt nie 
prz 
e- 
rywać 
kroków rytm do... Zagłoby. Człowiek strzela, Pan Bóg kule 
nosi. 
Także Jerzemu Litwiniukowi zawdzięczamy naszą szczepową, 
sztandarową pieśń z takimi m. 
in.: „Pełna mądrych polska ziemia, co 
nam żyć nie dają w błędzie/ Mówcie mi, gdzie mądrych nie ma i nie 
było i nie będzie 
?/ Tam gdzie wiatr. Tam 
gdzie deszcz. Tam gdzie p 
u 
sty 
plac dopiero./ Tam, gdzie diabeł mówi cześć, nie ma mądrych./ Cześć 
frajerom, co 
się nie zrazili niczym,/ nie słuchali mądrych rad./ Cześć 
upartym budowniczym zmieniającym świat!” 
W roku 1986 Harcerska Oficyna Wydawnicza wydała w Krak 
o 
wie 
książkę Jadwigi Skiby „Z piosenką harcerską przez 75 
- 
lecie”. Znal 
a- 
zło się w niej także miejsce dla 
Makusynów. 
W Siedlisku organizowaliśmy dwa typy obozów: szczepu i szt 
a- 
bowców. Te wyżej opisane były obozami dla wszystkich. Najbardziej 
jednak lubiłem organizować obozy dla sztabowców, bowiem toczyło 
się bardzo intensywne, pogłębione życie duchowe i kult 
uralne. Było 
pole żonglerki pomysłami, inicjatywami. Do historii szczepu przeszła 
na przykład noc tysiąclecia, podczas której odbywało się swoiste m 
i- 
sterium pracy związanej z wylewaniem betonowej płyty stropowej 
w Domu Bramnym. Wyżej była już mowa o wielk 
ich improwizacjach, 
jakie sztabowcy organizowali po pracy. Te obozy były dla mnie spra 
w- 
dzianem sensu mojej pedagogicznej pracy. 
„Wycieczki w siebie” 
W roku 
1968 
obóz sztabowców był zupełnie wyjątkowy, na wskroś 
eksperymentalny, próbowałem w nim zebrać wszy 
stkie posz 
u 
kiwania 
dotyczące form ujawniania, budzenia, rozwijania uzdolnień i zainter 
e- 
sowań 
jako drogi do odkrycia swojego miejsca w życiu, sensu egz 
y 
sten 
- 
cji 
i metody trzymania siebie w ryzach. Obóz odbywał się pod hasłem 
„Wycieczki w 
siebie 
”, a jego 
ucz 
estnikami 
byli przedstaw 
iciele 
na 
j 
młod 
-
		

/p0013_7.djvu

			261 
113. JĘDZIURA Piotr: 
Detektyw Rutkowski broni dyskoteki : 
warsza 
w 
ska 
mafia papierosowa 
chce przejąć lokal w mieście 
// 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 147, 
s. 3 : il. 
114. MINCER Edward: Robić za 
klasyka // 
Puls. 
– 
2005, nr 4, s. 16 
- 
17 
O aktywację ruchu obywatelskiego na rzecz miasta. 
115. OGRODOWICZ Stefan: Urząd Statystyczny w Zielonej Górze 
– 
h 
i- 
storia i 
teraźniejszość 
// 
Stud. Zielonogórs 
. 
– 
T. 10 
(2004 
), s. 
99 
- 
115 
. 
– 
Bibli 
o 
gr. 
116. OLEJNICZAK 
Stanisław: Zarys historii prokuratury zielonogó 
r 
skiej 
/ Stanisław Olejniczak, Grzegorz Szklarz // 
Stud. Zielonogórs. 
– 
T. 11 (2005), 
s. 165 
- 
174 
117. PIETRZAK Radosław: 20 lat Okręgowej Izby Radców Pra 
w 
nych 
w Zielonej Górze // 
Stud. Zielonogórs. 
– 
T. 11 (2 
005), s. 175 
- 
189 
118. ROMANOWSKA Aleksandra: Notariat zielonogórski // 
Stud. Ziel 
o- 
nogórs. 
– 
T. 11 (2005), s. 191 
- 
198 
119. SKIBIŃSKI Andrzej: Regionalna Izba Obrachunkowa w Zielonej 
Górze // 
Stud. Zielonogórs. 
– 
T. 10 (2004), s. 117 
- 
129. 
– 
Bibliogr. 
120. SU 
WOROW Alina: Prokuratorski poker : (artykuł powstał na po 
d- 
stawie materiałów filmowych autorki) // 
Puls. 
– 
2005, nr 12, s. 20 
- 
22 : il. 
S 
U 
WOROW Alina: Sprawiedliwość po zielonogórsku // 
Przegląd. 
– 
2005, 
nr 11, s. 15 
- 
17 : il. 
Budżet miasta poz. 93, 
Rada Ośw 
iatowa 
poz. 266. 
Socjologia zob 
. też poz. 236 
121. 
Ronowicz Bożena 
. MINCER Edward: Pani Prezydent da się lubić? : 
szkic do portretu // 
Puls. 
– 
2005, nr 7/8, s. 16 
- 
17 
R. Mazurkiewicz, wicestarosta, poz. 21 
LUBUSKIE TRÓJMIASTO 
SULECHÓW 
– 
ZIELONA GÓRA 
– 
NO 
WA SÓL 
122. ANDRZEJEWSKA Ewa: List półotwarty z Trójmiastem w tle // 
Puls. 
– 
2005, nr 9 s. 35 
123. BANASZAK Tomasz: Prawo bez miecza : polityczne zagrożenia dla 
idei Trójmiasta // 
Puls. 
– 
2005, nr 9, s. 18 
- 
19 : il. 
124. CHMIELNIK Krzysztof: Nasz program d 
la Lubuskiego Tró 
j 
miasta 
// 
Puls. 
– 
2005, nr 9, s. 14 
- 
15 : il.
		

/p0014.djvu

			32 
i Parlament Europejski, ma być zatwierdzo 
na na spotk 
a 
niu na szczycie 
w Nicei 
7 
- 
9 grudnia 
2006 
r 
. Wyklucza 
ona odniesienie się do dziedzi 
c- 
twa chrześcijańskiego Europy. W czasie obrad Delegatów Konf 
e 
rencji 
Episkopatów Europy 20 października 
2006 
r 
. w Brukseli przewodn 
i- 
czący kard. Miłosław Vlk wyraz 
ił zdziwienie twardym stanowiskiem 
rozmówców z Parlamentu Europejskiego w podtrzymywaniu laicki 
e- 
go charakteru „Europe 
j 
skiej karty praw...”. 
Jedenaście lat przemian dowodzi też, że coraz 
bardziej zmienia się 
świadomość, szczególnie u młodych Polaków, od nas 
tawienia na „być”, 
czyli troski o rozwój osobowy człowieka, na „mieć”, czyli troski o ja 
- 
kość życia, na konsumpcję i użycie. 
Proponowane 
prawa cywilizacji bez Boga są 
bardzo obce kult 
u 
rze 
i duchowi narodu polskiego. Nie tylko trzeba opuścić trzy pier 
w 
sze 
p 
rzykazania Dekalogu, mówiące o relacji człowieka do Boga nie tylko 
w życiu osobistym, ale i publicznym, ale także wykreślić prz 
y 
kazania 
odnoszące się do relacji międzyludzkich. Nowe prawo odwr 
a 
ca treść 
przykazań. Szóste przykazanie „nie cudzołóż” jest zast 
ąpione przez 
przykazanie „ 
cudzołóż”, żebyś był 
normalnym człowiekiem. Jako boh 
a- 
terów promuje się ludzi o wielokrotnym małżeństwie lub miłość wo 
l- 
ną. Czystość, a zwłaszcza dziewictwo jest przejawem nienorma 
l 
ności. 
Siódme przykazanie „nie zabijaj” ma 
chronić 
przestępców i morde 
r 
ców 
przez specjalne prawa i 
powszechne zniesienie kary śmierci. W mie 
j 
sce 
ma być upowszechnione prawo do zabijania niewinnych: nienarodz 
o- 
nego dziecka, człowieka chorego i człowieka starego. Ósme przyk 
a- 
zanie „nie mów fałszywego świadectw 
a”, czyli mów prawdę, staje się 
zbędne, skoro nie ma prawdy. Każdy sam staje się jej twórcą na wł 
a 
sny 
użytek. 
Spryt i przedsiębiorczość, czyli tzw 
. skuteczność usprawiedl 
i- 
wia stosowanie wszystkich możliwych środków, łącznie z oszuk 
a 
niem 
przeciwnika. 
Nakreś 
lony zarys duchowości uniwersalizmu, pluralizmu i glob 
a- 
lizmu 
– 
nieco przejaskrawiony 
– 
pokazuje, że Kościół w Polsce i c 
a 
łym 
świecie w ostatnim 10 
- 
leciu XX wieku znalazł się w trudnej syt 
u 
acji, 
podobnie trudnym jak przed pięćdziesięciu laty. 
b. Wkład Kości 
oła zielonogórsko 
- 
gorzowskiego w kształtow 
a 
nie 
kultury narodowej po r. 1989 
Wolność polityczna i obywatelska pozwoliła Kościołowi na p 
o- 
szerzenie zakresu posługi duszpasterskiej i oddziaływania na kulturę
		

/p0014_1.djvu

			50 
dzić 
. Znalazłem drobną informację, że w roku 1960 dyrektor Techn 
i- 
kum Ekonomicznego w Gorzowie zobowiązał się do przyg 
o 
towania 
stosownych dla u 
czelni pomieszczeń. Brak dalszego ciągu sprawy. Dl 
a- 
czego? 
Nie wiadomo, tylko Z. Bauer w wywiadzie 
odpowiada na pyt 
a- 
nie 
. W Gorzowie jest też znana opinia, iż 
miała powstać wyższa szk 
o 
ła 
pedagogiczna, 
rekompensata 
za to 
, iż Wyższą Szkołę Inżynierską 
zl 
o- 
kaliz 
owano 
w Zielonej Górze, a nie w dobrze uprzemysłowionym G 
o- 
rz 
owie. Podobną opinię usłyszałem 9 grudnia 2002 r. z ust czoł 
o 
wego 
gorzowskiego 
polityka podczas spotkania w Państwowej Wyższej Szk 
o- 
le 
Zawodowej pt. „Pozycja Gorzowa Wielkopolskiego w wojewód 
z- 
twie 
lubuskim”. Skąd wiedza posła, nie wiem. 
Ze sprawą uczelni wiąże się także kwestia dymisji przewodnicz 
ą- 
cego Z. Bauera, który ze stan 
o 
wiska zrezygnował w marcu 1969 r. 
W udzielonym w 
latach 90. wywiadzie tłumaczył 
ją nieporozumi 
e 
niem 
z Prezydium WRN w Ziel 
onej Górze na tle pieniędzy, które zgrom 
a- 
dził na budowę nowego liceum wraz z 11 
- 
piętrowym akad 
e 
mikiem. 
Zdaniem Bauera, 55 mln zł zabrano 
– 
mimo, iż zostały z 
e 
brane przez 
G 
o 
rzów 
– 
na budowę Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Zielonej Górze. 
Także i ta sprawa wy 
maga badań i potwierdzenia lub podważenia. Mnie 
nie udało się natrafić na stosowne dokumenty. Faktem jest, iż w Zi 
e- 
lonej Górze powstały dwie 
wyższe uczelnie. Powstanie 
Wyższej Szk 
o- 
ły Pedagogicznej wiązało się z likwidacją Studium Nauczycie 
l 
skiego 
w Gorzowi 
e. Na „otarcie 
łez” Gorzów dostał filię poznańskiej 
Akad 
e- 
mii 
Wychowania Fizycznego, która doskonale wpisała się w kraj 
o 
braz 
miasta, ale nie mogła spełnić aspiracji akademickich miasta. Akad 
e- 
mia w Gorzowie, w połowie na bazie AWF, powstanie może dopiero 
w r 
oku 2008. 
Gorzów wielkopolski czy lubuski? 
Opisane opinie to tylko niektóre, jakie w Gorzowie panują na t 
e- 
mat dawnych relacji Gorzów 
– 
Zielona Góra. Wszystkie one pochodzą 
z okresu działania „dużego” województwa zielonogórskiego (1950 
- 
1975). W roku 1975 Go 
rzów został stolicą własnego 
regionu i losy obu 
ośrodków toczyły się osobno. To spowodowało, iż na wiele lat wz 
a 
jem 
- 
ne animozje wyrażano głównie podczas derbów żużlowych. Spr 
a 
wa 
powróciła w roku 1998, kiedy toczyła się dyskusja na temat now 
e 
go 
podziału ter 
ytorialnego kraju. W Gorzowie początkowo domin 
o 
wała 
opcja „25” przewidująca zachowanie województwa gorzowski 
e 
go i zie 
-
		

/p0014_2.djvu

			72 
60. 
Fragment dolnej partii naczynia barwy ceglastej, ze słabo 
widoc 
z- 
nym dookolnym żeber 
kiem. Domieszka drobnoziarnistego tłuc 
z- 
nia. 
Średn 
i 
ca dna 12 cm (tabl. X d). 
61. 
Fragment naczynia z uchwytem w formie rączki o przekroju kol 
i- 
stym. Barwa ceramiki ceglasta. Od wewnątrz polewa barwy żółtej, 
od zewnątrz ślady polew 
y 
barwy miodowej. Domieszka 
drobn 
o- 
ziarnistego tłuc 
z 
nia (tabl. XI a). 
62. 
Fragme 
nt przykrywki z uchwytem barwy ceglastej. Do 
mieszka 
drobn 
o 
ziarnistego tłucz 
nia. Średnica 13 cm (tabl. XI b). 
Literatura 
Garbacz K. 
2004 
W poszukiwaniu początków osadnictwa miejskiego w Zielonej G 
ó- 
rze 
– 
wyniki badań 
archeologicznych przeprowadzonych w r 
ejonie ulicy 
Kupieckiej 
, „Studia 
Zielono 
górskie”, t. 10, Zielona Góra 
, s. 11 
- 
36 
. 
Kowalski S. 
1970 
Gubin 
[w:] 
Studia nad początkami i rozplanowaniem miast nad 
środkową Odrą i dolną Wartą (województwo zielonogórskie) 
, t. II: 
Dolny 
Śląsk, Dolne Łużyce 
, Zie 
lo 
na Góra, s. 211 
- 
234. 
Lewczuk M., Lewczuk J. 
2003 
Ratownicze badania wykopaliskowe na 
p 
lacu Powstańców Wielk 
o- 
polskich w Zielonej Górze (stanowisko nr 22) 
, „Lubuskie Materiały Ko 
n- 
serwatorskie”, t. 1, Zielona Góra, s. 83 
- 
135. 
Nowiński J. T. 
2002 
Wstęp 
ne wyniki badań archeologicznych przy ul. Krawieckiej nr 1 
i 3 w Zielonej Górze 
– 
przyczynek do studiów nad począ 
t 
kami miasta 
, 
„Studia Zachodnie”, t. 6, Zielona Góra, s. 31 
- 
53. 
Posadzy W. 
1970 
Z 
ielona Góra 
[w:] 
Studia nad początkami i ro 
zplanowaniem mi 
ast 
nad środkową 
Odrą i dolną Wartą (województwo zielonogórskie) 
, t. 2: 
Dolny Śląsk, Dolne Łużyce 
, Zielona Góra, s. 465 
- 
504. 
Schmidt H. 
1922 
Geschichte der Stadt Grünberg, Schles. 
, Grünberg. 
Strzyżewski W. 
1989 
Herby miejscowości województwa zielonogórski 
ego 
, Zielona Góra. 
1999 
Treści symboliczne herbów miejskich na Śląsku, Zi 
emi Lubu 
skiej 
i Pomorzu 
Zachodni 
m do końca XVIII wieku 
, Zielona Góra. 
Twarowska M. 
2003 
Dzieje zielonogórskich cmentarzy 
, „Studia Zielonogórskie”, t. 9, 
Zielona Góra, s.63 
- 
89.
		

/p0014_3.djvu

			140 
niem 
technicznym w województwie zielonogórskim. Lubuski prz 
e 
mysł 
zatrudniał wówczas zaledwie 
0,95 
% pracowników 
z wyższym 
wykszt 
a 
ł- 
c 
eniem. Stanowiska 
wymagające wyższego wykształcenia obs 
a 
dzone 
były zaledwie w 50 % przez inżynierów. Oceniano, że do 1980 roku 
potrzeba będzie w województwie 7100 inżynierów, w tym 2400 w prze 
- 
myśle maszynowym i 2100 w elektrotechnic 
z 
nym. 
Wstępna pozytywna decyzja władz ce 
ntralnych zapadła w marcu 
1965 roku. Prasa pisała wówczas: „Wyższa Szkoła Inżynieryjna w Zi 
e- 
lonej Górze. Piękny prezent na XX 
- 
lecie Ziemi Lubuskiej” („Sztandar 
Młodych”, 6 
marca 
1965). 
Również w Zielonej 
Górze pisano i mówi 
o 
no 
o „szkole inżynieryjnej”, gdy 
ż ten typ szkoły znany był tylko specjal 
i- 
stom, a zielonogórska 
uczelnia, obok Rzeszowa, Białegostoku 
, Lubl 
i 
na 
i Bydgoszczy była piąta w kraju. 
5 kwietnia 1965 roku utworzono komitet organizacyjny, który miał 
przygotować bazę materialną przyszłej uczelni i 
skompletować kadrę 
techniczną i administracyjną. W jego skład weszli: mgr Stefan Boli 
ń- 
ski (SN), mgr Stanisław Dzieran (KW PZPR), mgr Bolesław Kotwicki 
(przyszły dyrektor administracyjny), mgr inż. Ryszard M 
a 
lentowicz 
(„Zastal”) i mgr Mieczysław Stańczyk ( 
Prezydium WRN). Później d 
o- 
szedł jeszcze doc. dr inż. Jerzy Kołakowski z Częstochowy, który z 
o 
stał 
kandydatem na re 
k 
tora. 
Komitet musiał w ciągu kilku miesięcy zapewnić wykonanie prac 
adaptacyjnych 
obiektów dla potrzeb uczelni technicznej, utworzyć 
pra 
- 
cown 
ie fizyki i chemii, zorganizować bibliotekę techniczną, skompl 
e- 
tować administrację uczelnianą i kadrę pracowników nauk 
o 
wo 
- 
tech 
- 
nicznych 
. Kandydat na rektora zaczął kompletować 
kadrę dydaktyc 
z 
ną. 
Tereny uczelniane wymagały uporządkowania, gdyż obiekty wyb 
u 
d 
o 
- 
wano w trudnych technicznie warunkach na mocno zróżnicow 
a 
nym 
terenie. Ogromnej pomocy, zwłaszcza przy niwelowaniu terenu i p 
o- 
rządkowaniu rozległego placu budowy, udzielili mieszkańcy miasta 
i województwa, którzy na apel „Gazety Zielonogórskiej” p 
rzeprac 
o 
wali 
społecznie kilka tysięcy godzin. Pracowały zarówno zorganiz 
o 
wane 
grupy, np. pracownice Spółdzielni Krawie 
c 
ko 
- 
Dziewiarskiej szyjące 
firany i zasłony dla przeszklonych gmachów, bokserzy KS „Gwardia” 
pomagający usuwać ciężkie pozostałości po budowie, po 
jedyncze os 
o- 
by 
, całe rodziny, przyszli stude 
n 
ci. 
Szczególnego tempa nabrały prace, gdy ukazało się rozporządz 
e 
nie 
Rady Ministrów z dnia 3 czerwca 1965 r. o utworzeniu Wyższej Szk 
o-
		

/p0014_4.djvu

			160 
subwencji w kwocie 5000 
marek na pokrycie kosztów szpitala począ 
w- 
szy 
od dnia otwarcia. Ponadto zobowiązało się tego dnia zamknąć wł 
a- 
s 
ny 
szpital i w trakcie trwania umowy nie budować nowego 
. Ta 
k 
ż 
e po 
- 
wiat 
Zielona Góra, który posiadał 
tylko jeden mały i daleko położ 
o 
ny 
szpital i był zainteresowany organizacją nowego szpitala dla sw 
o 
ich 
mieszkańców, 
zobow 
iązał się przekazywać 
corocz 
nie kwotę 
3000 
m 
a 
rek 
subwencji, począwszy od dnia rozpoczęcia budowy 
, z prawem z 
a 
cho 
- 
wania 2 bezpłatnych łóżek. W zamian za to Bethesda zobowi 
ą 
zała się 
przyjmować wszystkich skierowanych chorych z miasta i powiatu. W 
o- 
bec 
wysokich kosztów budowy i 
utrzymania szpitala 
obiecane subwe 
n- 
cje nie 
dawały pewności rozpoczęcia budowy 
, potrzeba 
było mo 
c 
nej 
wiary i zaufania w Boga, aby wziąć dzieło w swoje ręce. Jak ba 
r 
dzo 
przedsięwzięcie uznano za ryzykowne do wykonania świadczą przep 
i- 
sy zawartej umowy, w której miasto zapewniło sobie prawo pierw 
o- 
kupu, a w księgach gruntowych parcela z 
ostała oddzi 
e 
lona od gruntów 
macierzystego domu. Bogu dzięki, niepokoje i wątpliwości nie spra 
w- 
dziły 
się. Korytarz zbudowany pomiędzy domem macierzystym a szp 
i- 
ta 
lem mógł poz 
o 
stać. 
27 
kwietnia 
1907 
roku nastąpiło pierwsze uderzenie 
szpadlem 
. Ca 
ł- 
kowity nadzó 
r nad budową przejął miejski radca budowlany Severin, 
który opracował też plany i prowadził wszystkie prace 
przygotowa 
w 
cze. 
Wykonał tylko część planów ogólnych z uwzględnieniem najważnie 
j- 
szych 
potrzeb i posiadanych środków; budowa 
izolatki dla zakaż 
o 
nych 
c 
horych została odłożona na później. Po uwzględnieniu tych ogran 
i- 
czeń 
powstał okazały budynek, który oferował również przyjemny w 
i- 
dok 
na otoczenie. Powierzchnia pomieszczeń została obl 
i 
czona dla 50 
chorych, jednak na skutek większego obłożenia, dobudówek i 
dost 
a- 
wienia baraków podczas epidemii w mieście liczba ch 
o 
rych mogła 
wzrosnąć do 110. Budynek zawierał mniejsze i większe pomieszcz 
e- 
nia dla mężczyzn i kobiet, szereg pokoi I, II i III klasy i pomieszczenia 
dla pielęgniarek. Założono również wybudowanie duży 
ch i praktyc 
z- 
nych sal operacyjnych, co było wówczas rzadkością. Zakupione lub 
ufundowane zostały aparaty i inne urządzenia medyc 
z 
ne konieczne do 
celów badawczych i leczniczych. Szpital Bethesda sprostał wszelkim 
ówczesnym wymaganiom. Jednocześnie na tej s 
a 
mej parceli powstał 
budynek pralni, który po jednej stronie zawierał mieszkania dla pers 
o- 
nelu, po drugiej zaś dużą pralnię, oddział dezy 
n 
fekcji, pomieszczenie 
dla akumulatorów magazynujących 
energię elektryczną 
, obory dla świń
		

/p0014_5.djvu

			200 
7) 
ustalenia 
najniższego wynagrodzenia pracownikó 
w Miejskiego Zakładu Komunikacji 
w Zie 
- 
lonej Górze oraz wartości jednego punktu tego wynagrodzenia; 
8) 
ustalenia najniższego wynagrodzenia pracowników Zakładu Gospodarki Komunalnej i Miesz 
- 
kaniowej w Zielonej Górze oraz wart 
o 
ści jednego punktu tego wynagrodze 
nia; 
9) 
ustalenia wartości jednego punktu i najniższego wynagrodzenia 
zasadniczego pracown 
i 
ków 
nie 
będących nauczycielami 
zatrudnionych w przedszkolach, szkołach i placówkach oświat 
o 
wych; 
10) 
ustalenia najniższego 
wynagrodzenia zasadniczego oraz wartości jednego 
punktu pracown 
i- 
ków miejskich jednostek organizacyjnych; 
11) 
Statutu Pogotowia Opiekuńczego w Zielonej Górze; 
12) 
Statutu Ośrodka Adopcyjno 
- 
Opiekuńczego w Zielonej Górze; 
13) 
ustalenia Strefy Płatnego Parkowania i wysokości stawek opłat za parkowanie pojazdów 
sam 
o 
chodo 
wych na drogach publicznych w tej strefie; 
14) 
przyjęcia listy nieuwzględnionych uwag do projektu miejscowego planu zagospodarow 
a 
nia 
prz 
e 
strzennego osiedla rekreacyjno 
- 
sportowego; 
15) 
uchwalenia 
miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego 
osiedla rekreacyjno 
- 
spor 
- 
towego w Zielonej Górze; 
16) 
przystąpienia do sporządzenia miejscowego 
planu zagospodarowania przestrzennego 
miasta 
Zi 
e 
lona Góra; 
17) 
przys 
tąpienia do sporządzenia oraz zmiany miejscowego planu zagospodarowania p 
rzestrze 
n- 
nego miasta Zielona Góra; 
18) 
wyrażenia z 
gody na odstąpienie od 
obowiązku przetargowego trybu 
zawarcia umowy dzie 
r- 
żawy nieruchomości; 
19) 
zmiany uchwały w sprawie budżetu miasta na rok 2006; 
20) 
zmiany uchwały w sprawie udzielenia pomocy finansowej innym jednostkom samorządu 
teryt 
o 
rialnego; 
21) 
zabezpieczeni 
a przez Miasto Zielona Góra należytego wykonania projektu współfinans 
o- 
wanego ze środków Unii Europejskiej; 
22) 
wyrażenia zgody na zawarcie umowy o dofinansowanie przedsięwzięcia pn. „Przebud 
o 
wa 
stadionu miejskiego przy ul. Wrocławskiej w Zielonej Górze”, 
23) 
zakre 
su i formy informacji o przebiegu wykonania budżetu miasta oraz informacji o prz 
e- 
biegu wykonania planów finansowych jednostek miasta za pierwsze półrocze; 
24) 
rozpatrzenia skargi na działalność Prezydenta Miasta Zielona Góra; 
25) 
rozpatrzenia skarg na 
działalność 
Dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w 
Zie 
- 
lonej Górze; 
26) 
zmian w podziale miasta na stałe obwody głosowania. 
5.07.2006 
- 
Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
wystawa „Skarby Ziemi”. Pokazano 
skały, 
minerały i skamieniałości pochodzące z terenów Polski, Szwecj 
i 
, No 
r- 
wegii, Finlandii, Islandii, Maroka, a nawet z kosmosu udostępnione przez 
kolekcjonerów: Teresę Kucharską, Pawła Góździa, Mirosława Kobielę, Sł 
a- 
womira Dereckiego oraz Pi 
o 
tra i Grzegorza Sarula. 
5.07.2006 
- 
Chynów 
- 
zakończono I etap modernizacji sys 
temu kanalizacji 
w Zielonej Górze. Inwestycja była przeprowadzana w ramach projektu „Up 
o- 
rządkowanie gospodarki wodno 
- 
ściekowej na terenie miasta i gminy Zielona 
Góra oraz gminy Świdnica”; została dofinansowana z funduszy unijnych. Ot 
- 
warcia nowoczesnej i 
ekologicznej przepompowni dokonała prezydent Boż 
e 
na 
Ronowicz . 
7.07.2006 
- 
Pro 
gram 
„ 
Bo życie 
kabaretem 
jest” 
- 
kabaret Gale 
rii 
u Jadźk 
i; 
akom 
- 
paniament 
Natasza Smirnowa (Lato Muz Wszelakich).
		

/p0014_6.djvu

			240 
szej generacji sztabowców. Przypomnę, że pod pojęciem „szt 
a 
bowiec” 
kryli się członkowie szczepu, którzy w różnej p 
o 
staci byli związani 
z pracą na 
rzecz „Kajtków”. Praca 
obozu odbiegała od wszystkiego, co 
do tej pory 
robiłem. Kilkunastu członków grupy obozowej organiz 
o- 
wało 
sobie indywidualny tok pracy dziennej, zgodnie 
ze stanem d 
u 
cha 
, 
pogodą, sprawnością fizyczną i intelektualną oraz innymi „zmiennymi 
interweniującymi”. 
Na początku obozu odbywałem indywidualne ro 
z- 
m 
owy 
, w wyniku których zawiązywałem z uczestnikami rodzaj ko 
n- 
traktu obejmującego: 1. 
podjęcie się wykonania okr 
e 
ślonej pracy na 
rzecz zamku; 2. 
przeczytanie odpowiednich publikacji ułatwiaj 
ą 
cych 
wgląd w siebie i rozwijających zainteresowania (woz 
i 
łem na obozy 
sporą, 
stosowną biblioteczkę, również młodzież zabierała własne 
ksią 
ż- 
ki; 
3. 
odszukanie człowieka, który uprawia zawód lub hobby, pokre 
w 
ne 
wybranej dziedzinie życia i w oparciu o ten kontakt napisanie report 
a- 
żu, eseju lub opowieści, którą następnie należy w 
ciekawej t 
e 
atralnie 
formie przedstawić reszcie obozowiczów przy 
ognisku; 4. 
czas na m 
e- 
dytacje, czyli próbę samooceny i budowania wizji jutra, której po 
d 
sta 
- 
wą było przeczytanie książki Tadeusza Kotarbińskiego pt. „Med 
y 
tacje 
o życiu godziwym” lub innej teg 
o typu publ 
i 
kacji. 
Na obozie nie było pobudki ani trąbki na ciszę nocną. Obowi 
ą 
zy 
- 
wały tylko określone pory posiłków przyrządzanych przez uczestn 
i- 
ków oraz ogólne zasady współżycia. Rano każdy zgłaszał się do mnie 
ze swym indywidualnym planem dnia, który mu 
siał być w zg 
o 
dzie 
z kontraktem dotyczącym pobytu. W ciągu dnia wizytowałem wyk 
o- 
nywane działania, przeprowadzałem rozmowy indywidualne. Obóz 
uznałem za udany mimo, że młodzież miała spore kłopoty z utrzym 
a- 
niem się w karbach, opisałem to na łamach „Harcers 
twa” (2/1968). 
Biesy na horyzoncie 
Z dotychczasowych relacji o obozach czytelnik mógłby wynieść 
przeświadczenie, 
że był to rzeczywiście raj pedagogiczny, z którego d 
o 
podziemi przegnano 
wszystkie biesy. Tak nie było. Dostawałem „b 
a 
ty 
” 
na różnych płaszczyzn 
ach wychowawczych poczynań. Najda 
w 
niej 
- 
sze, jeszcze z roku 1957, polegały na tym, że zostałem karnie zdym 
i- 
sjonowany z funkcji komendanta obozu hufcowego dla zastępowych 
w Łagowie 
- 
gdy po kilku dniach urządzania się nad jeziorem przyb 
y- 
ła wizytacja i ocenił 
a, że obóz nie przypomina porządnego harcerski 
e- 
go zlotu. Z obawy przed buntem młodzieży, polecono mi, bym opuścił
		

/p0014_7.djvu

			262 
125. 
CZYŻNIEWSKI Tomasz 
: Trójmiasto koło Odry // 
Puls. 
– 
2005, nr 9, 
s. 34 
126. IWAN Stanisław: Z punktu widzenia przedsiębiorcy // 
Puls. 
– 
2005, 
nr 9, s. 13 
127. 
IWANOWSKI Michał: Metropolia c 
zy 
supermarke 
t? : mówili o sza 
n- 
sach powołania Lubuskiego Trójmiasta : (Sulechów 
- 
Zielona Góra 
- 
Nowa Sól) 
// 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 194, s. 5 : il. 
128. LUBUSKIE Trójmiasto. 
– 
Zawiera: Odpowiedź Sulechowa / Ignacy 
Odważny. Odpowiedź Nowej Soli / Wadim Tyszkie 
wicz. Odpowiedź Ziel 
o- 
nej Góry / Bożena Ronowicz // 
Puls. 
– 
2005, nr 1, s. 12 
- 
13 ; il. 
129. LUBUSKIE Trójmiasto. 
– 
Zawiera: Założenia programowe : (tzw. 
Plan mninimum [właśc. minimum]) / Piotr Maksymczak. Trójmiasto koło 
Odry 
/ Tomasz Czyżniewski. Historycz 
ne tradycje współpracy lubuskiego 
Trój 
- 
miasta / Zbigniew Bujkiewicz. Prawo bez miecza / Tomasz Banaszak. Z pun 
k- 
tu 
widzenia przedsiębiorcy / Stanisław Iwan. Trójmiasto przekuć w czyn / 
Ignacy Odważny. Trójkąt 
– 
póki co bermudzki / Czesław Markiwicz. B 
ę 
dzie 
trudno, ale warto / Krzysztof Romankiewicz. Po siódme : do roboty / Małg 
o- 
rzata Stolarska. Lubuskie Trójmiasto / Krzysztof Chmielnik // 
Stud. Zielon 
o- 
górs. 
– 
T. 11 (2005), s. 27 
- 
53 
130. LUBUSKIE Trójmiasto : być albo nie być : debata / Piotr Maksy 
m- 
czak, Adam 
Antoń, Bożena Ronowicz [i in.] ; wybór i oprac. Piotr Maksy 
m- 
czak // 
Puls. 
– 
2005, nr 9, s. 22 
- 
25 : il. 
131. LUBUSKIE Trójmiasto : piaskownica Pana Boga : debata / Tomasz 
Andrzejewski, Wadim Ty 
szkiewicz, Konrad Stanglewicz [ 
i in.] ; wybór 
i oprac. Piotr M 
aksymczak // 
Puls. 
– 
2005, nr 11, s. 22 
- 
24 
: 
i 
l. 
132. 
ROMANKIEWICZ 
K 
rzysztof 
: Będzie 
trudno, ale warto. ODWA 
Ż 
NY 
Ignacy: Trójmiasto przekuć w czyn // 
Puls. 
– 
2005, nr 9, s. 16 ; nr 9, s. 17 
133. STOLARSKA Małgorzata: Po siódme: do roboty // 
Puls. 
– 
2005, 
n 
r 9, s. 26 
- 
27 
Trójmiasto zob. też poz. 49, 160 
ORGANIZACJE POLITYCZNE I SPOŁECZNE 
134. STOWARZYSZENIE Społeczne „ 
Kreator 
” 
– 
organizacja pożytku 
społecznego. 
– 
[Zielona Góra] : „Kreator”, 2005. 
– 
8, [12] s. : il. ; 30 cm
		

/p0015.djvu

			33 
narodu. Dzisiaj Kościół staje się współtwórcą kultur 
y narodowej nie 
tylko przez dzieło ewangelizacji, ale udział w stowarzyszeniach, org 
a- 
nizacjach, które mają prawa publiczne i mogą prowadzić działalność 
wydawniczą, organizować środki przekazu, prasę, radio i telewizję. Po 
- 
s 
zerza 
się też zakres oddziaływani 
a w sferze naukowej przez otwier 
a 
nie 
uniwersytetów, instytutów, szkół katolickich, zapraszanie wydzi 
a 
łów 
teol 
o 
gicznych na uniwersytety państwowe. 
Także wolność budowania świątyń i budynków kościelnych o 
t- 
worzyła większe niż dotychczas możliwości oddziaływa 
nia na kulturę 
architektury, rzeźby i malarstwa. By stwierdzić, jak wielkiego zasięgu 
nabrało zjawisko budownictwa sakralnego, wystarczy przeanalizować 
statystykę diecezji zielonogórsko 
- 
gorzowskiej, głównie za ostatnie 20 
lat. 
Zdumienie ogarnia, jak bardzo 
w tej dziedzinie działalność K 
o 
ścio 
ła 
lokalnego jest dynamiczna i kulturotwórcza. Zdumienie 
oga 
r 
nia, jak 
bardzo w tej dziedzinie działalność Kościoła lokalnego jest dynamic 
z- 
na i kulturotwórcza. 
Statystyka wykazuje: 
1. Kościoły nowe, zbudowane głównie w la 
tach 1980 
– 
2000...........114 
2. Kościoła i kaplice przystosowane z budynków do ku 
l 
tu................64 
3. Kościoły i kaplice w trakcie budowy................................ 
. 
.............18 
4. Kościoły odbudowane z ruin..................................... 
........ 
. 
.............17 
5. Kościoły rozbudowane................................................... 
. 
..................4 
razem 217 
6. Kaplice cmentarne...........................................................................14 
r 
a 
zem 231 
b. Zadanie Kościoł 
a zielonogórsko 
- 
gorzowskiego w geograficznej 
i kulturowej sytuacji kulturowej po r. 1989 r. 
Położenie geograficzne, bezpośredni kontakt ze społecze 
ń 
stwem 
niemal w 60% bez chrztu (dawne Niemcy Wschodnie), prop 
o 
zycje 
łatwego użycia i konsumpcji za cenę sprz 
edawania siebie i st 
a 
nia się 
towarem zamiast być osobą, czyli istotą o wymiarze nieskończ 
o 
nym 
– 
to wyzwania, jakie stawia Kościołowi i kulturze narodowej współcz 
e- 
sność Ziemi Lubuskiej. Perspektywa wkładu Kościoła ziel 
o 
nogórsko 
- 
gorzowskiego w tworzenie kult 
ury polskiej w XXI wieku jest nadal 
optymistyczna. Wymagania i wyzwania w 
y 
dają się jeszcze bardziej 
odpowiedzialne wobec Boga i Narodu.
		

/p0015_1.djvu

			51 
lonogórskiego 
. Kiedy okazało się, że jest to niemo 
ż 
liwe, gdyż rząd for 
- 
sował wariant „12”, politycy z obydwóch województw podjęli dział 
a- 
ni 
a 
, aby wspólnie utworzyć kolejny region. Po 
dpisano umowę w Par 
a- 
dyżu, a później starania polityków z obydwu ośrodków doprowadz 
i 
ły 
do powstania województwa lubuskiego. 
Podpisanie umowy paradyskiej pomiędzy liderami politycznymi 
z północy i południa projekto 
wanego województwa lubuskiego spr 
a- 
wiło, że bez entuzjazmu oczekiwano w Gorzowie na wejście reformy 
w życie reformy bez entuzjazmu (w końcu oznaczało to utratę stołec 
z- 
ności zyskanej w roku 1975), ale ze spokojem, który wynikał z faktu 
uratowania choć części 
centrum regionu. Zgodnie z ustaleniami pol 
i- 
tycznymi 
i przyjętymi rozwiązaniami ustawowymi Gorzów został w 
y- 
zna 
czony na siedzibę wojewody, zaś Zielona Góra miała być si 
e 
dzibą 
sejmiku 
. Rozwiązanie polegające 
na stworzenie dwóch centrów w r 
e 
gio 
- 
nie w warunkac 
h polskich było nowością, a równolegle zostało prz 
y- 
j 
ę 
te w województwie kujawsko 
- 
pomorskim. Umowa zawierała tylko 
ogólne ustalenia. Przede wszystkim chodziło o zaakcentowanie woli 
lokalnych elit, iż chcą województwa lubuskiego, a także przes 
ą 
dzenie 
o siedzi 
bach dwóch głównych urzędów. Reszta miała być ustalona pó 
ź- 
niej. Jak się okazało, w pierwszych latach po wejściu w życie r 
e 
formy 
podziału terytorialnego kraju proces formowania dwóch lubuskich ce 
n- 
trów administracyjnych wywołał szereg napięć i konfliktów p 
o 
m 
iędzy 
od dawna zwaśnionymi miastami, Gorzowem i Zieloną Górą. Podł 
o- 
żem były spory o lokalizację wszystkich innych i 
n 
stytucji i urzędów 
wojewódzkich. 
Proces formowania nowego regionu rozpoczął się w listopadzie 
1998 roku, kiedy do Gorzowa przybył Jan Majch 
rowski, Delegat 
Rz 
ą 
du 
do Spraw Reformy Ustrojowej, któremu 1 stycznia 1999 powi 
e 
rzono 
czasowe pełnienie obowiązków wojewody lubuskiego. Na p 
o 
czątku 
marca 1999 otrzymał on nominację i został pierwszym wojewodą lub 
u- 
skim 
17 
. 34 
- 
letni Majchrowski, doktor prawa, 
był do tej pory praco 
w- 
nikiem Uniwersytetu Warszawskiego. Nie miał wcześniej do czyni 
e- 
nia z pracą w administracji. Nie miał także wcześniejszych zwią 
z 
ków 
z regionem lubuskim, co stwarzało szansę na 
obiektywne spo 
j 
rzenie na 
17 
Nas 
tąpiło to po nieudanej próbie obsadzenia stanowiska gorzowianinem. 
Z kręgów gorzowskiego AWS w 
y 
szły dwie kandydatury: Waldemara Flügla 
(popieranego przez ZChN) i Jerzego Ostroucha (kandydat „Solida 
r 
ności”).
		

/p0015_2.djvu

			73 
Ryc. 1. Zielona Góra. Lokalizacja wykopów na zapleczu kamienic 
przy ulicy Kupie 
c 
kiej 5 
- 
7
		

/p0015_3.djvu

			141 
ły Inżynierskiej w Zielonej Górze (Dziennik Ustaw Nr 23, poz. 144), 
a w ślad 
za nim zarządzenie Ministra Szkolnictwa Wyższego o stat 
u- 
sie organizacyjnym uczelni (Dziennik Urzędowy MSW nr 8, poz. 62 
z 1965 roku). 
Rektorem uczelni został wspomniany już doc. Jerzy Kołakowski 
(1907 
- 
1980), absolwent Politech 
niki 
Lwowskiej (1933), po wo 
jnie d 
y 
- 
r 
ektor naczelny Zakładów Metalowych w Częstochowie; w 1949 roku 
organizator i pierwszy rektor Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Częst 
o- 
chowie, przekształconej w 1955 roku w Politechnikę Częst 
o 
chowską, 
długoletni kierownik katedry budowy maszyn i techno 
logii obróbki pla 
- 
s 
tycznej. W 1959 roku J. Kołakowski był delegowany do Iraku w celu 
zorganizowania studiów technicznych na Uniwersytecie w Ba 
g 
dadzie. 
Przebywał tam cztery lata. Po powrocie do kraju wrócił do Politechn 
i- 
ki Częstochowskiej i od 1965 r. łączy 
ł pracę w macierzystej politec 
h- 
nice z pracą w Zielonej Górze. W 1967 roku jako docent Pol 
i 
techniki 
Częstochowskiej uzyskał tytuł profesora nadzwyczajnego. Był 
aut 
o 
rem 
licznych publikacji z zakresu budowy maszyn i teorii obróbki plastyc 
z 
nej. 
Wyższa Szkoła I 
nżynierska w Zielonej Górze 
miała mieć trzy w 
y- 
działy: ogólnotechniczny, mechaniczny, elektryczny. Nabór był prz 
e- 
prowadzony na dwa ostatnie, ale przez pierwsze dwa lata studenci obu 
wydziałów mieli wspólne zajęcia na wydziale ogólnotechnicznym. D 
o- 
p 
iero 
na c 
zwartym semestrze 
w 
prowadzo 
no pewne zajęcia 
odrębne dla 
obu wydziałów, a na III roku studenci studiowali jak na swoich maci 
e- 
rzystych wydziałach. Studia dzienne trwały 4 lata, wieczorowe 
4,5 r 
o 
ku 
. 
Absolwenci otrzymywali tytuł inżyniera, ale mogli zdob 
y 
wać s 
topnie 
doktorskie. Zadaniem wyższych szkół inżynie 
r 
skich było kształcenie 
inżynierów 
dla przemysłu 
zdolnych do wykonywania 
prac inżynie 
r 
skich, 
konstruktorskich i technologicznych, wdrożeniowych i organ 
i 
zacyjno 
- 
ekonomicznych. Mimo że nabór na pierwszy rok s 
tudiów ogłoszono 
dopiero 12 czerwca 1965 roku, szybko zgłosiło się ponad 500 kand 
y- 
datów, w tym 65 %. z województwa zielonogórskiego. Spow 
o 
dowało 
to 
zwiększenie limitu przyjęć z 90 na 120. 90 osób postanowiono prz 
y- 
jąć na studia wieczorowe. Bardzo przestrzeg 
ano wówczas, aby kand 
y- 
daci 
mieli co najmniej 2 
- 
letni staż zawodowy oraz skierowanie z maci 
e- 
r 
zystego zakładu pracy z zaznaczeniem, że wybrany kierunek st 
u 
diów 
jest związany z wykonywanym zawodem. Egzamin wstępny przepr 
o- 
wadziła grupa nauczycieli akademickich 
przywieziona przez rektora 
z Częstochowy. 1 września 1965 r. rozp 
o 
częły się pierwsze zajęcia,
		

/p0015_4.djvu

			161 
i kurniki dla kur itp. Koszty 
budowy szp 
i 
tala wyniosły 278 000 marek, 
pralni 
100 000 
marek. 
Na ich pokrycie 
konieczne 
było zaciągnięcie 
d 
u- 
żego kredytu hipotecznego w miejskiej kasie oszczędności oraz poż 
y- 
czek od osób prywatnych. 
1 października 
1908 
roku szpital Bethesda został oddany 
do uży 
t- 
ku, a 13 wyświęcony w skromny sposób w małym gronie osób. Mo 
- 
wę ujętą w formie okólnika do sióstr specjalnie na tą okazję 
przygodo 
- 
wał pastor Scheske, sam na wpół ozdrowiały po ciężkiej chor 
o 
bie. Cel 
i sens działalności domu oraz cechy charakterysty 
czne dla idei diak 
o- 
natu i misji wewnętrznych ujął on w jasny i szczegółowy sp 
o 
sób, co 
można tutaj dosłownie przytoczyć. 
Otwarcie naszego szpitala, które odbyło się 1 października, jest 
dniem szczególnie ważnym dla rozwoju naszego domu macierzystego. 
W więk 
szym niż dotychczas stopniu możemy służyć chorym w ojczy 
ź- 
nie, w lepszy niż do tej pory sposób możemy kształcić młode siostry. 
Nad drzwiami wejściowymi domu napisaliśmy słowa: Ja jestem 
Panem, twoim lekarzem. Ma to na celu wyjaśnienie, czego chory może 
tut 
aj 
oczekiwać oraz dać 
wskazówki dla wszystkich, którzy chcą pr 
a 
co 
- 
wać w tym domu. 
Drzwi tego domu 
zobaczą wiele 
nieszczęść, ale nad każdym łó 
ż 
kiem 
jest napisane: Ja jestem P 
a 
nem, twoim lekarzem. Nie wszyscy, którzy 
tutaj przyjdą, zostaną wyleczeni ze swoje 
j choroby, ale ka 
ż 
dy stanie 
blisko 
Zbawiciela. On w 
szczególny 
sposób troszczy się o każdego 
ch 
o- 
rego. 
W czasie dni pełnych bólu i nocy pełnych strachu p 
o 
chyla się nad 
duszą chorego i mówi: Nie bój się, jestem przy tobie i zawsze ci p 
o- 
mogę. Cierpienie jest 
najlepszą okazją, aby poznać Pana. Nadch 
o 
dzą 
godziny, w których całe życie zostaje nam 
oświetlone. Dowiad 
u 
jemy się 
wówczas, że nie mamy niczego, na czym moglibyśmy się oprzeć. Całe 
nasze życie zapada się w nicość, pozostaje tylko jedno: jestem bie 
d- 
nym, cie 
rpiącym, grzesznym człowiekiem. Nikt nie m 
o 
że nam wówczas 
pomóc, ani lekarz, ani najbliżsi. Wtedy właśnie słyszy się głos Zbaw 
i- 
ciela: chodź do Mnie, Ja jestem Panem, twoim lek 
a 
rzem, odpuszczam 
ci twoje grzechy, umarłem za ciebie i żyję także dla ci 
e 
bie. Te 
go mogą 
doświadczyć chorzy i jeśli tego doświadczą, to pom 
a 
ga im, niezależnie 
od tego czy żyją dalej, czy umierają. 
Słowa: Ja jestem Panem, twoim lekarzem są także wskazówką przy 
pracy. Regularna modlitwa i praca nacechowana jest obcow 
a 
niem ze 
Słowem Pana. 
Ale to nie wszystko. Wszyscy, którzy pracują w szpitalu,
		

/p0015_5.djvu

			201 
8.07.2006 
- 
Lubuski Teatr 
- 
rozpoczął się I Letni Festiwal OFF 
TEATR (Lato 
Muz Wsz 
e 
lakich). 
8.07.2006 
- 
63 sztafety z Polski oraz Niemiec stanęły na starcie 14. Biegu od 
Ratusza do 
Ratusza z Zielonej 
Góry d 
o Cottbus ( 
100 km 
). 
Wygrał zespół 
„Wod 
- 
n 
ika” Krosno w czasie 5 godz. 45 min. 30 s. 
9.07. 
2006 
- 
Muzeum Etnografic 
zne 
w Ochli 
- 
„Święto Miodu” 
połączone 
z 
ta 
r 
- 
gami 
sprzętu 
pszczelarskiego. Sprzedawano 
różne gatunki miodu, wosk pszcz 
e 
- 
li, 
pyłek kwiatowy, 
świece do woskowania uszu, lecznicze 
plastry oraz świec 
z 
ki 
jonizujące powietrze (Lato Muz Wszelakich). 
11.07.2006 
- 
LXIX nadzwyczajna sesja Rady Miasta (I posiedzenie) w sali 
se 
- 
syjnej w ratuszu (Stary Rynek 1). Radni podjęli decyzje w sprawach: 
1) 
zmiany uchwały w sprawie budżetu miasta na rok 2006; 
2) 
upoważnienia do reprezentowania 
Rady Miasta Zielona Góra 
przed sądami adm 
inistracyjn 
y 
mi. 
13.07.2006 
- 
Międzynarodowy Festiwal Kina Autorskiego „Filmowa Gór 
a- 
Europa”. Prezentacje odbyły się w trzech miejscach: na Scenie w Podwórku 
- 
Lubuski Teatr, w Kinie Plenerowym 
- 
ogródek pubu Blues Express, kinie 
„Newa” (Lato Muz Wszelakich) 
. 
13.07.2006 
- 
Klub muzyczno 
- 
artystyczny „4 Róże dla Lucienne” oraz Fund 
a- 
cja Kombinat Kultury zorganizowali 
- 
w ramach II Letniego Festiwalu Kina 
Niezależnego Filmowa Góra 2006 
- 
pokaz filmów pod hasłem „Etiudy st 
u- 
denckie”. Gospodarzem wieczoru był zielon 
ogórski filmowiec Jacek Katos 
Katarzyński. 
14.07.2006 
- 
Zaułek Galerii „U Jadźki” 
- 
koncert piosenek francuskich 
. Śpi 
e- 
wali aktorzy Lubuskiego Teatru: Marta Artymiak, Wojciech Czarnota, Jacek 
Zienkiewicz. Akompaniowała Natasza Smirnowa (Lato Muz Wszel 
a 
kich 
). 
15.07.2006 
- 
XII Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży w Łodzi 
. Zielonogó 
r 
ska 
pływaczka Anna Kowalczyk zdobyła 4 złote medale na 50 i 100 m st 
y 
lem kla 
- 
sycznym, 200 m stylem grzbietowym oraz 200 m stylem zmiennym. Sy 
l 
wia 
Kula zdobyła złoty krążek na 400 m sty 
lem zmiennym oraz srebrny na 200 m 
tym samym stylem. Klub 
„Korner 
- 
Novita 10” uplasował się na drugim 
mie 
j- 
scu za „Unią” Oświ 
ę 
cim. 
15.07.2006 
- 
Ulice Zielonej 
Góry zy 
skały 
nowe oznakowanie turystyczne. W 20 
punktach umieszczono 
ponad 
200 
tabliczek w j. po 
lskim, angielskim 
, 
ni 
e 
miec 
- 
kim 
o najciekawszych miejscach, które warto zobaczyć, czyli zabytkach, inst 
y- 
tucjach 
kultury, usługowych, samorządowych. Tabliczki zawierają piktogr 
a 
my 
(rysunki standaryzowane według norm europejskich). Wykonano je zgodnie 
z wytyc 
znymi Polskiej Organizacji Turystycznej. 
17.07.2006 
- 
Ratusz 
- 
rozpoczął się remont lewego 
skrzydła ratusza, gdzie zna 
j- 
dowała się siedziba Urzędu Stanu Cywilnego i sala sesyjna Rady Mi 
a 
sta. Re 
- 
montu po 
d 
jęła się firma ECOBUD. 
19.07.2006 
- 
Zielona Góra zaję 
ła V miejsce wśród miast na prawach powiatu 
w rankingu dziennika „Rzeczpospolita”. Klasyfikacja przedstawiała sam 
o 
rządy
		

/p0015_6.djvu

			241 
obóz nocą. Na znak solidarności wyjechał wtedy także (nocą, na drugą 
stronę jeziora) nasz obozowy księgowy, pan Pudłowski ze swym s 
y 
nem 
Piotre 
m. Potem było całe pasmo szykan i utru 
d 
nień ze strony władz 
hufca i chorągwi. W Warszawie zawsze miałem poparcie. 
Z największą przykrością wspominam pedagogiczną klęskę, jaką 
przyszło mi przeżyć podczas obozu w Jugosławii, gdy jeszcze tkwiły 
we mnie nawyki 
systemu rozkazodawczego rodem z etosu wojskow 
e- 
go. Drużyna miała przecież wypaść za granicą jak należy, rozkazałem 
więc: „Drużyna śpiewa!”. Drużynie natomiast w tamtejszych upałach 
nie śpiew, a kąpiel była w głowie i rozkaz nie 
został wykonany 
! Sko 
ń- 
c 
zyło s 
ię alarmem o świcie i „przegonieniem” chłopaków po górz 
y- 
stym terenie z przeszkodą wodną łącznie. Gdy przechodziliśmy obok 
jednostki wojskowej, 
podsłuchałem rozmowę żołni 
e 
rzy 
- 
wartowników 
: 
„To polscy harcerze, obozujący w Karlowacu, oni mają metody takie 
sam 
e jak w Hitlerjugend”. To potworne przeżycie prz 
y 
śpieszyło moje 
poszukiwania innych sposobów dyscyplinowania młodych podwła 
d 
nych 
. 
Potem przyszły zmartwienia związane z „wyzwalaniem się” w 
y- 
chowanków spod 
mojego wpływu. Najboleśniejsze 
były przejawy 
kr 
y- 
zysu 
zaufania 
wobec mojej osoby, przeżywane przez wyraziste osob 
o- 
wości. Najciężej przeżywałem formy odchodzenia ze szczepu Si 
o 
my 
Fajtlowicza 
- 
poety i matematyka. Gdy przyjeżdżał ze studiów do 
domu, przychodził 
aby wskazywać fałszywe, jego zdaniem, założ 
e 
nia 
i 
złe posunięcia pedagogiczne. „Przyjadę na obóz i będę ci krok za 
kro 
kiem wykazywał twoje błędy 
” 
- 
powiedział kiedyś (z Makusyn 
a 
mi, 
którzy byli na studiach, przechodziłem na „ty”). Wiele musiałem p 
o- 
czytać z zakresu psychologii rozwojowej, by z następnymi, p 
odobn 
y- 
mi przypadkami dawać sobie radę. A miałem z tym kłopoty do końca 
pobytu w szczepie. Wielce pomocna mi była lektura powieści Iwana 
Turgi 
e 
niewa „Ojcowie i dzieci”. 
Kiedyś odwiedził mnie jeden z warszawskich dziennikarzy, który 
powiedział mniej więcej t 
ak: „Pan robi bardzo złą robotę skupiając 
w organizacji wybitnie utalentowaną młodzież. Picassów i Einsteinów 
nie ukształtują środowiska oparte na 
dyscyplinie zewnętrznej 
. Oni p 
o- 
win 
ni być poza wszelkimi organizacjami. Grupa zabija indywidua 
l- 
ność”. Miałem 
świadomość tych niebezpieczeństw i starałem się im 
zapobiegać, o czym w 
cześniej 
była już mowa. 
Sprawa była o tyle pr 
o 
sta 
, 
że przynależność do Makusynów jako drużyny harcerskiej była oparta 
na pełnej dobrowolności i każdy w każdej chwili mógł po prostu prz 
e-
		

/p0015_7.djvu

			263 
135. CZYŻNIEWSKI 
Tomasz: Teatraln 
y początek 
[ 
zielonogórskiej „ 
Sol 
i- 
darności 
” 
] 
// 
Gaz. Lubus. 
– 
2005, nr 202, dod. 25 lat „Solidarności”, s. 12 
- 
13 
: il., portr. 
136. OPOWIEMY Wam o tych wypadkach : powstanie NSZZ ”Solida 
r- 
ność” w Zielonej Górze / [Elżbieta Drewka 
- 
Boberstein i in.] ; [opieka 
n 
a- 
ukowa Tadeusz Dzwonkowski]. 
– 
Zielona Góra : Gimnazjum Nr 1 [2005]. 
– 
92 s. ; il., portr. ; 24 c 
m 
137. ZWIERNIK Przemysław: Region Zielona Góra NSZZ Solida 
r 
ność” 
w latach 1980 
- 
2005 // W: Droga do niepodległości : „Solidarność” 1980 
- 
2005. 
– 
Warszawa, 2005 
. 
– 
S. I 
- 
XV, [1] s. tabl. : il. 
138. 
KALENDARIUM pionierów Zielonej Góry 
/ oprac. Ireneusz Woj 
e- 
wódzki 
. 
– 
Cz. 3 
: Styczeń 
1990 
– 
grudzień 
199 
1 
// 
Pionier 
zy. 
– 
2005 
, nr 
1, s. 
5 
- 
7 
Wyimki z „Kroniki” 
Stowarzyszenia Pionierów Zielonej Góry 
, prowadzonej 
przez Ada 
ma Chmielewskiego. 
Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży poz. 263, Lubuskie Towarzystwo Kult 
u- 
ry poz. 162, Niezależne Zrzeszenie Studentów poz. 224 
139. 
Bosak Krzysztof 
. IWANOWSKI Michał: Na Bosaka // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 241, s. 10 : il. 
Działacz Młodzie 
ży Wszechpolskiej, poseł na Sejm. 
140. 
Czarnuch Zbigniew 
. CZARNUCH Zbigniew: Osiem gawęd o m 
o- 
im zielonogórskim pedagogicznym raju. 
– 
(Cz. 1) // 
Stud. Zielonogórs. 
T. 11 
(2005), s. 249 
- 
262 
Wspomnienie działacza społecznego i pedagoga, twórcy drużyny ZHP „Ma 
kus 
y 
ny”. 
141. 
Zych Józef 
. SIATECKI Alfred: Lubuszanie 2004 / (as) // 
Gaz. L 
u- 
bus. 
– 
2005. nr 36, s. 9 : portr. 
Działacz PSL, poseł na Sejm. 
M. Gołębiow 
s 
ka, działaczka Stow. Pionierów poz. 12 
UROCZYSTOŚCI 
142. CZYŻNIEWSKI Tomasz: Czy wrócimy do Macierzy? / 
/ 
Puls. 
– 
2005, nr 6, s. 
9 
Święto Powrotu Zielonej Góry do Macierzy. 
143. GRUSZCZYŃSKI Waldemar: Zabawa nasza ludowa // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 205 (3/4 IX), s. 2 : il. 
Obchody winobrania.
		

/p0016.djvu

			34 
Co należy akcentować? Nieustannie promować ustawiczną prz 
e- 
mianę osobową człowieka przez oddziaływanie Bożej mocy zbawcze 
j. 
Chodzi głównie o dzieło nowej ewangelizacji. Na płaszczyźnie sp 
o- 
łecznej Kościół ma budować wspólnotę i komunię osób opartą na nad 
- 
przyrodzonej miłości 
w ramach rodziny, grup 
społecznych, organiz 
a 
cji 
i całego narodu. W ramach obchodów religijnych włączać 
nadal wątki 
z historii Polski: świętych, bohaterów, wydarzeń klucz 
o 
wych. Mają 
temu celowi służyć nowe formy działalności Kościoła, m.in. Instytut 
Teologiczny dla Świeckich 
19 
, obecnie 
- 
gorzowska filia Un 
i 
wersytetu 
Adama Mickiewicza w Poznaniu. W diecezji d 
ziała od 1979 
r. St 
u 
dium 
Organistowskie 
Diecezji Gorzowskiej 
20 
. 
Każdego roku uczelnię ko 
ń 
czy 
kilkunastu muzyków kościelnych, którzy nie tylko opanowali technikę 
gry na organach, ale także uzyskali formację litu 
r 
giczną. 
Nowością w obecnej rzeczywistości życ 
ia Kościoła jest możl 
i 
wość 
prowadzenia szkół, przedszkoli, zakładów wychowawczych 
i wielu in 
- 
nych placówek 
służących pomocą w rozwoju 
duchowym i kultur 
o 
wym 
dzieciom, młodzieży i starszym. Trzy licea, gimnazjum i szkoły po 
d- 
stawowe pod bezpośrednią opieką 
Ko 
ścioła są nadzieją na promow 
a 
nie 
kultury chrześcijańskiej i narodowej. 
Trudno pominąć ogromny wpływ na środowiska chrześcija 
ń 
skie 
pisma diecezjalnego „Aspekty”, które miało być kontynuacją 
zlikw 
i 
do 
- 
wanego 
w 1953 r. „Tygodnika Katolickiego”. W słowie 
progra 
m 
o 
wym 
pierwszego numeru pisma z września 1985 r. czytamy: 
W zał 
o 
żeniu 
swoim pismo ma mieć charakter społeczno 
- 
katolicki i przycz 
y 
niać się 
do 
formowania w tym duchu 
szerokich kręgów 
młodej 
intelige 
n 
cji[....]. 
Pragniemy objąć naszym 
pismem szeroki wachlarz z 
agadnień, od te 
o- 
logii poprzez artykuły dyskusyjne, skłaniające do polemik i ż 
y 
wych 
reakcji czytelników 
21 
. 
Od roku 
1995 
„A 
spekt 
y” stały się doda 
t 
kiem 
przyjętego przez diecezję zielonogórsko 
- 
gorzowską tygodnika „Ni 
e- 
dziela”. Obydwa pisma mają podstawowe oddzia 
ływanie na kształt 
o- 
wanie ducha wiary i kultury nar 
o 
dowej. 
19 
Por. Ks. R. Harmaciński, 
Powstanie i działalność Gorzowsk 
iej Filii Papi 
e- 
skiego Fakultetu Teologicznego we Wrocławiu 
[w:] KS 50 
- 
lecia, s. 232 
- 
245. 
20 
Por. Ks. A. Mackiewicz, 
Studium organistowskie i formacja organistów 
od 1960 r. 
[w:] 
KS 50 
- 
lecia, 
s. 275; Ks. J. Bagiński, 
Formacja organistów do 
1960 r., 
tamże, s. 
271 
- 
273. 
21 
Por. K. Marcinkiewicz, 
„Aspekty” 
[w:] 
KS 50 
- 
lecia, 
s. 305 
- 
310.
		

/p0016_1.djvu

			52 
nowe województwo i racjonalne rozł 
ożenie urzędów i inst 
y 
tucji. Czy 
tak rzeczywiście się stało? Sam J. Majchrowski uważa, że tak. W w 
y- 
wiadzie z 2000 r. stwierdził: 
Stworzyłem nowe struktury admin 
i 
stracji 
województwa lubuskiego. (...) Ta administracja już sprawnie działa 
18 
. 
W Gorzowie różnie 
komentowano „nowe rozd 
a 
nie”. Jak się wydaje, 
dominowało poczucie, iż Zielona Góra zyskała 
więcej, a l 
i 
czono, że 
Go 
- 
rzów 
– 
skoro działa tu Lubuski Urząd Wojewódzki 
– 
skupi resztę a 
d 
mi 
- 
nistracji rządowej, przynajmniej zespolonej 
. Okazało się to nierea 
l 
nym 
ma 
rzeniem, gdyż administracja rządowa została podzielona p 
o 
między 
dwa ośrodki. I trudno w tym podziale dostrzec jakąś log 
i 
kę 
19 
. 
Ponieważ nie są mi znane żadne opracowania dotyczące okolic 
z- 
ności 
kształtowania nowego r 
e 
gionu, 
trudno dokonać pełnej 
oceny tego 
p 
rocesu. Większość urzędów należących do tzw. administracji zesp 
o- 
lonej, czyli podległej wojewodzie, znalazła swoje siedziby w Gorz 
o- 
wie. 
Natomiast administracja niezespolona, podlegająca ministe 
r 
stwom, 
w większości znalazła się w Zielonej Górze. Podobnie jes 
t w prz 
y 
padku 
innych instytucji, 
zwłaszcza podległych samorządowi 
wojewódzki 
e 
mu. 
Proces powstawania ośrodków wojewódzkich w Gorzowie i Zi 
e- 
lonej Górze rozpoczął się w roku 1999 i był kontynuowany w latach 
następnych w atmosferze konfliktu o 
utrzymanie jaki 
ejś instytucji 
bądź 
ulokowanie nowo tworzonej. Nie było w tym widać długofal 
o 
wego pla 
- 
nu równomiernego 
rozwoju regionu. W Gorzowie 
dominowało myśl 
e- 
nie zmierzające do zrównoważenia obu stołecznych ośro 
d 
ków („skoro 
w Zielonej Górze jest lokalna gazeta i radi 
o, to telewizja p 
o 
winna być 
w Gorzowie”), natomiast w Zielonej Górze zdaje się p 
a 
nować idea 
„kompletowania instytucji 
” („skoro w Zielonej Górze jest lokalna 
g 
a- 
zeta i radio, to powinna być tu i telewizja”). W takiej syt 
u 
acji co jakiś 
czas rozpoczyna się kol 
ejny wyścig o „zdobycie” następnej i 
n 
stytucji. 
Po roku 1999 Zielona Góra wygrała w przypadku Kr 
a 
jowego Rejestru 
18 
Wywiad prze 
prowad 
ził P. Krysiak z Gazety Wybor 
czej 
(http 
: 
// 
m 
iasta.gazet 
a.pl). 
19 
Wojewoda Jan Majchrowski odszedł 11 IV 2000 skonfliktowany z zapl 
e- 
czem politycznym rządzącej koalicji AWS 
- 
UW oraz po strajku w gorzo 
w 
skim 
PKS 
- 
ie, zakończenia którego nie potrafił skutecznie wynegocjować. Jego na 
- 
stępcami n 
a stanowisku wojewody byli kolejno: z nominacji A 
WS: Stan 
i 
sław 
Iwan (11 IV 2000 
- 
X 2001); z nominacji 
SLD: Andrzej Korski (21 X 2001 
- 
6 VII 200 
4), 
Janusz Gramza (15 VII 2004 
- 
3 I 2006); z nominacji PiS: M 
a 
rek 
Ast (4 I 
- 
8 VIII 2006) 
, Wojciech Perczak (1 
3 IX 2006 
- 
nadal).
		

/p0016_2.djvu

			74 
Ryc. 2. Zielona Góra według planu Büttnera z 1784 roku 
(ryc. na podstawie W. Pos 
a 
dze 
go 1970, ryc. 113)
		

/p0016_3.djvu

			142 
a 25 września uroczysta inauguracja w sali 
KW PZPR (aula uczelni 
a 
na 
była jeszcze w 
budowie). O randze 
, jaką władze przywiązywały do p 
o- 
w 
stania uczelni, świadczy 
obecność na inauguracji aż dwóch sekret 
a- 
rzy Komitetu Centralnego PZPR, Zenona Kliszki i Artura Starew 
i 
cza, 
ministra szkolnictwa 
wyższego, przewodniczącego 
Zarządu Główn 
e 
go 
ZMS i Rady Naczelnej ZSP oraz innych prom 
i 
nentów. 
Wyższe szkoły in 
żynierskie 
, w tym 
takż 
e zielon 
ogórsk 
a, miały d 
ość 
nietypową strukturę, która po wprowadzeniu studiów magiste 
r 
skich 
zanikła. Nie było np. senatu, tylko rada szkoły. W pierwszych latach 
nie było prorektorów, tylko pełnomocnicy rektora do spraw nauczania 
i do spraw nauki. Nie 
było katedr czy zakładów, tylko zespoły, np. Z 
e- 
spół 
Matematyki, 
Zespół Fizyki, Zespół Geometrii Wykreślnej i 
R 
y 
sun 
- 
ku Technicznego 
itp. Także nomenklatura stanowisk była inna. Nie 
było adiunktów i asystentów, tylko starsi wykładowcy i lektorzy. Wpro 
- 
wadza 
ło 
to wiele nieporozumień, zwłaszcza 
wśród nauczycieli akad 
e- 
mickich, którzy przenieśli się z innego typu uczelni. 
Skoncentrowanie na I i II roku studiów przedmiotów ogólnych 
(matematyka, 
fizyka, chemia, ekonomia, języki obce, wychowanie fi 
- 
zy 
czne 
, studium 
wojskowe) powodowało, że uczelnia miała nieco czasu 
na skompletowanie kadry przedmiotów technicznych, potrzebnej dopi 
e- 
ro 
od IV semestru. Jedynie geometria wykreślna i rysunek tec 
h 
niczny 
oraz technologia ogólna wymagały specjalistycznego przygotow 
a 
nia. 
Na p 
ierwszym roku zajęcia rozpoczęło 18 nauczycieli akademi 
c- 
kich. 
Największą grupę stanowili nauczyciele (7 osób), w tym trzy os 
o- 
b 
y ze Studium Nauczycielskiego. Z tej grupy matematyk Ludwik Ce 
n- 
trowski, kierownik Zespołu Matematyki, w 1967 roku uzyskał 
dokt 
o 
rat 
, 
a w 1969 przeniósł się do WSInż. w 
K 
oszalinie. Był już autorem dwóch 
książek popularnonaukowych. Fizyk Piotr Choci 
a 
nowski w 1968 roku 
uzyskał 
doktorat, 
w 1971 przeniósł się do WSP, 
gdzie 
aż do emeryt 
u 
ry 
był docentem, także dziekanem i kierownikiem Zakład 
u Fizyki. Ge 
r 
ma 
- 
nistka 
Regina Orzełek w 1971 roku przeszła do WSP, gdzie po uzysk 
a- 
ni 
u doktoratu i habilitacji pełniła różne funkcje w Instytucie German 
i- 
sty 
ki. 
Dr H 
ieronim 
Szczeg 
óła, historyk, 
uczy 
ł 
ekono 
mii polity 
c 
z 
nej 
, 
jako 
pierwszy habilitował się w 1969 
roku, a następnie był organizat 
o 
rem 
i wieloletnim rektorem WSP. Wreszcie Henryk Tajkiewicz aż do em 
e- 
rytury był kierownikiem Studium 
Wychowania Fizycznego na ucze 
l 
ni 
. 
Wraz z rektorem przybyło z Częstochowy czterech nauczycieli 
akademickich, m.in. mgr inż. 
Jerzy Kulik, dziekan Wydziału Ogóln 
o-
		

/p0016_4.djvu

			162 
zarówno 
lekarze, jak i siostry musimy zdać sobie 
sprawę z tego i ki 
e 
ro 
- 
wać się tym, iż jedynym narzędziem 
w rękach lekarza jest Jezus. To 
nie 
pozwala nigdy zapomnieć, że sale operacyjne i pokoje dla 
chorych są 
świętymi miejscami, w których chce panować Jezus. Tylko wtedy, gdy 
oddamy się w całości Jezusowi, dysponujemy nieustającymi sił 
a 
mi. 
Jest takie stare powiedzenie, że ciągłe obcowanie z cierpieniem 
lekko przytępia duszę. Naturalne współcierpieni 
e nie wystarcza przy 
pracy. Przy pracy potrzebna jest miłość Zbawiciela. To powinny sobie 
wziąć do serca szczególnie siostry. Ponieważ ich zadania są bardzo 
duże. Nikt, ani lekarz, ani pastor nie jest tak blisko pacjentów jak one, 
dzień i noc są wśród nich 
. To jest namacalne świadectwo miłości Zb 
a- 
w 
iciela. 
Jeśli one z wiarą, sumiennie i z czułością wykonują swoją 
pr 
a- 
cę, 
mogą poznać Jezusa. To nie podlega dyskusji. Ja wiem, że niekt 
ó 
rzy 
chorzy są głodni Słów Bożych. Są tylko zbyt nieśmiali, aby swoją tęs 
k- 
notę 
okazać. Możemy pozostawić ich głodnymi? Miłość, która wolna 
jest od wszelkiego przymusu, znajdzie właściwy czas i słowa, aby p 
o- 
wiedzieć: Jezus jest Panem, twoim lek 
a 
rzem. 
Nasz 
szpital nazywa się tak jak dom macierzysty: Bethesda, po 
nie 
- 
miecku dom łaski. 
Jezus jest l 
e 
karzem 
w tym domu i dlatego jest to dom 
łaski. 
Medyczne kierownictwo szpitala zostało przekazane w ręce dr. med. 
Wagnera, 
lekarza specjalisty 
od chirurgii i chorób kobiecych 
, który był 
przyjacielem sióstr w ciężkich dniach i bardzo pomagał w o 
kresie za 
- 
kładania szpitala 
. Jako drugi lekarz 
został zatrudniony 
dr med. Ir 
r 
gang, 
specjalista chorób wewnętrznych, zaś po 
jego szybkiej śmierci, dr med. 
Brucks. Oprócz tego zatrudniono specjalistę od ch 
o 
rób oczu, radcę sa 
- 
nitarnego 
dr. med. Randebrocka, o 
raz specjalistę od chorób ga 
r 
dła, nosa 
i uszu, dr. med. Isemera. 
Wszelkie sprawy administracy 
j 
ne leżały w 
rę 
- 
kach domu macierzystego, któremu pomagała odpowiednia K 
o 
misja 
Szpitalna, złożona z przedstawicieli Kuratorium oraz miasta i powiatu. 
Prowadzenie 
sp 
raw finansowych, 
rachunków i ksiąg rachu 
n 
kowych 
od 
początku 
zostało 
pieczołowicie rozdzielone. 
Pier 
w 
sze zamknięcie 
roku 
operacyjnego 
w kasie szpitala pokazało, iż 
zarówno subwencje poch 
o- 
dzące od miasta i powiatu, jak i ceny ust 
a 
lone za sprawowanie opieki 
o 
kazały się za niskie. W 1909 roku zostały podniesione, su 
b 
wencje od 
miasta wynosiły wówczas 8000 marek, zaś od powiatu 5000 marek. 
W ten sposób dom został zabezpieczony, zwłaszcza że obłożenie szp 
i- 
tala stale wzrastało.
		

/p0016_5.djvu

			202 
najbardziej 
dbające o rozwój i podniesienie jakości życia mieszkańców. Cert 
y- 
fikat 
odebrała prezydent Bożena Ronowicz podczas uroczystośc 
i w Warsz 
a 
wie. 
20.07.2006 
- 
Prezydent Bożena Ronowicz i Prezes Lubuskiego Stowarzysz 
e- 
nia Winiarskiego Stanisław Ostrowski otrzymali tytuł Honorowego Członka 
Zielonogórskiego 
Stowarzyszenia Winiarskiego. Dyplom projektował 
i wyk 
o- 
nał Michał Leśniczak. 
21.07 
.2006 
- 
Po dwóch latach od rozpoczęcia realizacji programów operacy 
j- 
nych i projektów finansowych z funduszy unijnych w Polsce, Ministerstwo 
Rozwoju Regionalnego wydało publikację informującą o efektach wykorz 
y- 
stania 
przez nasz kraj pieniędzy z Unii Europej 
skiej. 
Znalazł się w 
niej pr 
o 
jekt 
Urzędu Miasta Zielona Góra pod nazwą „Poprawa jakości i konkure 
n 
cyjności 
transportu miejskiego w Zielonej Górze”. Projekt uzyskał dofina 
n 
sowanie 
w wysokości 9,7 mln zł (tj. 75% wartości całego projektu) z Eur 
o 
pejskiego 
Fu 
nduszu Rozwoju Regi 
o 
nalnego. 
27.07.2006 
- 
Sylwia Bogacka, zawodniczka Zielonogórskiego Policyjnego 
Klubu Sportowego „Gwardia”, została wicemistrzynią świata w strzelectwie 
sportowym 
podczas zawodów w Zagrzebiu. Startowała w konkurencji 
karab 
i- 
nu sportowego 
3 x 20 strzałów w odległości 50 m i zdobyła pierwszy m 
e 
dal 
dla Polski, który gwarantuje jej udział w najbliższych Igrzyskach Olimpi 
j 
skich 
w Pekinie. 
28.07.2006 
- 
Zaułek Galerii u Jadźki 
- 
Ogórkowa Gala, czyli Konkurs Kisz 
e- 
nia Ogórków. Wystąpił Galeryjny Ze 
spół Ludowy pod kierunkiem Jerzego 
Bechyne, powołany specjalnie na tę okazję, oraz Koło Gospodyń Wiejskich 
„Krokus” z Lipna (Lato Muz Wszelakich). 
29.07.2006 
- 
Letni ogródek pubu „4 Róże dla Lucienne” 
- 
Stowarzyszenie 
Dia 
- 
log 
- 
Współpraca 
- 
Rozwój 
zorganizowa 
ło wystawę plenerową pt. „Od G 
r 
ünber 
- 
ga do Zielonej Góry”. W programie: pokaz archiwalnych kronik film 
o 
wych 
o Zielonej Górze (30 min.), nieme filmy niemieckie i powojenne kroniki n 
a 
krę 
- 
cone w latach 60. przez Lubuski Klub Filmowy. 
31.07.2006 
- 
Łukasz Czap 
la, zawodnik Zielonogórskiego Policyjnego Klu 
- 
bu Sportowego „Gwardia”, został mistrzem świata podczas Strzeleckich Mi 
- 
strzostw Świata w Zagrzebiu. Zdobył 3 złote medale w konkurencji strz 
e 
lania 
do ruchomej tarczy, 391 punktów i wyró 
w 
nał rekord świata! 
S 
IERPIEŃ 
3.08. 
2006 
- 
Otwarcie wystawy zdjęć Bartka Sowy z planu filmowego Sky Pia 
- 
s 
towskie 
„Że życie ma sens”. Projekcja filmów w ramach cyklu „7 diame 
n 
tów 
kina offowego”. 
3.08.2006 
- 
Wmurowano akt erekcyjny i kamień węgielny pod budowę ce 
n- 
trum rozrywkowo 
- 
h 
andlowego Focus Park w obecności władz miasta, prze 
d- 
stawicieli firmy Parkridge CE Retail oraz dziennikarzy.
		

/p0016_6.djvu

			242 
stać przychodzić na zbiórki. O tyle skomplikowana jednak, że między 
mną a 
podopiecznymi pojawiały się związki emocjonalne, które te 
ro 
z- 
stania komplikowały. 
I to było bolesne dla jednej i drugiej strony 
. B 
u- 
dowałem swe stosunki z młodzieżą na modelu mistrz 
- 
uczeń. Jeż 
e 
li 
mistrz widzi, że uczeń czerpie pełnymi garściami z jego wiedzy, k 
o- 
rzysta 
rad, dostrzega postępy w rozwoju uzdolnień, trudno aby we wz 
a- 
je 
mne 
relacje nie wkradły się uczucia. To po prostu niemożliwe. Szt 
u 
ka 
polega na tym, aby te uczucia trzyma 
ć w ryzach i mieć stalowe nerwy. 
Pocieszałem się nauczycielską formułą: dobry wychowawca od złego 
różni się ilością popełnionych błędów. Tę ilość starałem się 
ogran 
i 
czyć 
do minimum. Starałem się... 
Stosowane przeze mnie metody były bardzo ryzykowne. W Bl 
e- 
d 
zewie, 
w nagrodę za szczególne dokonania, wysyłałem naszych boh 
a- 
terów na 24 godziny na bezludną wyspę (po dwie osoby). Byli z wie 
l- 
ką pompą żegnani i witani przez cały obóz i mieli prawo wybrać sobie 
z magazynu żywnościowego na tę zsyłkę, co chcieli. Mieli 
tylko jeden 
zakaz: kąpieli. 
Wspominałem już o obawach, jakie miałem w przypa 
d- 
k 
u naszych samochodziarzy. Ruiny w Siedlisku groziły wypa 
d 
kiem. 
Turnieje potencjalnie też groziły nieszczęściem. Miałem świ 
a 
domość 
zagrożeń i robiłem, co było możliwe, aby im zapo 
biegać. Gdy przyj 
e- 
chał do nas z Kielc stary Cudak, który przeprowadził się tam wraz ze 
swymi rodzicami, i mimo zakazu wszedł na dach domu Br 
a 
mnego, na 
którym układaliśmy 
dachówki, musiał natychmiast 
wyjechać do d 
o 
mu. 
To samo spotkało sztabowca, gdy mimo za 
kazu pływał po Odrze. 
Po odgruzowaniu sali rycerskiej i wydobyciu z rumowiska wsp 
a- 
niałych 
manierystycznych kolumn 
podjąłem decyzję, że ustawimy je na 
dawnych cokołach, po uprzednim wybiciu otworów na żelazne czopy. 
Nasz „członek korespondent” z Kutna, stud 
ent historii sztuki, zaprot 
e- 
stował i zbuntował mi chłopców pracujących nad tym zadaniem. Po 
d- 
czas obiadu do mojego stolika zbliżyła się delegacja młodzieży i wr 
ę- 
czyła podpisany przez wszystkich list z protestem przeciw niszczeniu 
tak cennych zabytków. Zapan 
owała śmiertelna cisza. Cóż mogłem 
zrobić? W takiej sytuacji było tylko jedno wyjście. „Dobrze 
- 
powi 
e- 
działem 
- 
kolumny będą leżały”. Leżały przez ponad dwadzi 
e 
ścia lat 
i zostały ustawione przez władze gminne, gdy po latach zamek d 
o- 
prowadzono do porządku. 
Pewnego roku przyjechał w odwiedziny jeden z rodziców, który 
zobaczywszy morze ruin z oburzeniem stwierdził: „To nie są warunki
		

/p0016_7.djvu

			264 
144. KALINOWSKI Leszek: Nasza Zielonogóra : po raz pierwsz 
y o 
b- 
chodziliśmy wczoraj [6 czerwca] święto powrotu miasta do macierzy / (kali) 
// 
Gaz. Lubus. 
– 
2005, nr 130, s. 6 : portr. 
145. VIII MIĘDZYNARODOWY Dziecięcy Festiwal Folkloru, Zielona 
Góra 2005, 31 lipca 
- 
7 sierpnia : [program] / [ 
org. Regionalne Centrum 
An 
i 
ma 
- 
cji Kultury w Zielonej Górze i in.]. 
– 
Zielona Góra : RCAK, [2005]. 
– 
[16] k. 
: il., mapa, portr. ; 24 cm 
– 
T 
ekst równol. pol. i ang. 
Z treści: Państwa reprezentowane na Zielonogórskich Festiwalach Folkl 
o 
ru 
[1964 
- 
2004]. 
146. WINOBRANIE. 
– 
[Zielona Gó 
ra, 2005]. 
– 
16 s. : il. ; 27 cm 
Dod. do 
Gaz. Lubus. 
147. Winobranie, 3 
- 
11 września 2005. / [przygot.: Alicja Bogiel i in.] 
– 
[Zielona Góra] 
, 2005. 
- 
8 s. : il. ; 33 cm 
Dod. do 
Gaz. Lubus. 
Winobranie zob. też poz. 64 
- 
66, 92 
VI. SŁUŻBA ZDROWIA 
148. BADACH 
- 
ROGOWSKI Krzysztof: Dzieje szpitala w Zielonej G 
ó- 
rze // 
Pionierzy. 
– 
2005, nr 2, s. 9 
- 
10 
149. BUŁAJ Krzysztof: Zielonogórskie Pogotowie Ratunkowe // 
Region. 
– 
2005, nr 4, s. 24 
- 
25 : il. 
150. KOŁODZIEJCZYK Krzysztof: Dializowy tercet / KRIST // 
Gaz. 
Wyb. 
Zi 
el. 
Góra. 
– 
2005, nr 110 (13 V), s. 4 : il., portr. 
Z dziejów oddziału nefrologii Szpitala Wojewódzkiego. 
151. 
KOŁODZIEJCZYK 
Krzysztof: 
Naszem 
u szpitalowi minęło 
już 60 
lat 
; Szpital zaczął się przy Niepodległości 
// 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 245 
(2 
0 X), s. 1 : il. ; s. 12 : il., portr. 
152. TABORSKI Waldemar: Szpital Wojewódzki w Zielonej Górze 
– 
dynamiczny i nowoczesny // 
Region. 
– 
2004, nr 5, s. 16 
- 
18 : il. 
Z. Kopyść, ordynator Szpitala Woj., poz. 14. Studium Med. poz. 268 
VII. KULTURA. KULTURA F 
IZYCZNA. SPORT 
KULTURA 
153. FULARZ Adam: Kierunek Berlin. 
– 
(Idee) (Dyskusja : rok 2050) // 
Puls. 
– 
2005, nr 10, s. 14 
- 
15. 
– 
Polem.: RYKIEL Zbigniew: Frustracja, ko 
m-
		

/p0017.djvu

			35 
Po odzyskaniu suwerenności, zniesieniu cenzury, dzięki możliw 
o- 
ści 
wydawania książek i czasopism, ogromny wpływ na kształt 
o 
wanie 
kultury chrześcijańskiej ma 
Diecezjalne Wydawnictwo oraz księga 
r 
nie 
św 
. Antoniego, doskonale zorganizowane i zaopatrzone w Gorz 
o 
wie, 
Zielonej Górze, Głogowie, Wschowie, Międzyrzeczu i Nowej Soli. 
Kościół nie tworzył, nigdy nie chce budować społeczeństwa mon 
i- 
s 
tycznego (jednorodnego) i nie odrzuca społeczeństwa pluralistyczn 
e- 
go. Przeciwnie. W historii Kościoła panował zawsze wielki szac 
u 
nek 
dla kultury rodzimej, łącznie z językiem i tradycją. Świadczy o tym 
najlepiej działalność ewangelizacyjna Kościoła, w której nikt nie każe 
wyrzekać 
się języka, zwyczajów, sztuki rodzimej. C 
o więcej, dla 
wi 
e 
lu 
ludów misjonarze byli jedynymi obrońcami i współtwórcami i kodyf 
i- 
katorami rodzimego języka. Kościół uznaje wielość kultur i p 
o 
maga 
w ich rozwoju przez inspirowanie duchem Bożym, duchem miłości 
i prawdy 
chrześcijańskiej. Taką 
funkcję p 
ełni 
p 
rzede wszystkim w ra 
- 
mach 
rodzimych kultur w kościele lokalnym, w kościele 
diecezja 
l 
nym 
.
		

/p0017_1.djvu

			53 
Sądowego 
, Agencji Restrukturyzacji i 
Modernizac 
ji Rolnictwa ( 
pie 
r 
wot 
- 
nie 
ulokowanej w Gorzowie, ale w roku 2002 przeniesionej 
do Ziel 
o 
nej 
Góry), 
Urzędu Ochrony Państwa (Agencja Bezpieczeństwa 
Wewnętr 
z- 
nego) 
i Narodowego Banku Polskiego (od 2003). Natomiast Gorzow 
o- 
wi 
udało się uzyskać Ośrodek Regionalny Tel 
e 
wizji Polskiej (2001 
- 
2005) i Wojewódzki Sąd Administracyjny (2005). 
Obie stolice ścigają 
się 
w ubieganiu o środki finansowe. W 
styc 
z- 
niu 
roku 
2006 
wzburzenie w Zielonej Górze wywołało przyzn 
a 
nie przez 
Urząd Marszałkowski ponad dwudziestomilionowej dotacji ze śro 
d- 
ków unijnych na budowę biblioteki publicznej w Gorzowie. Zd 
a 
niem 
niektórych zielonogór 
zan stało się to kosztem środków, kt 
ó 
re miały 
być przeznaczone na modernizację stadionu żużlowego w ich mieście. 
Swoje niezadowolenie zademonstrowali składając książki pod Urz 
ę 
dem 
Marszałkowskim, niejednokrotnie z obraźliwymi dedykacjami dla ma 
r- 
szałka. Ucz 
estniczyła w tym także prez 
y 
dent Zielonej Góry. Dla mnie, 
humanisty było to przykre doświadczenie, gdyż uwa 
żam, iż niedoi 
n- 
westowan 
a lubuska kultura i nauka wymagają nakł 
a 
dów, by najlepiej 
służyć rozwojowi regionu. 
Sport zawodowy nie 
może rozwijać się kos 
z 
- 
tem inwestycji w naukę i kulturę, niezależnie czy chodzi tu o Gorzów, 
Zieloną Górę, czy inny lubuski ośrodek. 
Dla obserwatora z zewnątrz zabiegi obu miast o kolejne instyt 
u- 
cje wydają się groteskowe i niezrozumiałe (ulokowanie WSA koszt 
o- 
wało Gorzów likwida 
cję Szkoły Podstawowej nr 8 i kilkanaście m 
i- 
lionów złotych na remont budynku po niej, co było ceną za zlokaliz 
o- 
wanie w nim Sądu). Z punktu widzenia Gorzowa i Zielonej Góry są 
to sprawy o znaczeniu zasadniczym. Przekładają się bezpośre 
d 
nio na 
miejsca pracy 
i tworzenie swoistego „mikroklimatu” intelektualnego, 
gdyż wokół urzędów i instytucji gromadzi się określone środowisko 
intelektualne, prawnicy wokół sądów, dziennikarze w 
o 
kół mediów itd. 
Ma to znaczenie nie tylko dla prestiżu miasta, ale jest istotnym cz 
y 
n- 
nikiem rozwoju. W przypadku Gorzowa dochodzi aspekt poszukiw 
a- 
nia ponadmiejskiej tożsamości. 
Przed rokiem 1999 właściwie mało 
kto 
w Gorzowie myślał i mówił o sobie jako Lubuszaninie. Określenie to 
zostało po 1950 przejęte przez Zieloną Górę do tego stopni 
a, że „lub 
u- 
skie” znaczyło to samo co „zielonogó 
r 
skie”. Co więcej, Gorzów ma 
w nazwie p 
rzymiotnik 
„Wielkopolski”, co 
sugeruje 
jego 
związk 
i z Wie 
l 
- 
kopolską. W istocie miały one miejsce tylko w latach 
1945 
- 
1950 
. Zres 
z- 
tą w roku 
2000 
prezydent Gorzowa podjął p 
róbę usunięcia przymiotn 
i 
ka
		

/p0017_2.djvu

			75 
Ryc. 3. Zielona Góra. Lokalizacja wykopów 1 i 4 na zapleczu kamienic 
przy ulicy K 
u 
pieckiej 5 
- 
7 
Ryc. 4. Zielona Góra, ul. Kupiecka 5 
- 
7, wykop 1. Rzut poziomy na głębok 
o 
ści 70 cm 
Legenda do rycin 4 
- 
7 
: a 
– 
wa 
rstwa żółtej ziemi gliniastej; b 
– 
ciemnoszara ziemia 
piaszczysta ze śladami wapna i cegieł; c 
– 
szaro 
- 
brunatna warstwa piaszczysta (w 
y- 
pełnisko obiektów 1 
- 
3), gdzieniegdzie ze śladami cegieł; d 
– 
warstwa żużla piecow 
e- 
go; e 
– 
żółto 
- 
pomarańczowy piasek; f 
– 
miejsce znalezienia pieczęci ołowianej (gł 
ę- 
bokość 65 cm); g 
– 
kawałki cegieł; h 
– 
kamień; i 
– 
poz 
o 
stałości wapna; j 
– 
fragment 
ceramiki; k 
– 
węgiel drzewny
		

/p0017_3.djvu

			143 
technicznego 
, a w latach 1967 
- 
68 
– 
Wydziału 
Mechanicznego. W 1968 
roku powołano go na stanowisko docenta, a w 1969 przeniósł się do 
Koszalina. J. Kulik był z rektorem w Bagdadzie 
i pomagał w organiz 
a- 
cji studiów technicz 
nych. Cztery osoby przeszły z przem 
y 
słu. 
Mgr inż. Ryszard Malentowicz, autor wielu patentów i publika 
- 
cji z zakresu spawalnictwa i zastosowania materiałów wybuchowych 
w warunkach przemysłowych, został pełnomocnikiem rektora do 
spraw 
nauki, ale już w grudni 
u 1965 roku przeniósł 
się na 
Politechnikę Szcz 
e- 
cińską. Większą karierę akademicką zrobili nauczyciele akad 
e 
miccy, 
którzy przenieśli 
się na uczelnię po utworzeniu 
Wydziału Elektryczn 
e- 
go z Zakładu Doświadczalnego „Lumel”, mieli bowiem za sobą dobrą 
szkołę do 
świadczalną, liczne patenty, publikacje i nagrody techniczne. 
Skromny zespół nauczający ( 
było jeszcze kilka osób na godz 
i 
nach 
zleconych) powodował, że powołane przez ministra szkolnictwa wy 
ż- 
szego zespoły (zakłady) były w kadłubowym składzie i w pier 
w 
szym 
s 
emestrze działały tylko formalnie. 
Zarządzenie powołało następujące zespoły: 
- 
Zespół Matematyki, Fizyki i Chemii (kierownik wykładowca mgr 
Ludwik Centro 
w 
ski), 
- 
Zespół Rysunku Technicznego i Geometrii Wykreślnej (wykłado 
w- 
ca mgr inż. Konrad Wolny), 
- 
Zes 
pół Nauk Społecznych (starszy wykładowca dr Hieronim Szcz 
e- 
góła). 
W trakcie roku akademickiego utworzono jeszcze zespół Techn 
o- 
logii Ogólnej (kierownik wykładowca mgr inż. Stefan Rymasze 
w 
ski). 
Ponadto powołano Studium 
Wojskowe prowadzone przez Politechn 
i 
kę 
P 
oznańską (kierownik płk Kazimierz Sidorowicz), Studium Jęz 
y 
ków 
Obcych (mgr Regina Orzełek) oraz Studium Wychowania F 
i 
zycznego 
(mgr Henryk Tajkiewicz). 
Mimo że rekrutację przeprowadzono oddzielnie na wydział ele 
k- 
t 
ryczny 
(specjalność elektrotechnika 
przemysł 
owa) i 
mechaniczny ( 
tech 
- 
nologia ogólna), przez pierwsze dwa lata funkcjonował jeden wydział 
– 
ogólnotechniczny(dziekan mgr Jerzy Kulik). Powołano też wszys 
t- 
kie struktury, które miały działać w pełnym cyklu nauczania, w tym 
pewne eksperymentalne w tym typi 
e studiów wyższych: radę szkoły, 
kolegium rektorskie, radę wydziału ogólnotechnicznego, radę I roku 
studiów oraz odpowiednie komisje uczelniane. W skład rady uczelni 
oprócz rektora, pełnomocnika rektora do spraw nauczania i dziekana
		

/p0017_4.djvu

			163 
Opieką objęto: 
w 1908: 423 chorych na 
6583 dni opieki 
w 1909: 832 chorych na 16 917 dni opieki 
w 1910: 772 chorych na 16 205 dni opieki 
w 1911: 835 chorych na 18 236 dni opieki 
w 1912: 921 chorych na 18 873 dni opieki 
w 1913: 974 chorych na 21 707 dni opieki. 
Kiedy w 1908 roku dom został uzna 
ny za państwową szkołę pi 
e- 
lęgniarek i centrum egzaminacy 
j 
ne, zaczął wykonywać inne zadania. 
W pierwszym rzędzie nowe rozwiązania przyniosły pożytek s 
a 
mym 
siostrom Bethesdy, które następnie oferowały zawodowe wykształc 
e- 
nie pewnej liczbie sióstr 
pomocniczych 
i sióstr pokrewnych zwią 
z 
ków 
. 
Wraz ze wzrostem obciążeń i zadań okazało się, że dom jest za 
mały i nie wystarcza na potrzeby szpitala. Paląca okazała się koniec 
z- 
ność jego rozszerzenia lub wybudowania izolatki. Wraz 
z 
nade 
j 
ściem 
1914 roku plany zostały ty 
mczasowo przerwane. 
Tekst Heinricha Schulze, pastora i przełożonego Bethesdy 
o 
pracował Krzys 
z 
tof Badach 
- 
Rogowski 
.
		

/p0017_5.djvu

			203 
3.08.2006 
- 
LXX nadzwyczajna sesja Rady Miasta Zielona Góra w Centrum 
Biznesu (ul. Boh. Westerplatte 23). Radni podjęli decyzję w sprawie zmiany 
bu 
dżetu miasta na rok 2006. 
4.08.2006 
- 
Do Zielonej Góry z Bad Düben (Niemcy) przyjechała Erika Jan 
s- 
sen 
z domu Hagg w towarzystwie wnuka Matthiasa Janssena. Odwiedziła miej 
- 
sca 
swojego dzieciństwa i 
młodości, a pamiątki po ojcu 
- 
cenne dok 
u 
mentacje 
w postaci 
nut 
- 
przekazała na ręce przedstawicieli Urzędu Miasta Ziel 
o 
na Góra. 
5.08.2006 
- 
III Konkurs w Wolnym Paleniu Fajki w restauracji „Paloma” 
(ul. Kupiecka). Zielonogórzanin Mariusz Mądry zajął IV miejsce z czasem 
1 godzina, 44 minuty i 5 sekund (Lato Muz 
Wsz 
e 
lakich). 
6.06.2006 
- 
„Wieczory u Luteranów” w Kościele Ewangelickim: recital git 
a- 
rowy Łukasza Kurapaczewskiego (6.08); koncert (13.08) 
- 
Michał Wach 
o- 
wiak ( 
organy) oraz Glass Duo (szklana harfa); Cantores 
Viridimontani, Ma 
r 
cin 
Szelest (organy, pozytyw) 
, Marzena Michałowska (sopran), Marcin S 
u 
szycki 
(skrzypce), Tomasz Lisiecki (wiolonczela), dyrygent Jerzy Markiewicz 
(20.08); 
ko 
n 
cert Wratislavia Trumpet Consort, kierownictwo muzyczne Igor Cecocho 
(27.08). 
8.08.2006 
- 
Oddanie do użytku (po remoncie) blok 
u operacyjnego w Szpitalu 
Wojewódzkim w Zielonej Górze. Zniszczenia powstały na skutek uszkodzeń 
klimatyzacji w marcu 2006 roku. 
8.08.2006 
- 
Wystawa Anity Pasikowskiej „5 dni w pięciu miastach”. Przez 
5 dni artystka pracowała nad ciągiem szkiców, spontan 
icznych zapisków re 
- 
l 
a 
cjonujących zaobserwowane w Zielonej Górze zdarzenia, wizerunki ulic 
i budynków. 
11.08.2006 
- 
Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
promocja 2. wydania publikacji 
pt. „Rymy winne i nie 
- 
winne” Haliny Ańskiej 
- 
Skarbek (dziennikarki „Na 
d- 
odrza 
”) i Z 
dzisława Gruberskiego (kierownika Wydziału Kultury Urzędu Miej 
- 
skiego), autorów scenariuszy winobraniowych; z rysunkami Klema Felchn 
e- 
rowskiego i zdjęciami korowodów Czesława Łuniew 
i 
cza. 
12.08.2006 
- 
„II Zielonogórski Piknik z Fantastyką” zorganizowany prz 
ez 
Zie 
- 
lonogórski Klub Fantastyki Ad Astra, Fundację Kombinat Kultury oraz Sklep 
Avalon. 
17.08.2006 
- 
Scena w Podwórku 
- 
trzydniowy festiwal „Biełyje Rozy”. Wi 
e- 
czór Piosenek Rosyjskich (Lato Muz Wszelakich). 
18.08.2006 
- 
Dziennik „Rzeczpospolita” w wydani 
u z 18 sierpnia opublik 
o- 
wał dane dotyczące dochodów budżetowych miast za pierwsze półrocze 2006 
roku. W rankingu Zielona Góra zajęła VI miejsce pod względem dochodów 
osiągniętych w pierwszym półroczu. Do budżetu miasta wpłynęło w tym okr 
e- 
sie 51,2% zakładan 
ych doch 
o 
dów. 
22.08.2006 
- 
Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych uru 
- 
chomił bezpłatny numer telefonu 0 800 533 335, pod którym można uz 
y 
skać 
informacje dotyczące m.in 
. orzecznictwa rentowego i pozarentowego, upra 
w-
		

/p0017_6.djvu

			243 
na obóz, zabieram swoje dziecko!”. Był to jedyny taki 
przypadek. Setki 
innych rodziców mi ufało. Starałem się ich nie zawieść, 
choć po dziś 
straszą mnie sceny, które mogły być brzemienne w skutki, ale dzięki 
aniołom stróżom latającym nad Siedliskiem nieszczęścia nie było. 
Po latach uczestnicy obozów wyrażają przy różnych okazjach kr 
y- 
t 
yczne uwagi pod moim adresem. Kasia Gasińska (L 
epsien) ma pr 
e- 
tensje, że kazałem jej zajmować się latrynami. Kasia zamierzała być 
lekarzem, a latryny były potencjalnym ogniskiem epidemii; chci 
a 
łem 
ją uczulić na profilaktykę. Dziś jest wybitnym chirurgiem. Inni mają 
mi 
za złe, że w zamkowej Kaplicy zorga 
nizowaliśmy 
stołówkę i odb 
y- 
wały się w niej różne imprezy z zabawami tanecznymi włącznie. Ten 
niezwykłej wartości obiekt stał opuszczony i zdewastowany. Mie 
j 
sco 
- 
wa parafia nie zdradzała najmniejszego zainteresowania. Jako h 
i 
storyk 
znałem losy niektórych sak 
ralnych obiektów. Uznałem, że n 
a 
czelną 
sprawą jest zapobieżenie dalszej dewastacji. Mając jednak w 
y 
rzuty su 
- 
mienia 
odwołałem się do zabiegów magicznych 
, usiłując przez zmi 
a 
nę 
nazwy z kaplicy na Salę Kolumnową uspokoić wewnętrzny niep 
o 
kój. 
Poza tym było to 
do czasu odbudowy Domu Bramnego jedyne zad 
a- 
szone miejsce pozwalające na uniezależnienie się od pog 
o 
dy. 
Nadarza się okazja do scharakteryzowania mego stosunku do pra 
k- 
tyk religijnych Makusynów. Sam rozstałem się z religią w latach d 
o- 
rastania, ale przez całe 
życia przyjaźniłem się z księdzem Wiktorem 
Paneckim, który miał duży wpływ na moje duchowe formowanie. 
W ówczesnym harcerstwie były naciski, by zakazywać udziału w 
ni 
e- 
dzielnych nabożeństwach. W Makusynach nigdy tego nie stosow 
a 
łem. 
Zawsze grupa chętnej m 
łodzieży mogła pod opieką sztabowca brać 
udział w praktykach religijnych. 
W szczepie bodaj 
większość młodzi 
e 
ży 
pochodziła z 
rodzin nie należących 
do 
grupy katolików praktykuj 
ą 
cych. 
Zbliżyliśmy się do problematyki ideologicznej. Czas podjąć i ten 
wątek 
peda 
gogicznego raju. A z biesami jeszcze przyjdzie mi się 
zmi 
e- 
rzyć w kolejnej, ostatniej gawędzie. Na razie zajmijmy się cze 
r 
woną 
szturmówką.
		

/p0017_7.djvu

			265 
pleksy i mity // 
Puls. 
– 
2005, nr 11, s. 12 
- 
13. 
– 
Polem.: CHMIELNIK 
Krzys 
z 
tof: Warszawa t 
o obca cywilizacja // 
Puls. 
– 
2005, nr 12, s. 14 
- 
15 
Dyskusja wokół potencjalnych więzi łączących Zieloną Górę i Ziemię Lubuską 
z aglomeracją Berlina. 
154. FULARZ Adam: Opera zamiast amfiteatru. 
– 
(Idee) (Dyskusja : rok 
2050) // 
Puls. 
– 
2005, nr 1, s. 14 
- 
15 : il. 
– 
Polem.: KOZŁOWSKI Wo 
j 
ciech: 
Słonie na sawa 
nnie // 
Puls. 
– 
2005, nr 2, s. 25. FULARZ Adam: O lub 
u 
ską 
Zachętę Sztuk Pięknych // 
Puls. 
– 
2005, nr 3, s. 22 
155. IDZIKOWSKI Bogdan: Kultura / Bogdan Idzikowski, Jarosław 
Lewczyk, Maria Wasik // W: Województwo lubuskie w roku przyjęcia do 
Unii Europejskie 
j / pod red. Czesława Osękowskiego i Józefa Korbicza. 
– 
Zielona Góra, 2005. 
– 
S. 179 
- 
211. 
– 
Bibliogr. 
156. INFORMATOR Lubuski : kultura 
- 
sport 
- 
turystyka 2005 / Regiona 
l 
ne 
Centrum Animacji Kultury. 
– 
Zielona Góra, 2005. 
– 
S. 138 
- 
154 : Zielona 
Góra (miasto). 
157. KULTURA zielonogórska : dialog czy celebra? : debata / Piotr Ma 
k- 
symczak, Wojciech Kozłowski, Czesław Fiedorowicz [i in.] ; wybór i oprac. 
Piotr Maksymczak // 
Puls. 
– 
2005, nr 7/8, s. 20 
- 
23 
158. KULTURA zielonogórska 
– 
żywioł czy celebra? : polemiki. 
– 
Z 
a- 
wiera: O sikaniu na żółto / Jacek Uglik. Jak zachęcić do Zachęty? 
; 
Jaki by tu 
śmieszny wymyślić tytuł / Wojciech Kozłowski // 
Puls. 
– 
2005, nr 5, s. 34 
- 
35 
; nr 6, s. 34 
- 
35 
159. LATO Muz Wszelakich, lipiec/sierpień 2005, Zielona Góra : pr 
o- 
gram / [org. Z 
ielonogórski Ośrodek Kultury]. 
– 
Zielona Góra : ZOK, 2005. 
– 
24 s. : il., pl. ; 21 cm 
Tyt. okł. 
– 
Tekst równol. pol. i niem. 
160. MARKIEWICZ Czesław: Trójkąt 
– 
póki co bermudzki // 
Puls. 
2005, 
nr 9, s. 30 
- 
31 
Poezja Małgorzaty Stachowiak (Sulechów), a spraw 
a integracji działalności kult 
u- 
ralnej w Trójmieście. 
161. 
MINCER Edward: Lato Muz kosztownych 
// 
Puls. 
– 
2005 
, nr 
12, s. 
11 
162. STAROŃ Edyta: Lubuskie Towarzystwo Kultury w okresie gomu 
ł- 
kowskim (1956 
- 
1970) // 
Pionierzy. 
– 
2005, nr 1, s. 22 
- 
23. 
– 
Bibliogr. 
163. ZIELONOGÓRSKA zdrada klerków? : debata / Piotr Maksy 
m 
czak, 
Tadeusz Zaborowski, Wiesław Hładkiewicz [i in.] // 
Puls. 
– 
2005, nr 1, s. 20 
- 
24 : il., nr 2, s. 11. BANASZAK Tomasz: O zielonogórskiej zdradzie kle 
r- 
ków // 
Puls. 
– 
2005, nr 3, s. 30 
- 
31 
Dyskusj 
a dot. wpływu elit, głównie kadry naukowej UZ, na rozwój miasta i r 
e 
gionu.
		

/p0018.djvu

			54 
z nazwy, zaniechał tego zamiaru zniechęcony 
niekorzystnym odbi 
o 
rem 
społecznym. Pierwszą po roku 1950 instytucją zlokalizowaną w G 
o- 
rzowie mającą w nazwie „lubuski” był Lubuski Urząd Wojewód 
z 
ki. 
Wraz z innymi urzędami przymiotnik 
„lubuski” zaczął prz 
y 
legać do 
Gorzowa. Świadectwem otwierania się społeczności 
lokalnej było n 
a- 
zwanie w sierpniu 1999 roku nowego mostu „Lubuskim”. Sp 
e 
cjalna 
komisja wybrała nazwę spośród nadesł 
a 
nych propozycji; uchwaliła 
rada miejska. Prawdopodobnie dopie 
ro w roku 1999 rozpoczął się pr 
o- 
ces 
utożsamiania mieszkańców Gorzowa z Ziemią Lubuską i zj 
a 
wisko 
wtapiania w tę świadomość. Czy tak się rzeczywiście stanie, pokaże 
dopiero przyszłość. 
Nowy region rodził się w bólach. Podobnie było z 
odnajdyw 
a 
niem 
się w no 
wej rzeczywistości Gorzowa i jego elit. Środek ciężkości n 
o- 
wego regionu jest na południu. Wokół Zielonej Góry skupia się około 
2/3 ludności i obszaru 
województwa, pozostała część ciąży 
ku Gorz 
o- 
wowi. To 
zapewne jeden z najważniejszych powodów, że wię 
k 
szość 
atrybutów wojewódzkich znalazła się w Zielonej Górze. Prz 
y 
najmniej 
taki argument jest często podnoszony. Przeciąganie instytucji pomi 
ę- 
dzy dwiema stolicami niejednokrotnie powodowało stan wzb 
u 
rzenia 
w ośrodku, który przegrał batalię. Jeśli chodzi o Gorzów, 
szczyt prz 
y- 
padł na rok 2002, kiedy organizacja Forum Gorzowa z 
a 
proponowała 
zorganizowanie referendum w sprawie istnienia województwa lub 
u- 
skiego i przyłączenia Gorzowa do innego regionu. In 
i 
cjatywę wsparł 
gorzowski poseł Jacek Bachalski, który w głośnym art 
ykule pod zn 
a- 
mie 
n 
nym tytułem 
Lubuskie = zielonogórskie = bieda 
napisał m.in.: 
Duży mógłby więcej! Bieda plus bieda równa się hipe 
r 
bieda. Biedny 
przy bogatym miałby się lepiej materialnie niż przy drugim biednym. 
Lepszy ciągnie słabszego w górę. Takie 
wnios 
ki nasuwają mi się, ki 
e 
dy 
myślę o zielonogórsko 
- 
gorzowskim małżeństwie. Dodam, małże 
ń 
stwie 
nie tolerujących się małżonków, 
których pożenili na siłę 
pazerni rodz 
i- 
ce. Para ta w domu, kiedy nikt nie widzi, leje się po buzi, w nocy się 
zdradza, 
a na niedzielny 
m spacerze 
w centrum miasta chodzi pod r 
ę 
kę. 
Nie muszę chyba wyjaśniać, iż rodzice nieszczęśliwej pary to zielon 
o- 
górscy i 
gorzowscy politycy oraz urzędnicy 
z czasów tworzenia now 
e 
go 
województwa w roku 1998. Noc natomiast symbolizuje czas spisk 
o- 
wych, sekret 
nych, zakulisowych rozmów koalicyjnych parlamentarz 
y- 
stów z rządem, a spacer w centrum miasta cyniczną manipulację op 
i- 
nią publiczną sugerującą, że wszystko jest w porządku. (...) Lub 
u 
skie
		

/p0018_1.djvu

			76 
Ryc. 5. Zielona Góra, ul. Kupiecka 5 
- 
7, wykop 1. Rzut poziomy na głębok 
o 
ści 1 
30 cm 
Ryc. 6. Zielona Góra, ul. Kupiecka 5 
- 
7, wykop 1. Południowy i z 
a 
chodni profil
		

/p0018_2.djvu

			144 
wchodzili kierownicy st 
udiów i zespołów oraz przedstaw 
i 
ciel PZPR, 
Związku Nauczycielstwa Polskiego oraz wykładowców. Dziś to może 
dziwi, 
że wysok 
ie godności akademickie powier 
zono 
osobom bez sto 
p 
ni 
i tytułów naukowych. Była to dość powszechna praktyka w szkolni 
c- 
twie 
technicznym 
czy rolniczym, gdzie stanowiska te powierzono os 
o- 
bom z bogatym dorobkiem praktycznym w g 
o 
spodarce. Wielu z nich na 
trwałe wpisało się do nauki polskiej, np. były rektor Politechniki Wr 
o- 
cławskiej, prof. mgr inż. Dionizy Smoleński, były rektor Pol 
i 
techniki 
W 
arszawskiej, prof. mgr inż. Jerzy Bukowski. Docenci z tytułem m 
a- 
gistra inżyniera byli rektorami WSInż. w Rzeszowie i Op 
o 
lu. 
Studenci rozpoczęli naukę w komfortowych jak 
na lata „siermię 
ż- 
nego 
socjalizmu” warunkach. Wszyscy 
potrzebujący otrzymali mie 
j 
sca 
w 
bardzo dobrze wyposażonym domu akademickim. Były wypa 
d 
ki, 
że miejsca przyznawano nawet studentom miejscowym, mającym tru 
d- 
ne 
warunki mieszkaniowe. Rozbudowany system stypendialny pozw 
a- 
lał 
na opłacenie akademika i stołówki, z której korzystali także mie 
j 
sco 
- 
wi studenci. W domu akademickim był klub „Ruchu”, filia bibli 
o 
teki 
miejskiej, 
pokoje do nauki i kreślarnie oraz ambulatorium akademi 
c 
kie 
i przychodnia dentystyczna. Żartowano, że studenci mogą w ka 
p 
ciach 
chodzić z akademika do stołówki, na salę gimnastyczn 
ą i na wykłady. 
Atrakcją była także koedukacyjność ak 
a 
demika, co było rzadkością 
w tamtych latach. 
W pierwszym 
semestrze studenci przez trzy dni w tygodniu odb 
y- 
wali 
praktyki w „Lumelu”, „Zastalu”, „Zgrzeblarkach”. Pewne obawy 
budziła 
okoliczność, że wśród 
studentów I roku znalazło się dużo dzieci 
miejscowych prominentów, czym tłumaczono m.in. spore zainteres 
o- 
wanie 
uczelnią, z drugiej strony mogło grozić naciskami na taryfę ulg 
o- 
wą dla 
potomków. Obawy rozwiały się już po I semestrze 
, gdy okaz 
a 
ło 
się, że „tru 
dów” studiów nie wytrzymali m.in. córka sekret 
a 
rza KW 
PZPR, synowie I sekretarza Komitetu Miejskiego PZPR, wiceprzewo 
d- 
niczącego 
Wojewódzkiej Rady, wicekuratora 
i dzieci innych dział 
a 
czy. 
Należy dodać, że na I roku powstało Akademickie 
Zrzeszenie Sport 
o- 
we 
, 
Zrzeszenia 
Studentów Polskich i ZMS, co ułatwiło mł 
o 
dzieży 
asy 
- 
milację ze środowiskiem ogólnopo 
l 
skim. 
O ile prowadzenie dydaktyki na I roku, a także później na II roku 
nie sprawiało władzom uczelni większych kłopotów, to z obawą sp 
o- 
glądano w przyszłość. Gł 
ówny budynek dydaktyczny nie miał wyp 
o- 
sażenia instalacyjnego dla studentów studiów technicznych, a przecież
		

/p0018_3.djvu

			204 
nień przysługujących osob 
om niepełnosprawnym oraz zagadnień zwi 
ą 
zanych 
z zatrudnianiem osób niepełn 
o 
sprawnych. 
29.08.2006 
- 
XLVIII sesja Rady Miasta (ratusz). Radni podjęli decyzję 
w spra 
- 
wie planu gospodarki odpadami dla Miasta Zielona G 
ó 
ra. 
30.08.2006 
- 
II Festiwal Kina 
Niezależ 
nego 
- 
Filmowa Góra. Finał 
- 
proje 
k 
cje 
filmów zakwalifikowanych do nagrody „Fi 
l 
mowy Pagórek”. 
WRZESIEŃ 
1.09.2006 
- 
Dzień Weterana i 67. rocznica wybuchu II wojny światowej. 
Ur 
o- 
czystości zorganizował Urząd Miasta Zielona Góra i Zarząd Okręgu Związku 
Kombat 
antów RP i Byłych Więźniów Politycznych. W 
kościele pw. Najświę 
t- 
szego Zbawiciela odprawiona została msza święta, przy pomniku Boh 
a 
terów 
akty mianowania na oficerski stopień wojskowy otrzymali ko 
m 
batanci: por. 
Florian Porębski, por. Henryk Chmielewski, Wand 
a Jowsa, Józef Mak 
u 
cha, 
Wacław Ziuko, Stanisław Chalecki. 
2.09.2006 
- 
Winobranie. Inauguracja wg antologii pt. „W 
ino 
- 
koń poetycki” 
pod red. Sławomira Gowina, w reżyserii Artura Belinga. Przez tydzień o 
d 
by 
- 
wały się imprezy m.in.: 
 
Zielona Góra po kilkudzie 
sięciu latach powróciła do tradycji kor 
o 
wodów 
rozpoczynających Gody Winobrania, a to dzięki scenari 
u 
szowi Sławomira 
Krzywiźniaka aktora Lubuskiego T 
e 
atru; 
 
XXII Międzynarodowy Festiwal Folkloru (3 
- 
9. 09); 
 
Forum miast bliźniaczych: 
Helmond (Holandia), Nitry 
(Słowacja), Cot 
t 
bus 
(Niemcy), Verden (Niemcy), L’ Aquilli (Włochy) i Witebska (Biał 
o 
ruś); 
 
Ogólnopolskie Dni Dziedzictwa Europe 
j 
skiego; 
 
Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
wystawa fotografii pt. „Zielonogórskie win 
o- 
branie w obiektywie Br 
o 
nisława Bugla”; 
 
IX Winobraniow 
e Spotkania Teatralne; 
 
XXI Nocny Bieg Bachusa 
- 
zo 
rganizowany przez Zarząd Lub 
u 
skiego To 
- 
warzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej, przy współudziale Urzędu Mi 
a- 
sta Zielona Góra i Zarządu Głównego Towarzystwa Krzewienia Ku 
l 
tury 
Fizycznej w Warszawie; 
 
Scena pr 
zy ratuszu 
- 
codziennie odbywały się koncerty m.in. w 
y 
stąpiły ze 
- 
społy: „Pod Budą”, 
„Retro Qua 
r 
tet”, „ 
Cadillak”; 
 
XXII Międzynarodowe Nocne Kryterium Uliczne, zorganizowane przez 
Lubuski Związek Kola 
r 
ski, Urząd Miasta, Centrum Biznesu i Euroregion. 
Start i 
meta znajdowały się przy ul. Boh. Westerpla 
t 
te; 
 
X Jubileusz 
Międzynarodowego Święta Strzeleckiego 
- 
Zielona Góra 2006.
		

/p0018_4.djvu

			266 
MUZEA 
164. 
KOŁODZIEJSKA Barbara: Badania etnograficzne na Ziemi Lub 
u- 
skiej // 
Rocz. Lubus. 
– 
T. 31, cz. 1 (2005), s. 229 
- 
237. 
– 
Bibliogr. 
Badania Muzeum Etnograficznego. 
165. 
KWA 
Ś 
NI 
EWICZ Włodzimierz 
: 
„HONOR i ojczyzna” : szable po 
l- 
skie II Rzeczpospolitej : wystawa cz 
a 
sowa, maj 
– 
grudzień 2005 : [katalog] / 
Włodzimierz Kwa 
ś 
niewicz, J 
a 
nusz Cięciel 
; Lubuskie Muzeum Wojskowe 
w Zielonej Górze z/s w Drz 
o 
nowie. 
– 
[Zielona Góra : LMW, 2005 
]. 
– 
79 s. : 
il. ; 24 cm. 
– 
Bibliogr. 
166. 
KWA 
ŚNIEW 
I 
CZ 
Wło 
dzi 
mie 
rz: 
Lubus 
kie 
Muzeum 
Wojskowe 
w Drzo 
- 
nowie // 
Rocz. Lubus. 
– 
T. 31, cz. 1 (2005), s. 
75 
- 
84 
167. 
LEW Irena: Muzeum Etnograficzne w Zielonej Górze z siedz 
i 
bą 
w Ochli // 
Rocz. Lubus. 
– 
T. 31, cz. 
1 (2005), s. 61 
- 
73 
168 
. 
LUBUSKIE Muzeum Wojskowe w Zielonej Górze z siedzibą 
w Drzonowie 
. 
SZABLE w 
zbiorach 
Lubuskiego Muzeum Wojskowego : 
wy 
- 
stawa czasowa, maj 
– 
sierpień 200 
0 
: [katalog] / Włodzimierz Kwaśni 
e 
wicz ; 
Lub 
u 
skie Muzeum Wojskowe w Zielonej G 
órze z/s w Drzonowie. 
– 
[Zielona 
Góra : LMW, 200 
0] 
. 
– 
13 s. : il. 
– 
Bibliogr. 
– 
ISBN 83 
- 
38426 
- 
01 
- 
X 
169. 
MUZEUM Etnograficzne w Zielonej Górze z siedzibą w Ochli 
. 
LUBUSKIE 
dziedzictwo kulturowe / [red.: Irena Lew, Irena Soppa, Miecz 
y- 
sław Soppa]. 
– 
Zielona G 
óra : ME, 2004. 
– 
28 s. : il. ; 21 cm 
170. PIEKARSKA Danuta: Tłum w muzeum o ... 22.00 // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 112, s. 12 ; il. 
Lubuskie Muzeum Wojskowe w Drzonowie. 
171. REBELSKI Włodzimierz: Muzeum Archeologiczne Środkowego 
Nadodrza w Świdnicy // 
Rocz. 
Lubus. 
– 
T. 31 (2005), s. 85 
- 
91 
172. 
Kwaśniewicz 
Włodzimierz 
. ŁYSAKOWSKI Jakub: Szabla, auta, 
country // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 114 (18 V), s. 5 : portr. 
Dyr. Lubuskiego Muzeum Wojskowego. 
173. 
KWAŚNIEWICZ Włodzimierz: Szabla to mój konik : ro 
zmowa 
z Włodzimierzem Kwaśniewiczem, szefem Lubuskiego Muzeum Wojskow 
e- 
go w Drzonowie / [rozm.] Piotr Jędziura // 
Gaz. Lubus. 
– 
2005, nr 260, s. 8 : 
portr. 
Bibliogr. muzeów poz. 2. E. Dąbrowsk 
i, kustosz Muz. Archeol., poz. 
190
		

/p0019.djvu

			55 
niechybnie przekształci się w zielonogórskie (...) prędzej czy pó 
ź 
nie 
j, 
słusznie czy nie, politycy z południa woj 
e 
wództwa przeniosą wszelkie 
instytucje administracji publicznej do Zielonej Góry 
20 
. Bachalski zgł 
o- 
sił postulat przejścia Gorzowa do Wielkopolski. W tym samym czasie 
prasę szczecińską obiegły info 
r 
macje, iż Gorzów 
może przyłączyć się 
do województwa zachodni 
o 
pomorskiego, do którego krótko należał 
w roku 1945. 
21 
Mocne słowa posła czy rozgoryczenie działaczy społecznych z F 
o- 
ru 
m Gorzowa, częściowo słuszne, czytane w roku 2007 nie znajd 
u 
ją 
uzasadnienia. Gorzów przyjął s 
ię w województwie lubuskim i niewą 
t- 
pliwie mocno w nim zakorzenił. Oczywiście dopiero czas pokaże, na 
ile były to zmiany trwałe. Jednak fakt zlokalizowania w Gorzowie wi 
e- 
lu 
wojewódzkich instytucji, choć nie jest to liczba satysfakcjon 
u 
jąca 
gorzowian, niewąt 
pliwie daje miastu prestiż i lepsze możliwości ro 
z- 
woju. 
Gorzów w województwie wielkopolskim bądź zachodniopomo 
r- 
ski 
m byłby jednym z większych miast, ale peryferyjnym ośro 
d 
kiem. 
Jako współstolica województwa niewątpliwie odnosi z tego korzyści. 
Wnioski 
Wyda 
je się, iż sednem animozji pomiędzy obydwoma miastami 
była sytuacja z lat 1946 
- 
1950, kiedy Gorzów pełnił rolę najważnie 
j- 
szego ośrodka na Ziemi Lubuskiej. Gdy w roku 1950 Zielona Góra 
zaczęła pełnić główną rolę, nie uwzględniła, jak silna panuje w G 
o- 
rzowie 
tradycja tamtych lat i jak wielkie są miejskie ambicje. Gorzów 
stracił na usytuowaniu stolicy w Zielonej Górze 
– 
z tych samych p 
o- 
wodów skorzystało to drugie miasto. W Zielonej Górze zlokalizowano 
centrum administr 
a 
cyjne, miasto rozwinęło się. Ambicje gorzo 
wskie 
zostały zepchnięte na dalszy plan, były momenty że nawet nie był to 
plan drugi, tylko jeszcze dalszy, gdy przegrywał nie tylko z Zieloną 
Górą ale i z Głogowem. Na ile było to rezultatem decyzji podejmow 
a- 
nych w Zielonej Górze, a na ile decyzji władz k 
rajowych 
– 
to już inna 
sprawa. Gorzów z aspiracjami ponadmiejskimi aż do 1975 tracił swą 
pozycję. Nie dostrzegano tego w Zielonej Górze i nie podejmowano 
20 
J. Bachalski, 
Lubuskie = zielonogórskie = bieda, 
Tylko Gorzów 2003 nr 2, 
s. 8. 
21 
J. Kowalewska, 
Gorzów nasz?, 
Gazeta Wyborcza (szczecińskie strony lo 
- 
kalne) z 18/19 I 2003, s. 1.
		

/p0019_1.djvu

			77 
Ryc. 7. Zielona Góra, ul. Kupiecka 5 
- 
7, wykop 1. Północny i wscho 
d 
ni i profil 
Ryc. 
8 
. Zielona Góra. Lokalizacja wykopó 
w 2 i 3 na zapleczu kami 
e 
nic 
przy 
ulicy Kupieckiej 5 
- 
7
		

/p0019_2.djvu

			145 
w 
1967 roku na V semestrze potrzebne 
były specjalistyczne praco 
w 
nie 
dla wydziału elektrycznego 
i mechanicznego. Według 
ówczesnego, ce 
n- 
tralistycznego 
modelu przygotowania i rozpoczęcia inwestycji można 
było optymistycznie liczyć, że budowa nowych wydziałów rozpocznie 
się dopiero w 
1968 roku. Tymczasem w 1969 roku uczelnię 
mieli op 
u- 
ści 
ć pierwsi a 
b 
solwenci. 
W tej sytuacji obok prac nad założeniami rozbud 
owy uczelni do 
1980 roku i przygotowaniem projektu nowych wydziałów, rozpoczęto 
starania o uzyskanie środków na budowę i wyposażenie dwóch paw 
i- 
lonów zastępczych. Miały być gotowe w 1967 roku. 
Nie chcąc pod budowę pawilonów zajmować terenu, który miał 
w prz 
yszłości pomieścić nowe gmachy obu wydziałów, zdecydowano 
się zlokalizować je obok obecnej kotłowni, w miejscu, gdzie wówczas 
znajdowała się góra porośnięta lasem. „Tymczasowe” pawilony stoją 
do dziś. 
Wymagało to 
naturalnie wywozu tysięcy wywrotek ziemi, k 
t 
ó 
ra 
tylko częściowo została wykorzystana do zasypania pocegielni 
a 
nych 
glinianek na obszarze przyszłej rozbudowy uczelni. 
W budowie i wyposażeniu pawilonów dużej pomocy udzieliło 
Ministerstwo Przemysłu Ciężkiego przeznaczając na ten cel maszyny 
i 3 milion 
y zł. 
W 1967 roku miała się rozpocząć przy ul Podgórnej budowa k 
o- 
lejnego 
domu akademickiego oraz bloku dla nauczycieli 
akademi 
c 
kich. 
Zakładano bowiem, że już od 1966 roku zajdzie potrzeba z 
a 
trudnienia 
dużej grupy specjalistów z zakresu 
poszczególnych nauk 
technic 
z 
nych 
. 
Do tego czasu władze wojewódzkie i miejskie przezn 
a 
czały pewną licz 
- 
bę mieszkań dla nowo zatrudnionych nauczycieli akad 
e 
mickich. Kilka 
mieszkań 
z garażami przeznaczyła na ten cel także 
Spółdzielnia 
Mies 
z- 
kaniowa „Metalowiec” przy „Z 
a 
stalu”. 
Re 
ktor doc. Kołakowski potrafił zarazić wizją dużej nowoczesnej 
uczelni technicznej, która 
będzie wizytówką regionu i miasta, zaró 
w 
no 
lokalne władze, jak i ludzi przemysłu. W wywiadzie dla „Na 
d 
odrza” 
w październiku 1965 roku mówił m.in. „…rezygnując z wł 
a 
ści 
wego 
politechnice szerokiego nauczania teorii techniki 
– 
WSI uczyć będzie 
znajomości teoretycznej technologii, która przestała być rzemiosłem. 
Będziemy zwracali uwagę na podstawy nowoczesnej technologii 
– 
kon 
- 
densując wiedzę 
teoretyczną do niezbędnego mini 
mum... Inżynier 
o 
wie 
mechanicy (specjalność: obrabiarki, narzędzia i technologia b 
u 
dowy 
maszyn) 
– 
powiększą szeregi specjalistów w różnych zakładach prz 
e-
		

/p0019_3.djvu

			205 
 
Winobraniowy pokaz mody, z cyklu ,,Europejskie Style” pod 
hasłem „Zi 
e- 
lonogórska Aleja Mody”. Prezentowano najmodniejsze kolekcje z ofert 
y 
zielonogórskich sklepów i butików (scena przy r 
a 
tuszu); 
 
Wybory Miss Lubuskiego Trójmiasta, którą została Anna Młyna 
r 
czyk (18 
lat) z Nowej Soli. Imprezę zorganizowało Centrum Bizn 
e 
su; 
 
„Domek Winiarza” 
- 
namiot na trasie Jarmarku Winobraniowego (ul. K 
u- 
piec 
ka). 
Członkowie Zielonogórskiego Stowarzyszenia Winiarskiego pełnili 
dyżury. 
Udzielali porady w zakresie uprawy winorośli i produkcji domow 
e- 
go 
wina, 
prezentowali i sprzedawali m.in.: winogrona, sadzonki winoro 
śli, 
akcesoria do produkcji wina, pamiątki zdob 
ione elementami winor 
o 
śli. 
2.09.2006 
- 
Palmiarnia 
- 
wręczenie dorocznych nagród naukowych, kultura 
l- 
nych i 
sportowych za 2006 rok. Laureaci: Elżbieta Wozowczyk 
- 
Leszko, Ba 
r- 
bara Krzeszewska 
- 
Zmyślony, 
Halina Maszkiewicz, Hanna 
Kowalik, Kryst 
y 
na 
Roma 
nkiewicz, U 
rszula Furtak, ks. Zbigniew Kucharski, Grzegorz Hryni 
e 
wicz, 
Katarzyna Zimnicka, Tomasz Czyżniewski, ks. Andrzej Ignat 
o 
wicz, Jan Pa 
- 
pina (nagrody kulturalne); Marek Kuczyński, Mirosław Kuleba, Pola K 
u 
le 
- 
czka (nagrody naukowe); Grzegorz Kurkiewicz, Artur Str 
ychalski, Rad 
o 
sław 
Walczak, Jerzy Wolnik, Kazimierz Tadeusz Aleksandrowicz, D 
a 
riusz Cimek 
(nagrody sportowe za szczególne osiągnięcia szkoleniowo 
- 
wychowawcze); 
Zbigniew Grad ( 
nagroda sportowa za wybitne osiągnięcia w sporcie 
osób nie 
- 
pełnosprawnych 
) 
; Jakub 
Dalewski, Łukasz Czapla, Piotr Kaliszuk, Ł 
u 
kasz 
Pawelus (nagrody 
sportowe za wybitne wyniki uzyskane w dyscyplinach 
i 
n- 
dywidualnych). Wieczór zakończył koncert zespołu „Old Friends Orch 
e 
stra” 
z udzi 
a 
łem wokalisty Janusza Szroma. 
4.09.2006 
- 
Start nowej Tel 
ewizji „Odra”. Program jest nadawany osobno dla 
Zielonej Góry i dla Gorzowa Wlkp. Codziennie wiadomości i publicystyka, 
sport i kultura, w weekendy m.in.: program kul 
i 
narny. 
7.09.2006 
- 
„Dwór Bachusa” 
- 
po raz czwarty najlepsze firmy Lubuskiego 
Trójmiasta 
otrzymały „Kamienie Milowe”, nagrody Miesięcznika Społeczno 
- 
Kulturalnego „ 
PULS”. Były to: Elektrociepłownia 
Zielona Góra S. A., Spó 
ł 
ka 
BOMADEK (firma drobiarska) z Sulechowa, Spółka Dozamet z Nowej Soli. 
8.09.2006 
- 
Koncert inaugurujący sezon artystyczny 
2006/2007 w sali Mi 
ę- 
dzynarodowego Centrum Muzycznego Filharmonii Zielonogórskiej. Wyst 
ą- 
piła Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Zielonogórskiej i Chór Filharmonii 
Śląskiej w Katowicach pod dyrekcją Czesława Grabowskiego oraz soliści 
Katarzyna Jagiełło (sopra 
n), Andreas Krohn (tenor), Zbigniew Macias (bar 
y- 
ton). Grano utwory: Karola Szymanowskiego fragment z baletu „Harn 
a 
sie”, 
Tadeusza Bairda „Colas Breugnon”, Wojciecha Killara „Exodus”, He 
n 
ryka 
Mikołaja Góreckiego „Ad Matrem”, Carla Orffa „Carmina b 
u 
rana”. 
8.0 
9.2006 
- 
Hala 
akrobatyczna Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji (ul. 
Ur 
- 
szuli) 
- 
II Międzynarodowy 
Turniej w Akrobatyce Sportowej 
- 
Winobr 
a 
nie
		

/p0019_4.djvu

			267 
MUZEUM ZIEMI LUBUSKIEJ 
174. 
MASŁOWSKA Małgorzata: Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej 
Górze / Małgorzata Masłowska ; Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej G 
ó- 
rze, Towarzystwo Przyjaciół MZL. 
– 
Zielona Góra : MZL, 2005. 
– 
29, [3] s. : 
il. ; 21 cm 
– 
ISBN 83 
- 
88426 
- 
32 
- 
X 
175. CINCIO Arkadiusz: 
Historia Muzeum w Zielonej Górze // 
Rocz. L 
u- 
bus. 
– 
T. 31, cz. 1 (2005), s. 33 
- 
46 
176. CIOSK Anna: Historia muzeum w Zielonej Górze. 
– 
(8): Muzeum 
zielonogórskie w 
p 
oznańskim okręgu muzealnym : (pierwsza połowa lat 50. 
XX w.) // 
Museion. 
– 
Nr 16 (2005), s. 
6 
- 
8 : il. 
177. CIOSK Anna: Kalendarium muzeum w Zielonej Górze. 
– 
(Cz.1) // 
Museion. 
– 
Nr 16 (2005) s. 17 
- 
18 
178. DZIEŻYC Longin jr: Kolekcja sztuki dawnej w zbiorach Muzeum 
Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze / Longin Dzieżyc // 
Rocz. Lubus. 
– 
T. 31, 
cz. 1 
(2005), s. 205 
- 
212 
179. DZIEŻYC Longin jr: Zegary w zbiorach Muzeum Ziemi Lub 
u 
skiej 
w Zielonej Górze / Longin Dzieżyc ; Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zi 
e 
lonej 
Górze. 
– 
Zielona Góra : MZL, 2005. 
– 
19 [1] s. : il. ; 21 cm. 
– 
ISBN 83 
- 
88426 
- 
38 
- 
9 
180. KANIA Leszek: 
Koncepcje powstania kolekcji sztuki wspó 
ł 
czesnej 
w zielonogórskim muzeum // 
Rocz. Lubus. 
– 
T. 31, cz. 1 (2005), s. 185 
- 
195. 
– 
Bibliogr. 
181. KRAŚKO Zdzisława: Artystyczne rzemiosło szklarskie // 
Winiarz 
Zielonogórs. 
– 
Nr 8 (2005), s. [8] : il. 
182. MASŁOWSKA Małgorzata: Galeria lubuskich Piastów // 
M 
u 
seion. 
– 
Nr 16 (2005), s. 1 
- 
5 : il. 
183. MASŁOWSKA Małgorzata: Muzeum Ziemi Lubuskiej : 60 lat is 
t- 
nienia // 
Region. 
– 
2005, nr 3, s. 37 
- 
42 : il. 
184. MUSZYŃSKI Jan: Galerie autorskie jako forma prez 
entacji sztuki 
współczesnej w Muzeum Ziemi Lubuskiej // 
Rocz. Lubus. 
– 
T. 31, cz.2 
(2005), s. 197 
- 
204 
185. PIEKARSKA Danuta: Powrót malarza / (kid) // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, 
nr 14, s. 2 : il. 
TOCZEWSKI Andrzej: Pierwszy raz w Zielonej Górze : trzy 
pytania do 
dr. Andrzeja Toczewskiego, dyr. 
Muzeum Ziemi Lubuskiej 
/ ro 
z 
m.
		

/p0020.djvu

			56 
działań, aby te ambicje i stojący za nimi spory potencjał przemysłowy 
docenić i zlokalizować niektóre 
wojewódzkie instytucje. Czy podobne 
działanie 
było możliwe w istniejących warunkach? To pytanie bez o 
d- 
powied 
zi. 
Niezależnie, czy stereotypy w myśleniu gorzowian o polityce 
wobec miasta elit zielonogórskich mają swoje uzasadnienie, czy nie, 
a wykazałem po 
wyżej, że czasem go nie mają, nie zmienia to faktu, 
iż Gorzów przez lata 1950 
- 
1975 nie 
był odpowiednio traktowany przez 
władze wojewódzkie. Tak to wygląda z pozycji Gorzowa. W 
y 
daje się, 
że nawet w tamtych realiach można było zrobić więcej dla integracji 
m 
iasta w nowym województwie. W tym samym czasie w Zielonej G 
ó- 
rze 
konsekwentnie realizowano plany rozwoju szkolnictwa wy 
ż 
szego, 
a rezultaty tej polityki zebrano kilka lat temu w postaci utw 
o 
rzenia 
Uniwersytetu Zielonogórskiego. Trudno znaleźć jakiś gest ze s 
trony 
władz województwa zielonogórskiego wykonany w kierunku Gorz 
o- 
wa. Rozbudowa przemysłu i idąca za nim rozbudowa osiedli mieszk 
a- 
niowych była raczej konsekwencją polityki państwa niż władz loka 
l- 
nych. Gorzów nie otrzymał atrybutów lubuskich nawet w wa 
r 
stwi 
e 
symbolicznej czy drugoplanowej. Działo się to w tym samym czasie, 
gdy w Zielonej Górze śmiało tworzono lubuską tożsamość, nie prze 
j- 
mując się, że historycznie miasto należało do Śląska, a nie do Ziemi 
Lubuskiej. 
Brak dalekowzrocznej 
polityki regionalnej 
mści się do dziś i 
ow 
o- 
cuje często wzajemną niechęcią. Kiedy 2 lipca 2007 byłem na obch 
o- 
dach 750 
- 
lecia Gorzowa, których głównym punktem było otwarcie 
zmodernizowanego mostu Staromiejskiego, wśród zaprosz 
o 
nych gości 
znajdował się prezydent Zielonej Góry. Kie 
dy zapowiedziano jego w 
y- 
s 
tąpienie, ze z 
gromadzoneg 
o 45 
- 
tysięcznego tłumu rozległy się okl 
a 
ski, 
ale i gwizdy, zaś ktoś 
stojący tuż za moimi plecami krzyknął: 
„Fal 
u 
baz 
”. 
Podobnych zd 
a 
rzeń można wyliczać bez liku. Co gorsza, brak „czucia 
Gorzowa” tak charakte 
rystyczny dla okresu 1950 
- 
1975 jest moim zda 
- 
niem widoczny w działaniach wspó 
ł 
czesnych lubuskich elit. Nie ma 
bowiem myślenia w kategoriach ró 
w 
nomiernego rozwoju obydwu sto 
- 
lic (inwestycja w bibliotekę jest tu chwalebnym wyjątkiem). Wyd 
a 
je 
mi się, że za ma 
ło jest dyskusji. Nie chodzi mi o dyskusje w kr 
ę 
gach 
urzędniczych czy organów samorządowych, ale w szerszej przestrz 
e- 
ni. Nie ma nawet dostatecznego obi 
e 
gu informacji. Lokalne dzienniki 
prasowe, prywatne przecież, nie zapewniają takiego obiegu. „Gazeta
		

/p0020_1.djvu

			78 
Ryc. 
9 
. Zielona Góra, ul. Kupiecka 5 
- 
7, wykop 1. Ołowiana pieczęć 
Fot. 1. Zielona Góra, ul. Kupiecka 5 
- 
7, wykop 1. Ołowiana pieczęć
		

/p0020_2.djvu

			146 
mysłu 
maszynowego. Jeszcze większa możliwość rysuje się inżyni 
e 
rom 
elektrykom (specjalność: elektrotechn 
ika przemysłowa). Zaga 
d 
nienie 
prawidłowej eksploatacji maszyn i urządzeń elektryc 
z 
nych występuje 
bowiem we wszystkich zakładach, tak w „Zastalu”, jak w 
„ 
Fabryce 
Mebli”. 
Drugą połowę lat 60. cechowało w Polsce zahamowanie rozwoju 
gospodarczego. Nie dotyczył 
o to zakładów przemysłowych zlokal 
i 
zo 
- 
wanych w województwie zielonogórskim. Liderzy przemysłu, „ 
St 
i 
l 
on”, 
„Zastal”, „Dozamet”, „Lumel”, „Elterma” Świebodzin, „Zgrz 
e 
blarki”, 
„Ursus”, nadal notowali 
wzrost produkcji 
i zatrudni 
e 
nia. W lutym 1967 
powstała Huta 
Miedzi „Głogów”. Miało ją budować Przedsi 
ę 
biorstwo 
Budowlane z Nowej Soli, co zwiastowało duże ożywienie w regionie, 
mimo marazmu ostatnich lat Gomułki. Dobrze to wróżyło uczelni w Zi 
e- 
l 
onej 
Górze, która mogła liczyć na pomoc 
przemysłu, służyć zapotrz 
e- 
bowan 
iu na kadrę i na prace b 
a 
dawcze.
		

/p0020_3.djvu

			206 
2006 zorganizowany przez Polski Związek Akrobatyki Sportowej i Stowarz 
y- 
s 
zenie Akrobatyki Sportowej w Zielonej Gó 
rze. W skokach na trampol 
i 
nie 
i ścieżce oraz ćwiczeniach zespołowych udział wzięło 10 ekip zagranic 
z 
nych 
z Algierii, Austrii, Białorusi, Francji, Irlandii, Kazachstanu, Litwy, Niemiec, 
Węgier, Wielkiej Brytanii oraz członkowie kadry narodowej Polski. 
9.0 
9.2006 
- 
Filharmonia Zielonogórska 
- 
obchody jubileuszu 50 
- 
lecia istni 
e 
nia 
Zielonogórskich Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o. z 
siedzibą przy al. Zje 
d- 
noczenia 110 a. 
9.09.2006 
- 
Teren Skansenu w Ochli 
- 
obchody 60 
- 
lecia Związku Łowiectwa 
Zielonogó 
r 
skiego. 
9.09.2006 
- 
W Zielonogórsko 
- 
Gorzows 
kim 
Wyższym 
Seminarium 
Ducho 
w 
nym 
G 
ościkowie 
- 
Paradyżu wręczono pierwsze Odznaki Honorowe za Zasł 
u 
gi dla 
Województwa Lubuskiego nadane przez Sejmik Województwa Lub 
u 
skiego. 
Otrzymało je 20 osób. 
15.09.2006 
- 
Sala Senatu Un 
iwersytetu Zielonogórskiego. Prezydent Bożena 
Ronowicz oraz 
Rektor UZ prof. Czesław Osękowski podpisali 
umowę. D 
o 
ku 
- 
ment dotyczy przekazania uczelni przez Urząd Miasta 9 mln zł na realiz 
a 
cję 
m.in. przebudowy i modernizacji hali laboratoryjnej oraz budowy b 
udy 
n 
ku 
dydaktycznego Instytutu Budownictwa. 
19.09.2006 
- 
Filharmonia Zielonogórska. 60 
- 
lecie Państwowego Gimnazjum 
i Liceum Handlowego w Zielonej Górze, które w 1974 roku zostało przemi 
a- 
nowane na Zespół Szkół Ekonomicznych i pod tą nazwą funkcjonuje do dz 
iś. 
20.09.2006 
- 
Sukces zielonogórskiego aktora Jacka Zienkiewicza. Został wy 
- 
różni 
ony 
w prestiż 
owym 
IX 
Konkursie 
„Pam 
iętajmy o Osieckiej” na interpret 
a- 
cję 
piosenek poetki. W warszawskim Teatrze na Woli zaśpiewał utwór pt. „Nie 
całuj mnie pierwsza” do muz 
yki Andrzeja Zielińskiego. Artyście akomp 
a 
nio 
- 
wała Natasza Smirnowa. 
22.09.2006 
- 
Wernisaż fotografii artystycznej Ewy Dumy pt. „Jesienna zaD 
u- 
ma” 
w Galerii „Stara Fabryka” Marii Idzikowskiej przy ul. Fabrycznej. 
Pier 
w- 
sza oficjalna prezentacja Kronik Zielon 
ej Góry (2000 
- 
2006) Ewy D 
u 
my. 
PAŹDZIERNIK 
1.10.2006 
- 
Lubuski Teatr 
- 
rozpoczęły się obchody 55 
- 
lecia istnienia pl 
a- 
cówki. Prezentacja multimedialna historii teatru pt. „To już 55 lat”. Spektakl 
Leszka Mądzika pt. „Str 
u 
mień”. 
2.10.2006 
- 
Inauguracja roku 
akademickiego 2006/2007 w auli Uniwersytetu 
Zielonogó 
rskiego ( 
ul. Podgórna 50). 
Udział w 
zięli 
przedstawiciele Sejmu i 
S 
e 
na 
- 
tu, wojewódzkich i miejskich władz samorządowych, kościoła, służb specja 
l- 
nych 
, 
placówek 
i firm zielonogórskich oraz studenci 
. Otwarci 
e nowej siedz 
i 
by 
Wydziału Inżynierii Lądowej i Środowiska UZ (Instytut Budowni 
c 
twa oraz
		

/p0020_4.djvu

			268 
Danuta Piekarska // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 14, s. 2 : il. 
PIEKARSKA Dan 
u- 
ta: Teraz zobacz oryginały! ; Święci i wnuczka króla / (kid) // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 40, s. 11 ; nr 42, s. 13 : il. 
Gal 
eria Tadeusza Kuntze. 
186. PRUŚ Józef: Rozmowa o przeszłości / z Józefem Prusiem rozm. U 
r- 
szula Rogowska // 
Museion. 
– 
Nr 16 (2005), s. 9 
- 
10 : il. 
Wspomnienia dot. zielonogórskiego muzeum. 
187. ROGOWSKA Urszula: Z życia muzeum : ważniejsze wydarzenia l 
i- 
stop 
ad 2003 
– 
grudzień 2004 // 
Museion. 
– 
Nr 16 (2005), s. 21 
- 
23 
188. 
SZAMBELAN : radosne, jubileuszowe 
wydanie muzealne 
/ aut. i red. 
Zdzisław Piotrowski. 
– 
Zielona Góra : Z. Piotrowski, 2005. S 
. [1 
- 
9] : il., portr. 
: [Muzealia]. 
189. ZALEWSKA Zofia: Sprawozd 
anie z działalności merytorycznej 
Muzeum Ziemi Lubuskiej za rok 2004 // 
Museion. 
– 
Nr 16 (2005), s. 24 
- 
25 
Bibliogr. MZL poz. 2 
190. 
Dąbrowski Edward 
. MALINOWSKI Tadeusz: Edward D 
ą 
browski 
– 
nestor zielonogórskich archeologów // 
Stud. Zielonogórs. 
– 
T. 11 
(2005), 
s. 271 
- 
275 : il. 
Emer. kustosz Muzeum Ziemi Lubuskiej i Muzeum Archeologic 
z 
nego. 
191. 
Toczewski Andrzej 
. ŁYSAKOWSKI Jakub: Profesor Andrzej T 
o- 
czewski // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 196 (24 VIII), s. 
2 
: il. 
Dyr. Muzeum Ziemi Lubuskiej. 
RADI 
O.TELEWIZJA 
192. KAPICA 
- 
CURZYTEK Joanna: Radio inne niż wszystkie : Radio I 
n- 
dex // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 3, s. 18 
- 
19 
193. KRUPA 
Tadeusz: Komu przeszkadza Radio 
Zachód? // 
Puls. 
– 
2005, 
nr 6, s. 18 
- 
19 
194. KRYSIAK Paweł: Mamy telewizję! // 
Gaz. Wyb 
. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, 
nr 2 (4 I), s. 1 
Oddział Lubuski w Gorzowie i Zielonej Górze. 
195. 
Florkowski Tomasz 
. DR TOMASZ Florkowski // W: Lubuskie r 
o- 
dowody / pod red. Mieczysława Wojeckiego. Cz. 7. 
– 
Zielona Góra : nakł. 
aut 
o 
ra, 2005. 
– 
S. 2 
- 
[40] : il., por 
tr. 
Dziennikarz Radia Zachód, architekt.
		

/p0021.djvu

			57 
Lubu 
ska” wychodzi 
w kilku mutacjach i nigdy 
nie ma pewności, że 
tr 
e- 
ści 
czytane przez gorzowian docierają do Zielonej Góry. I odwro 
t 
nie. 
Co więcej, 
obserwowane jest w Gorzowie takie zjawisko: w tym s 
a 
mym 
dniu dzieje się coś istotnego w Gorzowie i mniej wa 
ż 
nego 
w Zielonej 
Górze. Tymczasem relacje w „Gazecie” są odwrotnie propo 
r 
cjonalne 
do rangi zdarzeń. 
Narosłe nieporozumienia gorzowsko 
- 
zielonogórskie, sięgające 
roku 1950, owocują licznymi mitami i stereotypami. Animozje prz 
y- 
gasły w 1975, kiedy Gorzów stał się st 
olicą osobnego regionu i odży 
- 
ły w 1998, gdy toczyła się dyskusja o nowym województwie. Sądzę, 
że warte są dokładnego zbadania, bo mają istotny wpływ na obecną 
syt 
u 
ację, przede wszystkim na ukształtowanie się tożsamości lokalnej. 
Postulat podjęcia tej prob 
lematyki zgłosiłem w 2002 roku w Zielonej 
Górze podczas obrony pracy doktorskiej. Wydaje się, że ciągle jest 
aktualny.
		

/p0021_1.djvu

			79 
Tabl. I. Zielona Góra, ul. Kupiecka 5 
- 
7. Ceramika (a 
- 
e, g) i przedmiot żel 
a 
zny 
(f) z wykopu 1
		

/p0021_2.djvu

			207 
Instytut Biotechnologii i 
Ochrony Środowiska, sala Rady Wydziału 
oraz dzi 
e 
ka 
- 
nat 
i 
pomieszczenia administracji Wydziału Inżynierii Lądowej i Środow 
i 
ska). 
4.10.2006 
- 
A 
ula Uniwersytetu Zielonogórskiego. XV Inauguracja Roku Ak 
a- 
demickiego 2006/2007 Zielonogórskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku pod 
honorowym patronatem 
Prezydent Miasta Bożeny 
Ronowicz i JM Re 
k 
tora 
UZ 
prof. Czesława Osękowskiego. 
4.10.2006 
- 
Wojewódzka i Mie 
jska Biblioteka Publiczna. Otwarto wystawę 
zielonogórzanina Adama W. Bagińskiego pt. „Malarstwo olejne i akwarele 
- 
40 lat pracy twórczej”. Artysta 
po 
raz pierwszy wystawił portrety malowane 
akwarelą, w tym autoportret. 
4.10.2006 
- 
Muzeum Ziemi Lubuskiej. 
Otwarto wystawę czasową zatytułow 
a- 
n 
ą „Śląsk 
- 
kraina muzeów” przygotowaną przez Muzeum Śląskie w Gör 
l 
itz. 
5.10.2006 
- 
Lubuski Teatr. Jubileusz 15 
- 
lecia (1991 
- 
2006) Elektrociepłowni 
Zielona Góra. Uczestniczyli przedstawiciele władz administracyjnych, sam 
o- 
r 
ządowych i kościelnych, akcjonariusze, przedstawiciele spółek energetyc 
z- 
nych, spółdzielni mieszkaniowych, zaprzyjaźnionych firm oraz pracownicy 
EC ZG, Zielonogórskiej Energetyki Cieplnej i ECeRemont. 
10.10.2006 
- 
Danuta Konatkiewicz, dyrektor Społecznego 
Gimnazjum i L 
i 
ce 
- 
u 
m Ogólnokształcącego „Szkoła Myślenia Twórczego”, została uhonor 
o 
wana 
tytułem 
Nauczyciela Roku 2006 i Złotą Kredą. Jej szkoła otrzymała 
certyf 
i 
kat 
„Szkoły na medal”. 
10.10.2006 
- 
Artykuł poświęcony Zielonej Górze i odradzającym się w n 
a 
s 
zym 
regionie tradycjom winiarskim, który ukazał się w majowym numerze prest 
i- 
żowego magazynu „Vinum”, został uznany za jedną z najlepszych p 
u 
blikacji 
o tematyce winiarskiej w okresie ostatnich dwunastu miesięcy. Jury wyróżn 
i- 
ło sześć osób, wśród których znal 
azł się Rudolf Knoll, dziennikarz magazynu 
„Vinum”. 
10.10.2006 
- 
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna. Otwarto wystawę 
pt. „Nieznane związki J. W. Goethego ze Śląskiem i Ziemią Lubuską”. Ek 
s- 
pozycja została zorganizowana w ramach Dni Niemieckich na Uni 
wersytecie 
Zielonogórskim z inicjatywy zielonog 
ó 
rzanina Przemysława Karwowskiego. 
14.10.2006 
- 
Konkatedra pw. św. Jadwigi. Obchody jubileuszu 50 
- 
lecia Par 
a 
fii 
Greko 
- 
Katolickiej w Zielonej Górze. Mszę odpr 
awiał ks. Włodzimierz Jus 
z- 
czak 
- 
Biskup Ordynariusz 
Wrocławsko 
- 
Gdański Obrządku Bizantyjsko 
- 
Ukra 
- 
ińskiego. 
15.10.2006 
- 
W niedzielę papieską, poprzedzającą 28. rocznicę wyboru Kar 
o- 
la Kardynała Wojtyły na Papieża, w Zielonej Górze poświęcono i odsł 
o 
nięto 
pomnik upamiętniający Wielkiego Rodaka. 
16.10.2006 
- 
U 
niwersytet Zielonogórski (ul. Szafrana 2) 
- 
konferencja pr 
a 
so 
- 
wa poświęcona powstaniu Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości na
		

/p0021_3.djvu

			269 
SPORT 
196. FLÜGEL Andzej: Srebrna dwójka : akrobatyka 
// 
Gaz. Lubus. 
– 
2005, nr 256, s. 17 : il., portr. 
Magdalena Węgrzynowicz i Anna Miadzielec wicemistrzyniami Europy. 
197. FLÜGEL Andrzej: Zastal i reszta / (fli 
g) // 
Kibic. 
– 
Nr 74 (2005), 
s. 5 : il. 
Drużyna koszykówki. 
198. HOŁYŃSKI Krzysztof: F jak ... Falubaz // 
Kibic. 
– 
Nr 53 (2005), 
s. 
6 
: il. 
199. ŁADA Marcin: Sto procent Falubaz // 
Kibic. 
– 
Nr 81 (2005), s. 3 : il. 
Początki drużyny żużlowej. 
200. SCHREIT 
ER Paweł: Jubileusz z rekordem : zielonogórski festyn 
biegowy // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 207, s. 18 : il. 
201. 
Demianiuk Zbigniew 
. SCHREITER Paweł: Ukłuty w serce // 
Kibic. 
– 
Nr 52 (2005), s. 3 : portr. 
Trener szermierzy. 
202. 
Dowhan Robert 
. SIATECKI Alfr 
ed: Lubuszanie 2004 / (as) // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 36, s. 9 : portr. 
Prezes klubu żużlowego. 
203. 
Filipiak Zbigniew 
. HOŁYŃSKI Krzysztof: F jak ... Filipiak Zb 
i- 
gniew // 
Kibic. 
– 
Nr 45 (2005), s. 6 : portr. 
Żużlowiec. 
204. 
Galant 
Piotr 
. FLÜGEL Andrzej: Zaw 
sze z basketem 
// 
Kibic. 
– 
Nr 42 
(2005), s. 8 : il. 
Koszykarz „Zastalu”. 
205. 
Grabowski Jan 
. HOŁYŃSKI Krzysztof: Grabowski Jan // 
Kibic. 
– 
Nr 58 (2005), s. 6 : portr. 
Trener żużlowców. 
206. 
Huszcza Andrzej 
. DARŻYNKIEWICZ Rafał: Gumowy Andrzej // 
Kibic. 
– 
N 
r 87 (2005), s. 5 
Żużlowiec. 
207. 
Jagiełowicz Robert 
. SCHREITER Paweł: Menedżer z jajami // 
K 
i- 
bic. 
– 
Nr 77 (2005), s. 7 : il. 
Menedżer sportu, wicedyr. Wojewódzkiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Drzo 
n- 
kowie.
		

/p0022.djvu

			80 
Tabl. II. Zielona Góra, ul. Kupiecka 5 
- 
7. Ceramika z wykopu 1
		

/p0022_1.djvu

			208 
terenie Uniwersytetu Zielonogórskiego (budynek Wydziału Elektrotechn 
i 
ki, 
Informatyki i Telekomunikacji). 
17.10.2006 
- 
Urocz 
ysta LXXIV Sesja Rady Miasta w sali kolumnowej Urz 
ę- 
du Marszałkowskiego (ul. Podgórna 7). Podsumowanie kadencji 2002 
- 
2006 
Rady Miasta 
Zielona Góra. Nadano Tytuł Honorowego Obywatela Miasta 
Zie 
- 
lona Góra: panu Heinemu Möllerowi, ks. Antoniemu Haburze (pośmie 
r 
t 
nie), 
panu Florianowi Porębskiemu. 
18.10.2006 
- 
Inauguracja XVI Festiwalu Smyczkowego Mistrzowie Polskiej 
Wiolinistyki im. Tadeusza Wrońskiego w Filharmonii Zielonogórskiej. Wyst 
ą- 
piła 
Kaja Danczowska (skrzypce) i Justyna Danczowska (fortepian). W pr 
o 
gra 
- 
mie: 
Ludwig von Beethovena, Sonata 
A 
- 
dur nr 9 Kreutzerowska oraz C. Fran 
c 
ka, 
Sonata A 
- 
dur. 
20.10.2006 
- 
Muzeum Ziemi Lubuskiej 
- 
Galeria „Nowy Wiek”. Otwarcie 
wy 
- 
stawy 
Heleny Kardasz „non_ens.net” z udziałem artystki. Kuratorem wystaw 
y 
był Leszek Kania. 
2 
1.10.2006 
- 
XIII Powinobraniowe Spotkania Teatralne (21.10 
- 
1.12) pod 
has 
- 
łem „Niemcy 
- 
Austria 
- 
Czechy”. W programie: wieczór poetycko 
- 
filmowy 
„Ingeborg Bachman podróż w 
tonacji moll”; spektakl pt. „Przypadki Pana von 
K.” ( 
Polski Teatr Tańca 
- 
Balet Pozna 
ński, choreografia Ewa Wycichowska);. 
Monoblock „Hallo nazi!” (Staatstheater Cottbus i Lubuski Teatr) w reż. Micha 
- 
ela Beckera; Petr Zelenka „Opowieści o zwyczajnym szaleństwie” (Lubuski 
Teatr) reż. Małgorzata Bogajewska; Herbert Berger „Obłąkany, czyli up 
adek 
III 
Rzeszy” (Lubuski Teatr), przeł. Krzysztof 
Grabczak, reż. Małgorzata 
Siuda; 
Roland Schimmelpfennig „Kobieta sprzed dwudziestu czterech lat” (Teatr Pol 
- 
s 
ki, 
Poznań) przeł. Karolina Bikont, reż. Marek Fiedor; Ingrid Lausund „Hyste 
- 
rikon” 
( 
Teatr Polsk 
i, Poznań) insc. Piotr 
Kruszczyński, chor. Paweł Mikołaj 
- 
czyk; Tankred Dorst „Ja, Feuerbach” (Teatr Druga Strefa, Warszawa) przeł. 
Jacek St. Buras, reż. Sylwester Biraga; Hans Richter od „Pod Lodem” (Teatr 
Śląski, Katowice) reż. Michał Ratyński. 
23 
.10.2006 
- 
Otwarcie Ośrodka Migracyjnego Ksiąg W 
ieczystych 
(pl. Sł 
o 
wiań 
- 
s 
ki) w obecności m.in.: przedstawiciela Ministra Sprawiedliwości Krzysztofa 
Józefowicza, podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliw 
o 
ści, sędziego 
Sądu Apelacyjnego, senatora prof. Mariana 
Miłka, posłów, przedstawicieli wo 
- 
jewódzkich i miejskich władz samorządowych, pracowników sądu oraz dzie 
n- 
nikar 
zy. 
24.10.2006 
- 
LXXV sesja Rady Miasta Zielona Góra w Centrum Kształcenia 
Ustawi 
cznego 
i Prakty 
cznego 
(ul. Długa 13). 
Radni podjęli 
decyz 
je w s 
pr 
a 
wach: 
1) 
przyjęcia listy nieuwzględnionych uwag do projektu miejscowego planu zagospod 
a 
rowania 
przestrzennego Kisielińskiej Dzielnicy Mieszkaniowej w Zielonej Górze; 
2) 
uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Kisielińskiej Dzie 
l 
nicy 
Miesz 
kaniowej w Zielonej Górze; 
3) 
aktualności studium i planów miejscowych dla miasta Zielona Góra;
		

/p0022_2.djvu

			270 
208. 
Jankowiak Romuald 
. FLÜGEL Andrzej: Futbolowa 
elegancja // 
Kibic. 
– 
Nr 53 (2005), s. 8 : il. 
Działacz piłkarski. 
209. 
Jaskulski Ludwik 
. SAŁWACKA Maja: Kto tak fruwa? : to „Jask 
u- 
ła”! // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 133 (10 VI), s. 5 : il., portr. 
Żużlowiec. 
210. 
Jaworek Maciej 
. HOŁYŃSKI Krzysztof: 
Jaworek Maciej // 
Kibic. 
– 
Nr 82 (2005), s. 3 : portr. 
Żużlowiec. 
211. 
Marciniak Janusz 
. FLÜGEL Andrzej: Prezes z mikrofonem // 
K 
i- 
bic. 
– 
Nr 47 (2005), s. 
[ 
8 
] 
: il. 
Dyr. ZPKS „Gwardia”. 
212. 
Michalski Andrzej 
. SAWICKI Daniel: Stale przy drużynie // 
Kibic. 
– 
Nr 67 (2005), s. 3 : portr. 
Trener piłki nożnej. 
213. 
Protasewicz Czesław 
. FLÜGEL Andrzej: Spec od czarnej roboty // 
Kibic. 
– 
Nr 74 (2005), s. 6 : il. 
Działacz sportowy. 
214. 
Puchalski Waldemar 
. FLÜGEL Andrzej: Człowiek renesansowy // 
Kibic. 
– 
Nr 61 (200 
5), s. 
[ 
8 
] 
: il. 
Działacz sportowy. 
215. 
Ratajczak 
Justyna 
. 
KOZ 
ICA 
Szymon 
: 
Skok do elity 
// 
Kib 
ic 
. 
– 
Nr 
47 
(2005), s. 3 : portr. 
Tyczkarka. 
216. 
Rzeźniewki Marian 
. FLÜGEL Andrzej: Redaktor 
– 
dyrektor // 
K 
i- 
bic. 
– 
Nr 44 (2005), s. 
[ 
8 
] 
: il. 
Dziennikarz i dz 
iałacz 
sportowy 
. 
217. 
Szwarc Zbigniew 
. SCHREITER Paweł: Pół wieku u królowej // 
K 
i- 
bic. 
– 
Nr 73 (2005), s. 7 : il. 
Działacz sportowy. 
218. 
Visnejvać Dragan 
. 
FLÜGEL Andrzej: Gość z innego świata 
// 
K 
i 
bic 
. 
– 
Nr 69 (2005), s. 7 : il. 
Trener koszykarzy „Zastalu 
”. 
219. 
Wysocki Paweł 
. FLÜGEL Andrzej: Własnymi drogami // 
Kibic. 
– 
Nr 
40 
(2005), s. 8 : il. 
Koszykarz.
		

/p0023.djvu

			81 
Tabl. III. Ziel 
ona Góra, ul. Kupiecka 5 
- 
7. Ceramika z wykopu 1
		

/p0023_1.djvu

			209 
4) 
procedury uchwalania budżetu Miasta oraz rodzaju i szczegółowości materiałów inform 
a- 
cyjnych towarzyszących projektowi budżetu; 
5) 
ustalenia liczby nowych licencji na 
wykonywanie transportu drogowego taksówką w 2007 
roku; 
6) 
cen, zwolnień i ulg za usługi przewozowe lokalnym transportem zbiorowym, świa 
d 
czone 
przez Miejski Zakład Komunikacji w granicach administracyjnych miasta Zielona Góra; 
7) 
określenia wysokości stawek podat 
ku od nieruchomości oraz zwolnień od podatku od nie 
- 
r 
u 
chomości, podatku rolnego i podatku leśnego; 
8) 
zwolnienia od podatku od nieruchomości w ramach regionalnej pomocy publicznej; 
9) 
zmiany uchwały w sprawie określenia wysokości stawek i zwolnień z podatku od p 
osiad 
a- 
nia psów; 
10) 
stwierdzenia wygaśnięcia mandatu ławników; 
11) 
stwierdzenia nabycia własności pojazdu przez Miasto Zielona Góra; 
12) 
zapewnienia środków finansowych w latach 2007 
- 
2010 na realizację projektu „Popoł 
u 
dnie: 
zdrowo, bo sportowo w Zielonej Górze z Europ 
ejskim Obszarem Gospodarczym”; 
13) 
wyrażenia zgody oraz zapewnienia w budżecie miasta na lata 2008 
- 
2010 środków finans 
o- 
wych na realizację projektu w ramach Norweskiego Mechanizmu Finansowego oraz M 
e- 
chanizmu F 
i 
nansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego; 
14) 
zmia 
ny Statutu Ośrodka Adopcyjno 
- 
Opiekuńczego w Zielonej Górze i zmiany Statutu Po 
- 
g 
o 
towia Opiekuńczego w Zielonej Górze; 
15) 
zapewnienia środków 
finansowych w latach 2007 
- 
2008 
na realizację II etapu 
projektu 
„P 
o- 
prawa konkurencyjności transportu miejskiego w Zielo 
nej Górze”; 
16) 
zmiany uchwały w sprawie budżetu miasta na rok 2006; 
17) 
stanowiska Rady Miasta Zielona Góra dotyczącego zorganizowania Festiwalu Piosenki Ro 
- 
sy 
j 
skiej (oświadczenie); 
18) 
wydatków zamieszczonych w budżecie miasta Zielona Góra na 2006 rok, które nie wyg 
as 
a- 
ją z upływem roku budżetowego; 
19) 
poręczenia spłaty pożyczki na sfinansowanie budowy Stacji Uzdatniania Wody; 
20) 
nadania nazwy nowo powstałemu rondu; 
21) 
upoważnienia do reprezentowania Rady Miasta Zielona Góra przed sądami administracy 
j- 
nymi. 
26.10.2006 
- 
Międzyn 
arodowy Salon Turystyczny „Tour Salon” w Poznaniu. 
Zielonogórskie Centrum Informacji i Turystyki 
otrzymało po raz drugi prest 
i- 
żowe 
wyróżnienie w Konkursie na najlepsze Centrum Informacji Turystyc 
z 
nej 
w 2006 roku. Nagrodę odebrał kierownik Zielonogórskiego 
Centrum Info 
r- 
macji i Turystyki Jarosław Wn 
o 
rowski. 
27.10.2006 
- 
LXXVI nadzwyczajna sesja Rady Miasta Zielona Góra w Urz 
ę- 
dzie Miasta (ul. Podgórna). Radni po 
d 
jęli decyzje w sprawach: 
1) 
zmiany uchwały w sprawie podziału środków Państwowego Funduszu Rehabilitac 
ji Osób 
Niepełnosprawnych na realizację zadań z zakresu rehabilitacji zawodowej i społecznej na 
terenie miasta Zielona Góra w roku 2006; 
2) 
zmiany uchwały w sprawie budżetu miasta na rok 2006. 
27.10.2006 
- 
Muzeum Ziemi Lubuskiej. Otwarcie wystawy Joanny Rata 
j 
czak 
- 
Kurowickiej pt. „Świ 
a 
tłoformy i poezja”. 
27.10. 
2006 
- 
Uniwersytet Zielonogórski (ul. Podgórna 50). Konferencja pr 
a 
so 
- 
wa w sprawie 
powołania Lubuskiego 
Ośrodka Badań Społecznych na Wydzi 
a 
le 
Nauk Pedagogicznych i Społecznych. W konferencji wzięły udzia 
ł: dr Irena
		

/p0023_2.djvu

			271 
220. 
Żak Piotr 
. SAWICKI Daniel: Trener i pedagog // 
Kibic. 
– 
Nr 51 
(2005), s. 8 : il. 
Piłka nożna. 
L. Probużański, trener koszyk., wykł. wf UZ. poz. 25 
VIII. NAUKA. OŚWIATA 
NAUKA 
221. 50 [P 
I 
ĘĆDZIESIĄT] lat Polskiego Towarzystwa Historycznego 
w Zielonej Górze / red. nauk. Dariusz Dolański ; Uniwersytet Zielonogó 
r 
ski, 
Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Zielonej Górze. 
– 
Zielona Góra 
: 
Oficyna Wyd 
awnicza 
UZ 
, 
200 
5. 
– 
122 
s. : portr ; 
24 
cm. 
– 
ISBN 
83 
- 
89712 
- 
99 
- 
7 
Z treści: Michał Sczaniecki (1910 
- 
1977) / Dariusz 
D 
olański. Tadeusz Mencel 
(1912 
- 
1987) / Mieczysław Szylko. Jan Wąsicki (1921 
- 
1995 
) 
/ J 
o 
achim Benyskiewicz. 
Edward Hładkiewicz (1925 
- 
1995) / Wi 
esław Hładki 
e 
wicz. Wiesław Sauter (1905 
- 
1996) / Hieronim Szczegóła. Przemysław Mnichowski (1928 
- 
1996) / Andrzej T 
o- 
czewski. Bronisław Ratuś (1935 
- 
1997) / Hieronim Szczegóła. Wiktor Lemiesz (1915 
- 
2000) / Dariusz Dolański. Albert Pawłowski (1932 
- 
2002) / Jaros 
ław Dudek. Bogdan 
Kres (1932 
- 
2003) / B 
o 
gumiła Burda. 
SZKOŁY WYŻSZE 
222. ANTOŃ Adam: Niepokojący deficyt umiejętności // 
Puls. 
– 
2005, 
nr 3, s. 16 
- 
17 
W sprawie modelu szkoły wyższej odpowiadającej potrzebom r 
e 
gionu. 
223. ASIENKIEWICZ Ryszard: Społeczne u 
warunkowania rozwoju f 
i- 
zycznego i motorycznego młodzieży Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Zi 
e- 
lonej Górze // 
Prz. Nauk. Kult. Fiz. URzesz. 
– 
T. 6, z. 1/2 (2003), s. 18 
- 
23. 
– 
Bibliogr. 
224. BŁASZCZYK Krzysztof: Powstanie i działalność Niezależn 
e 
go 
Zrzeszenia 
Studentów Polskich w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Zi 
e 
lonej 
Górze w latach 1980 
- 
1982 // W: Z dziejów Ziemi Lubuskiej po drugiej wo 
j- 
nie światowej / red. nauk. Czesław Osękowski. T. 1. 
– 
Zielona Góra, 2005. 
– 
S. 215 
- 
224 
UNIWERSYTET ZIELONOGÓRSKI 
225. ASI 
ENKIEWICZ Ryszard: Trend of changes in Polish 
m 
e 
n and wo 
- 
men students 
’ 
body heigh and weight 
– 
as shown in the example of Zielona
		

/p0024.djvu

			82 
Tabl. IV. Zielona Góra, ul. Kupiecka 5 
- 
7. Ceramika z wykopu 1
		

/p0024_1.djvu

			210 
Zielińska, dyrektor Instytutu Socjologii oraz mgr Dorota Szaban, ki 
e 
rownik 
LOBS. 
27.10.2006 
- 
Międzynarodowe Targi w Poznaniu. Miasto Zielona Góra zd 
o- 
było I miejsce za najlepszy film inwestycyjny. Obraz promujący Strefę A 
k- 
tywności Gospodarczej 
został zrealizowany przez grupę filmową SKY Pi 
a- 
stowskie. 
LISTOPAD 
3.11.2006 
- 
BWA. Wystawa 
prac z kolekcji Lubuskiej Zachęty Sztuki Współ 
- 
czesnej. Zachętę założyli muzealnicy, wykładowcy Instytutu Sztuki UZ oraz 
lokalni artyści. Chcą stworzyć kolekcję wsp 
ółczesnych dzieł sztuki w muz 
e- 
ach Zielonej Góry i Gorzowa Wlkp. 
8.11.2006 
- 
Ratusz. Wręczenie certyfikatu ISO 9001:2000 Urzędowi Miasta 
Zielona Góra. Prezydent Bożena Ronowicz otrzymała dokument z rąk prze 
d- 
stawiciela Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji 
S.A. Piotra Nowaka. Ce 
r- 
tyfikat jest uznawany w całej Wspólnocie Europe 
j 
skiej. 
8.11. 
2006 
- 
Muzeum Ziemi Lubuskiej. Otwarto wystawę pt. „Nieznane obl 
i 
cza 
Zielonej Góry na pocztówkach z kolekcji Grzegorza Biszczanika”. Widokó 
w 
ki 
Gruüberga były wielokrotnie pr 
ezentowane w miejskiej i regionalnej pr 
a 
sie. 
10.11.2006 
- 
Miasto Zielona Góra zajęło 10. miejsce w rankingu miesięczn 
i- 
ka samorządowego „Wspólnota” pod hasłem „Sukces kadencj 
i 2002 
- 
2006”. 
Nasze miasto znalazło się w gronie najlepszych miast woj 
e 
wódzkich. 
12.11. 
2006 
- 
Wybory na prezydenta miasta oraz radnych do Rady Miasta 
i Sejmiku 
Województwa. W I turze nie wybrano prezydenta Zielonej Góry. 
W II turze zm 
ierzyli się: Bożenna Bukiewicz 
- 
PO, Janusz Kubicki 
- 
SLD. 
Pozostali kandydaci na prezydenta to: Kazi 
mierz Łatwiński PiS, Anna Dr 
o- 
bek 
- 
bezpartyjna, Jolanta Fedak 
- 
PSL, Stanisław Gudzowski LPR. 
16.11. 
2006 
- 
Urząd Marszałkowski. W ramach 26. Międzynarodowych 
Wschod 
- 
niobrandenburskich Rozmów Transportowych zorganizowano ko 
n 
ferencję 
pn. „Stan i perspektywy 
regionalnej transgranicznej komunikacji kolejowej 
między Berlinem a Ziel 
o 
ną Górą i Wrocławiem”. 
23.11.2006 
- 
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna. Promocja tomiku 
Henryka Szylkina „Że 
j 
miana”. 
26.11.2006 
- 
Pan Janusz Kubicki został Prezydentem Miasta 
Zielona Góra. 
W ponownym głosowaniu uzyskał 18 049 głosów, natomiast Pani Bożenna 
Bukiewicz 15 951. 
27.11.2006 
- 
I Inauguracyjna Sesja Rady Miasta Zi 
e 
lona Góra w Medycznym 
Studium 
Zawodowym (ul. Wazów 44). Sędzia Sądu Okręgowego wręczyła 
22 
radnym zaświadc 
zenia 
o wyborze 
. Radni 
złożyl 
i ślubowanie i wybrali prz 
e 
wod 
- 
nicz 
ącego 
i tr 
zech 
wice 
p 
rzewod 
niczących 
Rady. Przewo 
dniczącym 
z 
o 
stał 
Adam 
Urbaniak (PO), zastępcami: Marek Kamiński (PO), Jacek Budzi 
ń 
ski (PiS)
		

/p0024_2.djvu

			272 
Góra University // 
Prz. Nauk. 
Kult. Fiz. URzesz. 
– 
T. 8, z. 3/4 (2005), s. 142 
- 
144. 
– 
Streszcz. pol. 
– 
Bibliogr. 
226. CAŁKIEM 
niezła kasa 
z 
uczelni / Alicja Bogiel, Leszek Kal 
i 
nowski, 
Michał Kisielewicz [i in.] // 
Gaz. Lubus. 
– 
2005, nr 60, s. 8 
- 
9 : il. 
BOGIEL 
Alicja: Premie, umowy i niezła wódeczka / Alicja Bogiel, Leszek Kalinowski 
// 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 1 
33 
, s. 3 : il. 
ADMI 
NISTROWALI aż miło / Alicja 
Bogiel, Leszek Kalinowski [i in.] // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 134, s. 15 : il. 
KISIELEWICZ Michał: System był dobry… : rektor Uniwersytetu Zielon 
o- 
górskiego o uczelnianych aferach / rozm. Beata Walocha // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
20 
05, nr 124 (11/12 VI), s. 4 : portr. 
227. CHMIELNIK Krzysztof: Nobliwe dojenie studentów // 
Puls. 
– 
2005, 
nr 3, s. 20 
- 
21 : il. MAKSYMCZAK Piotr: Grupa Trzymająca Kasę // 
Puls. 
– 
2005, nr 6, s.16 
- 
17 : il. RYBICKI Andrzej: Grupa Trzymająca Kasę : list 
otwart 
y do członków Senatu Uniwersytetu Zielonogórskiego // 
Puls. 
– 
2005, 
nr 7/8, s. 14 
- 
15 
Uczelniane Towarzystwo Budownictwa Społecznego jako zarządca domów st 
u- 
denckich. 
228. 
DZIEŃDZIURA Krzysztof: Szkolnictwo 
wyższe ; 
Uniwersytet Z 
iel 
o- 
nogórski / Krzysztof Dzie 
ńdziura, Jan Rewers, Zdzisław Wołk // W: Woj 
e- 
wództwo lubuskie w roku przyjęcia do Unii Europejskiej / pod red. Cz 
e 
sława 
Osękowskiego i Józefa Korbicza. 
– 
Zielona Góra, 2005. 
– 
S. 166 
- 
178. 
– 
Bibliogr. 
229. EGZAMIN ustny... rektorów : dziś na Uniwersytecie Z 
ielonogó 
r- 
skim prof. Osękowski zastąpi na rektorskim fotelu prof. Kisielewicza : ro 
z- 
mowa z Michałem Kisielewiczem współtwórcą i pierwszym rektorem Un 
i- 
wersytetu Zielonogórskiego ; rozmowa z Czesławem Osękowskim, rektorem 
Uniwersytetu Zielonogórskiego / 
[ 
rozm 
. 
] 
Leszek Kalinowski // 
Gaz. L 
u 
bus. 
– 
2005, nr 203, s. 5 : portr. TOKARZ Beata: Zmiana warty na Uniwe 
r 
sytecie // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 229 (1/2 X), s. 1 : portr. 
230. KISIELEWICZ Michał: Bez integracji nie byłoby Uniwersytetu : 
rozmowa z prof. M 
ichałem Kisielewiczem, rektorem Uniwersytetu / rozm. 
A 
n 
drzej Politowicz // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 4/5, s. 16 
- 
18 : portr. 
231. KISIELEWICZ Michał: Sprawozdanie z działalności Uczelni za rok 
akademicki 2004/2005 // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 8, s. 
VI 
- 
VIII 
232. KORBICZ Józef: Rozwój naukowy 
– 
tak! : bylejakość 
– 
nie! : ro 
z- 
mowa z prof. Józefem Korbiczem, 
P 
rorektorem ds. Nauki i Współpracy 
z Zagranicą / rozm. Ewa Sapeńko // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 9, s. 13 
- 
15 
: portr.
		

/p0025.djvu

			83 
Tabl. V. Zielona Góra, ul. Kupiecka 5 
- 
7. Ceramika (a 
- 
d, f 
- 
h) i szkło ( 
e) z wykopu 1
		

/p0025_1.djvu

			211 
i Jolanta Danielak (SLD). Radni podjęli decyzję o p 
owołaniu st 
a 
łych komisji 
Rady Miasta określając ich skład osobowy i funkcje radnych w k 
o 
misjach. 
28.11.2006 
- 
XV 
- 
lecie Organizacji Pracodawców Lubuskich. 
29.11.2006 
- 
Bogusław Wontor został ponownie prezesem Polskiej Federacji 
Sportu Młodzieżowego 
30.11.2 
006 
- 
I sesja Sejmiku Województwa Lubuskiego kadencji 2006 
- 
2010. 
Przewodniczącym Sejmiku wybrano Henryka Macieja Woźniaka (PO), w 
i- 
ceprzewodniczącymi zostali Władysław Dajczak (PiS), Jan Świrepo (PSL), 
Lech Kowsz (Samoobrona). Marszałkiem Województwa Lubusk 
iego wybr 
a- 
no Krzysztofa Józefa Szymańskiego (PO), wicemarszałkami zostali Sebastian 
Ciemnoczołowski (PO), Elżbieta Płonka (PiS), członkami zarządu Jolanta 
Fedak (PSL), A 
n 
drzej Szablewski (PiS). 
GRUDZIEŃ 
1.12.2006 
- 
Minibrowar „Haust”. 
Dzień Animatora zorg 
anizowany przez 
Zie 
- 
lonogórski Ośrodek Kultury. Nagrody otrzymali: Janina Nowak, Krzys 
z 
tof 
Król, 
Katolicki Klub Młodzieżowy „Arka”, Eugenia 
Smyczyńska, Teatr Ognia 
Haka Poi, Lubuskie Towarzystwo Git 
a 
rowe. 
5.12.2006 
- 
II sesja Rady Miasta (ratusz). Prezyden 
t Bożena Ronowicz prz 
e- 
kazała insygnia władzy prezydenckiej Januszowi Kubickiemu, który złożył 
uroczyście ślubowanie i przyjął symbol władzy w Zielonej Górze. Po zaprz 
y- 
siężeniu prezydent Janusz Kubicki zrzekł się mandatu radnego. 
5.12.2006 
- 
Klub muzyczno 
- 
a 
rtystyczny „4 Róże dla Lucienne” oraz Akad 
e- 
mickie Koło Fotograficzne „Flesz” zorganizowali wystawę pt. „Zielona Góra 
okiem młodych”. 
6.12. 
2006 
- 
Aula Uniwersytetu Zielonogórskiego. II Festiwal Kabaretów 
(6 
- 
10.1 
2 
) Wystąpili zawodowi kabareciarze z importu 
oraz z rodzimego Za 
- 
gł 
ę 
bia Kabaretowego, m.in. Kabaret Moralnego Niepokoju, Łowcy.B, Grupa 
M 
o 
Carta, Neo 
- 
Nówka, Formacja Chatelet, Hrabi, Fraszka, Czesuaf, Kabaret 
Młodych Panów, Duo, Noł Nejm, Andrzej Poniedzielski i Jacek Federowicz. 
11.12.2006 
- 
Urząd M 
iasta. Prezydent Janusz Kubicki przedstawił swoich 
naj 
- 
bliższych 
współpracowników podczas I konf 
erencji prasowej (kadencja 
2006 
- 
2010). Nowo powołani zastępcy prezydenta to: Wioletta Haręźlak, Krzysztof 
Kaliszuk i Mariusz Woźniak. 
11.12.2006 
- 
Ukazał się ko 
lejny, 12 numer „Studiów Zielonogórskich” pod 
red. Andrzeja 
Toczewskiego, wydany przez Muzeum Ziemi 
Lubuskiej. Publ 
i- 
kacja została zrealizowana dzięki pomocy finansowej Województwa Lub 
u- 
skiego i Miasta Zielona Góra. 
11.12.2006 
- 
Minibrowar „ 
Haust”. Przedstaw 
iciele dyrekcji Zielonogórski 
e 
go 
Ośrodka Kultury wręczyli Tytuły Dobrodzieja Kultury. Honorowe D 
y 
plomy
		

/p0025_2.djvu

			273 
233. ŁASIŃSKA Katarzyna: In 
kubator przedsiębiorczości // 
Uniw. Ziel 
o- 
nogórs. 
– 
2005, nr 2, s. 18 
- 
20 : il. 
234. ŁUKASIEWICZ Artur: Fundacja 
– 
widmo : tajemnice fina 
n 
sowania 
Uniwersytetu // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 87 (15 IV), s. 3 : il. 
235. NOWE władze Uniwersytetu Zielonogór 
skiego // 
Uniw. Zielon 
o- 
górs. 
– 
2005, nr 8, s. 13 
- 
17 : portr. 
236. OLSZAK 
- 
KRZYŻANOWSKA Bożena: Tożsamość studentów Un 
i- 
wersytetu Zielonogórskiego 
w perspek 
tywie zmiany 
roli 
życiowej 
// 
W: Świ 
a- 
domość i samoświadomość nauczyciela a jego zachowanie zawodowe / r 
ed. 
nauk. Edward Kozioł, Ewa Pasterniak 
- 
Kobyłecka. 
– 
Zielona Góra, 2005. 
– 
S. 291 
- 
298 
237. 
OSĘKOWSKI Czesław: Musimy postawić na jakość : rozmowa 
z prof. Czesławem Osękowskim, Rektorem Uniwersytetu Zielonogó 
r 
skiego / 
rozm. Ewa Sapeńko // 
Uniw. Zielonogór 
s. 
– 
2005, nr 8, s. I 
- 
II : 
portr. 
238. 
OSĘKOWSKI Czesław: Na razie bez studentów / z prof. Czesł 
a 
wem 
Osękowskim, rektorem Uniwersytetu Zielonogórskiego, o planach powstania 
Katedry Teologii na Wydziale Humanistycznym rozm. Dorota Narewska // 
Puls. 
– 
2005, 
nr 47, s. III : portr. 
239. OSĘKOWSKI Czesław: Wystąpienie inauguracyjne JM Rekt 
o 
ra [...] 
// 
Stud. Zielonogórs. 
– 
T. 11 ( 
2005 
) 
, 
s.135 
- 
141 ; 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, 
nr 8, s. III 
- 
V 
240. OSMAŃSKA 
- 
FURMANEK Wielisława: Proces Boloński? : wdr 
a- 
żamy : rozmowa z 
prof. Wielisławą Osmańską 
- 
Furmanek, Prorektorem ds. 
Jakości Kształcenia / rozm. Ewa Sapeńko // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005/2006, 
nr 10/1, s. 10 
- 
13 : portr. 
241. OSOBA niepełnosprawna w społeczności akademickiej / pod red. 
nauk. Heleny Ochonczenko, Grażyny M 
iłkowskiej ; Uniwersytet Zielonogó 
r- 
ski w Zielonej Górze. 
– 
Kraków : Oficyna Wydawnicza „Impuls”, 2005. 
– 
245, [1] s. : il. ; 24 cm. 
– 
ISBN 83 
- 
7308 
- 
525 
- 
4 
Z treści: Świat wartości i sens życia niepełnosprawnych studentów zielonogó 
r- 
skich / Bożena Olszak 
- 
Krzyż 
anowaka. Problemy i potrzeby niepełnosprawnych st 
u- 
dentów 
Uniwersytetu 
Zielonogórskiego / Helena Och 
o 
n 
czenko. Bariery techniczne na 
Uniwersytecie Zielonogórskim / Maria Agnieszka Paszkowicz, Marek Kokot, Grz 
e- 
gorz Dudarski. Samopoczucie na studiach i stosune 
k do uczelni niepełnosprawnych 
studentów 
Uniwersytetu 
Zielonogó 
r 
skiego / Jolanta Lipińska 
- 
Lokś. 
242. PALACZ Ryszard: Naukowcy nie wyjdą na ulicę : rozmowa z R 
y- 
szardem Palaczem, emer. prof. zwycz. UZ / rozm. Tomasz Mróz // 
Puls. 
– 
2005, nr 12, s. 4 
- 
6 : port 
r. 
Krytycznie o funkcjonowaniu uczelni.
		

/p0026.djvu

			84 
Tabl. VI. Zielona Góra, ul. Kupiecka 5 
- 
7. Ceramika z wykopu 1 (obiekt 1)
		

/p0026_1.djvu

			212 
otrzymały firmy: EkoBud, Abi Plus, Nordis, Group 4 Securicor oraz Getin 
Bank, kwiaciarnia „Kuźnia Zapachów” oraz Parafia Św. Józefa. 
13.12.2006 
- 
Muzeum 
Ziemi Lubuskiej. 25. rocznic 
a wprowadzenia stanu wo 
- 
j 
ennego 
- 
otwarcie wystawy fotografii Chrisa Niedenthala pt. „Stan woje 
n 
ny”, 
której 
kuratorem była Anitta 
Maksymowicz. Zaprezentowano fotografie 
p 
o 
wsta 
- 
łe 
między 13 grudnia 1981 a 22 lipca 1983 roku, w ty 
m „Czas Apok 
a 
lipsy”. 
16.12.2006 
- 
Polsko 
- 
Niemieckie III Zielonogórskie Forum Winiarskie pod 
hasłem „Wpływ winiarstwa na gospodarkę i turystykę w regionie”. Spotkanie 
zorganizowało Zielonogórskie Stowarzyszenie Winiarzy przy finansowej po 
- 
mocy Miasta Zielon 
a Góra. 
22.12.2006 
- 
Wigilia dla mieszkańców Zielonej Góry. Dziennikarze z loka 
l- 
nych 
mediów zbierali zabawki dla najuboższych dzieci. Występ teatru uliczn 
e- 
go 
z Bielawy, który przedstawił „Opowieść wigilijną”. 
Władze miasta złoż 
y 
ły 
życzenia świąteczne wszys 
tkim zgromadzonym mieszkańcom i r 
a 
zem z nimi 
zasiedli do wigilijnego stołu. Organizatorzy Zielonogórskiego Jarmarku B 
o- 
żonarodzeniowego oraz Wigilii dla Zielonej Góry to 
- 
Urząd Miasta Zi 
e 
lona 
Góra, Regionalne Centrum Animacji i Kultury, Radio Zielona Góra, 
Polskie 
Radio „Zachód” oraz Stowarzyszenie „Moje Miasto”.
		

/p0026_2.djvu

			274 
243. RYBAKOWSKI Marek: Podyplomowe kształcenie i doskonalenie 
zawodowe z bezpieczeństwa w ruchu drogowym // 
Eduk. dla Bezp. 
– 
2005, 
nr 1, s. 22 
- 
27 
244. SMOŁA Lilia: Funkcjonowanie biura karier Uniwersytetu Zielon 
o- 
gór 
skiego w opiniach absolwentów // W: Możliwości doskonalenia procesu 
kształcenia 
– 
wybrane zagadnienia / pod red. Bogusława Pietrulew 
i 
cza. 
– 
Zielona Góra, 2005. 
– 
S. 273 
- 
279 
245. TOKARZ Beata: Nasz astronom bliżej gwiazd // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 
252 (28 X), s. 1 : il. 
Obserwatorium astronomiczne na Wieży Braniborskiej. 
246. UCZELNIA pod kreską. 
– 
Zawiera: Upadłość nam nie grozi : ro 
z- 
mowa z prof., Czesławem Osękowskim, rektorem / Alicja Bogiel. Zaryz 
y- 
kowa 
ł 
bym : rozmowa z prof. Michałem Kisielewicze 
m, byłym rektorem / 
Alicja Bogiel // 
Gaz. Lubus. 
– 
2005, nr 237, s. 2 : portr. 
247. URBAŃSKA Anna: Bilans otwarcia [roku akad. 2005/2006] // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 8, s. 5 
- 
7 : il. 
Akad. Radio „Index” poz. 192 
248. 
Kempa 
Edward S 
. 
POLITOWICZ Andrze 
j: Doktorat 
honorowy dla 
prof. Edwarda S. Kempy / ap // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 9, s. 4 : portr. 
Specjalista w zakresie inżynierii sanitarnej. 
249. 
Komorowska 
- 
Birger Paulina 
. FRYDRYCZAK Beata: Paulina 
Komorowska 
- 
Birger. 
– 
(Nowe habilitacje) // 
Uniw. 
Zielonogórs. 
– 
2005, nr 9, 
s. 16 
- 
17 : portr. 
Autorka instalacji i form z użyciem szkła. 
250. 
Krasicka 
- 
Cydzik Elżbieta 
. BYDAŁEK Andrzej: Elżbieta Kr 
a 
sicka 
- 
Cydzik. 
– 
(Nowe habilitacje) // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 7 s. 6 
- 
7 : il., 
portr. 
Specjalistka w za 
kresie inżynierii materiałowej. 
251. 
Kubski Grzegorz 
. MIKOŁAJCZAK Małgorzata: Grzegorz Kubski. 
– 
(Nowe habilitacje) // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 8, s. 18 
- 
19 : portr. 
Literaturoznawca. 
252. 
Malinowski Andrzej 
. TATARCZUK Józef: Jubileusz Profesora 
Andrze 
ja Malinowskiego : 70 
- 
lecie urodzin i 40 lat pracy twórczej // 
Uniw. 
Zielonogórs. 
– 
2005, nr 2, s. 4 
- 
6 : il. 
Antropolog.
		

/p0027.djvu

			85 
Tabl. VII. Zielona Góra, ul. Kupiecka 5 
- 
7. Ceramika z wykopu 1 (a 
– 
obiekt 1; 
b 
– 
obiekt 1a 
[n 
aczynko porcelanowe] 
; c 
– 
obiekt 2 
[ułamek kafla] 
) i w 
y 
kopu 3 (e 
- 
g)
		

/p0027_1.djvu

			275 
253. 
Nadzieja Tadeusz 
. KRASSOWSKA Dorota: Tadeusz Nadzieja. 
– 
(Nominacje profesorskie) // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 2, s. 8 : portr 
. 
Matematyk. 
254. 
Nodzyński Tomasz 
. TOMASZ Nodzyński / mt. 
– 
Nowe habil 
i 
tacje 
// 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, 
nr 6, s. 5 
- 
6 : portr. 
Historyk. 
255. 
Os 
ę 
kowski Czesław 
. SIATECKI Alfred: Lubuszanie 2004 / (as) // 
Gaz. Lubus. 
– 
2005, nr 
36, s. 9 : portr. 
Historyk 
, rektor UZ. 
256. WALACHA Beata: Mamy rektora // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, 
nr 69 (23 III), s. 1 : il. 
257. 
Palacz Ryszard 
. MRÓZ Tomasz: Prof. Ryszard Palacz odch 
o 
dzi na 
emeryturę // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 8, s. 38 
- 
39 : il. 
Historyk filozofii. 
25 
8. 
Rykiel Zbigniew 
. NAUKA jest jedna : rozm. z prof. Zbigniewem 
Ryklem, kier. Zakładu Socjologii UZ / rozm. Magdalena Pokrzyńska // 
Uniw. 
Zielonogórs. 
– 
2005, nr 2, s. 25 
- 
28 : portr. 
259. 
Skobelski Robert 
. ŁYSAKOWSKI Jakub: Rektor 
– 
mój mistrz // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 127 (3 VI), s. 2 : portr 
. 
Historyk, wykładowca UZ. 
260. 
Stankiewicz Janina 
. 
BARSKA Anetta: Janina 
Stankiewicz. 
– 
(N 
o- 
minacje profesorskie) // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 2, s. 9 : portr. 
Socjolog. 
261. 
Wal 
o 
sik Ilona 
. 
POLITOWICZ An 
drzej: Ilona 
Wal 
o 
sik / ap. 
– 
(N 
o 
we 
habilitacje w Instytucie Sztuk Pięknych) // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005, nr 4/5, 
s. 11 
- 
12 : portr. 
Autorka instalacji, graficzka. 
Biogr. prof. i wykł. UZ poz. 7 
- 
8, 11, 15 
- 
16, 20, 23,25,27 
- 
28. A. Polit 
o 
wicz, 
kier. Centrum In 
f 
. 
poz. 24. Radio Index poz. 192 
OŚWIATA 
262. DZIADURA Barbara: Drogowskazy : 
P 
rzedszkole Sióstr św. Elżbi 
e- 
ty // 
Aspekty. 
– 
2005, nr 2, s. II : il. 
263. GRONOWSKI Dariusz: „Bujaka 
- 
Paczanga” : młodzież z klubu 
KSM [Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży] „Ar 
ka” w Zielonej Górze // 
Aspekty. 
– 
2005, nr 10, s. IV : il.
		

/p0028.djvu

			86 
Tabl. VIII. Zielona Góra, ul. Kupiecka 5 
- 
7. Ceramika (a 
- 
c, e 
- 
h) i szkło (d) z wykopu 3
		

/p0028_1.djvu

			276 
264. HISTORIA szkolnictwa zawodowego Zespołu Szkół Elektronic 
z- 
nych i Samochodowych w Zielonej Górze / [oprac. 
z 
espół pod kier. Krysty 
- 
ny K 
o 
morowskiej: J. Czerniewicz i in.]. 
– 
Zielona Góra: ZSEiS, 
2005. 
– 
260, 
[1] s. : il., portr. ; 25 cm. 
– 
ISBN 83 
- 
87808 
- 
41 
- 
5 
265. KALINOWSKI Leszek: Strzela i zatańczą : przybyło Społeczne L 
i- 
ceum Ogólnokształcące „Szkoła Przedsiębiorczości” // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, 
nr 203, s. 8 
266. MINCER Edward: Oświatowy bękart. 
– 
Rada Oświatowa // 
Puls. 
– 
2005, nr 5, s. 18 
- 
19 
267. TOROŃ Barbara: Narkotyki drogą do wykluczenia społecznego 
– 
badania skali rozpowszechnienia i doświadczeń związanych z narkot 
y 
kami 
wśród młodzieży szkolnej [w Zielonej Górze] // 
Auxilium Sociale. 
– 
2005, 
nr 2, s. 239 
- 
249 
. 
– 
Streszcz. ang. 
268. ZELEM Janina: Szkoły z tradycjami : Zielonogórskie 
S 
tudium M 
e- 
dyczne // 
Region. 
– 
2004, nr 6, s. 21 : il. 
269. 
Jaśkiewicz Maria 
. CELIŃSKA Kalina: Ach, ten rachunek prawd 
o- 
podobieństwa // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
200 
5, nr 151 (1 VII), s. 5 : il. 
Nauczycielka matematyki. 
IX. SZTUKA 
SZTUKI PLASTYCZNE 
270. KOZŁOWSKI Wojciech: Sztuka dla prawnuka : rozmowa z Wojci 
e- 
chem Kozłowskim, prezesem nowo powołanego Stowarzyszenia Lubuska 
Zachęta Sztuk Pięknych / 
[rozm.] 
Danuta P 
iekarska // 
Gaz. Lubus. 
– 
2005, 
nr 206, s. 13 : portr. 
271. PIEKARSKA Danuta: Artysta w fabryce // 
Gaz. Lubus. 
– 
2005, 
n 
r 
194, s. 12 : il. 
Galeria „ 
Montmartre” (ul. Fabryczna) Marii Idzikowskiej. 
ARCHITEKTURA. IKONOGAFIA ARCHITEKTURY. URBANIST 
Y 
KA 
272. 
BIELINIS 
- 
KOPEĆ Barbara: Ratusz w Zielonej Górze // 
Trakt. 
– 
[Nr] 25 (2005), s. 40 : il. 
273. BIELINIS 
- 
KOPEĆ Barbara: Zabytki Zielonej Góry / 
Barbara Biel 
i- 
nis 
- 
Kopeć ; 
współaut. 
t 
ekstów Stanisław Kowalski, Małgorzata Lisiecka. 
–
		

/p0029.djvu

			87 
Tabl. IX. Zielona Góra, ul 
. Kupiecka 5 
- 
7. Ułamki naczyń (a, c, d) 
i fra 
g 
ment figurki 
porcelanowej z wykopu 3
		

/p0029_1.djvu

			277 
Wyd. 
2 
poszerz. i popr. 
– 
Zie 
lona Góra : Regionalne Centrum Animacji Ku 
l- 
tury, 2005. 
– 
212 s. : il. ; 26 cm 
– 
Bibliogr. 
– 
ISBN 83 
- 
88059 
- 
57 
- 
2 
274. BIELINIS 
- 
KOPEĆ Barbara: Zielona Góra : historia rozwoju prz 
e- 
strzennego miasta // 
Trakt. 
– 
[Nr] 25 (2004), s. 26 
- 
27 : il. 
275. BOREK Katarzyn 
a: Zajazd pocztowy / (kb) // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, 
nr 132, s. 4 : il. 
276. CZAP 
L 
IŃSKI Konrad Kazimierz: Zielona Góra : kraina młodości, 
tradycji 
i 
winorośli = das Land der Jugend, Tradition und Weinrebe = the 
land of youth, tradition and grapevine / Konrad K 
azimierz Czapliński ; 
[ 
aut. 
tekstów Justyna Czaplińska, Konrad Kazimierz Czapliński 
] 
. 
– 
Katowice ; 
Chorzów : Videograf II, 2005. 
– 
123, [5] s. : il. ; 30 cm. 
– 
Tekst równo 
l 
. 
p 
ol., 
niem. i ang. 
– 
ISBN 83 
- 
7183 
- 
351 
- 
2 
277. 
CZECHOWICZ Bogusław: Książęcy mecenat 
artystyczny na Śl 
ą 
sku 
u schyłku średniowiecza. 
– 
Warszawa, 2005. 
– 
S. 41 
- 
42 : il. : 
[Zamek i obw 
a- 
rowania 
Zielonej Góry] ; S. 48 
- 
60 : il., rys. : [Kościół farny w Zielonej G 
ó 
rze]. 
278. 
CZYŻNIEWSKI Tomasz: Jaki 
brzydki 
pat // 
Puls. 
– 
2005, nr 5, s. 36. 
ŁUKA 
SZEWICZ Artur: Pogrzeb 
rewitalizacj 
i // 
Gaz. Wyb. Ziel. Góra. 
– 
2005, 
nr 11 (14 I 
) 
, s. 4 : portr. 
Losy fundacji ds. rewitalizacji starówki. 
279. CZYŻNIEWSKI Tomasz: Malujemy dom, kolejny dom // 
Puls. 
– 
nr 4, s. 14 
- 
15 
Program rewitalizacji starówki. 
280. G 
ŁOWIŃSKI Daniel: Powstanie Domu Pomocy Społecznej dla 
Kombatantów w Zielonej Górze przy ul. Lubuskiej 11 // 
Pionierzy. 
– 
2005, 
nr 2, s. 12 
- 
14 : il. 
281. KOCHAŃSKI Paweł: Zielona Góra 
– 
miasto ogród : rzeczyw 
i 
stość 
czy marzenie // 
Czas. Tech. 
– 
2005 
, z. 11 
, 
s. 283 
- 
288. 
– 
Streszcz. ang. 
282. KOWALSKI Tomasz: Winiarskie akcenty w architekturze Zielonej 
Góry / 
[ 
fot. Tomasz Kowalski ; wstęp Stanisław Kowalski ; red. Małgorzata 
Masłowska]. 
– 
Zielona Góra : Muzeum Ziemi Lubuskiej. 
2005. 
– 
[ 
32 
] 
s 
. : il. ; 
17 x 24 c 
m. 
– 
ISBN 83 
- 
88426 
- 
37 
- 
0 
283. KULEBA Mirosław: Pomnik pamięci // 
Winiarz Zielonogórs. 
– 
Nr 7 
(2005 
) 
, s. [6] : il., portr. 
Muzeum Georga Beuchelta. 
284. ŁYSAKOWSKI Jakub: Co kryje kirkut? ; Ratujmy macewy ; T 
a- 
jemniecza macewa : kolejne odkrycia na dawnym żyd 
owskim cmentarzu ;
		

/p0030.djvu

			88 
Tabl. X. Zielona Góra, ul. Kupiecka 5 
- 
7. Ceramika z wykopu 3
		

/p0030_1.djvu

			278 
Pięciu wspaniałych ; wolontariusze ratują żydowski cmentarz // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. Góra. 
– 
2005 
, nr 
111 
( 
14/15 
V) ; nr 
131 
( 
8 V 
I) ; nr 
183 
( 
8 VIII 
), s. 
1 : il. 
; 
nr 183 (8 VIII), s. 2 
285. ŁYSAKOWSKI Jakub: Linie umocnień zaznaczone brukiem 
// 
Gaz. 
Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 203 (1 IX), s. 4 : il. 
286. ROK 1945 i następne : Zielona Góra w fotografii jej mieszka 
ń 
ców : 
[album]. 
– 
Zielona Góra : Muzeum Ziemi Lubuskiej, [2005}. 
– 
[32] k. : il. ; 
16 x 24 cm 
. 
– 
ISBN 83 
- 
88426 
- 
3 
5 
- 
4 
287. 
Kaufmann O 
skar 
. OPASKA 
Janusz: „Stadhalle” Oskara Kaufma 
n- 
na w Zielonej Górze // 
Kwart. 
Archit. Urb. 
– 
2002, z. 4, s. 342 
- 
360 : il. 
– 
Streszcz. ang. 
Archit. zob. też poz. 51, 54 
RZEŹBA. 
MALARSTWO. GRAFIKA. 
RZEMIOSŁO ARTYSTYCZNE 
. 
PERFORMANCE 
288. CELIŃSKA Kalina: N 
a tropie zabytku // 
Gaz. Wyb. Ziel. Góra. 
– 
2005, nr 156 (7 VII), s. 1 : il. 
Zabytkowy hydrant. 
289. CZYŻNIEWSKI Tomasz: Pomniki Zielonej Góry // 
Puls. 
– 
2005, 
nr 10, s. 24 
- 
25 : il. 
290. KOZIEŁ Magdalena: Jak artystki z męczennikami się zaprzyjaźn 
i- 
ły... / 
/ 
Aspekty. 
– 
2005, nr 46, s. IV : il. 
Plener w Paradyżu z udziałem Agaty Buchalik 
- 
Drzyzgi i Bożeny Caj 
d 
ler 
- 
Gruszkiewicz. 
291. ŁYSAKOWSKI Jakub: To ci dopiero powojnik : malowidło w b 
u- 
dynku pogotowia 
[ 
przy ul. Chrobrego 
] // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, 
nr 
151 
(1 VII), s. 2 : il. 
292. OPASKA Janusz: Witraże, polichromie i mozaika kościoła Zbaw 
i- 
ciela w Zielonej Górze // 
Stud. Zielonogórs. 
– 
T. 11 (2005), s. 77 
- 
93 : il., rys. 
293. 
Bierwiaczonek Irena 
. OJCIEC 
i córka / Irena Bierwia 
czonek 
; [ 
ro 
z 
m. 
] 
Eugenia Pa 
włowska // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 18, s. 15 : il., portr. 
294. 
Cajdler 
- 
Gruszkiewicz Bożena 
. BOŻENA Cajdler 
- 
Gruszkiewicz : 
malarstwo 
z lat 
1965 
- 
2005 
; [ 
album 
] / [tekst Katarzyna Kiełczewska]. 
– 
Zi 
e 
lo 
-
		

/p0031.djvu

			89 
Tabl. XI. Zielona Góra, ul. Kupiecka 5 
- 
7. Ceramika 
z wykopu 3 
Wszystkie rysunki 
i fotografia 
autora 
.
		

/p0031_1.djvu

			279 
na Góra : Muzeum Ziemi Lubuskiej, 2005. 
– 
[36] s. : il., 
portr. ; 21 
x 
30 cm. 
– 
Streszcz. niem. 
– 
ISBN 83 
- 
88426 
- 
30 
- 
3 
295. PIEKARSKA Danuta: Portret malarki / (kid) // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, 
nr 239, s. 13 : il. 
CAJDLER 
- 
GRUSZKIEWICZ Bożena: Każdy chce być 
piękny : rozmowa z Bożeną Cajdler 
- 
Gruszkiewicz / [rozm.] Danut 
a Pieka 
r- 
ska // 
Gaz. Lubus. 
– 
2005, nr 239, s. 13 : portr. ŁYSAKOWSKI Jakub: 
Pię 
k- 
ne 
dłonie + gest = portret Klema : malarski jubileusz Bożeny Cajdler 
- 
Gruszkiewicz // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 238 (12 X), s. 2 : portr. 
296. 
Felchnerowski Klemens 
. KLEM 
ENS Felchnerowski 1928 
- 
1980 : 
[katalog wystawy, Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze, Biuro W 
y- 
staw Artystycznych w Zielonej Górze] / oprac. Katalogu Leszek Kania. 
– 
Zielona Góra : MZL, 2005. 
– 
131, 
[ 
5 
] 
s. : il., portr. ; 30 cm. 
– 
Bibliogr. 
– 
ISBN 83 
- 
884 
26 
- 
27 
- 
3 
Z treści: Wspomnienie o Klemie Felchnerowskim / Jan Muszyński. Twórczość 
Klema Felchnerowskiego / Leszek Kania. Więcej niż malarstwo materii / Jacek Ant 
o- 
ni Zieliński. 
297. POWRÓT Klema : 
artysta wszechstronny w salach 
muzeum / Dan 
u 
ta 
Piekarska. 
Jak 
i był? / Jan Muszyński 
[ 
i in.] 
// 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2 
005 
, nr 
55 
, 
s. 6 
: 
il. 
298. 
Gawarzowski Henryk 
. CZYŻNIEWSKI Tomasz: Nocne esbeków 
łowy // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 199, s. 10 
- 
11 : il. 
Rzeźby robotników 
– 
symbol zielonogórskiej 
„ 
Solidarności” 
. 
299. 
Gryska Magd 
alena 
. MAGDALENA Gryska. 
– 
(Prezentacje) // 
Pro 
Libris. 
– 
2005, nr 2, s. 80 
- 
83, [4] s. tabl. : il. 
Malarka. 
300. 
Komar 
- 
Zmyślony Dorota 
. DOROTA Komar 
- 
Zmyślony. 
– 
(Preze 
n- 
tacje) // 
Pro Libris. 
– 
2005, nr 1, s. 74 : portr. KULEBA Mirosław: Oko prz 
e- 
strzeni // 
P 
ro Libris. 
– 
2005, nr 1, s.75 
- 
82, [4] s. tabl. 
301. DOROTA Komar 
- 
Zmyślony : malarstwo, rysunek / 
[ 
tekst: Michał 
Fostowicz]. 
– 
Zielona Góra 
: Biuro Wystaw Artystycznych, [2005]. 
– 
[20] s. : 
il. ; 21 cm 
302. 
Komorowska 
- 
Birger Paulina 
. PAULINA Komorowska 
- 
B 
i 
rg 
er. 
– 
(Prezentacje) // 
Pro Libris. 
– 
2005, nr 3, s. 74 : portr. KOŚCIELAK Elżbi 
e 
ta: 
Wenus z mleka // 
Pro Libris. 
– 
2005, nr 3, s. 75 
- 
77, 
[ 
4 
] 
s. tabl. : il. 
Autorka instalacji i form z użyciem szkła. 
303. 
Kuntze Tadeusz 
. DOLAŃSKI Dariusz: Wokół tradycji Tad 
eusza 
Kuntzego w Zielonej Górze po 1945 roku // 
Rocz. Lubus. 
– 
T. 31, cz. 1 
(2005), 
s. 283 
- 
288. DZIEŻYC Longin jr: Tadeusz Kuntze / Longin Dzieżyc // 
Trakt. 
– 
[Nr] 25 (2004), s. 62 : il.
		

/p0032.djvu

			280 
304. 
Michalak 
- 
Bazylewicz Grażyna 
. 
GRAŻYNA Michal 
ak 
- 
Bazylewic 
z: 
...tut 
aj jestem : malarstwo, rysunek, grafika : [katalog], Salon Wystawowy, 
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. C. Norwida / [wstęp Leszek 
Kania]. 
– 
Zielona Góra : WiMBP, 2004. 
– 
[40] s. : il., 
portr. 
– 
30 
cm 
305. 
Wochniak Monika 
. PIEKARSKA Danuta: Art 
ysta na sprzedaż // 
Gaz. Lubus. 
– 
2005, nr 37, s 
. 5 
: portr. 
Wystawa malarstwa M. Wochniak; działalność galerii sztuki. 
306. 
Zdrzalik Joalanta 
. GAWĘDA Marta: Wspomnienie o Jolancie 
Zdrzalik (1938 
- 
2004) // 
Museion. 
– 
Nr 16 (2005), s. 
13 
- 
14 : il. MUSZY 
Ń 
SKI 
J 
an: Szczęśliwy ogród Jolanty // 
Museion. 
– 
Nr 16 (2005), s. 15 
- 
16 
307. 
Złotkowski Dominik 
. 
PRZEZ okulary z salcesonu : rozmowa z D 
o- 
mi 
nikiem Złotkowskim, performerem z Zielonej Góry / [rozm.] Danuta Pi 
e- 
karska // 
Gaz. Lubus. 
– 
2005, nr 26, s. 2 : il., portr. 
T. Kuntze zob. też poz. 185, I. Walosik (grafika, instalacje) poz. 261 
KINO. FILM. FOTOGRAFIKA 
308. 
HACZEK 
Zdzisław: Srebrne 
Sky Piastowskie : 
III Festiwal Polski 
e 
go 
Kina Niezależnego w Dwójce / (hak) // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 49, s. 16 : il. 
H 
ACZEK 
Zdz 
isław: Złote pchnięcie : film grupy Sky Piastowskie wygrał 
mi 
ę 
dzynarodowy festiwal we Wrocławiu 
/ (hak) // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 132, 
s. 5 : 
il. 
309. 
ŻUBEREK Dorota: Nagroda 
dla zielonogórzanki [ 
Marzeny Więcek 
] : 
nasi na festiwalu w Czechach 
/ ROTA 
// 
Gaz 
. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 
219 
(20 IX), s. 4 : portr. 
310. 
Rajche Zbigniew 
. KOŁODZIEJCZYK Krzysztof: Śladami Zb 
i- 
gniewa Rajche // 
Gaz. Wyb. Ziel. Góra. 
– 
2005, nr 59 (11 III), s. 5 : il. 
Działacz Lubuskiego Towarzystwa Fotograficznego. 
K. Czap 
l 
iński, f 
otogr. poz. 276 
TEATR 
311. BUCK Andrzej: Premiera to nie wszystko : rozmowa o zielonogó 
r- 
skim teatrze / rozm. Dorota Żuberek // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 129 
(6 VI), s. 2 : portr. 
312. PIEKARSKA Danuta: Kieszeń Melpomeny // 
Gaz. Lubus. 
– 
2005, 
nr 2 
58, s. 11 : il., portr 
.
		

/p0033.djvu

			281 
DYSKUSJA WOKÓŁ TEATRU 
313. UGLIK Jacek: Teatr kontra Teatr // 
Puls. 
– 
2005, nr 1, s. 18 
Polem. z: Upadek poczucia przyzwoitości / Zbigniew Haczkowski // 
Puls. 
– 
2004, 
nr 10, s. 34 
- 
35 : il. 
314. HACZKOWSKI Zbigniew: Sporu o teatr ci 
ąg dalszy // 
Puls. 
– 
2005, 
nr 4, s. 36 
315. DRAGUŁA Andrzej: Chciałbym doczekać dnia // 
Puls. 
– 
2005, nr 6, 
s. 32 
- 
33 
316. BUCK Andrzej: Spór bez negatywnych emocji : polemika z Andrz 
e- 
jem Dragułą 
// 
Puls. 
– 
2005, nr 7/8, s. 36 
- 
37 
317. DRAGUŁA Andrzej: Sztuk 
a poziomu, poziom sztuki : Andrzej Dr 
a- 
guła polemizuje z Andrzejem Buckiem // 
Puls. 
– 
2005, nr 9, s. 36 
- 
37 
318. UGLIK Jacek: Moi kochani barbarzyń 
cy 
! : Jacek Uglik pol 
e 
mizuje 
z Andrzejem Buckiem // 
Puls. 
– 
2005, nr 9, s. 39 
319. KOZIOŁ Ireneusz: Kamień zam 
iast oka : Ireneusz Kozioł broni A 
n- 
drzeja Bucka // 
Puls. 
– 
2005, nr 9, s. 40 
- 
41 
320. MAKSYMCZAK Piotr: Kłótnie prowincjonalne // 
Puls. 
– 
2005, 
nr 10, s. 31 
321. 
KOZŁOWSKI 
Wojciech: Z saltem i głośnym bąkiem // 
Puls. 
– 
2005, 
nr 10, s. 30 
322. MARKIEWICZ Cz 
esław: Opaczna opaczność// 
Puls. 
– 
2005, nr 10, 
s. 30 
- 
31 
323. 
DRAGUŁA Andrzej: Czy warto 
było [inicjować dyskusję]? // 
Puls. 
– 
2005, nr 11, s. 28 
324. 
ŻUBEREK Dorota 
: Smutny koniec sezonu w naszym teatrze / 
Dor 
o- 
ta 
Żuberek, Artur Łukasiewicz // 
Gaz. Wyb. 
Zi 
el. 
Góra. 
– 
2005, nr 129 (6 VI), 
s. 1 : il. ŁUKASIEWCZ Artur: Porażka sezonu // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 129 (6 VI) s. 1 
Aktorki: H. Lubicz poz. 19, L. Nowicka poz. 22 
KABARET 
325. 
HACZEK Zdzisław 
: Najazd kabaretów // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005 
, nr 2 
8 
1, 
s. 4 : il. 
I Festiwal Kabaretu w Zielonej Górze.
		

/p0034.djvu

			282 
326. KAMYS Dariusz: Nie lubię 
horrorów : rozmowa z Dariuszem „ 
K 
a- 
molem” Kamysem kabareciarzem / [rozm.] Zdzisław Haczek // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 54, s. 14 : il. 
Kabaret „ 
Hrabi”. 
327. SIKORA Władysław: Plany 
mi nie wychodzą : o kabaretach mówi 
Władysław Sikora / rozm. Emilia Marciniak, Barbara Hojniak // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 123 (30 V), s. 3 : portr. 
328. ŻUBEREK Dorota: Robimy więc kabaret ; Mężczyźni są śmieszni ; 
19 godzin śmiechu / współpr. Jak 
ub Łysakowski // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 285 (8 
XII 
), s. 1 : il. ; nr 286 (9 XII), s. 6 : il. ; nr 288 (12 XII), s. 1 
329. 
Kowalski Tomasz 
. ŚMIECH 
( 
nie 
) 
polityczny : rozmowa z Tom 
a- 
szem Kowalskim z zielonogórskiego kabaretu Ciach / [rozm.] Zdzisła 
w H 
a- 
czek // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 260, s. 2 : il. 
MUZYKA. TANIEC 
330. BOGIEL Alicja: Salto z kasą // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 66, s. 9 : il. 
Formacja Zielonogórska mistrzem świata w akrobatycznym rock and ro 
l 
lu. 
331. KUSZ Elżbieta: W Zielonej Górze nie za 
śpiewali... 
// 
Puls. 
– 
2005, 
nr 4, s. 26 
- 
27 : il. 
Collegium Viridimontanum. 
332. PIEKARSKA Danuta: Obok nas : Festiwal im. Anny German Ta 
ń- 
czące Eurydyki / (kid) // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 123, s. 6 : il. 
WALOCHA 
Beata: Kiedy Eurydyka poszaleje : Festiwal im 
. Anny German w Zi 
e 
lonej 
Górze // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 112 (28/29 V), s. 4 : il. SA 
Ł- 
WACKA Maja: Taka trudna piosenka : finał festiwalu // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 123 (30 V), s. 4 : il. 
333. SIDŁO Aniela: Przetańczyć życie : rozmowa z A 
nielą Anną Sidło, 
kier. i dyrygentem Lubuskiego Zespołu Pieśni i Tańca / [rozm.] Danuta Pi 
e- 
karska // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 48, s. 14 : il. 
334. WALOCHA Beata: Niech żyje rock // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, 
nr 145 (24 VI), s. 5 : il. 
Kapele zielonogórski 
e. 
Szkoła tańca poz. 56
		

/p0035.djvu

			283 
335. 
Malitowski Michał 
. PIEKARSKA Danuta: Życie w rytmie samby // 
Gaz. 
Lubus. 
– 
2005, nr 223, s. 14 : il. 
Tancerz w stylu latynoamerykańskim. 
S. 
Malawko, muzyk, 
prof. UZ 
, 
poz. 20 
, R. Mazurkiewicz, muzykolog i 
ko 
m 
poz 
., 
poz. 21 
X. 
JĘZYKOZNAWSTWO. LITERATURA PIĘKNA 
336. RUDIAK Robert: Życie literackie w Zielonej Górze w pierwszej p 
o- 
łowie lat 70. XX wieku // 
Stud. Zielonogórs. 
– 
T. 11 (2005), s. 95 
- 
116 
337. WAŚKIEWICZ Andrzej Krzysztof: Roczniki dwudzieste i trzydzi 
e- 
ste 
– 
pierwszy bo 
om / Andrzej K. Waśkiewicz. 
– 
(Mały leksykon poetów 
lub 
u 
skich) // 
Pro Libris. 
– 
2005, nr 1 
, 
s. 67 
- 
70 
338. 
Koniusz Janusz 
. SOBKOWIAK Czesław: Wszystko do nazw 
a 
nia = 
alles hat einen Namen. 
– 
(Sylwetki) // 
Pro Libris. 
– 
2005, nr 2, s. 59 
- 
67. 
– 
Tekst równol. 
pol. i niem. 
339. 
Kurowicki Jan 
. WAŚKIEWICZ Andrzej Krzysztof: Kurowicki / 
Andrzej K. Waśkiewicz. 
– 
(Mały leksykon poetów lubuskich) // 
Pro Libris. 
– 
2005, nr 4, s. 92 
- 
98 
340. 
Kurzawa Eugeniusz 
. WAŚKIEWICZ Andrzej Krzysztof: Eug 
e- 
niusz Kurzawa i drugi boom 
/ Andrzej K. Waśkiewicz. 
– 
(Mały leksykon 
poetów lubuskich) // 
Pro Libris. 
– 
2005, nr 2, s. 73 
- 
78 : il. 
341. 
Sobkowiak Czesław 
. WAŚKIEWICZ Andrzej Krzysztof: Sobk 
o- 
wiak / Andrzej K. Waśkiewicz. 
– 
(Mały leksykon poetów lubuskich) // 
Pro 
Libris. 
– 
2005, nr 3 
, s. 68 
- 
73 : il. 
342. 
Trziszka Zygmunt 
. MARKIEWICZ Czesław: Czytanie źródeł. 
– 
2: 
Od „Wielkiego Świniobicia” do „Stanu skupienia”. 
– 
(Przypomnienia lit 
e- 
rackie) // 
Pro Libris. 
– 
2005, nr 4, s. 114 
- 
116 
343. ZAWADZKA Joanna: Trziszka Zygmunt / J. Z. // W: Wsp 
ó 
ł 
cześni 
pisarze polscy i badacze literatury : słownik biobibliograficzny / oprac. z 
e- 
spół pod red. Jadwigi Wachowskiej i Alicji Szałagan. T. 8. 
– 
Warszawa, 
2003. 
– 
S. 361 
- 
364 
344. 
Warszawaki 
Mieczysław 
. SOBKOWIAK Czesław: Poezja samo 
t- 
ności przezwyciężonej 
= Dichtung einer überwundenen Einsemkeit. 
– 
(Sy 
l- 
wetki) // 
Pro Libris. 
– 
2005, nr 4, s. 80 
- 
87. 
– 
Tekst równol. pol. i niem.
		

/p0036.djvu

			284 
345. 
Waśkiewicz Andrzej Krzysztof 
. TYSZIEWICZ Barbara: Waśki 
e- 
wicz Andrzej Krzysztof / B. T. // W: Współcześni polscy pisarze i badacz 
e 
literatury : słownik biobibliograficzny / oprac. zespół pod. red. Jadwigi W 
a- 
chowskiej i Alicji Szałagan. T. 9. 
– 
Warszawa, 2004. 
– 
S. 65 
- 
72 
Komunikaty językowe w autobusach poz. 103. 
, 
M. Kaziów, krytyk słuch 
o 
wisk 
radiowych, prozaik poz. 13 
XI. ZAGADNIEA 
WYZNANIOWE 
346. HOJNIAK Barbara: Grekokatolicy budują kościół / Barbara Ho 
j- 
niak, Emilia Marciniak // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 103 (5 V), s. 1 : 
il., portr. 
347. KOZIEŁ Magdalena: Apelują o dar serca : pomnik Jana Pawła II 
w Zielonej Górze // 
Asp 
ekty. 
– 
2005, nr 42, s. IV 
Działalność Społecznego Komitetu Budowy. 
348. NOWA 
CZYK Jerzy: Winnica Pańska : 35. 
rocznica istnienia parafii 
Podwyższenia Krzyża Świętego w Zielonej Górze. 
– 
Zielona Góra: Wyda 
w- 
nictwo 
Diecezji Zielonogórsko 
- 
Gorzowskiej, 2005 
. 
– 
179 s. : il., portr. ; 21 cm 
Bitwa o Dom Katol. poz. 71. Katol. Stow. Młodz. poz. 263. Pierwsze śluby 
poz. 72. Przedszkole Sióstr św. Elżbiety poz. 262. A. Borchers, przeł. diakon 
i- 
sek poz. 9. M. Fab 
ri, teolog 
poz. 
56 
XII. BIBLIOTEKI. ARCHIWA. SPRAWY 
KSIĄ 
ŻKI I CZYTELNI 
C 
TWA 
BIBLIOTEKI 
349. ADASZYŃSKA Ewa: Potrzeba czasu 
– 
Zielonogórska Biblioteka 
Cyfrowa // 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
2005/2006, nr 10/1, s. 14 
- 
16 : mapa. AD 
A- 
SZYŃSKA Ewa: Zielonogórska Biblioteka Cyfrowa 
( 
ZBC 
) 
: zbc.uz.zgora // 
Bibl. 
Lubus. 
– 
2005 
, nr 2, s. 24 
- 
25 
WOJEWÓDZKA I MIEJSKA BIBLOTEKA PUBLICZNA IM. C. NO 
R 
WIDA 
350. JESSE Anna: Silesiaca w zbiorach Zielonogórskiej Książnicy = Sil 
e- 
siacka in der Sammlung der Bibliothek von Zielona Góra / Anna Jesse, Alicja 
Lipińska // W: Historia książki na 
terenach pogranicza i jej rola w kształt 
o- 
waniu społeczeństw wielokulturowych : materiały z polsko 
- 
niemieckiej ko 
n-
		

/p0037.djvu

			285 
ferencji bibliotekarzy, Zielona Góra, 21 
- 
22 kwietnia 2005. 
– 
Zielona Góra, 
2005. 
– 
S. 66 
- 
69, 166 
- 
167. 
– 
Streszcz. niem. 
351. KOTLAREK Dawid: Ks 
iążka i jej twórcy w historii dwóch kultur na 
Środkowym Nadodrzu 
// Pro Libris. 
– 
2005, nr 2, s. 90 
- 
95 
Rec. wystawy. 
352. KOTLAREK Dawid: Władcy, zdrajcy i mężowie stanu 
– 
śladami 
a 
u 
torów zabytkowych rękopisów [w zbiorach WiMBP] // 
Pro Libris. 
– 
2005, 
nr 3 
, s. 98 
- 
102 
353. LIPIŃSKA Alicja: Książka i jej twórcy na Dolnym Śląsku w świ 
e 
tle 
zabytkowych zbiorów regionalnych WiMBP w Zielonej Górze // 
Pro Libris. 
– 
2005, nr 1, s. 88 
- 
92 
354. 
LIPIŃSKA Alicja: Zielonogórskie 
Muzeum Książki // 
Rocz. Lubus. 
– 
T. 31, 
cz. 
1 (2005), s. 165 
- 
172 
355. RADZISZEWSKA Maria: Galeria Polskiej Ilustracji Książkowej 
WiMBP w Zielonej Górze // 
Pro Libris. 
– 
2005, nr 4, s. 116 
- 
121 
356. WALOCHA Beata: Książka puka do drzwi // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 34 (10 II), s. 2 : il. 
Dostar 
czanie książek czytelnikom niepełnosprawnym. 
357. WASIK Maria: Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. 
C. Norwida w Zielonej Górze jako instytucja samorządowa // 
Region. 
– 
2005, 
nr 3, s. 35 
- 
36 : il. 
Bibliogr. Muzeum Książki poz. 2. H. Krużycka, kier 
. oddz. muzycz. Wi 
M 
BP, 
poz. 17 
CZASOPIŚMIENNICTWO 
358. 
Aspekty 
. DRAGUŁA Andrzej: Na początku było... 
à propos : 
„Aspe 
k 
ty” razy 500 // 
Aspekty. 
– 
2005, nr 43, s. I, V 
359. GRONOWSKI Dariusz: Różne na rzeczywistość spojrzenia // 
Aspe 
k- 
ty. 
– 
2005, nr 43, s. 
I, V : il. 
360. JANKIEWICZ Eugeniusz: 500 tygodni temu / z Eugeniuszem Ja 
n- 
kiewiczem, pierwszym red. odpow. „Aspektów” [...] rozm. Dariusz Grono 
w- 
ski // 
Aspekty. 
– 
2005, nr 43, s. III : il. 
361. NAREWSKA Dorota: Młodzi, piękni, dwudziestoletni : „Aspekty” 
A. 
D. 1985 
– 
świecki głos Kościoła // 
Aspekty. 
– 
2005, nr 43, s. IV :il.
		

/p0038.djvu

			286 
362. RUTKOWSKI Roman: Cztery pierwsze lata „Aspektów” : tak pisali 
o sobie we wrześniu 1989 r. // 
Aspekty. 
– 
2005, nr 43, s. VI : il. 
H. Ankiewicz, dziennikarz Gaz. Lubus. 
, 
poz. 6. W. Le 
vysohn, wyd. i red. 
Grünb. Wochenbl. 
, 
poz. 18 
ARCHIWA 
363. 
Bujkiewicz Zbigniew 
. KOŁODZIEJCZYK Krzysztof: Archiwistę 
bardzo chwalą // 
Gaz. Wyb. 
Ziel. 
Góra. 
– 
2005, nr 9 ( 28 IV), s. 2 : portr. 
Dr hab., historyk. 
Arch. Państ 
., 
a 
kta dot. handlu winogronami 
zob. poz. 59 
WYKAZ SKRÓTÓW TYTUŁÓW CZASOPISM I WYDAWNICTW 
ZBIOROWYCH 
Aspekty 
– 
dodatek do Niedzieli 
Bibl. Lubus. 
– 
Bibliotekarz Lubuski 
Biul. Państ. Inst. Geol. 
– 
Biuletyn Państwowego Instytutu Geologicznego 
Chrońmy Przyr. 
– 
Chrońmy przyrodę ojczystą 
C 
zas. Tech. 
– 
Czasopismo Techniczne 
Eduk. dla Bezp. 
– 
Edukacja dla Bezpieczeństwa 
Eduk. Humanist. 
– 
Edukacja Humanistyczna 
Gaz. Lubus. 
– 
Gazeta Lubuska. Wydanie A 
Gaz. Wyb. Ziel. Góra 
– 
Gazeta Wyborcza, dodatek Zielona Góra 
Grünb. 
Wochenbl. 
– 
Grünberger Woc 
henblatt 
Kibic 
– 
dodatek do Gazety Lubuskiej 
Kontr. Państ. 
– 
Kontrola Państwowa 
Kwart. Archit. Urb. 
– 
Kwartalnik Architektury i Urbanistyki 
Pr. Nauk. ACzęst., Kult. Fiz. 
– 
Prace Naukowe Akademii im. Jana Dł 
u 
gosza 
w Częstochowie. 
Kultura Fizyczna 
Prz. Nauk. 
Kult. Fiz. URzesz. 
– 
Przegląd Naukowy Kultury Fizycznej Un 
i- 
wersytetu Rzeszowskiego 
Rocz. Lubus. 
– 
Rocznik Lubuski 
Słups. 
Pr. Biol. 
– 
Słupskie Prace Biologiczne 
Stud. Zielonogórs. 
– 
Studia Zielonogórskie 
Uniw. Zielonogórs. 
– 
Uniwersytet Zielonogórski 
Winia 
rz Zielonogórs. 
– 
Winiarz Zielonogórski 
Zesz. Nauk., Bud / Uniw. Zielonogórs. 
– 
Zeszyty Naukowe. Budowni 
c 
two / 
Uniwersytet Zielonogórski